Opłaty bankowe

Bank vs klient, czyli na co zwracać uwagę w umowach, by nie stracić

Ukryte opłaty bankowe rujnują oszczędzanie, ale tylko wtedy, gdy im na to pozwolimy. Niby wszyscy mają świadomość, że banki to nie organizacje charytatywne, więc gdy ogłaszają swoje nowe, „darmowe” produkty – wiedz, że coś się dzieje. Magiczne zero złotych za prowadzenie konta, wysokie oprocentowanie lokat… W tych bardzo korzystnych na pierwszy rzut oka ofertach na pewno kryje się haczyk. Gdzie? O tym, na co zwracać uwagę i jak nie wpakować się w tarapaty, przeczytacie w dzisiejszym poście.

Łowca promocji wpada we własne sidła

Przyznaj się – ile razy zdarzyło Ci się skusić na dany produkt bankowy tylko dlatego, że w reklamach przedstawiano go jako całkowicie darmowy? Bardzo często takie obietnice dotyczą kont osobistych. Zero złotych za prowadzenie konta, karta płatnicza do konta za free, możliwość wybierania pieniędzy ze wszystkich bankomatów w kraju bez opłat, darmowe przelewy… Banki kuszą też dodatkowo rachunkiem oszczędnościowym o wysokim oprocentowaniu, pod warunkiem, że założy się go razem z ROR-em.

W efekcie, jeśli z zamiłowaniem bierzesz udział w bojach o promocje bankowe, możesz stracić nad tym kontrolę. A tutaj fajna okazja, otworzę konto, a tutaj kolejna… Mijają miesiące i okazuje się, że posiadasz równolegle kilka rachunków, kilka kart (pół biedy, jeśli to tylko debetowe, gorzej, jeśli także kredytowe!), w międzyczasie promocje się kończą, a Ty.. No właśnie. Nagle okazuje się, że nie tylko płacisz za utrzymanie tych kont, ale wręcz przepłacasz. Bo czy z kilku kart debetowych korzysta się zawsze w tym samym stopniu? Czy zawsze udaje się za ich pomocą dokonać wymaganej liczby transakcji, by nie obciążono nas kosztami za posiadanie karty? Ano, nie zawsze.

Darmowe konta bankowe
Źródło: marin / FreeDigitalPhotos.net

Kilka kont równolegle

Szczerze? Sama się na tym złapałam. Zorientowałam się, że za moje prehistoryczne konto w BZ WBK (bank od dawna nie ma go już nawet w swojej regularnej ofercie) pobierano mi 7 zł miesięcznie (sic!), ponieważ nie korzystałam z tego konta aktywnie (tj. regularnie nie wpływało mi na nie min. 1 000 zł + nie robiłam 5 płatności kartą miesięcznie). Nim się zorientowałam, że cennik i warunki uległy zmianie, ściągnięto mi z rachunku kilka razy te „szczęśliwe” siódemki. Ot, powód, by regularnie śledzić regulaminy bankowe

Dlaczego wciąż je trzymałam? Można powiedzieć, że z sentymentu – było to moje pierwsze konto w banku! 😉 Pamiętacie, jak wspominałam o przywiązaniu do jednego banku jako jednym z głównych grzechów oszczędzania? Drugi powód to wygodnictwo. Bankomatów BZ WBK wszędzie pełno, więc nie musiałam się martwić, czy będę miała skąd wybrać gotówkę. Ponieważ jest to rachunek, którego numer zna większość członków mojej rodziny i znajomi, więc jeśli trzeba było zrobić jakiś przelew, to nie musiałam szukać numeru mojego głównego konta, tylko rzucałam „przelej mi na WuBeKa”. A że większość ludzi z mojego otoczenia korzysta też z usług tego banku, to kasa na koncie księgowała się z prędkością błyskawicy.

I na tym, jak się okazało, zalety z biegiem czasu się skończyły.

Na co więc należy szczególnie zwracać uwagę przy zakładaniu ROR-u? Jeśli banki kuszą obietnicą 0 zł za prowadzenie – szukaj zapisu, pod jakimi warunkami Twój rachunek będzie darmowy, np.:

  • co miesiąc musi go zasilać minimalna kwota, np. 2 000 zł. Jeżeli posiadasz dwa takie konta, a dostajesz np. pensję 2 500 zł netto, to lepiej będzie dla Ciebie z któregoś rachunku zrezygnować 😉
  • należy zrobić określoną ilość razy daną operację na rachunku, np. dokonać X płatności kartą, zrobić min. jeden przelew internetowy itp.;
  • …a nawet jeśli nie, to należy zrobić określony miesięczny obrót na koncie / za pomocą karty debetowej dołączonej do konta;
  • należy zgodzić się na dodatkowy produkt bankowy (jest to tzw. sprzedaż wiązana), np. kartę kredytową – a ta zwykle darmowa już nie jest, koszt jej prowadzenia dojść może nawet do kilkudziesięciu złotych rocznie;
  • „darmowość” rachunku jest ograniczona w czasie, np. trwa tylko przez pierwsze dwa miesiące po założeniu konta, po którym to okresie opłaty się pojawiają/rosną;
  • rachunek jest „za darmo”, ponieważ w momencie jego otwarcia wyrażamy zgodę na dalsze przetwarzanie naszych danych osobowych przez „zaprzyjaźnione instytucje”, czyli partnerów biznesowych banku. Efekt? Męczące telefony z call centers i telemarketerzy nakłaniający nas z uporem maniaka do otwarcia nowych lokat, skorzystania z dodatkowych promocji, wyjątkowych ubezpieczeń, zapraszających na bezpłatne, niezobowiązujące konsultacje finansowe, udział w loterii w zamian za wypełnienie telefonicznej ankiety itd., itp…

„Najwyższe oprocentowanie na rynku”

Wysokie oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych
Źródło: adamr / FreeDigitalPhotos.net

„Najwyższe oprocentowanie wśród lokat!”, „Konto oszczędnościowe z najwyższym oprocentowaniem na rynku!” – te i im podobne slogany mają nakłonić nas, zwykłych zjadaczy chleba, do jak najszybszego skierowania swych kroków do banku i otwarcia w nim polecanego w reklamach produktu.

Tymczasem te 4-5%, którymi jesteśmy wabieni, to najczęściej oprocentowanie liczone w skali roku. Zazwyczaj podaje się tak oprocentowanie w 99,9% przypadków reklamowanych produktów 😉 tyle że informacja o tym zwykle podawana jest drobnym drukiem, gdzieś na dole oferty. Ważne, że te 5% dumnie pręży muskuły na plakacie.

Co to dla nas oznacza? Cóż, trzeba sobie policzyć, ile tak właściwie wynosi oprocentowanie w skali miesiąca (jeśli na koncie oszczędnościowym mamy do czynienia z miesięczną kapitalizacją odsetek) czy kwartału (jeśli posiadamy lokatę założoną na 3 miesiące, gdzie odsetki doliczone zostaną na koniec okresu naszej lokaty).

Przykład: przy oprocentowaniu 5% w skali roku i lokacie założonej na 3 miesiące, z kapitalizacją kwartalną, oprocentowanie wyniesie: 0,05 (czyli nasze 5%) dzielone przez 4 (bo tyle mamy kwartałów w roku,), czyli = 0,0125 (jak widać, oprocentowanie w skali 3 miesięcy wynosi już tylko 1,25%). W praktyce, jeżeli włożyliśmy na taką lokatę 5 000 zł, to po 3 miesiącach otrzymamy z odsetek 62,50 zł (a nawet mniej, bowiem od tej kwoty należy jeszcze odjąć 19% podatek od zysków kapitałowych… 😉 ).

Coraz bliżej święta, czyli granie na emocjach

Okres przedświąteczny i noworoczny nie bez powodu jest czasem wzmożonej aktywności banków. Bankowcy i konsultanci zabiegają o klienta, proponują zaciągnięcie kredytów, wyrobienie kart kredytowych… I wiele osób daje się im namówić. Wszystko podyktowane jest emocjami – no bo kurcze, skoro nie stać mnie na porządny prezent dla moich pociech, to co ze mnie za rodzic? Raz na jakiś czas można poszaleć… „Zastaw się, a postaw się”… Bankowcy tylko czekają na to, by podobny tryb myślenia włączył się ich klientom.

Rezultat jest taki, że pakujemy się w produkty, których nie potrzebujemy, na jednorazowe wyskoki, których żałujemy.

A banki „pomagają” nam w podjęciu takich nieprzemyślanych decyzji poprzez:

  • absurdalne wręcz i naciągane ułatwienia w otrzymaniu kredytu – często dostają go ludzie, którzy absolutnie nie są wypłacalni, bo np. mają już pozaciągane jakieś większe kredyty! Hasło „kredyt gotówkowy w 15 minut” to zachęta, której wiele osób nie potrafi się oprzeć;
  • utrudnianie możliwości porównania cen u konkurencji – banki niechętnie podają konkrety w opisach swoich ofert, zazwyczaj widnieją w nich same ogólniki, np. brakuje precyzyjnej informacji o cenie kredytu – podawane są przedziały oprocentowania lub minimalna wysokość prowizji. By dowiedzieć się więcej, trzeba się do konkretnej placówki pofatygować osobiście, a tam już czeka na nas konsultant przeszkolony w sztuczkach marketingowych… Klienci często machają ręką i godzą się na pierwszą lepszą ofertę w banku, do którego akurat trafili – no bo kto ma dziś czas beztrosko latać do kilkunastu banków i prosić o szczegółowe dane?
  • brak wyraźnego podania informacji, czy oprocentowanie kredytu opiera się o zmienną, czy stałą stopę procentową – kredyty gotówkowe mają oprocentowanie skorelowane z wysokością stopy lombardowej NBP; gdy ta jest niska (którą to sytuację obserwujemy obecnie), to i oprocentowanie kredytów jest korzystne. Ale gdy tylko pójdzie ona w górę, to konsument może być niemile zaskoczony, że i oprocentowanie jego kredytu rośnie (jeśli jego kredyt opiera się na oprocentowaniu zmiennym);
  • podawanie w reklamach najniższych cen kredytu – które to najkorzystniejsze warunki udzielenia kredytu są dostępne dla wąskiego grona klientów, tych spełniających najbardziej restrykcyjne kryteria;
  • eksponowanie tylko jednego, korzystnego składnika kredytu konsumenckiego – np. niskiego oprocentowania, podczas gdy faktyczny koszt kredytu jest bardzo wysoki z powodu wywindowanej prowizji. Z tego powodu ZAWSZE żądajmy od banku informacji o wysokości RRSO!
Racjonalne korzystanie z kredytu
Źródło: PublicDomainPictures / Pixabay.com

Na koniec taka krótka anegdotka, którą przytoczę tutaj, bo mnie szczerze rozbawiła. Mój chłopak odebrał kiedyś telefon z centrum obsługi klienta pewnego znanego banku (nazwa akurat nie gra tu roli 😉 ). Miła konsultantka oferowała mu kredyt gotówkowy – wyjątkowa okazja, bezkonkurencyjna na rynku, przedstawiona w samych superlatywach. Mój luby wysłuchał cierpliwie propozycji, po czym wypalił do kobiety – „Skoro ta oferta jest taka super i bez wad, to ja zaoferuję ją Pani. Czy jest Pani zainteresowana?”. Dziewoja zbaraniała (zapewne scenariusz rozmowy z klientem nie przewidywał takiej opcji), a potem zaczęła dziękować, że nie, ona nie wejdzie w tą ofertę. „No ale dlaczego? Przecież ona jest taka świetna. Na pewno Pani na niej zyska!” drążyła moja druga połówka. Biedna dziewczyna coś odbąknęła i rozłączyła się pospiesznie. Cóż, dziwne, że nie była zainteresowana najlepszą ofertą kredytową, jaką kiedykolwiek polska bankowość widziała na oczy… 😉

Czy daliście się kiedyś naciągnąć na jakąś usługę bankową i później żałowaliście tej decyzji? Jak się ona odbiła na Waszych kieszeniach? Czy konsultant wprowadził Was w błąd? A może znacie jakieś zabawne historie związane z próbą wciśnięcia Wam jakiegoś produktu bankowego? Zapraszam do podzielenia się swoją historią 🙂

Zapraszam też do odwiedzenia i polubienia profilu Kobiecych Finansów na Facebooku oraz na Google+! Czekają tam na Was ciekawostki ze świata finansów, moje komentarze, informacje o nadchodzących szkoleniach, spotkaniach, konferencjach, konkursach… 🙂 Zachęcam!

13 przemyśleń nt. „Bank vs klient, czyli na co zwracać uwagę w umowach, by nie stracić

  1. Przy obecnych śmiesznie niskich stopach procentowych na wielu kontach po doliczeniu opłat wychodzą ujemne stopy zwrotu. A to oznacza, że nawet inwestowanie „do skarpety” jest bardziej opłacalne 😉

    • Niestety, sporo w tym prawdy… Dlatego jest to moim zdaniem dobry moment, by zainteresować się inwestowaniem 🙂 choćby w fundusze stabilnego wzrostu, jeśli nie czujemy się pewnie na giełdzie 😉

  2. Rok 2015 zapowiada się jako rok podwyżek. Jako przykład można podać BZ WBK i konto Godne Polecenia. Kto się do niego przyzwyczai może odczuć opłatę po nowym roku. Podwyżek jest więcej i będzie pewnie więcej.

    Sam z uwagi na posiadanie „kilku” kont juz kilka razy zapłaciłem miesięczna opłatę, bo zapomniałem wykonać jakieś transakcji czy przelewu.

    • No niestety… Podobnie Deutsche Bank, tyle że w kontach oszczędnościowych, zmniejsza oprocentowanie – przywitał mnie taki komunikat:

      Od dnia 4.03.2015 zmianie ulega wysokość oprocentowania poniżej wymienionych kont oszczędnościowych:

      1. db Konto Oszczędnościowe / db Konto Oszczędnościowe 24h

      Stan obecny:
      – 1,50 % dla całości salda środków na rachunku, które nie przekracza 25.000 PLN (włącznie)
      – 0,75% dla całości salda środków na rachunku, które jest wyższe niż 25.000 PLN

      Po zmianie:
      – 1,00 % dla całości salda środków na rachunku, które nie przekracza 25.000 PLN (włącznie)
      – 0,50% dla całości salda środków na rachunku, które jest wyższe niż 25.000 PLN

      2. db Konto Oszczędnościowe 24h w Pakiecie z Kontem dbNET

      Stan obecny:
      – 2,50 % dla całości salda środków na rachunku, które nie przekracza 10.000 PLN (włącznie)
      – 0,75% dla całości salda środków na rachunku, które jest wyższe niż 10.000 PLN

      Po zmianie:
      – 2,00 % dla całości salda środków na rachunku, które nie przekracza 10.000 PLN (włącznie)
      – 0,50% dla całości salda środków na rachunku, które jest wyższe niż 10.000 PLN

    • Ktosiu, gdybyś zapoznał się z całym blogiem, to nie pisałbyś, że „nikt nie uwzględnia” 🙂

      Zgodzę się – obecne oprocentowanie lokat jest żałośnie niskie, tak samo zresztą jak kont oszczędnościowych, więc w zestawieniu z inflacją (choć teraz akurat mamy deflację) wypracowany zysk wychodzi niewielki. Albo żaden. Albo w ogóle okazuje się, że powinniśmy trzymać pieniądze w skarpecie, bo trzymając w banku jesteśmy na minusie 😉

      RPP m.in. dlatego trzyma stopy procentowe na niskim poziomie, by rozruszać gospodarkę, m.in. zachęcić ludzi do lokowania pieniędzy w funduszach czy akcjach. Problem w tym, że o ile potencjalny zysk jest o wiele, wiele większy niż w przypadku lokat, to i pociąga to za sobą większe ryzyko. A faktu, że można dużo stracić, nie każdy ciułacz jest w stanie zaakceptować.

      Pozdrawiam, Dana.

  3. Mam pytane- czy mogłabyś wobec tego polecić jakieś fajne (najlepiej darmowe) konto w banku, ewentualnie podzielić się, gdzie sama masz konto? Obecnie szukam innego banku i mam problem, ponieważ każdy bank ma fatalne opinie w internecie i strach gdzieś przejść ;P Pozdrawiam 😉

    • Cześć Z. z., korzystam ze starego konta internetowego w banku Millennium (hmm, chyba już go nawet nie mają w ofercie dla nowych klientów 😉 ), a także z bardzo prostego konta w Deutsche Banku – dbNET – z nim się wiąże jedynie comiesięczna opłata za kartę debetową (5 zł), ale tylko wtedy, jeśli w ciągu miesiąca nie wykona się transakcji kartą na łączną kwotę min. 200 zł. No i z karty można w ogóle zrezygnować 🙂 Wraz z tym kontem otrzymuje się bezpłatny rachunek db Konto Oszczędnościowe 24h z oprocentowaniem 2,5% w skali roku (dotyczy kwot do 10 000 zł). To konto jest minimalistyczne, nie ma zbyt wielu opcji dodatkowych, ekstra ubezpieczeń, pakietów assistance itp. Po prostu jeśli ktoś potrzebuje konta po to, by mieć gdzie trzymać wypłatę 😉 to jest moim zdaniem ok. Tutaj możesz o nim poczytać: http://www.ekontobankowe.pl/konto-osobiste/konto-internetowe-dbnet

      Inne dość ciekawe konta opisałam w artykule „Wspólne konto bankowe – jakie wybrać konto dla pary?”, tyle że z kilkoma z nich wiąże się więcej obwarowań, co trzeba zrobić, by były darmowe. Pozdrawiam, Dana.

  4. Hehe. Ten motyw z konsultantką wciskającą kredyt – świetny. Ja bym jeszcze dodał, że „podpiszę umowę o kredyt pod warunkiem, że Pani najpierw zawrze umowę kredytową o takiej samej treści”. Oczywiście w świetle prawa takie coś jest możliwe, tzw. umowa z zastrzeżeniem warunku ważności. Odnośnie banków, to należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. Faktyczny obraz produktu bankowego (konta, kredytu) znajdziemy w umowach, regulaminach, tabelach opłat i prowizji, notach prawnych. Dopiero po zapoznaniu się z tymi dokumentami, możemy obiektywnie ocenić „wartość” danego produktu.

  5. Z jednej strony cieszę się że są te niskie stopy procentowe bo spłacam akurat kredyt a z drugiej strony już drugi bank wprowadził mi opłatę za utrzymanie miesięczne karty (BZ WBK i konto Godne Polecenia). No ale jakoś trzeba żyć z tym..

Dodaj komentarz