Cena smogu - smog we Wrocławiu

Cena smogu

Nie lubię zimy. Nie tylko dlatego, że źle znoszę niskie temperatury i nigdy nie jest mi wystarczająco ciepło. Również dlatego, że zimą w dużych polskich miastach nie da się po prostu oddychać. Jako mieszkanka Wrocławia, alergiczka, doświadczam szczególnie nieprzyjemnych skutków zanieczyszczonego powietrza. Pobudki z uporczywym kaszlem to moja codzienność. Dzisiaj z kolei bardzo ciężko mi się oddychało. I nic dziwnego – wszystkie wrocławskie media donoszą, że powietrze mieliśmy wyjątkowo zapaskudzone – gorsze nawet niż w cieszącym się złą sławą z powodu smogu Pekinie!

W tym momencie cieszę się, że jeszcze od czasu przeprowadzki nie odebrałam swojego roweru z wcześniej wynajmowanego mieszkania. Jazda na rowerze w takich warunkach bez specjalnej maseczki przeciwpyłowej to lekkomyślność. A poza tym – żadna przyjemność.

W miniony weekend moja firma przeprowadziła się do nowej lokalizacji. Teraz zajmujemy 11 piętro w biurowcu Globis, niemal w samym centrum miasta, w pobliżu dworca głównego. Panorama roztacza się z niego niesamowita, jednak całą radość z jej podziwiania odebrał panujący wszędzie dookoła opar smogu, który skutecznie ograniczył widoczność. Widnokrąg wyglądał przez to jak „widmokrąg”. Poniżej kilka zdjęć.

Smog we Wrocławiu - Sky Tower
09.01.2017r. Szaro, buro, ponuro, pyłowo… Sky Tower 😉
Smog we Wrocławiu - styczeń 2016 - Silver Tower
Smog po horyzont i ograniczona widoczność. Niewyraźny wieżowiec przebijający się po lewej stronie to Silver Tower – oddalony zaledwie o ok. 2,5 km od mojego biura.
Smog we Wrocławiu panorama Wrocławia
Zachodnia panorama Wrocławia wyglądała po południu ciut lepiej. Mimo to horyzont i tak „spowity mgłą”.

Władze miejskie zalecają niewychodzenie z domu, o ile to możliwe. W końcu nie wszyscy mogą sobie pozwolić na pracę zdalną… Jednak mimo dramatycznego stanu powietrza Wrocław i tak nie jest najbardziej zanieczyszczonym obecnie miastem. Alarmujące są wyniki pomiarów zanieczyszczenia powietrza zwłaszcza w Nowym Targu, Rybniku, Gliwicach, Krakowie… Według tegorocznego raportu WHO, 33 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej leży w naszym kraju!

Raport WHO najbardziej zanieczyszczone miasta w Europie
Źródło: WHO Global Urban Ambient Air Pollution Database (update 2016).
Źródło: WHO Global Urban Ambient Air Pollution Database (update 2016).
Źródło: Źródło: WHO Global Urban Ambient Air Pollution Database (update 2016).

Dla mnie to straszne, że np. urlop o tej porze roku w Zakopanem oznaczać może zamiast odpoczynku i odświeżenia nawdychanie się pyłowego syfu.

Niektóre miasta, np. Warszawa, wprowadziły dziś darmowe przejazdy komunikacją miejską, by ograniczyć emisję spalin. Samochody osobowe dokładają swoją cegiełkę do powstawania smogu, ale główne źródło problemu leży gdzie indziej, dlatego tego typu działania władz uważam za doraźne. W starych kamienicach i domkach jednorodzinnych często zamontowane są stare piece ciepłownicze, w których ludzie palą czym popadnie – nawet śmieciami. Najgorsze są palone tworzywa sztuczne. We Wrocławiu Straż Miejska chodzi po domostwach i przeprowadza kontrole, czy ludzie palą dozwolonymi paliwami. W sam długi weekend przeprowadzono 38 takich kontroli i wystawiono 3 mandaty na kwotę 1000 zł.

Czy wlepianie takich mandatów coś da na dłuższą metę? Nie sądzę i już tłumaczę dlaczego. Tutaj potrzebne są kompleksowe działania: edukacja społeczeństwa z jednej strony (w tym akcja informacyjna dla lekarzy – 73 % lekarzy mówi, że nie ma wystarczającej wiedzy na temat smogu!), z drugiej śródmiejskie nasadzenia drzew i krzewów, ale przede wszystkim wymiana starych pieców grzewczych w gospodarstwach domowych na nowe, przyjazne dla środowiska. Niestety w tym przypadku potrzebne jest często wsparcie włodarzy miejskich, ponieważ wymiana takiego pieca do tanich inwestycji nie należy, a nie oszukujmy się – budynki z przestarzałymi systemami grzewczymi najczęściej zamieszkują najubożsi.

Cały problem w tym właśnie, że nie stać ich na taką wymianę. To, że często palą byle czym, to nie ich kaprys, ale konieczność, bo to dla nich rozwiązanie najtańsze. Czytam w różnych komentarzach w internecie, że na ludzi palących niedozwolonymi paliwami powinno nakładać się drakońskie kary. Ale z czego zapłaci mandat taki schorowany 80-letni pan Franek, który dostaje głodową emeryturę? I tak będzie palić byle czym, na nic innego go nie stać, a przecież nikt nie chciałby zamarznąć we własnym domu! Nie przeczę, że występują też przypadki oszczędzania na węglu przez zamożniejszych mieszkańców – to bez dwóch zdań postawa godna potępienia. Tym bardziej więc optuję za tym, by podejmować w walce ze smogiem bardziej wielopłaszczyznowe działania. Darmowa komunikacja miejska, mandaty za palenie odpadów – to wszystko nie wyeliminuje przyczyn powstawania tego zjawiska i stwarza tylko pozory, że ktoś w naszym kraju walczy poważnie ze smogiem.

A przecież smog słono kosztuje. Jego ceną jest zdrowie, a nawet życie wielu ludzi. Efekty wdychania zanieczyszczonego powietrza wychodzą po latach kumulowania się szkodliwych substancji w organizmie.

Poniżej krótka lista negatywnych następstw smogu. Dane zebrane z materiałów pokonferencyjnych „Czyste powietrze w Krakowie” (14.03.2013r.) oraz broszury Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego „Smog – skutki zdrowotne” (16.11.2015r.).

  • Zanieczyszczenie powietrza w 30% odpowiada za powstawanie nowotworów na świecie (dla porównania – czynniki genetyczne w 15% – nowotwory zależne od jakości wdychanego powietrza to rak: płuca, zatok, jamy ustnej , gardła i krtani, przełyku, nerki, pęcherza);
  • smog powoduje również chroniczne występowanie chorób układu oddechowego (astma, przewlekła obturacyjna choroba płuc, podrażnienie spojówek, krtani i tchawicy, stany zapalne płuc, patologiczne zmęczenie, spadek możliwości intelektualnych, spadek tolerancji wysiłku);
  • Zanieczyszczenie powietrza wpływa na nieprawidłowy rozwój ciąż (m.in. nieprawidłowy przyrost masy płodu i niską masę urodzeniową, anomalie w długości ciała czy obwodzie urodzeniowym główki);
  • u dzieci z ciąż wystawionych na działanie smogu występują też dalsze komplikacje: dzieci takie chorują 3-4 razy częściej na infekcje oskrzeli i płuc, choroby alergiczne (katar sienny, egzema i chroniczne postacie wysypki skórnej); mają też gorszą (o 10-15%) sprawność wentylacyjną płuc;
  • wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA), powstające w warunkach niezupełnego spalania węgla kamiennego, oleju napędowego, drewna oraz gazu prócz rakotwórczych i mutagennych właściwości mogą prowadzić do problemów z płodnością, a nawet bezpłodności;
  • zanieczyszczenie powietrza poprzez nasilenie stresu oksydacyjnego powoduje w organizmie stan zapalny i przyczynia się do powstawania chorób sercowo-naczyniowych; nawet krótka ekspozycja na pyły zawieszone, głównie PM2,5, przyczynia się do rozwoju choroby niedokrwiennej serca, nadciśnienia tętniczego, zaburzeń rytmu serca, nasila niewydolność serca oraz zwiększa ryzyko wystąpienia zawału serca (liczba zawałów przy występującym smogu wzrasta o 12 %, udarów mózgu o 16%, zatorów płucnych aż o 18% – dane pochodzą ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, badania prowadzono od 2006 roku).

Biorąc pod uwagę, że ogólnie co szósty Polak cierpi na schorzenia sercowo-naczyniowe, a według danych GUS, zgony nimi spowodowane stanowią ok. 48% wszystkich notowanych rocznie w kraju, koszty związane ze zwalczaniem chorób kardiologicznych są ogromne. Rocznie sięgają nawet 1,73 mld zł!

Środki przeciwdziałające chorobom układu oddechowego też słono nas kosztują. Już choćby diagnostyka i leczenie jednego tylko schorzenia, wspomnianej przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POCHP), pochłania miliony złotych. W październiku 2016 EY opublikowało raport „Koszty POChP w Polsce. Główne wnioski„. Dość wspomnieć, że bezpośrednie koszty wyniosły 441,8 mln zł, a koszty pośrednie 774,5 mln zł. To duże kwoty, przy czym autorzy raportu podkreślają, że „rozszerzenie zakresu analiz o choroby współistniejące i powikłania, a także uwzględnienie kosztów generowanych przez pacjentów niezdiagnozowanych, skutkowałoby istotnie większymi kwotami.”

A przy tym wszystkim u co najmniej 40% dotkniętych POCHP osób choroba ta nie wynika z głównych czynników ryzyka, tj. palenia tytoniu, narażenia zawodowego, obciążenia genetycznego – jej powodów upatruje się właśnie w zanieczyszczeniu powietrza!

Zastanawia mnie, czemu nie pojawiło się dotychczas żadne badanie, obejmujące swym zakresem powiązanie różnego rodzaju chorób ze smogiem i kosztami ekonomicznymi z tego wynikającymi. Sama jestem ciekawa, ile wynosi udział smogu w występowaniu poszczególnych schorzeń z podsumowaniem finansowym, ile milionów (miliardów?) złotych pochłania rocznie profilaktyka, diagnostyka i leczenie takich przypadków.  Można by było takie wyniki przełożyć na straty w gospodarce, a następnie skonfrontować z rocznymi kwotami przeznaczonymi na przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza. Może wtedy unaoczniłoby to naszym politykom, dlaczego warto bardziej zainteresować się problemem smogu i że nie jest on „czysto teoretyczny”.

8 przemyśleń nt. „Cena smogu

  1. W Krakowie dziś i jutro darmowa komunikacja, ale tylko dla posiadaczy aut osobowych, na dowód rejestracyjny.
    Jedno pytanie: czy dodatkowe drzewa pomogą cokolwiek ? Bo wiem, że neutralizują one CO2, ale CO2 w powietrzu zwykle nie przekracza norm. Pyłu drzewa chyba nie są w stanie zneutralizować.
    Wizyty SM i mandaty to chyba jedyny środek, plus jakieś dofinansowania na wymianę pieców…Albo obowiązkowe filtry na kominy dla kamienic starszych niż jakiś określony wiek, chociaż nie wiem, ile one kosztują.

  2. Palenie śmieci to nie problem finansowy (nowe audi w garażu, butelki pet w piecu) tylko mentalny. Jesteśmy narodem cwaniaków i – jak na ruskich – jedynie bat nam służy za wychowacę, więc kary wskazane jak najsurowsze. Jednak nie tylko śmieci, ale i fatalne drzewo (dobre pali się, że aż miło powąchać) i większość dostępnego u nas węgla – co jest w pełni zgodne z prawem – wytwarza smog. To jest temat tak samo nie ogarnięty jak odżywianie. Wszyscy wiedzą dlaczego tyją, ale wciągają zawsze to samo.
    Od lat uświadamiam miłośników palenia węglem, że to idiotyzm, koszty paliwa wyższe, smród, brudne okna i okolica domu, a do tego ćwierć etatu palacza – bo jak nie to ziąb w domu. I wiesz co: mają to gdzieś. Ale na szczęście w Krakowie rozdają teraz po 30 tpln na wymianę ogrzewania i na to ludzie się łaszą. Jakież zdziwienie, kiedy po pierwszej zimie zamiast 5 tpln na węgiel przychodzi rachunek za gaz 3.5 tpln. Bez etatu, ciepło w domu, woda – całą dobę.
    Co jest do zrobienia: ano wielki biznes. Nie:”kup pan cegłę”, jak do tej pory działała branża grzewcza, ale tysiące bezpłatnych audytów energetycznych sponsorowanych przez producentów, hurtowników sprzętu grzewczego, a wykonywanych przez przedstawicieli handlowych w firmowych kurteczkach i samochodach (autorytet u plebsu), bez wciskania zakupu. Do tego finansowanie na sensownych kosztach (przecież to branża nieruchomości) – i rozwiązanie gotowe. Kto oprze się zmniejszeniu miesięcznych kosztów ogrzewania od jutra, dostając w prezencie spokój od straży miejskiej, wolny czas i koniec dziwgania wiader z węglem.
    Dziś to w naszym kraju pieniądze leżą na ulicy, tylko ślepy tego nie widzi…

  3. Mieszkam w Krakowie, gdzie jakość powietrza przez znaczną część roku jest fatalna. Zimą są takie dni kiedy jest mi trudno oddychać, chociaż jestem osobą zdrową, niecierpiącą (jeszcze) na żadne schorzenia układu oddechowego. Faktycznie jest tak, że gdzieś pojawiają się jakieś próby zaradzenia temu problemowi ( jak chociażby mający wejść w życie zakaz palenia węglem i drewnem), ale to ciągle jest jeszcze za mało. Zgadzam się z tym, że żeby jakiekolwiek działania miały okazać się skuteczne, to potrzeba dużo pracy i podstaw.
    Zawsze przy znacznie przekroczonych normach powietrza zaleca się pozostawanie w domach. Jestem ciekawa na ile powietrze w domu różni się od powietrza na zewnątrz. Przecież to jest to samo powietrze, dostające się do mieszkań przez systemy wentylacji. Gdyby były dostępne jakieś niedrogie narzędzia pomiarowe do użytku domowego mierzące jakość powietrza w mieszkaniu, to chętnie bym skorzystała.

  4. Lawyerka (i nie tylko): A gdyby miejsca jak galerie handlowe, restauracje, muzea, fitness itp. duże przestrzenie, w których można spędzić trochę czasu i „pooddychać” prześcigały się podawaniu czystości powietrza u nich, skorzystała byś?
    (filtry już mają, a miernik to dla nich pestka)

    • Obawiam się, że mało ludzi zwróciłoby na to uwagę… Zwłaszcza zaś wtedy, gdyby sklepy za takie zaciągnięcie się u nich czystym powietrzem kazały sobie płacić 😉 Niestety kwestie zdrowotne spychamy w swojej codziennej gorączce na dalszy plan.

  5. To takie polskie. W zimie (kiedy u nas smog) 95% czasu spędzamy w pomieszczaniach:
    – dom
    – „miejsce” pracy (nie dotyczy pracujących na zewnątrz, oczywiście)
    – samochód (komunikacja ogólnie)
    – budynki publiczne (przykłady w/w)
    ale tym się nie interesujemy. Najważniejsze jest dla nas złe powietrze na 5% czasu, na które wielkiego wpływu nie mamy. A to jakiej jakości będzie ono przez 95%, na które mamy duży wpływ – nie jest istotne. Polska szklanka pusta do połowy…

Dodaj komentarz