Jak oszczędzają Polacy?

Czy Polacy potrafią oszczędzać?

O tym, że październik jest miesiącem oszczędzania, chyba nikomu nie muszę przypominać. Niewiele jednak osób słyszało o święcie, które przypada 31 października. Nie, nie chodzi mi o klimaty halloweenowe czy andrzejkowe. Światowy Dzień Oszczędzania to święto, które jest obchodzone corocznie właśnie 31 października. Powstało ono z inicjatywy przedstawicieli banków europejskich w 1924 roku. Ideą przyświecającą jego twórcom było promowanie edukacji finansowej i postaw racjonalnej konsumpcji.

A jak jest u nas w Polsce? Czy ktokolwiek z Was jakoś szczególnie obchodzi ten dzień? 

Święto to jest moim zdaniem doskonałym momentem do przeprowadzenia „rachunku sumienia” i głębokiej refleksji nad stanem naszych finansów osobistych:

  • Jak stałam finansowo tego dnia dokładnie rok temu?
  • Czu zatroszczyłam się o swój domowy budżet? W jaki sposób?
  • Czy finansowo jestem do przodu? Ile udało mi się odłożyć?
  • Jeśli nie udało mi się zaoszczędzić, to co było tego powodem – jakie błędy popełniłam? Jak ich uniknąć w przyszłości?
  • Jakie są w ogóle moje finansowe cele, czy mam je zdefiniowane?
  • Czy zmieniłam pracę na lepiej płatną, czy nadal z wewnętrznej obawy bądź zwykłego ludzkiego lenistwa tkwię w swojej strefie komfortu i narzekam na niesprawiedliwość losu?

itp, itd…

Polecam taką szczegółową analizę każdej z Was. Wydaje mi się, że lepiej do niej zasiadać właśnie 31 października niż w Sylwestra – mamy większą szansę, że nasze postanowienia nie będą „dzieckiem” słomianego zapału. Obchodźmy to święto praktycznie, z pożytkiem dla naszej wiedzy i kondycji finansowej!

Z okazji tego święta życzę Wam:

  • mądrych, przemyślanych decyzji związanych z Waszym domowym budżetem;
  • ciągłego doskonalenia i kształcenia się w kwestii finansów;
  • determinacji w realizacji finansowych celów i marzeń;
  • trzymania fałszywych doradców na dystans – zawsze podchodźcie sceptycznie do składanych Wam maga, hiper, wyjątkowo korzystnych ofert pożyczek, kredytów itp.;
  • skutecznego i cierpliwego wychodzenia z zadłużenia, jeśli nieszczęśliwie zdarzyło się Wam w nie popaść.

Korzystając z okazji, chciałabym Wam również przedstawić wyniki ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez bank PKO BP oraz TNS pt. Stać nas na oszczędzanie. Badaniu poddano reprezentacyjną próbę osób w wieku 18-55 lat, N=400 oraz nadreprezentację osób z dochodem osobistym powyżej 5000 zł netto, N=200. Miało ono formę bezpośrednich, szczegółowych wywiadów z respondentami w skali całego kraju.

Czy wnioski z badania nastrajają optymistycznie? Czy Polacy potrafią oszczędzać? Wychodzi na to, że nie do końca. Widać, że jest jeszcze dużo do zrobienia. Przeważająca grupa społeczeństwa nie umie oszczędzać, nie wie, jak się do tego zabrać, a jeśli już działa w tym kierunku – szybko się poddaje.

I to też poddaję pod Waszą refleksję. Jak oszczędzają Polacy i jak Wy plasujecie się na tle badanej grupy? Mam nadzieję, że Wasza odpowiedź będzie budująca.

Badania PKO i TNS - jak oszczędzają Polacy - wnioski

Badanie PKO i TNS - oszczędzanie nie jest najmocniejszą stroną Polaków

Badanie PKO i TNS - deklarowana struktura oszczędności

Badanie PKO i TNS - brak umiejętności i determinacji w oszczędzaniu

Badanie PKO i TNS - oszczędności dopiero po konsumpcji

Badanie PKO i TNS - oszczędzanie krótkoterminowe i bez wyznaczonego celu

13 przemyśleń nt. „Czy Polacy potrafią oszczędzać?

  1. Moim zdaniem 31 października to niezbyt dobra data na niezłomne postanowienia oszczędnościowe. Bo i co z tego, że je ktoś takowe podejmie, gdy już za niewiele ponad miesiąc pojawi mu się w głowie impuls nazywany gdzieniegdzie „świętami” i nieborak rzuci się do wydawania pieniędzy. Niezbyt sensownego, jeśli się temu przyjrzeć z bliska. A przed sylwestrem jeszcze poprawi.

    Początek roku jednak byłby lepszy: nie dość, że początek, to jeszcze do najbliższych kosztownych świąt stosunkowo daleko…

    • Problem w tym, że na początku roku wszystkich ogarnia hurra-optymizm podsycany magią sylwestra, który jednak szybko gdzieś ulatuje. Nie byłabym więc tak do końca przekonana, czy to odpowiednia pora na wielkie życiowe postanowienia 😉

      Fakt, że w przypadku 31 października święta są na horyzoncie, jednak nawet w ich obliczu da się zracjonalizować wydatki. Ba, do świąt ma się ponad miesiąc – człowiek może poddać się pierwszej poważnej próbie i przekonać, na ile deklaracje pokrywają się z czynami. Swoją drogą o tym, jak uniknąć świątecznej gorączki zakupów i zaoszczędzić też pisałam kiedyś na blogu.

      Posłużę się dodatkowo cytatem z książki „Trudni współpracownicy” Bernsteina, który bardzo mi się kiedyś spodobał i idealnie pasuje do finansowej sfery życia 🙂

      „Nigdy nie będzie czasu na spokojną żeglugę. Kiedy prze­minie jeden kryzys, pojawi się następny. Dobry, spokojny czas na dokonanie zmian nie nastąpi nigdy. Jeżeli odkładasz całą pracę do wakacji albo do chwili, w której sporządzisz długoter­minowy plan, będziesz zapewne odkładał ją w nieskończoność.”

  2. Świetny wpis, ale tutaj pytanie należy zadać moim zdaniem trochę inaczej:

    Czy Polacy potrafią się zadłużać? – Zdecydowanie tak

    Wystarczy wejść sobie przykładowo tutaj i zapoznać się ze statystykami odnośnie długów Polaków:

    http://www.big.pl/infodlug

    „Tylko” ponad 40 miliardów. Trzeba prowadzić indywidualnie misję społeczną mającą na celu uświadamianie ludzi, że posiadanie oszczędności powoduje przede wszystkim komfort psychiczny.

    • Najgorsze jest to, że blogów oszczędnościowych, inwestycyjnych itp. jest coraz więcej, natomiast wciąż odczuwam niedosyt, że nie trafiamy z przekazem do ludzi najbardziej potrzebujących wiedzy ekonomicznej.

  3. Zgadzam się z Cashandrą – Polacy nie potrafią oszczędzać, Polacy potrafią się zadłużać. Nie patrzymy w przyszłość ale tu i teraz, nie myślimy o spokojnej starości oczekując że państwo nas utrzyma choć wiemy ile dostają emeryci dziś. Za kilka lat może być gorzej. Szkoda …

  4. Mysle, że tylko mała grupa z nas potrafi oszczędzać. Wiekszosc z nas oszczędza ,,przez przypadek”. Jesli w danym miesiącu nie uda nam sie wydać całej pensji to oszczędzamy, ewentualnie potrafimy oszczedzac na jakies krótkoterminowe cele np. wakacje, smartfon itp.
    A jesli przyjdzie zrobic nam generalny remont za kilkadziesiąt tysięcy albo kupic nowy samochód to wtedy posiłkujemy się kredytem.
    Pamietam jak kiedyś byłam w szoku jak kolezanka powiedziała mi, że jej mama robiła remont kuchni (wcale nie full wypas) i zabrakło jej pieniędzy juz na początku wiec sfinansowała resztę remontu z karty kredytowej! Efektbyl taki, że kobieta z niezłą pensją miała komornika bo ze spłacaniem karty było jej tak samo nie po drodze jak z oszczędzaniem…

    • O rety. Aż mi ciarki przeszły po plecach. Takie manewry kartą kredytową to jak dobrowolne zaciskanie pętli na własnej szyi. Mamie znajomej trzeba życzyć wytrwałości w wychodzeniu ze spirali zadłużenia…

      • Mama znajomej chyba nie chce wyjsc ze spirali długów bo ńie robi absolutnie nic w tym kierunku.

        Mysle, że 31 paździerńika swietńie nadaje się do rozpoczęcia oszczedzania. Juz 1listopada mozemy wykazać się nowym postanowieniem i racjonalnie podejść do wszystkich świętych…
        A w grudniu tez nie musimy szaleć z zakupami świątecznymi i prezentami. Chociaz ja osobiście mam problem z prezentami. Lubię dawać moim bliskim cos naprawdę fajnego i najczęściej wiąże się to z przekroczeniem budżetu na prezenty:)

  5. Zbyt późna data na oszczędzanie. Niby mówi się, że na oszczędzanie nigdy za późno, ale obecnie zaczynamy wchodzić w okres świąteczny zaczynają od Listopada (wszystkich świętych), a kończąc na grudniu (święta + sylwester), a w okresie grudniowym ciężko zadbać o jakiekolwiek oszczędzanie.

  6. Coraz więcej treści o oszczędzaniu – szczególnie przed świętami, to zrozumiałe. Ale da się zauważyć trend oszczędzania a przynajmniej ja to zauważam. Myśle, że to bardzo dobrze, bezmyślnie wydawanie pieniędzy nie prowadzi do niczego, a na pewno do niczego dobrego. Warto przed zakupami usiąść i spisać wydatki, ale te potrzebne i niezbędne, idąc do sklepu bez planu w głowie najczęściej wydajemy za dużo.

  7. A mi się wydaje że zależy to od dwóch zasadniczych kwestii a mianowicie od tego ile zarabiamy i od tego jak rozrzutni jesteśmy. Znam bowiem przykłady że osoby zarabiające najniższą krajową potrafią małą część odłożyć ze swojej wypłaty a znam też inne przykład że osoby które mają na rękę kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych (ale za to kilka kredytów na karku – auto, dom itp.) z ledwością dają sobie radę z „przeżycie” (w dużym cudzysłowie) od 1 do 30-ego, nie wspominając już o jakimś oszczędzaniu.

Dodaj komentarz