Koszt urlopu w Bieszczadach 2017

„Dzika Polska” – wakacje i ceny w Bieszczadach

Człowiek nie robot, odpoczywać musi. Nawet jeśli ma się multum spraw na głowie, trzeba znaleźć chwilę na oderwanie się od codziennej gonitwy, w przeciwnym razie „coś” zaczyna szwankować. Zdając sobie z tego sprawę, postanowiliśmy spontanicznie zorganizować sobie tygodniowy urlop w górach. I tak oto tegoroczny urlop mamy już za sobą – w minionym tygodniu wróciłam z kilkudniowego pobytu w ponoć najbardziej dzikim rejonie kraju – Bieszczadach. Z tej okazji wrzucam krótki wpis o kosztach takiego urlopu. Plus kilka górskich widoków i panoram gratis 😉

Koszt tygodniowego urlopu w górach - Bieszczady 2017Niemal 3 lata temu spisałam koszty wyjazdu nad Bałtyk. Przy ówczesnych cenach pobyt w Białogórze wyniósł nas 1805,69 zł – zainteresowanych odsyłam do wpisu. A jak to wygląda na drugim krańcu Polski – czy w dzikich Bieszczadach jest taniej?

Nigdy nie byłam w Bieszczadach, a słysząc z różnych stron całkiem skrajne opinie, postanowiłam sprawdzić czar bądź udrękę tego miejsca na własnej skórze. Z urlopu wróciliśmy zadowoleni, spełnił on bowiem główny cel, jaki przed nim stawialiśmy: odciąć się od codzienności, wyciszyć mentalnie, a zmęczyć fizycznie. Daliśmy sobie wycisk wielokilometrowymi wędrówkami (3 x ok. 20 km), a przy tym przypomnieliśmy sobie erę przedkomórkową – zasięg w telefonie praktycznie co chwilę padał, o internecie w trakcie wycieczek nie mogło być mowy. Ot, taki informacyjno-elektroniczny detoks.

Pogoda była przeciętna, na zmianę następowały dni deszczowe i słoneczne z zachmurzeniami. Jednak nawet jeden ulewny dzień starczył, by na szlakach było iście błotniście. To jedna z tych rzeczy, które mnie zaskoczyły w Bieszczadach – ścieżki górskie mało kamieniste, za to ziemisto-gliniaste. Całkiem inaczej niż np. w Tatrach. Dobrze, że mieliśmy solidne, nieprzemakalne buty, inaczej byłoby ciężko. A i tak po każdej wycieczce praliśmy skarpetki i nogawki spodni, bo były mocno umorusane.

Bieszczady - jakie są ceny w polskich górach?

Raz skusiliśmy się na przejazd górską kolejką wąskotorową. I tutaj zaskoczenie, bo na przejazd czekały tłumy! Jechaliśmy na stację w Majdanie niczego nieświadomi na godzinę 13, a udało nam się kupić bilety na kurs po godzinie 15.30. To kolejna rzecz, która mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że bieszczadzka kolejka cieszy się aż taką popularnością. Czekając na naszą kurs, zwiedziliśmy muzeum kolei i parowozów.

Jazda w jedną stronę do Balnicy trwała ok. 45 minut, potem pasażerowie mieli półgodzinną przerwę na pałaszowanie lokalnych specjałów, które można było zakupić na peronie, no i powrót – kolejne 45 minut. Widoki piękne, frajda wielka – pomimo tego, że wiało i nieco zmarzłam, będę wspominać dobrze tę przejażdżkę.

Urlop w górach - koszty wakacji w Bieszczadach

Bazę wypadową mieliśmy w niewielkiej wiosce o wdzięcznej nazwie Smerek. W pobliżu zidentyfikowaliśmy jeden sklep, jeden zajazd, jeden dom wypoczynkowy z restauracją i wypożyczalnią rowerów – tyle z atrakcji „cywilizacyjnych”. Między kolejnymi miejscowościami były kilku lub kilkunasto kilometrowe dystanse, więc jeśli ktoś wyszedł na szlak i koniec swej wędrówki zaplanował w innym miejscu, niż punkt startowy, to mógł mieć problem z powrotem.

Tym bardziej, że połączeń autobusowych jak na lekarstwo, zaledwie kilka w ciągu dnia. W dodatku na przystankach porozwieszane były rozkłady kilku konkurencyjnych przewoźników – nie było do końca wiadomo, które są aktualne. Raz uciekł nam przed nosem bus, to na kolejny – ostatni już tego dnia z Cisnej w kierunku na Ustrzyki Górne – musieliśmy czekać półtorej godziny.

Wędrówki po Bieszczadach

Lokalna ludność wykorzystuje ten fakt w dość nieelegancki sposób. Osoby zajmujące się przewozem turystów dyktują warunki i narzucają nieraz astronomiczne wręcz ceny. Otóż czekaliśmy na przystanku z grupką innych wędrowców (w sumie 5 osób) i dowiedzieliśmy się, że ze swojego ośrodka przyjechali busem za 60 zł (z Polańczyka do Cisnej), natomiast gdy chcieli wrócić z pieszej wycieczki, to inny przewoźnik wycenił koszt tej samej drogi na… 130 zł (sic!). Na szczęście miałam przy sobie wizytówkę jeszcze innego kierowcy, który zaoferował się przewieźć grupę za 25 zł. My do swojej wioski dojechaliśmy za 7 zł od osoby.

Nocowaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym Mała Chatka. Cudowne miejsce, serdecznie je polecam. Na miejscu są bardzo dobre warunki: przestronny pokój z balkonem, z czystą, własną łazienką; na piętrze bardzo duża kuchnia z pełnym wyposażeniem AGD do dyspozycji gości. Przemili gospodarze poratowali nas miską do przeprania brudnych rzeczy (zaoferowano nam nawet pralkę, ale nieco się krępowaliśmy i podziękowaliśmy – poza tym nie mieliśmy aż tylu „brudów”), a także – na pożegnanie – przepysznym ciastem własnego wypieku. Na pewno tam wrócimy, gdy następnym razem wybierzemy się w Bieszczady.

Tygodniowy pobyt w polskich górach.Rezerwacji, jak większości naszych wyjazdów, dokonaliśmy za pośrednictwem portalu booking.com, który dla wszystkich spragnionych wakacyjnego odpoczynku i planujących wyjazd przygotował dodatkową promocję. Można zarobić do 500 zł za polecanie rezerwacji przez ten serwis znajomym. Otrzymuje się 50 zł za każdego znajomego, który zrealizuje rezerwację dokonaną poprzez link polecający (maksymalna liczba znajomych to 10). Jest to układ wygrany-wygrany, ponieważ osoba, która skorzysta z rezerwacji z odsyłacza, również dostaje 50 zł. Zachęcam, fajna sprawa 🙂 Dzięki temu, że poleciłam narzeczonemu portal, oboje otrzymaliśmy w sumie zwrot 100 zł. Dużo, mało? Według mnie to zawsze coś 🙂 Jeśli też chcesz skorzystać z promocji, podaję mój link referencyjny na booking.com.

OK, pora na „finansowe mięso” – ile kosztuje urlop w polskich górach? W Bieszczadach spędziliśmy 6 noclegów, obiady (przeważnie jednodaniowe) jedliśmy w barach/zajazdach. Śniadania i kolacje szykowaliśmy sami. Dlatego dwukrotnie zrobiliśmy zakupy, dodatkowo zaopatrzyliśmy się w prowiant na szlaki (batony, woda mineralna, czekolada, owoce, bułki). Kupiliśmy też kilka piw (w tym nieco droższych, regionalnych, kraftowych – jedno jeszcze się ostało i czeka wciąż w lodówce), balsam przeciwsłoneczny oraz środek przeciw komarom i innym owadom – ostrzegam, że muchy końskie wyjątkowo mocno tną w Bieszczadach… Poniżej tabela kosztów.

Koszty urlopu w Bieszczadach
Koszty urlopu w Bieszczadach dla 2 osób (6 nocy)

Wakacje w Bieszczadach kosztowały nas nieznacznie więcej, co wspomniany na początku urlop nad Bałtykiem. Jak widać, po kieszeni najbardziej dał nam nocleg oraz transport samochodowy – ten ostatni wyniósł w sumie prawie 500 zł, jeśli doliczyć do niego też koszt parkingu BdPN. Opłaty autostradowe w tym kraju to jakiś koszmar! Nietrudno też zauważyć, że ceny obiadów w punktach gastronomicznych są, podobnie jak nad polskim morzem, przeważnie wysokie. Tym bardziej, że nie jedliśmy w wykwintnych restauracjach.

A propos jazdy samochodem – przemierzyliśmy w jedną i drugą stronę setki kilometrów, po to, by kilkanaście kilometrów przed domem stanąć awaryjnie na poboczu z powodu… Pustego baku. Okazało się, że zepsuł się pływak i nie zaalarmował w porę o kończącej się benzynie. Na sam koniec przymusowo zaliczyliśmy więc przygodę z wyprawą do pobliskiej stacji benzynowej, oddalonej o jakieś 1,5 km. Całe szczęście, że paliwa nie zabrakło nam na autostradzie!

Czy i Wy jesteście już po urlopie – gdzie go spędziłyście i spędziliście, może też w polskich górach? Jakie ostatecznie wyszły Wam koszty?

23 myśli na temat „„Dzika Polska” – wakacje i ceny w Bieszczadach

  1. Z dużym zainteresowaniem przeczytałam relacje z wyjazdu! Jest taka szczera, konkretną! Bardzo cenię Twoje opisy i rady!!! 😘

  2. My byliśmy z dziećmi w Górach Stołowych. Jak podrosną trzeba będzie się wybrać w Bieszczady. Jeszcze nigdy tam nie byłam. Wydaliśmy 1800 zł za 4 osoby za 7 dni, z tym, że dzieci malutkie, więc jeszcze nie kosztują dużo, noclegi mają za półdarmo, mało jedzą i wstępy za darmo przeważnie:)

  3. No to spędziliście fajny długi weekend w Bieszczadach, na szczęście oszczędziliście sobie gofrów i tatuażu z henny w Polańczyku…
    Kiedy wakacje/urlop/wypoczynek?

    • Cześć Piotrze, po ślubie planujemy tygodniową przerwę, w tym kilka dni w SPA, ale prawdziwą podróż ze względu na koszty planujemy na luty/marzec 2018 (Nowa Zelandia), wyjdą 3 tygodnie wolnego. Pozdrawiam 🙂

  4. Uwielbiam Bieszczady. Zawsze, gdy myślimy o jakimś wyjeździe, to Bieszczady są na szczycie listy kierunków branych pod uwagę:). Chyba najfajniejsza jest w nich ta dzikość i brak takich tłumów turystów, jak to ma miejsce w przypadku Tatr. Ale ceny są tu jednak mimo wszystko – mocno turystyczne. My zawsze szukaliśmy ofert na pewnie wszystkim znanym grouponie, ale z tym booking.com fajna sprawa, a że właśnie będziemy szukać czegoś na wyjazd, to muszę to przetestować:). Dzięki za linka, 50 zł przyda się na pewno:)

    • Dzięki! Co prawda zawsze można taniej (np. namioty zamiast pokoju, brak ciepłych obiadów – i cały pobyt spędzić na kanapkach i przekąskach, odpuścić sobie napoje alkoholowe), ale aż tak bardzo na obniżeniu kosztów nam nie zależało. Pozdrawiam 🙂

  5. Niestety, u nas nad morzem ceny podobne… Z jedzeniem bywa różnie, najgorsze jest to, że cena nie równa się jakość i wszystko smażone jest na tym samym oleju… Smutne, ale prawdziwe. Dobrze, że podobało Wam się w Bieszczadach. Mam nadzieję się tam kiedyś wybrać 🙂

    • Cześć Marzena! No właśnie, niby jedzenie zdrowe, bo ryby i kwasy omega, ale praktycznie wszystko smażone i w pszennych panierkach. W efekcie zamiast zdrowe, wychodzi ciężkostrawne. Pozdrawiam 🙂

  6. A jak znaleźliście informacje o tym gospodarstwie?
    Ciekawa jestem, czy dużo polskich gospodarstw agro-turystycznych wystawia się przez coraz popularniejszy system Airbnb. Nad Bałtykiem ofert prywatnych kwater w tym systemie jest mnóstwo, ciekawe jak to jest z Bieszczadami.

    • My akurat trafiliśmy z Bookingu. Na wyjazd zdecydowaliśmy się dość na spontanie, dopiero tydzień przed nim zaczęliśmy szukać kwatery i wybieraliśmy spośród tego, co było jeszcze dostępne. To była jedna z tańszych ofert, odpowiadała nam lokalizacja, wyposażenie i ostatecznie przekonały nas bardzo wysokie oceny tego miejsca.

  7. Górołaz ze mnie pierwsza klasa, bo pisze o górach, ale w Bieszczadach jeszcze nie byłam. Z każdą taka galerią mam ochotę natychmiast się pakować. Tylko dlaczego mam tak daleeeeko?

  8. Dzikie w Bieszczadach, to pozostały chyba tylko… ceny 🙂 Mam porównanie ze Szklarską Porębą i tam wychodzi znacznie taniej – tańsze są noclegi, przejazdy i knajpy. Zastanawia mnie wyjątkowo wysoka cena noclegu, bo jak policzyłem, to aż 70 zł za noc od osoby…

    • Szklarska Poręba to jednak jest bliżej cywilizacji 😉 ceny niższe, bo i transport łatwiejszy i więcej turystów. W Bieszczadach połączenia komunikacyjne jak pisałam praktycznie są szczątkowe, a działający przewoźnicy narzucają swoje stawki. Zapewne turystyka, nie tak prężnie działająca jak w pozostałych polskich górach, to nieraz ich jedyne źródło dochodu – więc „zdzierają”.

      Dla nas cena była akceptowalna w stosunku do jakości i lokalizacji. Jak pisałam kilka komentarzy wyżej do Asi, na wyjazd zdecydowaliśmy się dość ad hocowo i nie mieliśmy zbyt szerokiego wyboru ani czasu na poszukiwania. Nie chcieliśmy nocować w drogim hotelu, który w tym terminie też był dostępny (bodajże Solny?), inne tańsze noclegi były z kolei gorzej położone. Pozdrawiam!

  9. Polski koniec świata. Ceny za autobus faktycznie zawrotne, ale Bieszczady podobno są tego warte. kiedyś z kumpelą o nich rozmawiałyśmy. Co do bookingu, to również taki bon miałam okazji otrzymać, ale o dziwo chętnych brakowało. 🙂

Dodaj komentarz