Edukacja finansowa w szkole

Edukacja finansowa w szkole

Dla tych, co już myśleli, że zamilkłam na wieki – dobre wieści – żyję, mam się dobrze i wracam do blogowania. Skąd ta cisza na blogu, będzie w osobnym wpisie (już w weekend!), a tymczasem spieszę donieść, że ruszam z akcją propagującą pomysł wprowadzenia edukacji finansowej do polskich szkół. W końcu! Pisałam na początku roku o tym, że chcę w 2016 zapoczątkować większy projekt. Poniżej znajdziecie zarys tego, co mam w planach. 

Afera Amber Gold, problemy tysięcy osób z kredytami frankowymi… Podobnie osób, które dały sobie wepchnąć niepotrzebne im produkty ubezpieczeniowe lub pożyczki na lichwiarskich warunkach. Na co dzień słyszymy wiele historii o mniejszych i większych finansowych perypetiach członków naszych rodzin, znajomych, sąsiadów. Czy tego typu historii można było uniknąć? Wierzę w to głęboko, że TAK! W tym celu wprowadźmy edukację finansową do szkół!

Niestety w obecnym systemie szkolnictwa nie przewidziano miejsca dla przedmiotu obejmującego swym programem nauczania obchodzenie się z finansami osobistymi. Zmiana ustroju już dawno za nami, społeczeństwo zostało rzucone na głęboką wodę wolnego rynku, a jednak nie pociągnęło to za sobą pod tym kątem większych – żeby nie powiedzieć, że niemal żadnych – zmian w szkolnictwie.

Coś takiego, jak przedsiębiorczość i wiedza o społeczeństwie pojawia się dopiero na poziomie szkół średnich – a i to przecież raz, że za późno, dwa, że za mało. Brakuje przedmiotu, który pokrywałby tematykę zarządzania finansami osobistymi, wolnego rynku, prawa (choćby tylko konsumenckiego!), mikro- i makroekonomii. Przecież nie aż tak trudne do zrozumienia mechanizmy popytu i podaży przybliżane są niejednokrotnie dopiero, gdy ktoś decyduje się na podjęcie dalszego kształcenia na uczelni wyższej!

Efekt braku edukacji finansowej na poziomie szkoły podstawowej, gimnazjum i szkoły średniej jest nietrudny do przewidzenia: ze szkół wychodzą młodzi ludzie, od których oczekuje się dojrzałości i samodzielności, którzy potrafią wymienić stolice państw afrykańskich i znają na pamięć tablicę Mendelejewa (dobra, teraz przejaskrawiam, ale sens tego, co chcę przekazać, nie jest trudny do wychwycenia 😉 ), a którym nie dostarczyło się wiedzy o tym, jak racjonalnie obchodzić się z pieniędzmi, w jaki sposób mogą oszczędzać i dlaczego tak ważne jest posiadanie poduszki finansowej, jakie pułapki na nich czekają po przekroczeniu progu jakiegokolwiek banku, jak policzyć sobie zysk z lokat czy wysokość rat kredytu, jakie prawa im przysługują jako konsumentom, gdzie szukać rzetelnej pomocy w kwestiach finansowych, jeśli popadną w finansowe tarapaty…

Człowiek nieuzbrojony w taką wiedzę niejednokrotnie daje się łatwo zmanipulować, jest praktycznie bezbronny w konfrontacji z przeszkolonymi sprzedawcami czy to spodni w sklepie, czy produktów inwestycyjnych –  skala „naciągnięcia” może być bardziej lub mniej bolesna.

Nie produkujmy bezbronnych owieczek. Dajmy im tarczę – praktyczną wiedzę finansową w kwestiach, z którymi wcześniej czy później każdy dorosły człowiek musi się zmierzyć w życiu: znaleźć pracę, założyć własną firmę, kupić lub wynająć mieszkanie, utrzymać rodzinę, rozliczyć się z podatków, przejść na emeryturę i mieć za co na niej żyć itp.

Tyle w kwestii powodów całej akcji, przejdźmy do konkretów. Rzeczy do zrobienia w najbliższym czasie obejmują:

  • rozruszanie i zrzeszenie społeczności zwolenników wprowadzenia edukacji finansowej do szkół – w tym celu na początek założyłam fanpage Edukacja finansowa w szkole na Facebooku, do którego polubienia i rozpropagowania zachęcam. Niedługo pojawią się na nim pierwsze treści promujące ideę edukacji finansowej oraz uzasadniające jej wprowadzenie do programu nauczania. Wykupiona została też domena finansewszkole.pl, pod którym to adresem powstanie strona przybliżająca całą tematykę wraz z materiałami promocyjnymi.
  • cykl spotkań i wykładów w całej Polsce promujących pomysł wprowadzenia edukacji finansowej do szkół – to będzie proces długoterminowy, z którym chciałabym wystartować w przyszłym roku, jednak już teraz mam WIELKĄ PROŚBĘ. Jestem co prawda tytanem pracy, ale sama tego nie dźwignę 🙂 więc jeśli pomysł Ci się podoba i chcesz w nim czynnie uczestniczyć i przysłużyć się do jego upowszechnienia, zachęcam do kontaktu i współpracy! Każda pomoc jest mile widziana! Jeśli masz doświadczenie w organizowaniu tego typu wydarzeń, chcesz się udzielać w roli prelegenta, a może chcesz poruszyć ogółem temat edukacji finansowej podczas festiwalu/konferencji, którego jesteś współorganizatorem, albo jeśli możesz pomóc w pozyskiwaniu sponsorów dla przedsięwzięcia, jesteś zdolnym grafikiem, którego umiejętności przydadzą się przy tworzeniu ulotek/plakatów/strony www – zgłoś się! Już teraz cieszę się z powodu każdej pozytywnej odezwy, która do mnie spłynie 🙂 Żeby też była jasność: nie chcę, by zrobiła się z tego komercyjna akcja, nie traktuję jej jako potencjalnego dodatkowego źródła zarobku, tak więc wszelkie zgłoszenia i działania odbywać się będą w jej ramach na zasadzie wolontariatu i robienia czegoś ważnego dla ogółu społeczeństwa. Liczę, że na utrzymanie strony www, opłacenie reklamy i materiałów promocyjnych, zapewnienie cateringu na spotkaniach, pokrycie kosztów wynajęcia sal itp. z biegiem czasu znajdą się sponsorzy.
  • wystosowanie odpowiedniego pisma/petycji/projektu obywatelskiego skierowanego do rządu za wprowadzeniem edukacji finansowej do programu nauczania – i tutaj zaczyna się tak naprawdę największe wyzwanie, bo jeśli miałby powstać projekt, to potrzeba do jego przygotowania tęgich głów: tak specjalistów od finansów, jak i osób o wykształceniu pedagogicznym. Dlatego pozyskanie kontaktów w tej materii jest dla mnie tak ważne – tak naprawdę decyduje o powodzeniu pomysłu.

Jak widać – sporo rzeczy jest do zrobienia. Będę informować na blogu jak i w social mediach o postępach całego przedsięwzięcia. Na zakończenie ponownie zachęcam do współpracy każdego, komu temat jest bliski i uważa pomysł wprowadzenia nauczenia o finansach do szkół za zasadny. Spread the word! 😉

5 przemyśleń nt. „Edukacja finansowa w szkole

  1. Bardzo szlachetny pomysł. Moja córka uczy się w szkole, w której takie sprawy są naturalne, tam cały program nauczania jest w systemie krajów cywilizowanych. To niestety rodzynek w naszym kraju.
    Mam pewne doświadczenia w tej materii, wprawdzie z dorosłymi, oni tym różnią się od dzieci, że trudniej i mniej pojmują. Możemy kiedyś porozmawiać o szczegółach, sądzę, że może to w ciekawy sposób zazębić się z Twoim pomysłem.

  2. Bardzo ciekawa i pożyteczna inicjatywa! Mam nadzieję, że uda ci się go doprowadzić do realizacji, bo naprawdę warto zainwestować w dzieci i ich edukacje. Lawiny finansowe pochłaniają zbyt wiele osób, które powinny być wykształcone, a jednak – nie są.

  3. Popieram w całej rozciągłości – w szkołach brakuje choćby podstaw dobrze prowadzonej przedsiębiorczości / finansów czy jak zwał tak zwał, ale wiadomo, o co chodzi oraz informatyki z prawdziwego zdarzenia – na pierwszy rzut obsługa tego, co naprawdę przydatne, na drugi, dla zainteresowanych – rozszerzony program programowania.

    Może to nieco mniej na temat na tej stronie, ale brak dobrze prowadzonej edukacji w obu wspomnianych zakresach to coś, co najbardziej doskwiera osobom, które nie zamierzają być ani rekinami finansowymi, ani informatykami, ale z jednym i drugim będą miały do czynienia przez całe życie – przed tym nie da się uciec, z tym się trzeba „zaprzyjaźnić” 😉

  4. Będę kibicował z całego serca.

    Poziom edukacji finansowej w szkołach jest na strasznie niskim poziomie. Lekcje przedsiębiorczości czy ekonomii ograniczają się do rozliczania PIT’a (to i tak rzadkość) albo suchą teroią niemającą nic wspólnego z prawdziwym życiem.

Dodaj komentarz