Ile kosztuje utrzymanie kota?

Ile kosztuje utrzymanie kota?

Sezon wakacyjny to dla jednych okres błogiego „nicnierobienia” lub dalekich wojaży, dla innych – czas niepewności, czy przypadkiem nie utraci się dachu nad głową. I niezupełnie chodzi mi tu o problem czysto ludzki – a bardziej… Zwierzęcy. Niestety, przykra prawda jest taka, że to właśnie latem, w czasie urlopów, większość ludzi decyduje się „pozbyć” niewygodnego balastu, jakim okazują się ich czworonogi – dotychczasowi ulubieńcy, tudzież nietrafiony prezent z okresu Świąt Bożego Narodzenia, który nagle zaczyna krzyżować plany. No bo jak tu jechać do Grecji na dwa czy trzy tygodnie, gdy ma się psa? Gdy ma się kota? Nie da rady. I nie pomyślą, że można oddać delikwenta do zwierzęcego hoteliku (a nawet jeśli – ojej, ile to kosztuje!). Trzeba wyrzucić. Ludzka bezmyślność i brak odpowiedzialności są porażające…

Na dniach stanę się współwłaścicielką takiego właśnie porzuconego biedactwa (a przynajmniej mam taką nadzieję – trzymajcie mocno kciuki 😉 ). Kociak ewidentnie oswojony, przymilający się do ludzi, został znaleziony pod kamienicą, głośno zawodząc. Zagadany nie bał się i pozwalał się głaskać. Wolontariuszki Fundacji Kocie Życie zabrały go, podleczyły, dopieściły – i zaczęły szukać nowego domu. Na ogłoszenie adopcyjne trafiłam na Facebooku – i w ten sposób sprawa futrzaka najpewniej znajdzie swój szczęśliwy finał 🙂 odbiór w nadchodzący weekend.

Posiadanie kota to duża odpowiedzialność. Wbrew obiegowej opinii, koty wcale nie są samotnikami – to indywidualiści, fakt, jednak mimo wszystko to zwierzęta stadne, które bardziej, niż do miejsc, przywiązują się do innych kocich współtowarzyszy i ludzi. Jeśli nie masz pewności, czy jesteś w stanie zaopiekować się należycie zwierzakiem, zapewnić mu odpowiednie leczenie w razie choroby, mieć czas na zabawę, a przede wszystkim – odpowiednie fundusze na jego utrzymanie i żywienie – nie przygarniaj go i nie krzywdź wyrzuceniem na bruk!!! Nie podejmuj pochopnych, nieprzemyślanych decyzji. Kot to nie zabawka, to żywe stworzenie! I też ma swój świat uczuć, lęków, radości.

Przedstawię, jak to wygląda z perspektywy „kociej mamy”.

W zeszłym roku, gdy mój kot skaleczył się w łapę i wymagany był zabieg pod narkozą – wzięłam dwa dni wolnego w pracy, by go doglądać w domu, bo aż się zataczał. Niedawno zwierzak z kolei mi się przeziębił i przez trzy dni z rzędu musiałam rezygnować z różnych innych zajęć, by móc z nim jechać do lecznicy na zastrzyki. Później jeszcze przez 5 kolejnych dni podawałam mu o ustalonych porach rano i wieczorem lekarstwo. W tym roku, w drodze nad Bałtyk, na dwa tygodnie oddałam kota pod opiekę moim rodzicom, co wiązało się również z wydłużeniem trasy – musieliśmy w końcu odbić do innej miejscowości, by go odstawić. Czy i Ty byłabyś lub byłbyś w stanie na podobne akty poświęcenia? Czy w przypadku dłuższego wyjazdu wiesz, że ktoś mógłby zaopiekować się Twoim ulubieńcem? Jeśli masz wątpliwości – odpuść sobie posiadanie czworonoga.

Kot to nie tylko frajda, ale również koszty. Jego utrzymanie nie jest tanie. Trzeba się liczyć z tym, że posiadanie kota przypomina nieco opiekę nad małym dzieckiem (ponoć „emocjonalnie” dorosłe koty można przyrównać do poziomu dwulatka), a co się z tym wiąże – nieplanowane wydatki, ewentualnie podniszczone sprzęty domowe i potłuczone flakony, na których miejsce trzeba kupić nowe… Gdy podliczyłam sobie wydatki poniesione na mojego futrzanego przyjaciela w 2012 roku, wyszła mi suma 817,75zł. Co się na nią złożyło?

Przede wszystkim – karma. Troskliwy opiekun nie będzie pakował swojemu kotu do miseczki „kociego fastfoodu”, czyli wszelkich Łiskasów, Kitkatów i im podobnych. Jeśli chce się mieć zdrowego kota, z pięknym, mięciutkim i lśniącym futerkiem, który chętnie się bawi, nie ma problemów z układem trawiennym i zębami i z którym nie trzeba latać często do weterynarza – czy się to komuś podoba, czy nie, musi zainwestować w dobrą karmę. A ta nie kosztuje kilku złotych – np. mój kot jest kastratem z tendencją do tycia, kupuję mu głównie karmę Sanabelle Light lub podobne do niej (10kg to koszt ok. 127zł).

Kolejnym czynnikiem kosztotwórczym są też wspomniane wizyty u weterynarza. Jednorazowa operacja łapki skasowała mnie na 85zł, tegoroczne przeziębienie mojego ulubieńca uszczupliło portfel o 108zł, ale do tego dochodzą też przecież czynności cykliczne, jak szczepienia (raz na rok – w zależności od rodzaju szczepionki, od 35zł do 80zł) czy odrobaczanie (2-3 razy w roku za ok. 15zł w przypadku kota niewychodzącego, co miesiąc lub raz na trzy miesiące – gdy kot śmiga po podwórku).

Duże wydatki ponosi się też przed samym zawitaniem kota w domu, w ramach przygotowania tzw. kociej wyprawki. Jeśli kot nie będzie wychodził do ogrodu, niezbędna okaże się kuweta. Najprostsze, odkryte modele kosztują ok. 20-40zł, ale jeśli chcemy mieć kuwetę zabudowaną, musimy wydać więcej – nawet 100zł. Do tego trzeba dokupić łopatkę (3-10zł), samą zaś kuwetę wypełnić żwirkiem – i w miarę zużycia, sukcesywnie go uzupełniać (a kuwetę raz na jakiś czas szorować specjalnym proszkiem – koszt 5-10zł za 250g). Żwirki zazwyczaj sprzedawane są w objętościach 5 lub 10 litrów. Najpopularniejsze są bentonitowe5l kosztuje od 12 do 20zł, ale spotkać też można takie za 5zł (odradzam! Są przerażająco marnej jakości, strasznie pylą i nie pochłaniają dostatecznie zapachów). Obok żwirków bentonitowych spotkać można też silikonowe (w ich przypadku ceny zaczynają się do ok. 18zł) i drewniane.

Nieodzownym elementem wyposażenia domu, do którego wprowadza się kot, jest drapak – no chyba że ktoś chce, by jego pupil ostrzył sobie pazurki o meble. Ceny są bardzo zróżnicowane w zależności od wielkości i skomplikowania konstrukcji (sama deska do drapania, czy budka ze słupkiem? Może z drabinką? Do tego tunele?). W ten sposób wydać można od 20zł do nawet grubo ponad 400zł!

Niektórzy kupują też kocie legowiska, aczkolwiek ja na tym elemencie zaoszczędziłam – wyręczam się pudłami i koszem wiklinowym wyłożonym kocykiem dziecięcym zakupionym w lumpeksie… I znowu – koszt od kilkunastu do nawet kilkuset złotych – lub też nic, jeśli wybierze się moje podpowiedzi 😉

Jeśli chcemy zabrać kota do lecznicy czy w podróż – trzeba kupić transporter lub szelki. Transportery są wiklinowe, plastikowe, materiałowe, usztywniane, miękkie… Widziałam nawet modele, które można przymocować do roweru 🙂 mój nie był specjalnie drogi – kosztował mnie ok. 40zł. Jak ktoś chce zaszaleć, to znajdzie i takie powyżej 100zł, z dodatkami, z których pewnie i tak się nie skorzysta – więc po co przepłacać? 🙂

Do powyższego dochodzą zabawki, ale te najprostsze – piłeczki i myszki – to groszowe sprawy (od złotówki do 10zł). Poza tym zawsze można przygotować samemu kocie zabawki – wystarczy stara sznurówka, kulka uformowana z gazety, ołówek, pusty karton (to, co koty lubią najbardziej!) i kot będzie wniebowzięty. Do reszty mniej kosztownych akcesoriów zaliczyć można: miseczki, wałki zbierające sierść z ubrań (zużyte rolki trzeba ciągle wymieniać – jedna to ok. 2-3zł na miesiąc lub dwa), zgrzebło, cążki do obcinania pazurków.

Jak widać, pozornie małe zwierzę swoją obecnością odciska pewne piętno na naszych domowych finansach 🙂 Jeśli jesteś w stanie udźwignąć wszystkie obowiązki i koszty – gratuluję i zachęcam do adopcji kota! Nie ma nic bardziej odprężającego niż kot tulący się do nas z samego rana, rozmruczany i cieplutki; głaskanie kota i trzymanie go na kolanach działa kojąco na nerwy skołatane po całym dniu ciężkiej pracy. Kot to nieoceniona „wartość dodana” 😉 jak stwierdziła Colette: „obcując z kotem, człowiek ryzykuje jedynie to, że stanie się wewnętrznie bogatszy”.

15 przemyśleń nt. „Ile kosztuje utrzymanie kota?

  1. Zapraszamy do konkursu na Bloga Miesiąca! Aby wziąć w nim udział należy wypełnić formularz ( poprzez kliknięcie po prawej stronie „ZGŁOŚ BLOGA”) lub wysłać zgłoszenie na nasz email: blogmiesiaca@wp.pl wraz z odpowiedzią na pytanie „dlaczego Twój blog powinien zostać blogiem miesiąca?” oraz samym adresem bloga 😉
    Przy okazji przypominamy, że o miano BLOGA ROKU 2013 biorą udział blogi, które wygrały w poszczególnym miesiącu 🙂

  2. Colette była kobietą;) Samodzielną, prawdopodobnie o zróżnicowanych preferencjach damsko, męskich, ale jednak – rodzaju żeńskiego:)

  3. Wydaje mi się, że trochę przesadzasz. Sam mam 3 letnią sterylizowaną kotkę niewychodzącą to cos na ten temat wiem. Czyszczenia kuwety specjalnym proszkiem ? Pewnie można ale po co skoro płyn do mycia naczyń doskonale robi robotę. Swojego kota karmię jak to nazwałaś fastfoodami. Patrzę by karmy (sucha i mokra) miały odpowiednia ilość substancji odżywczych. Do tego raz na jakiś czas chrupki na czyszczenie zębów i chrupki na usuwanie sierści z układu pokarmowego. Pomimo, że nie wydaję na karmę fortuny moja kocica jest śliczna. Sierść ma lśniącą, jest zdrowa i chętna do zabawy. a u weterynarza bywam tylko na szczepieniach.Jeśli chodzi o odrobaczanie to raz do roku idę na badanie czy jest potrzebne odrobaczanie ( koszt 20zł) Do tej pory nigdy nie było nieproszonych gości. Takie rozwiązanie jest lepsze niż niepotrzebne karmienie chemia zwierzaka. Zamiast wydawać pieniądze na drapak można go zrobić samemu. Mój jest wykonany z drewna i doskonale spełnia swoje zadanie już od prawie 3 lat a nie wydałem na niego ani grosza.Żwirek kupuje w sklepie LiDL. 10 litrów za 10 zł, Zbryla wiąże zapachy i się nie ”kurzy” bardzo. Wydatki na mojego kota w 2012r wyniosły niedużo ponad 400zł. To o połowę mniej niż autorki tekstu. Jak widać trochę myślenia, chęci i przedsiębiorczości a utrzymanie kota nie musi być strasznie drogie a kot żyje na takim samym poziomie jakby się przepłacało dwukrotnie. Pozdrawiam miłośników kotów 🙂

    • Hej Shemhamforash! Dzięki za komentarz 🙂 nie twierdzę, że moja wersja utrzymania kota to wersja najtańsza 😉 ale też nie najdroższa (vide kolejny komentarz). Oczywiście, że można obniżyć koszty według Twoich przepisów.

      Jednak myślę, że sprawa wydatków to też kwestia indywidualna (u mnie np. na te 800zł złożyło się też leczenie urazu łapy – takich rzeczy się nie zaplanuje niestety) – są koty, które chorują częściej; są też takie, które są na tyle wybredne, że nie tkną pewnego rodzaju karm. Kwestie proszków do czyszczenia kuwet to akurat groszowe sprawy, buteleczka za 10-15zł starcza mi na rok, a mam pewność, że wybije wszystkie bakterie 🙂 z drapakiem z pieńka niezły pomysł (bo rozumiem, że pieniek miałęś na myśli, pisząc o drapaku drewnianym?). Kupując gotowy drapak w sklepie, wzięłam jednak też pod uwagę moją wygodę 😉 jest lekki, łatwo go zniosę i wniosę na trzecie piętro, gdy jadę z kotem do rodziców, łatwo też go oczyścić z sierści, nie szpeci pomieszczenia, jest od razu z budą – itp.

      Chcę, by ludzie mieli ogólne pojęcie, że utrzymanie kota wiążę się z wydatkami, a nie z samymi zachwytami nad zwierzakiem, jaki on fajny 🙂 dla jednych 400zł, dla innych 800zł, a dla jeszcze innych 1200zł rocznie może się okazać wydatkiem nie do zaakceptowania. Tylko, że zwracają na to uwagę już po fakcie, gdy kot w domu jest – i nagle okazuje się, że trzeba się go pozbyć…

      Pozdrawiam 🙂

    • Porobiłam szybkie obliczenia i zastanawiam się mimo wszystko, skąd kwota „niedużo ponad 400zł” 🙂 Worek suchego Whiskasa 1,4kg to koszt ok. 15zł – mniejszych opakowań nie ma co kupować, bo wychodzi drożej w sali roku. Według mojego weterynarza, kot powinien jeść dziennie karmę w ilości 3% swojej masy. Mój kot to spory koleś – trafił do mnie z nadwagą i póki co, zgubił w ciągu roku 1kg będąc na wspomnianej we wpisie Sanabelle Light (teraz waży 5,5kg), chociaż zdarzało mi się kupić dla niego też karmy tańsze. Zakładając, że zdrowy dorosły kot waży 3-4kg, to powinien jeść ok. 90-120g karmy dziennie – przyjmijmy na potrzeby obliczeń, że dajemy 100g. Czyli około 26 razy w roku należy kupić kotu wspomnianą karmę, co daje w przybliżeniu do 391 zł. Plus żwirek za 10 zł, załóżmy że wystarczy jeden worek na półtora miesiąca / raz na miesiąc – wtedy to koszt od 80 zł do 120 zł. Plus 20 złotych na wspomniane badanie decydujące o konieczności odrobaczania, plus najtańsze szczepienie raz w roku za 35 zł. Do tego dochodzi Whishas Dentalibs chrupki na zęby 50g oraz chrupki Anti Hairball 60g przeciw tworzeniu się kulek włosowych – na opakowaniu widnieje, że po otwarciu trzeba je zużyć w ciągu miesiąca (no chyba że się faszeruje kota przeterminowanymi…). Kosztują one średnio 6 zł za opakowanie, za oba płaci się więc 12 zł, w ciągu roku to wydatek 144 zł. Nawet, jeśli podaje się je po terminie ważności i kupuje połowę – to zawsze 72zł wydatku. Do końcowej sumy nie liczę teraz kociej wyprawki na start (kuweta, łopatka, transporter itp.). W wariancie minimum (bez doliczania ewentualnie podawanej mokrej karmy od czasu do czasu) wychodzi 391+80+72+20+35 = 598 zł. Natomiast w wariancie pt. „nie dajemy przeterminowanych produktów i kupujemy żwirek co miesiąc” 😉 391 + 120 + 144 + 20 + 35 = 710 zł. Czyli płacimy od 598 zł do 710 zł przy maksymalnym zaciskaniu pasa, by nie odbiło się to negatywnie na zwierzaku. A jeśli rezygnujemy z chrupek na zęby i antykłaczki (ja kupuję je baaardzo rzadko – karma Sanabelle ma w sobie składnik, który zapobiega tworzeniu się kłaczków) – to minimalny koszt wynosi 526 zł. Pozdrawiam 🙂

  4. I to chyba jest naprawdę optymistyczna wersja wydatków.. 😉 Mam dwa adoptowane kociaki, karmię je tylko i wyłącznie najwyższej jakości mięsem (puszki np. Catz Finefood, Granata Pet, Grau, Animonda Carny kilka razy w tygodniu surowe mięso), i miesięczny wydatek na samo jedzenie to ok 500zł. Efekt? Sterylizowane koty są szczupłe, pięknie umięśnione, mają cudowne, aksamitne futro, są super wesołe i pełne energii.

  5. Ja w tym roku zabeałam Kiciaka na wczasy ze sobą. Sześć dni na wsi w gospodarstwie agroturystycznym – kot był bardzo grzeczny i chyba zadowolony. Polecam Złoty Potok niedaleko Leśnej w dolnośląskiem. Pani Ilona przyjmuje wszystkich turystów ze zwierzętami.

  6. Mam dwa sierściuchy, nigdy nie przyszło mi do głowy liczenie, ile wydałam na nie pieniędzy… Chorują, są szczepione, odrobaczane, kocur jest na insulinie, karma light, itp… Jakie to ma znaczenie, to przecież domownicy. Jestem niebogata, samotna oświata państwowa, ale jak mogę, wpłacam co jakiś czas stówę na koty i psy, które są pod opieką różnych fundacji czy prywatnych opiekunów. Mam wręcz wyrzuty sumienia, że z przyczyn czasowych nie mogę zapewnić domu jeszcze innym zwierzakom. Może kiedyś, na emeryturze… Pozdrawiam.

    • Cześć Felicity 🙂 Już wspomniałam kilkukrotnie – tu nie chodzi o przeliczanie kota na pieniądze, tylko o odpowiedzialność. Wiele osób – czy to biednych, czy nie, nie wnikajmy – bierze kota, a dopiero później chwyta się za głowę „ojej zachorował musiałam dać 200zł na weterynarza”, „kurka wodna, rozdrapał mi tapczan za 1200zł!!!” czy „ile ten kot je, zrujnuje mi portfel w tym tempie!!!” – i niestety często te koty lądują na bruku. Bo człowiek nie przemyślał swojej decyzji. Bo „kochał” przed przyjęciem kota, w końcu taki ładny był na fotografii, a jak przychodzi co do czego – to człowiek zaczyna skąpić i decyduje się takiego kota pozbyć… I to jest dramat. Tacy ludzie nie powinni „adoptować”… I mi czy Tobie takie podejście nie mieści się w głowie, że można domownika wystawić za drzwi, ale niestety – to się dzieje. I różne fundacje i stowarzyszenia mają ręce pełne roboty przez tak nieodpowiedzialnych ludzi. A co do samego liczenia – prowadzę budżet domowy, więc zliczam różne wpływy i wydatki 🙂 to nie jest jakieś działanie stricte „z powodu kota” – vide: http://kobiecefinanse.pl/budzet-domowy-w-arkuszu-kalkulacyjnym/ Pozdrawiam!

  7. 817 na rok? Chciałabym! mam 2 futerka. Karmione mięsem i wysokogatunkowymi karmami suchymi (orijen, acana, taste of the wild). Szczepienie, odrobaczanie, kontrolne badania mocz 2 razy w roku (30 zł/za futro), krew raz w roku (120 zł/futro). Pasty odkłaczające, witaminki. Nigdy nei liczyłam, ale koszt średni bez chorób i wizyt u weta to ok 100 zł/kota msc. Ja jestem sfiksowana na punkcie swoich zwierząt i zarówno psy, jak i koty tak karmię.

Dodaj komentarz