Karta Dużej Rodziny

Karta Dużej Rodziny – czym jest, komu przysługuje, jakie niesie ze sobą korzyści?

Nowy rok przyniósł ze sobą sporo zmian w polskim prawie. Tak, jak przewidywałam, zmiany w prawie konsumenckim spowodowały wśród ludzi dezorientację. Intensywnie szukacie informacji na ten temat. Widzę to zarówno po liczbie odwiedzin moich wpisów poświęconych reklamacjom, jak również po ilości spływających od Was do mnie zapytań, zarówno w komentarzach na blogu, jak i mailowo. Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam kolejną nowość – wprowadzenie Karty Dużej Rodziny, która weszła w życie 1 stycznia 2015. Tym bardziej, że jej posiadanie niesie ze sobą dużo wymiernych korzyści.

Co to jest Karta Dużej Rodziny?

Karta Dużej Rodziny (KDR) jest kartą przysługującą członkom rodzin wielodzietnych, tj. takich, w których jest 3 lub więcej dzieci w wieku do 18 lat (lub do 25 lat, jeśli te dalej się uczą). Gdy w rodzinie jest dziecko ze stwierdzoną niepełnosprawnością, nie ma dla niego górnej granicy wieku – może korzystać z przywilejów na czas trwania orzeczenia o niepełnosprawności.

Posiadacze KDR mogą, niezależnie od uzyskiwanego dochodu, otrzymać zniżki na np. przejazdy koleją czy wstęp do niektórych muzeów lub obiektów sportowych. Więcej o przywilejach przeczytacie nieco niżej. Plusem karty jest również to, że o jej wydanie mogą wnioskować także rodzice zastępczy oraz prowadzący rodzinne domy dziecka. Obejmuje ona ponadto rodziny wielodzietne legalnie przebywających w Polsce imigrantów.

Rodzice mogą korzystać z przywilejów KDR bez względu na to, czy są małżeństwem (czyli jeżeli dojdzie do rozwodu, uprawnienia nadal przysługują obojgu rodzicom).

Projekt ustawy Karty Dużej Rodziny zyskał w minionym roku poparcie wszystkich kół i klubów poselskich. Dzięki temu możliwe było tak szybkie wprowadzenie go w życie. Warto wspomnieć, że proponowane w nim rozwiązania dotyczące ulg dla rodzin wielodzietnych były inicjatywą oddolną, samorządową.

Zdaniem wiceminister pracy i polityki społecznej Małgorzaty Marcińskiej „podejmowane działania mają na celu umacnianie i wspieranie rodziny wielodzietnej oraz zwiększenie szans rozwojowych i życiowych dzieci i młodzieży z tych rodzin (…) Przyjmuje się, że w programie do końca 2016 r. będzie 627 tys. rodzin i wydanych zostanie 3 mln 400 tys. kart.

Karta Dużej Rodziny posiada charakterystyczny design oraz numer identyfikacyjny, jest kartą imienną wydawaną na czas określony.

Karta Dużej Rodziny - wygląd
Awers i rewers Karty Dużej Rodziny. Źródło: https://rodzina.gov.pl/

Karta wydawana jest bezpłatnie, przyznać ją może wójt, burmistrz lub prezydent miasta na podstawie wniosku członka rodziny wielodzietnej. Wniosek ten można pobrać stąd (PDF). Natomiast jeśli ją zgubimy i złożymy wniosek w urzędzie gminy o wydanie duplikatu, trzeba będzie uiścić opłatę w wysokości 8,76 zł.

Co oferuje Karta Dużej Rodziny?

W programie KDR bierze udział ponad 350 instytucji i firm, które oferują zniżki w placówkach handlowych, kulturalnych i sportowych itp.

Dzięki Karcie Dużej Rodziny członkowie rodzin wielodzietnych otrzymują np. następujące zniżki:

  • na przejazdy kolejowe – 37% dla rodziców na bilety jednorazowe oraz 49% na miesięczne;
  • w opłatach paszportowych – 75% w przypadku dzieci i 50% dla rodziców;
  • na wstęp do wybranych Muzeów Narodowych – 80% na ceny biletu normalnego do galerii stałych i na wystawy zmienne dla rodziców, wstęp bezpłatny dla dzieci;
  • na zakupy w sklepach spożywczych, np. sieci Alma i Carrefour – w przypadku Almy, 5% na całość asortymentu, z wyjątkiem wyrobów tytoniowych i alkoholowych w sklepach stacjonarnych pod marką Delikatesy Alma, w sklepach Carrefour z kolei do 10% mniej w postaci e-kuponu na okaziciela, przy dokonaniu w sklepie jednorazowo zakupów za min. 50 zł;
  • na zakupy w sklepach odzieżowych, np. C&A – 10% zniżki na artykułu z działu dziecięcego w sklepach stacjonarnych;
  • na zakupy w księgarniach, np. w Księgarniach Świat Książki – 20% rabatu na książki i audiobooki (z wyłączeniem podręczników), 15% rabatu na podręczniki, 20% rabatu na art. szkolne i art. papiernicze;
  • na bilety do kin Helios – w wysokości 20%, obowiązuje w tzw. tanie wtorki;

Oprócz tego w programie uczestniczy wiele przedsiębiorców regionalnych. Pełna lista partnerów wraz z wykazem benefitów do pobrania stąd (PDF). Miejsca, w których można otrzymać rabaty po okazaniu Karty Dużej Rodziny, oznaczone są specjalnym znakiem „Tu honorujemy Kartę Dużej Rodziny”.

Dzieci
Źródło: platinumportfolio / Pixabay.com

Skąd pomysł na taką Kartę? Polityka prorodzinna w Polsce

Powstanie Karty Dużej Rodziny jest efektem prowadzonej przez rząd polityki prorodzinnej. Mimo że projekt KDR jednogłośnie poparły wszystkie partie, pojawiły się także pojedyncze głosy krytyczne. Wynika to z faktu, że przesłanki, jakimi kierowali się politycy przy poparciu ustawy, są diametralnie różne.

Z jednej strony posiadanie KRD ma ułatwić członkom rodzin wielodzietnych funkcjonowanie w społeczeństwie na co dzień. Niektórzy politycy podkreślają, że rodziny wielodzietne najczęściej nie są zamożne, a często również patologiczne. Borykają się z biedą lub problemami alkoholowymi. Stąd należy wyciągnąć do niech pomocną dłoń, by wyrównać szanse startu w dorosłość dzieci pochodzących z takich rodzin. Tego typu głosy pojawiły się ze strony polityków Twojego Ruchu (np. Zofia Popiołek, która wskazuje, że rodziny wielodzietne to najczęściej rodziny „niewydolne wychowawczo”). W pewnym stopniu pogląd ten podzielili posłowie SLD (np. Anna Bańkowska) – z tym, że ich zdaniem wprowadzenie KDR może zmienić sposób, w jaki postrzegamy rodziny wielodzietne. Obecnie dość powszechnie panuje pogląd, że w rodzinach wielodzietnych dzieci rodzą się z przypadku (np. z powodu braku wiedzy o antykoncepcji lub funduszy na nią), aniżeli z faktycznej chęci posiadania dziecka, w wyniku zaplanowanego działania.

Prawa strona polskiej sceny politycznej reprezentuje oczywiście zupełnie inne podejście do sprawy. Jej zdaniem posiadanie trojga i więcej potomstwa nie świadczy o przynależności do jakiejś niższej grupy społecznej, a wręcz przeciwnie – jest oznaką wyższego statusu społecznego, na zasadzie posiadam dużo dzieci, bo mnie na to stać. Wprowadzenie KRD ma dodatkowo sprzyjać kreowaniu pozytywnego wizerunku wielodzietności, jako powodu do dumy, a nie wstydu.

Jakiekolwiek nie byłyby motywy wprowadzenia przez polityków Karty, jedno nie ulega moim zdaniem wątpliwości. Rządzący wiedzą doskonale, że sytuacja demograficzna naszego kraju jest fatalna. Wspominałam już o tym kilkukrotnie na łamach bloga i FB, ostatnio przy okazji wpisów dotyczących systemu emerytalnego w Polsce. Dzietność w Polsce utrzymuje się na poziomie zaledwie 1,3 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym.

Poziom dzietności nie tylko przekłada się na nasze emerytury, ale także inne obszary krajowej gospodarki, np. stopę bezrobocia. Ciekawie na ten temat pisał na swoim blogu Michał Stopka – polecam dwa jego wpisy:

A Wy jak myślicie, wprowadzenie KDR i idące z nią przywileje zachęcą młodych ludzi do zakładania rodzin i posiadania większej liczby dzieci? Czy też może jest to zwykła gra pozorów i udawanie przez rządzących, że coś w ogóle robią w tym temacie? 

Moim zdaniem wprowadzenie takiej karty niewiele da, bo Polsce potrzebne są zdecydowane rozwiązania systemowe. Becikowe, karty zniżkowe itp. to za mało, by nakłonić ludzi do powiększania rodziny. To „zaleczanie” skutków, a nie eliminowanie przyczyny. 

Niemcy już to przerabiali – podkręcanie przywilejów polityki prorodzinnej wcale nie poprawiło u nich sytuacji demograficznej. Potwierdzenie tego znajdziemy w biuletynie Instytutu Zachodniego (artykuł „Klęska zachęt prorodzinnych w Niemczech” Marcina Tujdowskiego, nr. 160/2014):

 Perspektywa depopulacji kraju implikuje (…) daleko idące decyzje w zakresie polityki społecznej i migracyjnej. Nie powinno więc dziwić, że wydatki na zachęty prorodzinne w Republice Federalnej Niemiec rosły w ostatnich latach. System świadczeń prorodzinnych w Niemczech obejmuje świadczenia pieniężne, podatkowe (ulgi), ubezpieczenia, a także pomoc edukacyjną (wychowawczą). Świadczenia te funkcjonują na kilku poziomach: federalnym, krajowym, komunalnym. Podczas gdy jeszcze w 2007 r. w ramach tzw. Familienpolitik wynosiły one 182 mld euro, w 2008 r. – 186 mld, w 2009 r. – 195 mld, to w 2010 r. osiągnęły już sumę ponad 200 mld euro.

Czy wysokie nakłady pomogły zachować dodatnie saldo demograficzne RFN? Wszystko wskazuje, że nie do końca to się udało. Sam dodatek na opiekę nad dzieckiem, który w 2010 r. kosztował budżet niemiecki 16 mld euro, przyniósł wzrost dzietności o zaledwie 0,18. Kolejne zasiłki na dziecko, których suma w 2013 r. wyniosła ponad 41 mld euro, spowodowały niemal niezauważalny wzrost urodzeń (o 0,14). Sondaż przeprowadzony na początku 2014 r. na zlecenie gazety „Bild” wykazał, że świadczenia te zachęciłyby tylko 11% ankietowanych do powiększenia rodziny. Dla 85% respondentów nie miałoby to znaczenia.

Autor jednocześnie podkreśla, że wprowadzanie coraz to nowych przywilejów prorodzinnych powoduje wzrost napływu cudzoziemców:

Z drugiej strony należy zauważyć, że rozbudowany system opieki społecznej może przyciągać imigrantów. W każdym kolejnym roku wzrasta liczba osób przybywających do Niemiec. W 2011 r. zanotowano jej wzrost o 15% względem roku poprzedniego; w 2012 r. był to kolejny skok o 11%. W 2011 r. liczba naturalizacji cudzoziemców w RFN wzrosła o 5%. Wywołało to ogólnoniemiecką debatę na temat wprowadzenia barier w korzystaniu z systemu świadczeń społecznych przez imigrantów (szczególnie chodziło o imigrantów z Bułgarii i Rumunii).

Czy podobny scenariusz wisi też nad Polską? Czy powinniśmy się bać imigracji? Gazety i portale internetowe od wielu miesięcy utrzymują, że napływ cudzoziemców to antidotum na spadającą dzietność w kraju. Nie nastraja to zbyt optymistycznie. Polacy wyjeżdżają z kraju, a ich miejsce zajmować miałaby ludność napływowa…

Próbuję sobie wyobrazić, jak funkcjonowałoby polskie „multi-kulti”, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń w zachodniej Europie. Postaram się to wszystko sobie na spokojnie przemyśleć i mam nadzieję, że niebawem podzielę się z Wami moimi refleksjami w osobnym wpisie.

14 przemyśleń nt. „Karta Dużej Rodziny – czym jest, komu przysługuje, jakie niesie ze sobą korzyści?

  1. Szkoda, że tak późno zaczęto coś robić. Dla niektórych osób z początku wyżu demograficznego może już być za późno na dziecko. W mojej rodzinnej mieścinie znam takie osoby, które ze względów finansowych mają tylko jedno dziecko.

    • Niestety taki jest polski krajobraz demograficzny… Wśród moich znajomych póki co tylko jedna para małżeńska ma dwójkę dzieci. Reszta albo bezdzietna, albo z jednym maluszkiem.

  2. Sprawa jest na tyle skomplikowana, że taka akcja kart ze zniżkami faktycznie niczego nie rozwiązuje. I tak w większości muzeów itp. proponowane są zniżki dla dzieci. Może, gdyby karty przysługiwały też rodzinom z dwójką dzieci miałoby to większy sens?

  3. Szkoda, że karta obowiązuje dla rodzin co najmniej 5-osobowych. Może miałaby większy sens, gdyby przysługiwała też rodzinom z dwójką dzieci?

  4. Polskie państwo „stara” sie jak może zachęcić do posiadania dużej rodziny. Ale jakoś marnie to idzie, bo większość młodych małżeństw w najlepszym wieku prokreacyjnym ma jedno, góra dwójkę dzieci. Więcej dzieci to większe wydatki, trzeba im poświęcać wiecej czasu co wiąże sie z krótszym czasem poświęcanym na pracę i zarabianie pieniędzy. A pieniądze przy dużej rodzinie są potrzebne. I tak w kółko…

    • Cześć Franek. W udostępnionym przez ministerstwo pliku excela z wykazem zniżek przy PKP Intercity widnieje informacja, że zniżki z KDR łączą się ze zniżkami ustawowymi. Tak samo w przypadku Przewozów Regionalnych – napisali na swojej stronie komunikat: „Chcąc zachęcić do częstszych podróży rodziny z dziećmi, kilka miesięcy temu Przewozy Regionalne przystąpiły do rządowego programu dla rodzin wielodzietnych – Karty Dużej Rodziny – a od 1 stycznia 2015 r. wszyscy rodzice posiadający Kartę Dużej Rodziny mogą kupować bilety ze zniżkami ustawowymi.” Pozdrawiam, Dana.

  5. Jakoś nie robi na mnie wrażenia ta cała karta dużej rodziny – gdyby te zniżki były jakieś na prawdę znaczące a więc zniżki na paliwo, zniżki w restauracjach (nawet wybranych) czy sklepach odzieżowych to już byłoby coś.. a tak rabat na przejazd pko którym nie jeździłem chyba od 10 lat czy na kino (no to jeszcze ok). Jeśli Państwo liczy na większy przyrost naturalny to będzie musiało bardziej pogłówkować bo na razie idzie to w kompletnie inną stronę.. niestety!

    • Na zakupy w sklepach odzieżowych też są zniżki 😉 tak samo w restauracjach – wykaz wszystkich placówek, które przystąpiły do programu, jet opublikowany na stronie projektu. Zniżki na paliwo to byłoby coś, przyznam rację. Tylko na tym zarówno producenci, dystrybutorzy jak i państwo zbijają największe pieniądze, więc raczej nie spodziewałabym się aż takiej hojności, by włączyli stacje paliw do programu KDR 😉

  6. Mi ten pomysł akurat się podoba. Trzeba ułatwiać życie najbiedniejszym, a tępić wszelkiej maści zasiłkowych wyzyskiwaczy. Kto zdrowy i może niech pracuje. Stopniowe obniżanie podatku dochodowego również byłoby na rękę większości z nas, tylko kto na górze to przeforsuje…

Dodaj komentarz