Wymiana karty sim

Konsumentko, walcz o swoje prawa – wpis gościnny

Oj, listopad coś pod znakiem nieuczciwych praktyk upływa – nie tak dawno opisywałam swoją przygodę z internetowym sklepem zoologicznym, w poprzedniej notce natomiast próby wyłudzeń danych przez fałszowane maile. Dziś dorzucę kolejne kilka groszy do tematu, tym razem jednak nie ja będę Wam opowiadać o własnych perypetiach, tylko zrobi to Olga z zaprzyjaźnionego bloga traktującego o prawach konsumentów. Niniejsza notka jest więc jednocześnie pierwszym wpisem gościnnym na łamach Kobiecych Finansów 🙂 zapraszam do lektury.

Wymiana karty SIM na microSIM

Rzadko kiedy zdarza mi się, że ja – osoba świadoma, oczytana, „obcykana” w nowościach, daję się naciągnąć. No cóż, kiedyś musiał nadejść ten dzień 😉

Kupiłam nowy telefon. Super nowy wypasiony smartphone. Nie doczytałam przed zakupem w specyfikacji, że potrzebna jest do niego karta microSIM, więc jak telefon miałam już w domu musiałam lecieć biegiem do salonu mojego operatora, żeby dowiedzieć się, co i jak muszę zrobić, żeby dostać taką kartę.

Początkowo konsultantka zaproponowała mi przycięcie mojej starej karty SIM do żądanego rozmiaru. Jednak po włożeniu karty do „maszynki” do przycinania okazało się, że chip w karcie jest za duży i może zostać uszkodzony (wtedy lipa – numer nie do odzyskania), więc się nie zgodziłam. Konsultantka w takim razie poinformowała mnie, że może dokonać wymiany, jednocześnie pytając, czy mam telefon na kartę czy abonament (posiadam Orange Free na kartę). Stwierdziła, że jak mam na kartę, to muszę koniecznie podpisać umowę na 12 miesięcy i co miesiąc doładowywać konto kwotą minimum 25 zł – wtedy będzie mogła wymienić mi kartę na microSIM. Jako że standardowo doładowuję konto co miesiąc tą kwotą, zgodziłam się.

Obsługa w salonie przebiegła bez problemu, nowa karta została aktywowana zanim zdążyłam dojechać do domu. W czasie wizyty w salonie druga konsultantka, która znajdowała się w salonie przy innym stanowisku, co jakiś czas głupio podśmiewała się pod nosem. W pierwszej chwili pomyślałam, że może przeczytała coś śmiesznego w internecie, jednak po powrocie do domu mąż uświadomił mnie, że mogłam zostać naciągnięta na umowę i wszystko ułożyło się w sensowną całość. 14 listopada br. napisałam na Twitterze do Orange Polska (oficjalne konto). Okazało się, że nie muszę żadnej umowy podpisywać, jedyne co, to muszę mieć zarejestrowany numer. Mój numer jest zarejestrowany u operatora, ponieważ przenosiłam go do Orange kilka lat temu z Play. Na forum internetowym Orange doczytałam, że wymiana karty na microSIM kosztuje 25 złotych.

Odpowiedź Orange Polska
Odpowiedź Orange Polska

 

Po raz kolejny czuję się zniesmaczona tym, w jaki sposób traktowani są klienci Orange. Konsultanci kłamią ludziom w żywe oczy, byleby napchać sobie kieszenie – tego pewnie uczą ich na szkoleniach 😉 Mój mąż kilka lat temu również został naciągnięty na umowę (poinformowano go, że nie można przenieść numeru z karty na kartę, tylko z karty na abonament lub mix-co oczywiście było nieprawdą, bo ja kilka miesięcy później bez problemu przeniosłam tak swój numer). Doładowuję swoje konto regularnie kwotą 25 zł, więc sam fakt istnienia umowy nie robi mi dużej różnicy, jednakże kłuje mnie to jak jesteśmy traktowani. Praktyki stosowane przez PTK Centertel są według mnie nieetyczne i noszą znamiona nieuczciwych praktyk rynkowych.

P.S.
Przykładowo – w Play można wymienić kartę na microSIM za darmo, od ręki w salonie. W Plusie wymiana karty kosztuje 12,30 zł w ofercie Plus Mix/Plus na kartę, 25 zł w abonamencie. W T-Mobile na kartę, kartę można wymienić za darmo; w przypadku abonamentu jest to koszt ok. 30 złotych. W przypadku usług na kartę numer musi być zarejestrowany u operatora (można to zrobić od ręki w salonie).

P.S. 2
16.11.2013 – otrzymałam dzisiaj odpowiedź na moje zgłoszenie. Zostałam przeproszona za zaistniałą sytuację, potwierdzono, że: „procedura wyrobienia duplikatu karty SIM nie musi wiązać się z podpisaniem umowy lojalnościowej w jakiejkolwiek ofercie”. Umowa, którą podpisałam została anulowana oraz na moje konto wpłynęło 25 złotych w ramach rekompensaty.

Szczerze mówiąc nie spodziewałam się aż takiego obrotu sprawy tym bardziej, że w swoim zgłoszeniu nie żądałam niczego – ani rozwiązania umowy, ani jakiejkolwiek rekompensaty. Jednak postawa Orange mile mnie zaskoczyła i stwierdzam, że jednak pracują tam też „normalni” ludzie 😉

Olga Bijan, blog-konsumencki.blogspot.com
Zajmuje się środkami unijnymi – prowadzi biuro projektu. Przez 2 lata pracowała w Biurze Powiatowego Rzecznika Konsumentów w Wągrowcu, od tamtego czasu nadal hobbystycznie zajmuje się problematyką konsumencką.

Dodaj komentarz