Koszt organizacji ślubu i wesela

Koszty organizacji ślubu i wesela – planowanie

Stało się, udało nam się zarezerwować termin jeszcze w tym roku – bierzemy ślub 16 września! Naprawdę mieliśmy z tym sporo szczęścia, bo jedyne wolne terminy, jakie jeszcze znaleźliśmy do wyboru, to 14 października (dla nas trochę za późno – w tym miesiącu na pewno będzie już zimno, brrr!) oraz 9 września (odpada, bo 10 września we Wrocławiu organizowany jest maraton i komunikacja w mieście będzie bardzo utrudniona). Nim zaczęliśmy biegać z jednego miejsca w drugie i załatwiać formalności, siedliśmy do arkusza kalkulacyjnego i zaczęliśmy wielkie planowanie budżetu ślubnego – ile szacujemy, że będzie kosztować nas wesele? Jakie wydatki należy brać pod uwagę? Jeśli ciekawi Was ten temat, zapraszam do lektury. A na końcu wpisu mam niespodziankę dla osób planujących to ważne wydarzenie.

Z jednego zalatanego roku wpadłam w drugi – tak mogłabym najtrafniej podsumować sytuację w moim życiu osobistym. O ile w zeszłym roku tematem przewodnim było kupno mieszkania i jego urządzenie, o tyle w obecnym króluje przedślubna krzątanina. Nie daliśmy sobie w ogóle chwili na złapanie oddechu i od razu po sfinalizowaniu tematów mieszkaniowych postanowiliśmy domknąć i tę kwestię, która z zasady do najtańszych nie należy.

Dwa lata temu Michał Szafrański z bloga Jak Oszczędzać Pieniądze wspólnie ze swoimi czytelnikami przygotował zestawienie przykładowych budżetów weselnych. Choć opisane tam wesela nie grzeszyły przepychem, to koszta imprezy i tak sięgały kilkudziesięciu tysięcy złotych. Bardzo byłam ciekawa, jak od tamtego czasu zmieniły się ceny usług na rynku ślubnym. Wrocław to nie Warszawa, ale wydatki i tak są spore – w końcu to duże miasto.

Przyznam, że po pierwszych tygodniach załatwiania formalności związanych ze ślubem byłam trochę przerażona (i jest to eufemistyczne określenie). Nie myślałam, że będzie z tym aż tyle zachodu. Zapewne również dlatego, że od dawien dawna wyobrażałam sobie ten dzień bardzo, ale to bardzo skromnie: żadnej zabawy do białego rana, żadnego zespołu i nie wiadomo ilu dań, po prostu dłuższy obiad, tak z 4h i koniec.

Czemu tak? Z prostego powodu – nie przepadam za weselami. Może jestem pod tym względem beznadziejnie nieromantycznym człowiekiem, ale nie kręcą mnie okołoweselne klimaty. Po prawdzie to nawet nigdy sobie nie wyobrażałam siebie w „bezowej” sukni…

No, ale stało się – moje własne wyobrażenia tego dnia w konfrontacji z oczekiwaniami mojej drugiej połówki okazały się rozbieżne. W związku z tym trzeba było wypracować jakiś kompromis i w efekcie będziemy mieć przyjęcie do 4 nad ranem, ale bez poprawin.

Przejdźmy zatem do konkretów 🙂

Zaproszenia ślubne

Lista naszych gości obejmuje 130 dorosłych osób, do tego zakładając, że wszyscy goście będący rodzicami zabiorą ze sobą swoje dzieci, wyjdzie 145 osób. I powiem Wam, że dla mnie to absolutny kosmos, ponieważ pierwotna lista gości miała być jeszcze dłuższa… ta, której się trzymamy, została mocno okrojona o członków rodziny i znajomych, z którymi razem z Markiem praktycznie nie utrzymujemy kontaktu. Zarówno ze strony Marka, jak i mojej, najbliższa rodzina jest bardzo liczna, więc pot nam spływał z czoła, gdy wykreślaliśmy z arkusza kolejne pozycje. Szacunek dla wszystkich par młodych, które listę gości do zaproszenia zamknęły w 60-80 osobach, licząc z dzieciakami.

A i właśnie, dzieci na weselu… Zastanawialiśmy się, czy przy wręczaniu zaproszeń cokolwiek w tym temacie sugerować gościom? Osobiście uważam, że wesele nie jest imprezą, na którą powinno się zabierać małe dzieci (a za takie uważam wszystkie dzieciaki, które mają mniej niż 10-12 lat) – trwa ona do późna, na stołach stoi alkohol, a podchmieleni panowie lubią sobie rzucić sprośnym żartem. Rodzice pewnie też woleliby się swobodnie wybawić, a nie rozglądać nerwowo, gdzie tym razem poniosło ich pociechę.

Ostatecznie doszliśmy jednak do wniosku, że nie każdy ma możliwość zostawienia swojego szkraba u kogoś z rodziny na czas wesela, a szkoda by było, gdyby z tego powodu miał zrezygnować z udziału w zabawie. Decyzję więc zostawiliśmy rodzicom – niektórzy goście sami powiedzieli, że chcą przyjść bez dzieci, bo taka okazja nie trafia się często 😉

Zaproszenia są już częściowo wręczone (excel mi podpowiada, że rozdaliśmy już 70%) – zamówiliśmy minimalistyczny wzór na Allegro w cenie 90 zł za 90 sztuk. Nie obyło się jednak bez przygody. Nie zwróciłam uwagi na domyślną grubość papieru i przyszły do nas zaproszenia… zbyt „cienkie” (gramatura 140, zamiast 200). Szczerze mówiąc, to nie chciało nam się zlecać i czekać na ponowny druk wszystkich zaproszeń, tyle że na grubszym papierze. Liczył się dla nas czas.

I w ten sposób w ramach szybkiego DIY dorobiliśmy do tych zaproszeń sztywne etui, co zabrało nam jakieś kilkanaście godzin z życia na znalezienie odpowiedniego papieru, ozdób, kleju, obmyślenie projektu, wymierzenie, wykrojenie gilotyną, sklejenie i … wiązanie kokardek. To ostatnie to zdecydowanie najtrudniejsza część, muszę przyznać, chociaż miałam przy tym też sporo frajdy. Plus naklejanie na kropelkę kleju małych, połyskujących kwiatków. Ukłony dla tych, którzy zarabiają na tworzeniu zaproszeń. Macie anielską cierpliwość 🙂

Zaproszenia slubne DIY
Zaproszenia ślubne, czyli szybkie DIY 😉

Zaproszenia na ślub postanowiliśmy przede wszystkim wręczać osobiście. Póki co nawet nam to się udaje, aczkolwiek ma to też swoje „ciemne strony” – od miesiąca nie mieliśmy wolnego weekendu, ciągle jesteśmy w rozjazdach. Taki sposób dostarczania liczy się także z dodatkowym wydatkiem – do budżetu weselnego dorzuciliśmy koszt benzyny (a trochę Polski już zjeździliśmy: Wrocław – Głogów – okolice Twardogóry – Warszawa – Gliwice, a w niedalekiej perspektywie zaliczymy jeszcze Kraków). W tej chwili „spaliliśmy” 404 zł.

Termin i lokalizacja

Data ślubu i lokalizacja sali weselnej były dla nas ważnym punktem planowania, jeśli nie najważniejszym. Nasze założenia były następujące:

  1. Ślub chcieliśmy mieć jeszcze w tym roku, pod koniec sierpnia lub we wrześniu – szaleństwo, bo większość hoteli, restauracji i domów weselnych ma od dawna obecny rok obłożony. Niektóre koleżanki opowiadały mi, że swoje terminy mają poustawiane na 2019 rok (sic!), tak więc przy dowiadywaniu się o dostępne jeszcze w 2017 roku terminy byłam pełna niepokoju.
  2. Sala weselna musiała być w jednym miejscu z bazą noclegową, a dojazd do ośrodka miał być prosty – nie chcieliśmy, by np. brak samochodu stanowił dla kogoś kłopot i był powodem do rezygnacji z uczestnictwa w uroczystości. Z tego samego powodu nie chcieliśmy, by miejsca noclegowe były znacznie oddalone od sali weselnej – dzięki temu uniknie się wypożyczenia busa czy taxi, które co np. 2h podwoziłyby gości z sali weselnej do hotelu i odwrotnie.

Pierwsze przymiarki i rozeznanie w lokalach zrobiliśmy już latem zeszłego roku. Znajomi polecali lokalizacje poza Wrocławiem – bo taniej, bo często ładniej, bo sale większe. W praktyce wyszło nam jednak, że może kiedyś i owszem, bardziej opłacało się organizować wesela poza dużym miastem, ale obecnie różnice w cenach ulegają wyrównaniu. Po prostu zainteresowanie weselami w plenerze czy poza miastem znacząco wzrosło, stąd ceny też poszły w górę.

Biorąc pod uwagę fakt, że poza Wrocławiem musielibyśmy dla wszystkich gości zagwarantować nocleg plus zapewnić środek transportu dla niezmotoryzowanych, to stwierdziliśmy, że nie będziemy sobie i gościom komplikować życia. Zakładamy, że większość gości z Wrocławia rozjedzie się po imprezie prosto do swoich domów, a więc zredukujemy koszty noclegów.

Nie licząc ośrodków, co do których ograniczyliśmy się tylko do wizyty na stronie internetowej, to obejrzeliśmy w sumie na żywo 4 ośrodki na obrzeżach bądź w pobliżu Wrocławia, z 2 kolejnymi dogadywaliśmy szczegóły, ale finalnie nie umówiliśmy osobistej wizyty. W jednym z tych hoteli sami byliśmy już na zabawie weselnej, również ceny mieli atrakcyjne w porównaniu do innych miejsc, ale niestety nie mieli wolnych terminów w tym roku.

Ciekawostka: z 6 miejsc w ogóle nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze zapytanie o możliwość zorganizowania wesela. Widocznie właściciele nie mieli wolnych terminów w 2017 roku i stwierdzili, że nie warto nam odpisywać. Trochę to smutne.

Noclegi i menu weselne – koszty w dużym mieście i „na prowincji”

Przejdźmy do konkretów. Jak kształtowały się ceny poza miastem? Poniżej przykładowe ceny pokoi i menu.

Ośrodek 1: miejsce zlokalizowane między Wrocławiem a Trzebnicą; 300 zł za pokój 2 osobowy, 380 zł za 3 osobowy, 440 zł za 4 osobowy. Ceny ze śniadaniem. Menu weselne 240 zł/osoba uwzględnia: zupę, 3 mięsa do wyboru, 2 dodatki do wyboru, 3 surówki do wyboru, 1 deser do wyboru, 5 blaszek ciast do wyboru, 1 gorąca kolacja do wyboru, 5 zakąsek do wyboru. Inne kulinarne atrakcje (np. wiejski stół) dodatkowo płatne (ok. 20 zł/os.).

Ośrodek 2: również miejsce zlokalizowane między Wrocławiem a Trzebnicą; tutaj pokoje były rozlokowane w różnych budynkach o zróżnicowanych standardach, dlatego: 140 zł lub 160 zł lub 350 zł za pokoje 2 osobowe, 200 zł za pokój 3 osobowy, 240 zł za pokój 4 osobowy i 300 zł za pokój 5 osobowy. Ceny bez śniadania. Menu weselne dostępne w wariantach 260 zł/os., 285 zł/os., 330 zł/os. Inne kulinarne atrakcje (np. stół z deserami, owocami, wędlinami) dodatkowo płatne (25-30 zł/os.).

Ośrodek 3, w którym ceny były konkurencyjne, ale który nie miał wolnego terminu – zlokalizowany za Trzebnicą, w sumie oddalony od Wrocławia o ponad 40 km: 170 zł za pokój dla 2 osób ze śniadaniem. Menu weselne dostępne w wariantach 195 zł/os. oraz 260 zł/os. Inne atrakcje kulinarne we własnym zakresie.

Ośrodek 4 – tym razem na południe od Wrocławia, niestety sama restauracja bez bazy noclegowej: menu w wariancie 180 zł/os. lub 210 zł/os., dodatkowe atrakcje kulinarne: stół staropolski z własnymi wyrobami za 1300 zł; prosiak pieczony za 1600 zł, stół rybny za 1600 zł, stół ze słodkościami i fontanną czekoladową – 500 zł (podane kwoty dodatkowych atrakcji przy założeniu liczby 90 gości).

Ośrodek 5 – w pobliżu góry Ślęży, dysponujący bazą noclegową dla maksymalnie 50 osób z dostawkami (95 zł od osoby razem ze śniadaniem) – przy większej liczbie gości konieczność rezerwacji pokojów w nieco oddalonym hotelu (nie sprawdzaliśmy cen); menu w wariantach 185 zł/os., 205 zł/os., 225 zł/os. Dodatkowe atrakcje kulinarne to np. stół biesiadny 30 zł/os. czy grill w plenerze w cenie 1900 zł dla 70 osób.

Ośrodek 6 – tutaj nas zapędziło daleko za Wrocław, bo aż w okolice Rydzyny – dystans ok. 88 km. Ceny za nocleg: 150 zł za pokój dla 2 osób bez śniadania. Niestety szczegóły dogadywałam z nimi telefonicznie i gdzieś zapodziałam notatki dotyczące menu, więc nie podam Wam ich cen; ten ośrodek odpadł z uwagi na brak wolnego terminu i małą bazę noclegową – trzeba by było szukać dodatkowych pokojów w okolicznych hotelach.

Finalnie – hotel, który wybraliśmy. Zlokalizowany jest we Wrocławiu, z dużym parkingiem, łatwo do niego dojechać i samochodem i komunikacją miejską (naprzeciwko niego jest przystanek autobusowy i tramwajowy). Cena to 220 zł za pokój dwuosobowy ze śniadaniem, a koszt menu to 210 zł/os. (menu układamy wspólnie z kierowniczką restauracji) – z atrakcji kulinarnych zdecydowaliśmy się na wiejski stół (dodatkowy koszt 35 zł/os.).

Nasze hotelowe menu weselne obejmuje: obiad (przystawka, zupa, trzy dania główne do wyboru, sześć dodatków), dwie ciepłe kolacje, 8 zimnych przekąsek, bufet słodkości (strudel, tarty i musy), stół wiejski. Do tego będzie osobno zakupiony tort.

Alkohol i napoje

Z naszych obserwacji wynika, że nie opłaca się kupować alkoholu i soków bezpośrednio w ośrodkach, w których organizuje się przyjęcie weselne. Marże w tych miejscach są po prostu zabójcze, co powoduje, że ceny alkoholu są z kosmosu, np. półlitrowa butelka wódki kosztuje ok. 60 zł albo i więcej!

O wiele lepszym rozwiązaniem wydaje się samodzielne zakupienie trunków w sklepach (w tym np. marketach dla przedsiębiorców typu Selgros) lub hurtowniach, które sprzedają alkohol na paletach – nawet wtedy, gdy trzeba hotelowi czy restauracji zapłacić tzw. „korkowe” za wniesienie własnego alkoholu, to jest to rozwiązanie opłacalne.

Zakupem soków planujemy zająć się około miesiąc przed ślubem z uwagi na terminy ważności, natomiast w alkohol zaopatrzyliśmy się już teraz. Póki co kupiliśmy 48 butelek białej Żubrówki 0,5l (akurat w Lidlu była promocja – butelka kosztowała tylko 17,99 zł, gdy kupiło się co najmniej dwie) oraz 24 butelki różnego rodzaju wina – wytrawnego, półsłodkiego i półwytrawnego.

Czy tyle alkoholu to dużo czy mało? Szczerze, to mieliśmy problem, jak to policzyć. W internecie można znaleźć porady, by przy gościach pijących umiarkowanie brać pół litra na głowę, a przy zaprawionych w bojach zawodnikach nawet ponad litr alkoholu na osobę. Tak naprawdę nie mamy pojęcia, ile nasi goście wypiją. Jest także grono osób, które nie pijają wódki, stąd decyzja o zakupie wina.

Gdy już będziemy znać ostateczną liczbę gości, to podejmiemy decyzję, czy jeszcze dokupujemy jakiś alkohol. Na pewno wolimy uniknąć sytuacji, że zostają nam nadmiarowe butelki, z którymi nie wiadomo, co zrobić i gdzie je po całej zabawie przechowywać (tym bardziej, że sami nie jesteśmy pasjonatami wódki). W taką pułapkę wpadło kilka znanych nam par, które pomimo rozdawania gościom alkoholu na odchodne i tak zostały z pokaźnym zapasem wódki weselnej.

Suknia ślubna i garnitur

Jeśli chodzi o suknię ślubną, to nie mam zbyt dużych wymagań: barokowe, rozłożyste, zaopatrzone w wewnętrzny stelaż konstrukcje, do tego bogato zdobione np. kryształkami, nie są w moim guście. Preferuję wygodę. W sukni powinnam się czuć naturalnie. Chciałam poza tym, by suknia ukrywała moje szersze biodra (typowy problem kobiet o sylwetce tzw. gruszki).

Opcji zakupu sukni ślubnej za kilka czy nawet kilkanaście tysięcy złotych nigdy nie brałam pod uwagę. Nie chcę aż tyle wydać na strój, który ubiorę raz w życiu i który w dodatku często okazuje się bardzo delikatny i łatwy do uszkodzenia, a więc w przypadku odsprzedaży po ślubie jego wartość drastycznie spada. Dwukrotnie byłam świadkiem szybkiego naprawiania drogiej sukni ślubnej na imprezie, bo np. ktoś nadepnął pannie młodej na tren i rozerwana została koronka; innym razem był problem z odpadającym kołem.

Gdzie można znaleźć suknię ślubną w rozsądnej cenie? Spotkałam się z poradami, żeby albo odkupić używaną od osób prywatnych lub szukać okazji w komisach sukni ślubnych (można znaleźć ładne suknie za mniej niż 1000 zł), albo wypożyczyć (w mniejszych miejscowościach ceny zaczynają się od 600 zł, w większych od ok. 900 zł).

Sama jednak postanowiłam celować w suknię nową, ze sklepu – ale nie z typowego salonu ślubnego – czyli wieczorową lub balową w kolorach białym, kremowym bądź ekri. Prawda jest taka, że jakościowo nie odbiegają one znacznie od klasycznych sukni ślubnych, a są od nich o wiele tańsze, ponieważ samo słowo „ślubna” użyte w nazwie automatycznie winduje cenę (i jest tak nie tylko w przypadku strojów, ale wszystkich innych przedmiotów).

Przykłady? Poniższe suknie nie są typowymi sukniami ślubnymi, ale mogą za takie posłużyć – podaję producentów i orientacyjne ceny. Fasony i długości są zróżnicowane, więc każdy może znaleźć coś dla siebie 🙂

Suknia Chi Chi London Mary Jane

Suknia Chi Chi London Mary Jane, cena za nową ok. 445 zł (zdjęcie ze strony: www.chichiclothing.com)

Suknia Chi Chi London Midi Flora

W wersji do kolan – suknia Chi Chi London Midi Flora, cena ok. 389 zł (zdjęcie ze strony: luxyou.pl)

Suknia Fokus Fashiob FSU036 EKRI

Sukienka Fokus Fashion FSU036, ekri, gorsetowa z kołem, polski producent, cena 459 zł (zdjęcie ze strony: fokusfashion.com)

Suknia Fokus Fashion FSU158 biel

Sukienka Fokus Fashion FSU158, biała, szyfonowa, typ empire, polski producent, cena 167 zł (zdjęcie ze strony: fokusfashion.com)

Sukienka Infinity Fashion Wedding biała

Sukienka midi Infinity Fashion Wedding, biała, tiulowa, cena 260zł (zdjęcie ze strony: infinityfashion.pl)

Suknia Pretty Women Angela

Suknia Pretty Women Angela, kremowa, tiulowa, polski producent, cena 579 zł (zdjęcie ze strony: www.prettywomen.pl)

Skromna suknia ślubna z gipiurową koronką Lejdi

Suknia z gipiurową koronką Lejdi, biała, cena 339 zł (zdjęcie ze strony: www.lejdi.pl)

Długa biała suknia ślubna z perłami w stylu retro Lejdi

Suknia z perłami i gipiurą w stylu retro, typ syrenka, cena 329 zł (zdjęcie ze strony: www.lejdi.pl).

Bon Prix biała sukienka na ślub i wesele

BODYFLIRT boutique, biała sukienka model 95176995, cena 150 zł (zdjęcie ze strony bonprix.pl)

Swoją sukienkę mierzyłam w sklepie, ale akurat nie mieli odpowiedniego dla mnie rozmiaru, jak na złość dostępne były tylko warianty 40 i 36. Dlatego zamówiłam ją bezpośrednio u producenta – kosztowała mnie 549 zł. I, hurra! Pasuje 🙂 Udało się, bo w sklepie była droższa z uwagi na sklepową marżę 🙂 Wrzucam jej zdjęcie, pochodzi z Facebooka producenta – firmy Pretty Women:

Suknia Pretty Women Marta

Wydaje mi się dość prosta, ale jest przy tym elegancka – jak wspominałam, nie muszę mieć fajerwerków 🙂 ujęła mnie w niej srebrna nitka, z której zrobiona została gorsetowa koronka (z automatu odpada konieczność zakładania naszyjnika), a także fakt, że pięknie się układa bez koła, jest też niezwykle lekka – nie krępuje ruchów, czuję się w niej swobodnie.

Dla pań gotowych zamawiać suknię bez uprzedniej przymiarki jest jeszcze możliwość zakupu sukni z serwisu AliExpress. Zwolenniczek takich zakupów jest coraz więcej, na Facebooku powstała nawet grupa Aliexpress Ślub, do której zapisanych jest ponad 35 tys. osób! Z pewnością jest to jeden z tańszych kanałów dystrybucji, dzięki któremu możemy skompletować weselną garderobę. Mankamentem może być jednak długi czas oczekiwania na przesyłkę, nawet ponad miesiąc. Warto też sprawdzić politykę zwrotów danego wystawcy – czy kosztami ew. zwrotów obciążony jest kupujący, czy sprzedający.

I wreszcie opcja w miarę tania, ale czasochłonna: samodzielne uszycie sukni. Dzięki temu finalnie otrzymujemy produkt taki, o jakim marzyłyśmy. Pojawia się jednak problem innej natury: nie każda kobieta potrafi dziś szyć, ani też specjalnie ma na to czas, jeśli szycie to nie jest jej sposób na życie. Gdybyście się jednak skusiły, to odsyłam do Modowej Krawcowej, gdzie zobaczycie, jak takie własnoręcznie stworzone suknie mogą wyglądać. 

Zawsze możecie też zlecić uszycie suknie profesjonalnej krawcowej, co może nie jest opcją najtańszą, ale otrzymujecie towar w pełni spersonalizowany i przygotowany według Waszych wymagań – dolny przedział cenowy zaczyna się od 1000-1500 zł.

Początkowo zakładałam sobie budżet na suknię w granicach 600 zł, ale w porę otrzeźwiałam – przecież strój to nie tylko suknia, ale także dodatki. Po uwzględnieniu takich rzeczy, jak obuwie, bolerko lub żakiet (ślub jest we wrześniu, może być już zimno), ozdoby do włosów – oszacowałam, że powinnam celować w kwotę ok. 900 zł.

Kwestię obuwia mam już z głowy – dwa lata temu kupiłam białe szpilki, bez ozdobników, uniwersalne, kosztowały mnie 99 zł (producent New Look), więc nie będę kupować nowych. Mimo że kupiłam je wiele miesięcy temu, to doliczam ten koszt do budżetu ślubnego.

Na ten rok pozostał mi więc zakup balerinek lub butów z mniejszym obcasem na zmianę i tu udało mi się kupić półbuty za 89,99 zł w CCC. Dość szybko znalazłam też żakiet, w cenie 160 zł, z baskinką, zapinany na jeden ozdobny guzik. Pomyślałam, że bolerko ubiorę raz do sukni, a ładny żakiet jeszcze będę mogła wykorzystać wielokrotnie, choćby jako część ubioru do pracy (tak samo jak półbuty z CCC).

Biżuteria – póki co nie zamierzam kupować. Nie mam przekłutych uszu i na co dzień nie noszę kolczyków. Klipsów zresztą też nie, choć mam kilka par na specjalne okazje, pewnie wybiorę któreś z nich. I to wszystko – nie chcę się obwieszać biżuterią, bo czułabym się w niej nieswojo. Szukam jeszcze tylko jakiejś skromnej ozdoby do włosów.

Tyle, jeśli chodzi o ubiór panny młodej – okazało się, że skompletowanie ubrania dla pana młodego wcale nie jest łatwiejsze.

Zastanawialiśmy się z narzeczonym nad garniturem. Czy kupować nowy, czy skorzystać z tego, w który Marek zaopatrzył się dwa lata temu i ubrał ze 3 razy, właśnie na wesela? Jest w bardzo dobrym stanie, tani nie był. Po przymiarce nie mieliśmy jednak wyboru, bo okazało się, że niestety garnitur stał się zbyt obcisły na nogach. Od gry w piłkę nożną i codziennej jazdy na rowerze rozrosły się Markowi uda.

A więc nie tylko z powodu hodowli „mięśnia piwnego” może się okazać, że trzeba szukać nowego garnituru – panowie, nie zostawiajcie przymiarki swojego stroju na ostatnią chwilę, bo na poprawki krawieckie kilka dni przed ślubem może być za późno!

Dlatego chcąc nie chcąc kupiliśmy nowy garnitur w Giacomo Conti (nazwa brzmi egzotycznie, ale to znów polski producent 😉 ), do którego ewentualne poprawki nanosić można gratis w ciągu roku od daty zakupu. Od razu dobraliśmy dodatki, tj. koszulę, muszkę, poszetkę, spinki do mankietów. Buty wykorzystamy te same, które Marek kupił dwa lata temu. Do dokupienia pozostał jeszcze pasek. Tu też przyjęliśmy limit 900 zł na kompletny strój pana młodego, ale w efekcie nieznacznie go przekroczyliśmy – wydaliśmy 1063 zł.

Obrączki

Doszliśmy do wniosku, że nie musimy mieć obrączek ze złota, ważne, żeby były one hipoalergiczne. Nie chcieliśmy, by obrączki były wypolerowane, bo zarówno ja jak i Marek nie lubimy świecidełek. Dlatego szukaliśmy raczej piaskowanych lub satynowych z ew. delikatnymi zdobieniami.

Zależało nam głównie na tym, by obrączki były trwałe, niepodatne na zarysowania i działanie czynników zewnętrznych, jak woda, światło słoneczne, detergenty – w końcu oboje uprawiamy aktywnie różne sporty, w tym na świeżym powietrzu. Kolega z pracy pokazał mi, w jakim stanie znajduje się jego złota obrączka, którą nosi cały czas (ślub brał niecały rok temu), co ostatecznie przekonało mnie, że na nasze potrzeby złoto będzie zbyt miękkie.

Złota obrączka ze śladami użytkowania
Złota obrączka ślubna znajomego, stan po około roku aktywnego noszenia, bez zdejmowania obrączki nawet w czasie wykonywania „ryzykownych” czynności. Prócz rys na środku widać wyszczerbienie, które pojawiło się podczas wykonywania prac remontowych.

Stawiane przez nas wymogi idealnie spełnia biżuteria tytanowa. Tytan nie jest metalem szlachetnym, stąd i ceny biżuterii tytanowej są z zasady niższe niż złotej, ale jest za to bardzo wytrzymałym metalem jubilerskimw skali twardości Mohsa złoto ma wartość 2,5, podczas gdy tytan aż 6 (dla porównania, 10 to twardość diamentu) – nie bez powodu to z niego robi się elementy promów kosmicznych. Jest też czterokrotnie lżejszy od złota, takiej obrączki praktycznie się „nie czuje”. Dobry materiał na towarzysza całego życia.

Ponadto obrączki tytanowe są banalne w konserwacji – można ją doprowadzić do porządku domowymi sposobami, nie trzeba oddawać do jubilera. Zamówiliśmy obrączki satynowane z fazowanymi brzegami: by je „odświeżyć”, wystarczy wziąć standardową gąbkę do mycia naczyń i jej bardziej szorstką, chropowatą częścią przejechać kilkukrotnie po obrączkach wzdłuż linii satynowania. I gotowe!

Twardość tytanu może być jednak także jego wadą – jeśli któreś z nas znacząco przytyje i zwiększą mu się obwody palców, to takie obrączki można powiększyć maksymalnie o dwa rozmiary. A gdyby odwrotnie któremuś z nas palce schudły, to pomniejszenie obrączki nie wchodzi w grę – trzeba wymienić ją na nową. W naszym przypadku są to scenariusze mało prawdopodobne, ale nie da się ich wykluczyć.

Tytanowe obrączki oferują niektóre sieci jubilerskie (np. Yes i Geselle), jednak najszerszy wybór znaleźć można bezpośrednio u producentów, jak choćby Vissoro – my właśnie u niego zamówiliśmy, przez internet. Wcześniej zamówiliśmy bezpłatny miernik do ustalenia rozmiarów palców.

Ceny par obrączek tytanowych wahają się od 200 zł do ponad 3000 zł (wyższe ceny spowodowane są zwykle przez dodatek zdobień ze złota lub diamentów), więc rozrzut jest spory. Chcieliśmy się zmieścić maksymalnie w 600 zł za parę, ale udało nam się trafić na promocję i tak oto wydaliśmy tylko 312 zł (grawer był gratis).

Oprawa muzyczna, czyli zespół weselny i ZAiKS

Jest to punkt, przy którym chyba najbardziej się napociliśmy 🙂

Od poczatku chcieliśmy mieć zespół, nie DJa. Założyliśmy sobie budżet na kapelę wynoszący maksymalnie 5000 zł. Początkowo marzył nam się skład grający w 100% na żywo, jednak w miarę poszukiwań zmiękliśmy z tymi wymaganiami.

Pozyskaliśmy kontakty do zespołów, których mogliśmy już posłuchać na żywo na innych weselach jako goście. Niestety okazało się, że terminy na ten rok mają pozajmowane. Dostaliśmy także namiary na dwie kapele o składzie 5-6 osobowym, z gitarami, perkusją, klawiszami, saksofonem. Jedna wyceniła się na 8600 zł (osoby z wykształceniem muzycznym), druga na 5400 zł. Przekraczało to nasz budżet. Poza tym doszliśmy do wniosku, że zespół o tak dużym składzie osobowym zajmie nam też sporo miejsca (perkusja!), a na naszej sali będziemy musieli pod kapelę wydzielić po prostu część parkietu – nie ma tam podestu czy większej sceny.

Szukaliśmy więc dalej. Popytaliśmy nawet mieszkańców naszego osiedla na forum dyskusyjnym, zaangażowaliśmy rodzinę i znajomych znajomych – ale efekt był nijaki. Albo zajęte terminy, albo wykonanie muzyki nie takie, jak byśmy sobie życzyli.

W końcu upatrzyliśmy zespół, którego posłuchaliśmy na żywo 20 maja – zagrali na tyle fajnie, że zdecydowaliśmy się podpisać umowę. Jest to zespół 3 osobowy (wokal męski, wokal damski, klawisze, saksofon i gitara elektryczna – reszta puszczana z konsoli). Nie jest to kapela z żadnego polecenia, sami znaleźliśmy ją w internecie, dlatego przed podpisaniem umowy i wpłaceniem zadatku chcieliśmy ich posłuchać. Cena usługi 3900 zł, czyli mieści się w naszym budżecie.

Z muzyką wiąże się jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, o której wiele par młodych zapomina, co może je boleśnie dotknąć w przypadku kontroli, a mianowicie opłata dla Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę, ale przy organizowaniu tego typu imprez należy uiścić opłatę w ramach wynagrodzeń autorskich – cytuję za stroną ZAiKS:

„Pewnym jest, że domowe wesele przy odtwarzaczu CD w kręgu wyłącznie rodziny zwolnione jest z jakichkolwiek obowiązków wobec twórców, artystów wykonawców i producentów. Mniejszy też kłopot będzie, gdy całość organizacji wesela powierzymy Domowi Weselnemu, restauracji lub u nich wynajmiemy salę.

Zarobkowe udostępnianie pomieszczeń w celu organizowania imprez z wykorzystaniem utworów objętych ochroną prawa, przeważnie poprzez ich wykonywanie lub odtwarzanie podczas wesel, jest wkroczeniem w autorskie prawa majątkowe opisane w art.17 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. Nr 80 z 2000 r. poz.904 , Dz.U. Nr 197 z 2002 r. poz. 1661, Dz.U. Nr 91 z 2004 r. poz. 869), wymaga uzyskania zezwolenia uprawnionych i nie wyczerpuje zwolnienia z art.23 ustawy (użytek osobisty).

Art.23 dotyczy tylko takiego korzystania z utworów w gronie osób będących w związku osobistym np. krewnych, powinowatych, bliskich przyjaciół, które ma charakter nieodpłatny, a więc nikt bezpośrednio ani pośrednio nie odnosi z tego korzystania żadnych korzyści. (…)

W sytuacji gdy nowożeńcy zdecydują się samodzielnie organizować wesele i oni angażują kapelę, oczywiście płacąc jej za granie, to także oni są odpowiedzialni za uzyskanie zezwolenia (licencji) na korzystanie z utworów i zapłatę wynagrodzeń autorskich (tzw. tantiem) za wykonane utwory. Taką licencję może posiadać także kapela i ona odprowadzić tantiemy za wesele. Warto jednak żeby państwo młodzi to sprawdzili.”

Dla świętego spokoju sami uiścimy opłatę licencyjną, wyniesie nas ona mniej więcej 390 zł, chyba że liczba gości ulegnie zmianie. Jak to policzyliśmy? Skorzystaliśmy z kalkulatora online ZAiKS, dzięki któremu też od razu można wykupić licencję. Pary młode wybrać powinny punkt pierwszy: „Korzystanie z utworów >>do tańca<< podczas jednorazowych imprez tanecznych„.

Wolimy nie ryzykować. Co prawda prawdopodobieństwo kontroli jest niewielkie, ale jednak głupio by było wpaść i tłumaczyć się na własnym weselu, przy gościach, prawda? Poza tym na tle innych wydatków te 390 zł to koszt naprawdę niewielki, a sumienie czyste. No i najważniejszy argument dla mnie, również jako twórcy, tyle że książek, nie muzyki – autorom należy się wynagrodzenie za owoce ich pracy.

Filmowiec i fotograf

Tutaj nam się poszczęściło i poświęciliśmy na ten punkt mało czasu. Teść to zaprawiony w bojach kamerzysta, więc nagranie ślubu i wesela z montażem będziemy mieć gratis. Nawet nie szukaliśmy innej opcji, bo byłaby to dla niego zniewaga 😉 Takie rozwiązanie oznacza jakieś 2-5 tys. zł pozostające w naszej kieszeni. Jeśli chodzi o zdjęcia, to podpisaliśmy umowę z wypróbowanymi, znajomymi fotografkami z mojego rodzinnego Głogowa, więc cenę również uzyskaliśmy atrakcyjną (1300 zł).

Pozostałe koszty

Powyżej wyszczególniłam najdroższe elementy organizowanego wesela, ale to oczywiście nie koniec. Trafiają się koszty dodatkowe, mniej lub bardziej jawne, ale im wcześniej zorientujemy się, że trzeba je uwzględnić w kalkulacjach, tym oczywiście mniej nieprzyjemnych niespodzianek.

Przykładowe dalsze koszty:

1) Prezenty – z podziękowaniami dla rodziców oraz – być może – dla każdego gościa. Na prośbę rodziców raczej publicznych podziękowań w trakcie zabawy weselnej nie zrobimy, tylko kameralne, najpewniej przed przyjęciem. Jeszcze na nie nie mamy pomysłu na prezenty. Póki co wrzucamy sobie te rzeczy w kategorię innych wydatków.

2) Uroda – na pewno przed ślubem odwiedzę kosmetyczkę (manicure, brwi, może jeszcze jakiś zabieg na twarz). Makijażystkę i fryzjera sobie odpuszczam – jestem po kursach wizażu, umaluję się sama. Co do uczesania, to pójdę w rozpuszczonych, pofalowanych włosach, albo zrobię niewielkie upięcie z tyłu głowy. Włosy od lat farbuję sama, więc nie widzę potrzeby, by tym razem robić wyjątek. Koszt mojej kosmetyczki na dziś to w sumie 90 zł za hybrydę i brwi + w zależności od zabiegu na twarz 60-100 zł + max. 30 zł farba do włosów. Ceny za zrobienie makijażu w dużych miastach zaczynają się od 150-180 zł; podobnie fryzjer – trudno znaleźć czy to salon, czy fryzjerkę „na dojazd”, która schodzi z ceną poniżej 200 zł. W cenie makijażu i fryzjera wliczona jest już często próbna stylizacja, chociaż niektórzy każą sobie płacić za usługę dodatkowo.

3) Tort weselny – to nadal otwarta kwestia na naszej liście rzeczy do załatwienia, ale udało nam się wybrać w końcu cukiernię, w której zamówimy ciasto. Ceny ma dość wysokie, dlatego poszukiwania nieco trwały, nim ostatecznie zdecydowaliśmy się na nią (jednak słodkości z innych miejsc nie smakowały nam tak bardzo). Szacujemy ok. 650 zł na tort.

4) Opłata korkowa za wniesienie własnego alkoholu – nie wszędzie występuje, ale w naszym przypadku wyniesie 600 zł.

5) Talerzykowe – za obsługę kelnerską, liczone od gościa, stąd nazwa – my czegoś takiego nie płacimy. Zwykle jednak ceny „od talerzyka” oscylują w granicach 1-1,50 zł.

5) Płatny parking przy hotelu – niestety, nasz hotel ma taką opłatę. Udało się nam jednak dogadać, że zapłacimy za niego tylko od osób z samochodem, które zostają na nocleg. Opłata 28 zł za samochód.

6) Dekoracje – sala weselna u nas jest tak ładna, że szkoda by było robić w niej przeróbki. Dogadaliśmy się z obsługą hotelową, że w cenie 200 zł przygotują złote wstążki z serwetkami i mini-bukieciki z giełdy kwiatowej. Do tego pokrowce na krzesła w cenie 5 zł za sztukę. I tyle, żadnych dodatkowych lampek, serduszek, koronek. Ostatnio przyszło mi do głowy, żeby jeszcze zamówić banner z napisem „Para młoda” na Allegro, ceny zaczynają się nawet od 4 zł.

7) Księga gości oraz winietki – winietki zrobimy sami z papierów i zdobień, które nam zostały z szykowania zaproszeń. Księgę gości najpewniej zamówimy w tym samym punkcie, co zaproszenia, by wszystko stylistycznie się harmonijnie komponowało. Za księgę gości chcemy zapłacić maksymalnie ok. 40-50 zł.

8) Bukiet ślubny – prawdę mówiąc jest to dla mnie szczegół, który mógłby nie istnieć. Nie wiem, czy zdecydować się na zakup takiego bukietu z żywymi kwiatami, czy ze sztucznymi. Ostatnio znalazłam sztuczny bukiecik za 85 zł. Ceny za taki drobiazg potrafią sięgać ponad 300 zł.

9) Opłaty administracyjne – czy to ślub cywilny, czy kościelny, czy konkordatowy – trzeba się liczyć z opłatami „manipulacyjnymi”, „za papierek”, za poradnie rodzinne czy nauki przedmałżeńskie. A to dodatkowy koszt minimum 200 zł po „co łaska” 😉 pamiętam, jak jakieś 3 lata temu na ślubie znajomych zdenerwowany pan młody pożyczył od nas pieniądze, bo organista w kościele w dniu ceremonii stwierdził, że jemu trzeba zapłacić dodatkowo… Więc lepiej być przygotowanym na takie „bonusy”.

Podsumowanie

Dobrnęliśmy do końca – mam nadzieję, że pomimo długości tego wpisu, jesteście cały czas ze mną 😉 pora na podsumowanie naszych szacunków.

Uwagi:

  • w niektórych punktach założone limity już przekroczyliśmy (np. garnitur pana młodego, a gdy kupię dodatki do fryzury, to także koszt kreacji panny młodej zostanie przekroczony);
  • są też punkty, gdzie zapłacimy lub już zapłaciliśmy mniej, niż zakładaliśmy (np. zespół muzyczny wyniesie nas 3900 zł + 390 zł ZAIKS zamiast 5000 zł, mniej zapłaciliśmy za obrączki, prawdopodobnie damy też ostatecznie mniej za alkohol);
  • w tabeli założyliśmy, że nie będzie sytuacji, że ktoś odmówi przybycia (100% gości) – mało prawdopodobne, ale wolimy liczyć z naddatkiem;
  • do końcowej sumy dodaliśmy bufor bezpieczeństwa 5% na niezaplanowane wydatki – musi być, bo na pewno o czymś zapomnieliśmy! 😉
Tabela kosztów ślubu i wesela
Nasze szacunkowe koszty ślubu i wesela sięgają prawie 59 tys. zł

A więc musimy liczyć się z kosztami sięgającymi niemal 59 tys. zł. Wesele robimy bez wodotrysków, a mimo to wyszła według mnie spora suma! Gdy robiliśmy sobie różne symulacje, czynnikiem najbardziej determinującym koszt całkowity jest liczba gości, którzy na przyjęcie się stawią. To od nich zależy opłata za wyżywienie i kwaterunek. Cała reszta to tak naprawdę znacznie mniejsze kwoty, więc gdy będziecie planować własny budżet weselny, to miejcie to na względzie. Np., jeśli do nas przyjdzie 110 osób (licząc z dziećmi), to koszt całości z buforem bezpieczeństwa zamyka się już w około 49 tys. zł.

Gdzie szukać innych oszczędności? Wpis o tym, jak tanio zorganizować ślub popełniła niedawno Alicja z bloga Oszczednicka.pl, więc bardzo Was zachęcam do zapoznania się z jej poradami.

Bonus – planer weselny!

Darmowy planer weselny - Kobiece Finanse
Planer weselny za darmo od Kobiece Finanse 🙂

Dla wytrwałych i tych, którzy także szykują się do powiedzenia sobie sakramentalnego tak, przygotowałam coś specjalnego – planer weselny do pobrania!

Mam nadzieję, że będzie to dla Was przydatne narzędzie 🙂 W środku planera znajdziecie m.in.:

  • arkusz do sporządzenia listy gości;
  • arkusz do przygotowania menu weselnego;
  • przewodnik po fasonach sukni ślubnych;
  • garść praktycznych porad, np. dotyczących wyboru obrączek czy sztuczek oszczędnościowych!

Jedyne o co chciałabym Was poprosić w zamian, to udostępnienie tego wpisu wśród znajomych, np. mailowo czy przez media społecznościowe – ostatnio z różnych powodów (w tym ślubnych 😉 ) nie udzielałam się zbyt aktywnie na blogu i w związku z tym nieco siadła mi oglądalność. Udostępniając wpis i informując o planerze ślubnym bardzo mi pomożecie 🙂 Pod wpisem znajdziecie sekcję „Podziel się” z ikonami służącymi do udostępniania. Z góry serdecznie dziękuję!

Pobierz PDF z planerem weselnym!

Pobierz planer weselny z bloga Kobiece Finanse (PDF)

Czy wśród Czytelniczek i Czytelników są osoby, które w tym roku również zmieniają stan cywilny? 😉 Jeśli tak, to jak u Was wygląda sprawa z budżetem ślubnym? Macie w nim uwzględnione takie same pozycje, czy też może pojawiły się u Was jakieś dodatkowe? Podzielcie się swoim doświadczeniem! 🙂

45 myśli na temat „Koszty organizacji ślubu i wesela – planowanie

  1. Uff, po lekturze stwierdzam, że to wcale nie taki zły pomysł nie mieć wesela w planach 😀 Koszty takiego przyjęcia są kosmiczne.
    Ale z drugiej strony, jakaś część funduszy wydanych na zabawę zwróci się w postaci gotówkowych prezentów od gości (a może pójdę za sugestią Wojstka? :D), więc rozpoczęcie nowej drogi życia nie będzie aż tak kosztowne. Raczej się nie zwróci, ale na pewno pomoże udźwignąć ten ogromny wydatek.

  2. Masakra !!mój ślub odbył się 17lat temu.było 45 gości.gdybym zaprosila cala rodzine meza zrobiloby się 80 .Ale nie cierpię wesel i nikt mnie nie namówił na wielkie wesele i basta!!!poprawiony były dla znajomych w ogródku teściów przy grillu.straciliśmy ok.10tys.i pamiętam że suknie szuka mi zwykła normalna krawcowa za 200zl 😊błagam nie kupuj sztucznego bukietu .to obciach !!!i daj spokój z księgą gości.na co to komu…..a poza tym Szczęścia życzę iza

    • Dzięki Iza 🙂 w sumie ta księga to i tak na tle reszty wydatków pikuś, ale też nie jestem do niej przekonana – u nas nie będzie fotobudki, a to ponoć głównie pod zdjęcia z niej wystawia się księgę.

  3. Masakra miałam dopisać z powodu tak wysokich kosztów!!!!!!!no i szkoda ze dalas namówić się na calonocne wesele skoro ich nie lubisz😉

    • Haha, nie traktowałam tego jak sprawy życia i śmierci, więc się zgodziłam 😉 tym bardziej, że większą część i tak finansuje narzeczony 😉 pozdrawiam!

  4. Bardzo ciekawy i wyczerpujacy wspis. Pisze to jako konsultant ślubny czyli osoba zajmująca sie organizacją wesel. Budżet ten jest dość realny choć wiele osób myślę dozna szoku:). Zawsze polecam parom na sam początek sporządzenie realnego budżetu. Realny budżet to taki, w którym deklarujemu ile maksymalnie chcemy wydać na wesele. Co nie znaczy, że musimy. Wiele par jednak zaczyna od tego ile chcą wydac minimalnie a jeśli coś im się spodoba to wydadzą więcej. I tu jest pierwsze niebezpieczeństwo, że budżet się rozjeżdża. Tworzenie budżetu ślubnego jest o tyle trudne, że należałoby go zrobić jeszcze przed przystąpieniem do przygotowań po to aby nie tracic czasu na lokale, podwykonawców itd , na których nas nie stać. Wielokrotnie się zdarza, że młoda para pisze np. do różnych florystów, omawia dekoracje, przesyła inspiracje a na koniec rozczarowanie bo wymarzona dekoracja kosztuje o wiele wiele więcej. Dlatego nie ukrywam, że pomoc konsultant się w tym bardzo przydaje gdyż już na pierwszym spotkaniu para może sie dowiedzieć na ile ich marzenia są realne:)
    Jesli chodzi o gości przyjmuje sie, że do 20 % generalnie odmawia przyjścia. Do menu należy włączyć także podwykonawców:)
    Co do niektórych zdań dotyczących oszczędności nie za bardzo się zgadzam tzn. nigdy nie oszczędzałabym ani na video ani na fotografa bo mam z tym bardzo nie miłe doświadczenia. Generalnie jednak uważam, że każdy powinie zrobić takie wesele jakie chce i na jakie go stać a uwagi typu …ja wydałam na sukienkę 100 zł i jestem zadowolna – są nie na miejscu i powodują, że ktoś kto chce wydać więcej ma jakieś poczucie winy, że nie umie sie zadowolić sukienką za 100 zł. Można oszczędzać i zrezygnować z wielu rzeczy jeśli nie są one ważne dla danej pary, ale rezygnować tylko dla tego, że ktoś inny tego nie miał i przeżył – to trochę jakby żyć cudzym życiem. Życzę udanego wesela i miłych przygotowań.

  5. Fryzjer i makijaż przed ślubem to są bardzo ważne sprawy 🙂
    Nie każdy jest po kursie wizażu i nie każdy potrafi samodzielnie zrobić sobie makijaż ślubny a o fryzurze już nie wspomnę.
    Moja siostra przed tym najważniejszym dniem w życiu zdecydowała się na wizytę u fryzjera i wizażysty. Bardzo sobie chwali, więc i ja polecam salon Hair Circus w Warszawie, nie tylko na ślubne czesanie i makijaż ale ogólnie pod kątem zadbanej fryzury :).
    Poniżej stronka: http://www.haircircus.pl

  6. Gratuluję podjęcia decyzji. Wiesz że my bierzemy również 16 września 2017 r.
    Twoje koszty troszkę mnie zaszokowały. My robimy małe przyjęcie 40 osób. Spotkanie do 23 godziny. Całość liczę skończy się a max 15 tys. Jesteśmy z Poznania.

  7. Myśmy koszty ślubu zminimalizowali, bo braliśmy tylko cywilny, na który zaprosiliśmy jedynie świadków. Mamy w planach kościelny, choć nie wiem jeszcze kiedy, za to wiem, że na nim już raczej nie oszczędzimy. Rewelacyjne suknie, zwłaszcza piąta od dołu mi się podoba :).

  8. Powiem Ci szczerze, i mam nadzieję, że się nie obrazisz, ale Twój wpis jest dla mnie zdecydowanie za długi. Będąc już w połowie czułam się trochę „zmęczona”. Mimo, że tematykę ślubów lubię, i to bardzo!

    U nas koszty zamknęły się łącznie w budżecie ok 30 tys, wliczając w to również stroje państwa młodych. Wesele było dla niespełna 70 osób, zabawa do białego rana 😉

    • Cześć Zołza z kitką – nie obrażam się, ostatnio takie dłuższe wpisy mi już wychodzą, choć zastanawiałam się, czy tego nie skrócić lub rozbić na części 😉 Ale będą jeszcze kolejne wpisy weselne, więc nie chciałam z kolei się rozdrabniać 🙂 Pozdrawiam!

  9. Gratulacje z okazji slubu!
    Chcialabym sie odniesc do jednej kwestii, a mianowicie pomijania dzieci w zaproszeniach. Jako mloda mama uwazam ze to ogromny nietakt. Tylko jeden raz spotkalam sie z taka sytuacja i skonczylo sie tak, ze polowa rodzicow w ramach protestu w ogole nie poszla na slub i wesele. Uwazam ze zawsze nalezy dac rodzicom wybor. Sa tacy, ktorzy chetnie zostawia z kims dziecko bo maja taka mozliwosc i takie dziecko ktore bez problemu zostanie. Sa tacy (jak ja) ktorzy uwazaja ze rodzina to rodzina i ze wspaniale jest bawic się razem na weselu. Można wyjść wcześniej ze względu na dzieci, można w trakcie wesela poprosić np dziadków żeby dziecko odebrało, można wynająć pokój i zostawić dziecko z elektroniczna niania lub z opiekunka lub pilnować na zmianę lub wymyślić tysiąc innych możliwości. Widziałam tez kilkulatki ktore szalaly do 2giej w nocy na parkiecie i takie ktore spaly obok rodziców w wózku i żadna orkiestra nie była im straszna. Ile rodzin tyle rozwiązań i każda na pewno sobie z tym poradzi. Nie dawanie rodzicom możliwości zabrania dzieci to po prostu swinstwo:)

    • Dzięki Kasia 🙂
      My daliśmy wolną rękę rodzicom i nic o obecności dzieci nie mówiliśmy ani nie pisaliśmy, ale nie do końca zgodzę się, że poruszanie tej kwestii to nietakt. Para młoda organizuje to przyjęcie i ma prawo ustalić własne zasady, w tym kogo zaprasza – to ich dzień. Jeśli ktoś nie jest w stanie ich prośbie sprostać, to po prostu niech nie idzie na ich wesele 🙂 Pozdrawiam!

      • Hej:) Mimo wszystko uważam, ze to jednak nietakt, jeżeli na zaproszeniach nie dopisuje się ze zapraszamy Panią X i Pana Y z dziećmi. Tak jakby zaprosić pol rodziny… Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, żeby np zaprosić tylko kobietę bez meza lub mężczyznę bez zony. Nawet singli zaprasza się z osobami towarzyszącymi, choćby te osoby towarzyszące były zupełnie obce dla młodych. Ja bym poczuła się takim zaproszeniem urażona. Jasne ze wesele to nie jest impreza stricte dla dzieci, ale to już jest odpowiedzialność każdego rodzica, żeby dobrze się zajac dzieckiem podczas imprezy, żeby nie przeszkadzało innym i żeby wszyscy czuli się z tym komfortowo:) Mam nadzieję ze wszystkie pary, które popełniły ten błąd przy zapraszaniu zrozumieją go za jakiś czas gdy się rodzina im powiększy:)

      • Ponadto uważam, ze to słabe podejście ze strony młodych: mamy takie zasady, a jak się nie podoba to nie przychodźcie. To brzmi jakby młodzi wielka łaskę robili gościom ze ich zapraszają… Myślałam ze to powinno wyglądać raczej tak: zapraszamy Was bo chcemy żebyście byli z nami w tym dniu, bardzo nam zależy żebyście się dobrze bawili, jesteście mile widziani i z dziećmi i bez:)

        • Co człowiek, to inne podejście 🙂 Widziałam w sieci, że na ten temat toczą się zażarte spory, a i tak nikt nikogo nie przekona. W każdym razie my byśmy się nie obrazili, uszanowalibyśmy wolę gospodarzy. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Kasiu, zwyczaje w twojej rodzinie/okolicy/środowisku drastycznie odbiegają od moich 🙂 U nas jest nietaktem przyjazd bez konsultacji z dziećmi bądź oczekiwania z rodzaju „albo z dziećmi albo bez nikogo”.
      Nie ma u nas w ogóle tradycji zapraszania z dziećmi…

      Taki mały kraj i tak skrajne podejście. Aż strach pomyśleć, co się na forach ślubnych dzieje w tym temacie i ile kłótni w rodzinie może przez to powstać 😀

  10. Witaj, Mimo, że w październiku miną 3 lata od ślubu to dzięki twojemu wpisowi powspominałam właśnie. 🙂 My z mężem nie organizowaliśmy wesela tylko przyjęcie w domu. właśnie ze względu na duże koszta. I nadal miło i sentymentem wspominam. A co do sukni ślubnej udało mi się kupić używaną jak nowa za 200zł. W moim stylu (rybka).
    A dla Ciebie i przyszłego męża życzę wszystkiego dobrego. To piękny czas przygotowań i organizacji. A potem tylko razem. 🙂 Pozdrawiam serdeczne Emilia B.

    • Cześć Emilia, cieszę się, że lektura wpisu była przyczynkiem do miłych wspomnień 🙂 Tak naprawdę nie od wielkości wesela zależy, czy przyjęcie będzie udane – i zgadzam się, najważniejsze jest to, jak się żyje „po”. Dziękuję za życzenia i pozdrawiam!

  11. Aż wróciłam do swojego arkusza kalkulacyjnego sprzed 2 lat. Mieliśmy 3 warianty: minimalistyczny, realny i ” na bogato”. Koszt wesela z poprawinami dla 175 osób wyniósł ok. 65 tys. zł. Niestety, im większe miasto, tym wyższe ceny. I mimo że koszt wydaje się ogromny to cała kwota zwróciła się w postaci właśnie prezentów gotówkowych. 🙂

    • Cześć Kasia, wow, to super, że wydatki „odrobiliście” kopertami. W przypadku kilku znajomych par, które o to podpytywaliśmy, „zwrot” wynosił zwykle połowę kosztów lub nieco mniej 🙂 Pozdrawiam!

  12. O matko, ale długi post! Ale mój temat, bo ślub biorę za… jakoś trzy dni 😉 Rzecz, ceny mają się miejscowości mniejszej, nieco poniżej 100 tys. mieszkańców na pomorzu.
    Gości zapraszamy do 30 osób, robimy tylko przyjęcie, ale w sumie z kompletnym menu weselnym, bo może będą chcieli posiedzieć, zwłaszcza, że dla kilku przyjezdnych nocleg zamówiliśmy w tym miejscu, co przyjęcie 😉 Łącznie nie zmieścimy się raczej w 10 tysiącach, ale będzie coś koło tego, dopiero po fakcie będę tworzyć całościowy budżet. Jeśli chodzi o terminy to my wszystko załatwialiśmy w lutym. Lokale, które mnie interesowały bez problemy były wole 1 lipca – ale faktycznie te na większe wesela pewnie były zajęte. Inna sprawa, że lipiec mniej popularny, trzeba było noclegi szybko zamówić, bo nad morzem mogłoby zabraknąć miejsc. Zaproszenia robiliśmy sami, sukienkę kupiłam w lokalnym butiku (zamawiałam kilka pozycji z Zalando, ale to nie było to…). Na sukienkę wydałam 405 zł (ze skróceniem tiulu), mój narzeczony musiał kupić cały komplet i wyszło 1000 czy 1200 zł. W lipcu zapraszam na kompletny wpis, jak już wszystko będzie czarno na białym! 😉

  13. W pierwszej kolejności – gratuluję decyzji 🙂 mój ślub był w sierpniu ubiegłego roku. Zaliczamy się z mężem do tych par, którym udało się zrobić normalne wesele dla 69 osób, w tym 4 dzieci i my – para młoda. Nawet przy takiej liczbie osób jest to całkiem droga impreza… Nasz koszt to ok 32000 zł. Mimo wszystko nie żałuję decyzji o organizacji wesela 🙂 mieliśmy wielkie szczęście, że pomimo wsparcia finansowego rodziców dali nam wolną rękę w kwestiach organizacyjnych. Udało nam się zorganizować naprawdę fajne wesele, takie na jakim zawsze chciałam być 🙂 u nas też obyło się bez poprawin. Co prawda większość koleżanek mówiła, że jest wtedy luzniejsza i lepsza atmosfera (bo tylko najbliżsi), ale zawsze im mówiłam, że w porównaniu do ich wesel (pod względem liczby gości) to nasze to takie poprawiny 🙂 nie myliłam się – świętowanie w gronie absolutnie najbliższej rodziny i grona sprawdzonych przyjaciół to był strzał w dziesiątkę 🙂 życzę Wam udanego wesela, ale przede wszystkim szczęścia po weselu 🙂 pozdrawiam

    • Dzięki, Kasia, za życzenia 🙂 Według naszej listy gości będzie u nas 2x tyle uczestników, co u Ciebie 🙂 więc kosztowo – proporcjonalnie – wychodzi dość podobnie. Pozdrawiam, Dana.

  14. No proszę jak trafiłam 🙂 Gratuluję przede wszystkim <3
    Jak planowałam swoje wesele (sześć lat temu), to budżet początkowy wyniósł 60 tys., a skończyło się na prawie 80 😀 "Niestety" znalazłam takich podwykonawców, że powiedziałam: ten i koniec kropka! 😉 Do wesela nie doszło, a ja zrobiłam Kurs Konsultanta Ślubnego i od sześciu lat zakochana jestem w tej tematyce <3 Dopiero się rozgrzewam, ale mam nadzieję, że będziesz mogła się zainspirować u mnie.
    Poza tym jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej wiedzy na temat planowania ślubu. Gdyby każda przyszła Panna Młoda miała takie zdolności organizacyjne, to Konsultanci umarliby z głodu 😉

    • Dzięki Agata! Na Twoim blogu byłam już kilka razy, a trafiłam właśnie przez wspomnianą grupę na Facebooku 🙂 Pozdrawiam serdecznie i powodzenia życzę w prowadzaniu własnej działalności!

  15. Skoro i tak ograniczyliście liczbę gości, to ja się boję co będzie przy naszym weselu. Chyba też trzeba będzie mocniej okroić liczbę gości do tych najbliższych, z którymi jest jakikolwiek kontakt… Nie wyobrażam sobie tego całego chaosu przedślubnego…

  16. Hej! Bardzo ciekawy wpis, z punktu finansowego dom, dziecko i ślub to chyba największe wydatki (nie wspominam o samochodzie, bo to skarbonka bez dna). Fajnie, że udało Ci się to spiąć w jednym poście i szczegółowo porozbijać. Na pewno pomoże to niejednej osobie 😉

  17. Super artykuł. My również mamy ślub We Wrocławiu 5.08 ale na 20 osób w Przystani. Podziwiam każdego kto robi takie duże wesela my mamy tylko obiad ☺️ pozdrawiam i życzę dużo szczęścia

  18. Ja miałam ślub dla minimalistów na 11 osób + ja i mąż. Całość kosztów 2000 zł niecałe. To była moja ulubiona impreza w życiu 🙂 Mogłabym mieć ją co tydzień! Myślę, że to było takie idealne wydanie dla minimalistów – w gronie przyjaciół, przy playliście ze spotify i pysznym jedzonkiem gotowanym przez blogerkę w jej warsztacie 🙂

    Duże wesela nie są w moim stylu, więc trudno odnieść mi się do artykułu, na pewno wielu osobom się przyda. Nie mogę jednak usiedzieć, czytając komentarze.

    Nietakt? Serio, jeszcze taki ciemnogród panuje, że będziemy rozmyślać kto, za co i kiedy się obrazi? Gwarantuję Wam ludzie, choćbyście na rzęsach stanęli ZAWSZE ktoś na takiej imprezie się obrazi – a to muzyka nie ta, a to jedzenie nie smakuje, a to panna młoda nie znalazła chwili, żeby pogadać. Kogo para młoda chce zaprosić, a kogo – nie jest ich sprawą, a obowiązku przyjścia nie ma 🙂 Moim zdaniem takie osoby, które się obrażają i tak nie są ważnymi osobami w naszym życiu, więc szkoda nerwów.

    Trzymam kciuki za wesel, najważniejsze to się dobrze bawić! Pozdrawiam, Ania!

    • Cześć Ania, dzięki za ten głos! Masz rację, nie da się dogodzić każdemu – ani zróżnicowanym gustom, ani wyobrażeniom, jak powinno wyglądać „modelowe” wesele.

      Kciuki trzymaj proszę mocno, bo im bliżej terminu, tym bardziej czuję podekscytowanie 😉 Pozdrawiam!

  19. Kurczę, myślałam, że to we Włoszech koszty organizacji wesela są tak ogromne, ale widzę, że w Polsce jest podobnie…

  20. W przyszłym roku również planuję ślub i wesele wraz z poprawinami. Według moich obliczeń wyszło, że będziemy wraz z Narzeczonym potrzebować 30-32 tysiące, na ok 70 osób (wraz z dziećmi).
    Jesteś na 100 % przekonana do stołu wiejskiego ? Rok temu byłam u koleżanki na weselu na ok 110 osób, mieli również stół wiejski i prawie nikt tego nie próbował ;/ pieniądze wydane, a dało sie na palcach jednej ręki policzyć ile osób skosztowało tego jedzenia. Niestety pieniądze wydane w błoto.
    Nie rozumiem tej mody na „stół wiejski” czy „candy bary”, jedzenia na stołach jest mnóstwo, do tego dochodzą ciasta i tort-gdzie i tak zawsze cos zostanie a potem jest problem co z tym zrobić. 🙂

    Udanego wesela i wszystkiego dobrego 🙂

    • Cześć Basia! Również życzę udanej zabawy, a wcześniej bezproblemowej organizacji i dogrywania szczegółów 😉 Co do stołu wiejskiego, zamawiamy na 40 porcji, właśnie dlatego, by nic nie zostało. Taka ciekawostka dla zainteresowanych. Pozdrawiam 🙂

  21. Bardzo przydatny i wyczerpujący wpis !
    Ja ślub mam za ok 50 dni i większość rzeczy mam już dopięte. Napiszę na czym mi udało się zaoszczędzić.
    * suknia ślubna- ja akurat szyłam u krawcowej którą serdecznie polecam- suknia idealna pode mnie- cena niższa jak w salonie, do tego w cenę wliczony welon, ozdoba do włosów, pudełko na obrączki oraz podwiązka
    *buty- wielu polskich producentów sprzedaje swoje buty na rynkach/targowiskach itp- ja swoje kupiłam za 70 zł- mega wygodne.
    *wino- polecam stronę winezja.pl mają bardzo dobre pakiety okolicznościowe- po kontakcie mail naprawdę można się dogadać co do ceny,
    *bimber- warto poszukać w okolicach osób które robią takie rzeczy na własny użytek- wychodzi taniej
    *w hurtowniach w których bierze się napoje dobrze zapytać o możliwość zwrotu nieodpakowanych kartonów po weselu- wielu sprzedawców się na to zgadza.
    *dekoracje- większość sal weselnych same w sobie mają już piękne dekoracja- jeśli chodzi o kwiaty to polecam brać te sezonowe są o wiele tańsze, dobrą alternatywą są także kwiaty w doniczkach- u nas akurat będzie wrzos, który będzie można jeszcze wykorzystać po weselu
    *podziękowania dla gości- u nas są magnesy- udało mi się zaoszczędzić zwracając się do dość dużej firmy reklamowej, która zrobiła mi je za grosze- duża nie znaczy droga 🙂
    *jedzenie- polecam wybierać najmniejszy i najtańszy pakiet, bo goście i tak nie są w stanie zjeść połowy tego co stoi na stołach.
    *garnitur i koszula dla Pana Młodego- polecam także polskich producentów, którzy sprzedają na rynkach/targowiskach- bardzo dobrej jakości garnitur można kupić już za ok 300 zł.
    *kwiaty dla świadkowej- uważam że świadkowa obędzie się bez bukietu który często kosztuje ok 100-200 zł (w moich okolicach)
    * słodki stół dla dzieci- polecam odwiedzenie sklepów „po 5,99”- można tam znaleźć różne szklane pojemniczki, pudełka itp w które można później wsypać słodkości w naprawdę niskich cenach,
    * ciasta i tort- tutaj polecam szukać lokalnych twórczyń takich rzeczy, takie Panie zazwyczaj robią to z produktów bardziej naturalnych niż cukiernia i ceny mają o wiele wiele niższe niż cukiernia za to smak jest niepowtarzalny ! Dobrym pomysłem jest także poproszenie znajomych czy rodziny o wypieki jeśli wiemy że ktoś ma taki talent kulinarny.
    * wierszyki w zaproszeniu – dla mnie proszenie gości o wino, książkę czy coś słodkiego zamiast kwiatów, bo zwiędną mija się z celem. Starsze pokolenie i tak kwiaty kupuje, młodsze zazwyczaj zapomina i w ostatniej chwili lecą np. do Biedronki po wino byle tylko nie iść z pustą ręką. My w zaproszeniu poprosiliśmy po prostu o pieniądze- może nie w taki bezpośredni sposób bo w formie wierszyka ale każdy wie o co chodzi.
    Ostatnią rzeczą, którą chcę robić pod kościołem to odbierać i ustawiać wino w butelkach.
    *jeśli o winie mowa to warto zadbać o kierowców, kobiety w ciąży/karmiące i o tych którzy nie piją w ogóle alkoholu tak jak np. ja 🙂 – dla nich zakupiłam wina bezalkoholowe ze strony https://www.winabezalkoholowe.pl/ polecam bo są naprawdę smaczne, podobnie zamiast szampana zamówiliśmy wino musujące bezalkoholowe tak aby każdy mógł wznieść toast 🙂 dodatkowo mają taki plus że mają zakręcany korek przez co nic się nie zmarnuje 🙂
    * jako kosmetolog mogę jeszcze tylko polecić zakup peelingu enzymatycznego zarówno dla siebie jak i narzeczonego i stosowanie go co najmniej miesiąc przed co tydzień- efekty naprawdę będą fajne 🙂

    • O rety, Marta, dzięki za tak rozbudowany i merytoryczny komentarz! Super, dużo praktycznych wskazówek. I nawet widzę, z której jeszcze ja sama zdążę skorzystać – strona z bezalkoholowymi winami spadła mi z nieba, bo będę miała kilku gości przyjmujących leki/kierowców/matki karmiące <3 Dzięki i pozdrawiam!

  22. Ja nigdy nie chciałam mieć dużego wesela, nie marzyłam o wystawnej białej sukni, sali balowej i ogromnej liczbie osób. No ale cóż zrobić, skoro mąż ma dużą rodzinę. Całość wyszła na ok. 80 osób, co i tak dla mnie jest dużo za dużo. Uparłam się jednak i postanowiłam, że zrobimy wesele tak, aby za dużo nie wydać, ale żeby też nie wyjść na jakichś co patrzą tylko zrobić wesele żeby zgarnąć prezenty i kasę (wiece jak to czasem gadają…). Wprowadziłam więc program oszczędnościowy 😉 Zaproszenia zrobiłam sama, makijaż i paznokcie też. Fryzurą zajęła się koleżanka. Sukienka też nie była z salonu za 3k tylko z internetu za ok 600 zł. Sala też raczej skromna. Oszczędzaliśmy dość długo i nie chcieliśmy stracić wszystkiego w jedną noc. Oprócz oszczędzania na weselnych „zakupach” oboje postanowiliśmy odkładać pieniądze na konto oszczędnościowe. Wybór padł na Orange Finanse ze względu na wysokie oprocentowanie i darmowe konto. Podsumowując – dzięki oszczędnościom wyprawiliśmy wesele i starczyło jeszcze na podróż poślubną 😉

  23. Bardzo ciekawy wpis! Choć przyznam, że po jego lekturze odetchnęłam z ulgą, że w planach (na przyszły rok) mamy jedynie obiad weselny na ok. 20 osób 😉 Rodzina narzeczonego protestuje, ale będziemy się trzymać tej decyzji, bo obydwoje nie cierpimy wesel.
    Mam nadzieję, że uda nam się zamknąć w kwocie 6000 zł.
    Bardzo podoba mi się sukienka, którą wybrałaś.
    Obrączki tytanowe wydają się fajną opcją, rozejrzymy się za takimi!
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz