Rzeczy, na których nie warto oszczędzać

Lista rzeczy, na których nie warto oszczędzać

Ugryźmy temat oszczędzania od zgoła odmiennej strony – podywagujmy o tym, na czym na pewno nie warto oszczędzać, bo prędzej czy później się to na nas zemści i wyjdziemy na takich „oszczędnościach” jak przysłowiowy Zabłocki na mydle – więcej tracąc, niż zyskując. Poniżej prezentuję moją osobistą listę trzech rzeczy, na których nie mam najmniejszego zamiaru oszczędzać. Warto bowiem rozgraniczać pojęcie oszczędzania od dziadowania i skąpstwa. Jeśli notorycznie odmawiasz sobie rzeczy X, przeklinasz przez to każdą odkładaną do skarbonki złotówkę i masz podły humor, to znaczy, że coś tu nie gra i że problem leży w… Twojej głowie.

1. Zdrowie

Tak, zdrowie stoi na szczycie mojej antyoszczędnościowej listy przebojów. Jakiś czas temu pisałam, że lepiej zapobiegać, niż leczyć, więc nie będę się na ten temat tutaj znowu rozwodzić, ale wyjaśnijmy sobie jedno – jeśli już coś boli i porządnie daje człowiekowi w kość, czujemy, że temperatura szybuje nam na wysokość Mount Everestu i przechodzimy do innego wymiaru świadomości, a mimo to nie ruszamy tyłka do lekarza, bo obiecaliśmy sobie odłożyć tę cholerną stówkę na konto, to – nazwijmy rzeczy po imieniu – żadni z nas racjonalnie oszczędzający, tylko kretyni.

Jak taki delikwent jeden z drugim kopnie w kalendarz, to na co mu ta nagromadzona kasa? Do wyściełania trumienki?

Na zdrowiu nie ma co oszczędzać. Wiesz, że są Ci potrzebne konkretne leki, bo tak wyszło z badań – nie wahaj się ich kupować. Wiesz, że znajdujesz się w grupie zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi – idź i się regularnie badaj. Wiesz, że paczka parówek, po którą sięgasz, to 80% tektury, 20% mięsa – to nie jedz tych ochłapów, zapłaćże te 2-3zł więcej i kup prawdziwe białko zwierzęce. Nie tak dawno temu było głośno o studencie, który chciał dowieść, że wydając bodajże 50 zł miesięcznie na jedzenie, da się przeżyć. Pewnie się da, ale powiedzmy sobie szczerze – co to za życie? I jaki takie monotonne, kiepsko zbilansowane w składniki odżywcze posiłki będą miały wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu w dłuższej perspektywie? Po co się świadomie wyniszczać i generować w ten sposób niebotyczne koszty leczenia, które wcześniej czy później nadejdą? Bo choróbsko atakujące znienacka dopiero daje finansowe baty.

Jednak nie tylko o leczenie i dietę w przypadku zdrowia się tutaj rozchodzi. Ameryki teraz nie odkryję, ale uważam, że za mało się o tym mówi – a już na pewno zbyt delikatnie. Otóż, podczas zakupów zauważyłam, a dokładniej, poczułam, jedno. Ogromna część obywateli Rzeczpospolitej śmierdzi! Nie myją się! Pomijam już kwestię cuchnących alkoholem i moczem pijaków spod budki z piwem, ale… Niby normalnie wyglądająca kobitka, ładnie ubrana, a tutaj fetor z przetłuszczonych włosów. Młodzieniec, który woniami spod pach samic raczej do siebie nie przyciągał. Starsza Pani, która, jak odniosłam wrażenie, od kilku dni mydła nie miała w ręku… I to w jednym sklepie tylko, w ciągu 10 minut. Ostatnio z kolei myślałam, że się zatoczę, przeglądając płyty CD w Empiku – waniający koleś musiał akurat przejść koło mnie.

A bo społeczeństwo biedne, ktoś powie. Jeśli biedak ma kilka złotych na browara, to nie wierzę, że raz w miesiącu kilku złotych na szare mydło nie znajdzie. Zresztą – od kiedy to biedaki spacerują po Empikach? Potem sąsiedzi zza granicy piszą, że “polskie bydło” cuchnie… No i jak tu się bronić przed takimi atakami? Niedowiarków zapraszam latem do Wrocławia na przejażdżkę tramwajem. Sprawa tym bardziej smutna, że powyższe problemy dotyczą sporej grupy młodych ludzi, z dobrych domów. Nie ogarniam. Na zdrowiu i higienie nie ma co oszczędzać – koniec i kropka.

2. Rozwój i edukacja

Jeśli twierdzisz, że Twoja edukacja skończyła się w szkole, to grubo się mylisz.. Uważam, że ja sama jestem swoją najlepszą, życiową inwestycją i dlatego bez mrugnięcia okiem wykładam grubą kasę na samodoskonalenie. Kursy, szkolenia, konferencje, podręczniki, poradniki, e-learningi – tak, to kosztuje i to niemało. Jednak wychodzę z założenia, że profity generowane przez nabywaną wiedzę i umiejętności nadejdą wkrótce. Dlatego np. nie mam wyrzutów sumienia, gdy wychodzę z księgarni z książką kosztującą 60 lub więcej złotych. Oczywiście, jeśli się uda ją dostać w promocji, to bajka, ale jeśli nie ma na rabat czy promocję akurat szans, a i na Allegro nie znalazłam po niższych kosztach – nie płaczę, jeśli wiem, że ta pozycja jest dla mnie szczególnie wartościowa i się przyda.

Inteligentny człowiek uczy się całe życie, jego edukacja nie kończy się na edukacji akademickiej, wraz z opuszczeniem murów uczelni. Jeśli chcesz zarabiać więcej, musisz mieć odpowiednie kwalifikacje, praktyczne umiejętności – z nieba Ci one nie spadną, jeśli nie będziesz się stale dokształcać i dopasowywać do trendów panujących na rynku. W gruncie rzeczy, dyplom ze studiów jest ważny, ale nie najważniejszy. Istotne, by samemu wiedzieć, jaką ścieżką chcemy podążać i jaka wiedza nam konkretnie jest potrzebna do tego, by osiągnąć obrane cele. Osobiście bardzo się cieszę, że w porę się obudziłam i prócz ukończenia studiów filologicznych, poszłam jeszcze na informatykę – niezły rozrzut tematyczny, prawda? Było ciężko, było zgrzytanie zębami, ale ostatecznie wyszły mi te „męki” na dobre. Dzięki temu nie biadolę dziś, że muszę uczyć średnio kumate i niewdzięczne dzieciaki w szkole, tylko udało mi się zaczepić w dobrej, międzynarodowej firmie, gdzie po roku pracy awansowano mnie na stanowisko kierownicze.

Powiesz, że nie stać Ciebie na jakiś upatrzony kurs. Jesteś etatowcem? Może jeśli uzasadnisz szefowi biznesową potrzebę nabycia tych konkretnych umiejętności z kursu, dostaniesz dofinansowanie do niego? Albo lepiej nawet – pracodawca całkowicie pokryje koszty Twojej nauki. Nie jest to niemożliwe – ja na swój kurs językowy nie wydałam ani złotówki, koszty lekcji jak i materiałów pokrywa mi firma.

Ale nawet jeśli i z tej opcji nici – rozejrzyj się po sieci. Istnieją dziesiątki stron, na których znajdziesz darmowe szkolenia lub szkolenia za grosze – że wymienię tylko MiastoSzkolen.pl, NETAkademia.pl, AkademiaRozwoju.com czy, specjalnie nam, babeczkom, dedykowany portal euroKobieta.pl. Polecam też śledzić poczynania Akademii Kobiet Sukcesu na stronie kobietyisukces.pl .

3. Pasje

Jeśli dziwi Ciebie umiejscowienie własnego hobby na trzecim miejscu antyoszczędnościowego podium, to musisz być chyba bardzo nieszczęśliwą osobą… Czym byłoby nasze życie bez posiadania pasji? Wegetacją od pierwszego do pierwszego, bezbarwnym cyklem dom-praca-dom-praca… Pasja jest ucieczką od szarej codzienności, Twoim azylem, sposobem spełniania się. A kto wie – jeśli jesteś naprawdę dobra w tym, co robisz – może czeka Ciebie sława i wielkie pieniądze? Jeśli praca i pasja stanowią jedno, jeśli lubisz to, co robisz zawodowo – masz ogromne szanse na sukces. Pozostaje tylko kwestią czasu i Twojej dyscypliny, kiedy sięgniesz szczytu.

W zasadzie kwestia pasji wiąże się w pewnym stopniu z wcześniejszym punktem. Popatrz na scenariusz, w którym ograniczasz wydatki na swoje hobby, nie rozwijasz swoich umiejętności. Lubisz grać na gitarze, uwielbiasz wręcz brzdąkać na swoim akustyku, ale boisz się wydać pieniądze na gitarę elektryczną… Porządną. Profesjonalny sprzęt kosztuje. I już, już jesteś zdecydowana, gdy wewnętrzny krytyk nakazuje Ci przestać bujać w obłokach. „Po co mi taki instrument? Zachcianka, pieniądze wyrzucone w błoto. Przecież nigdy nie będę zawodowo grać w zespole. Po co się wygłupiać. Co ludzie powiedzą?” Jeśli tak masz – zmień nastawienie. Znasz historię Suzan Boyle? Jeśli nie, koniecznie zobacz jej występ. A jak już pozbierasz zęby z podłogi, niech jej historia będzie dla Ciebie motywacją i przykładem na to, że nie należy przejmować się tym, co sądzą o Tobie i Twoich marzeniach osoby postronne.

A nawet gdy nie planujesz zarabiać na swoim hobby – pielęgnuj je. To doskonała terapia dla Twojej psychiki. I choćby dla równowagi emocjonalnej nie warto na nim oszczędzać. Gdy będziesz się ograniczać, staniesz się niezadowolona z życia i sfrustrowana. Warto płacić taką cenę? Nie sądzę.

4 przemyślenia nt. „Lista rzeczy, na których nie warto oszczędzać

  1. Bardzo można się zdziwić porównując składy parówek. Nie jem mięsa wieprzowego, więc skupiam się na drobiowych. Oczywiście jest MOMowy chłam, ale da się znaleźć coś ciekawego. Kupuję takie, które zawierają 83% mięsa drobiowego i 4% cielęcego. I cena wcale nie jest jakaś wygórowana. A ten skład jest na tyle dobry, że nie ma wędlin drobiowych z porównywalną zawartością mięsa, a jak są, to w jakichś astronomicznych cenach.

  2. Całkowicie się zgadzam z tym wpisem. Najbardziej podoba mi się punkt drugi, bo to dzięki niemu możemy w życiu osiągnąć sukces zawodowy, przy czym będziemy się ciągle rozwijać oraz po osiągnięciu sukcesu można brać się za realizacje punktu trzeciego.

Dodaj komentarz