Zmiany w polskim systemie emerytalnym

Nasz wspaniały system emerytalny – czego możemy się spodziewać?

Temat emerytur w mediach nieco przycichł, a szkoda. Dość skutecznie został wyparty przez bardziej chwytliwe nagłówki. Górnicy, nauczyciele, kurs franka szwajcarskiego, kredyty we frankach – i tak w kółko. W sumie nic dziwnego, odkładanie pieniędzy i czekanie na efekty przez kilkadziesiąt lat nie porywa. Nie rozbudza tak bardzo ludzkiej wyobraźni. Ostatnio natrafiłam jednak na kilka ciekawych doniesień, które traktują o tym, co (i czy) dostaniemy na starość w ramach wypłacania nam emerytur. Dwa najbardziej warte moim zdaniem odnotowania znajdziecie poniżej.

Debata pt. „Jak zapewnić godziwe dochody na starość – rola dobrowolnych oszczędności emerytalnych”

19 stycznia prezydent Bronisław Komorowski wziął udział w spotkaniu zorganizowanym w ramach Forum Debaty Publicznej, które odbyło się w Kancelarii Prezydenta RP. Przedmiotem debaty był raport Towarzystwa Ekonomistów Polskich pt. „Dodatkowy system emerytalny w Polsce – diagnoza i rekomendacje zmian”.

Nie jest żadną tajemnicą, że III filar, który miał zapewnić utrzymanie stopy zastąpienia na poziomie min. 50%, nie cieszy się wśród Polaków popularnością. Reformatorzy nie przewidzieli tak znikomego zainteresowania narodu systemem dobrowolnego oszczędzania na godną emeryturę. Prezydent określił ten stan dość eufemistycznie – „on się nie rozwija w sposób wystarczający” 😉

Z takich rozwiązań oszczędnościowych, jak IKE, IKZE czy PPE (tutaj przeczytasz, czym one są) korzysta zaledwie jedna dziesiąta pracujących (ok. półtora miliona Polaków). Nic dziwnego więc, że politycy szukają sposobów na zachęcenie nas do odkładania na dodatkową emeryturę.

Jakie w trakcie debaty padły propozycje? Według mnie tyleż ciekawe, co kontrowersyjne:

  • zwiększenie ulg podatkowych na dodatkowe oszczędzanie na emeryturę;
  • automatyczne zapisywanie do pracowniczych programów emerytalnych (objęłoby to firmy zatrudniające powyżej 300 osób i te, które już prowadzą PPE);
  • 1 000 zł jako gwarantowany dodatek na początek oszczędzania.

O ile z pierwszym punktem zgadzam się w pełni, o tyle dwa kolejne wywołały u mnie nerwowe drganie powieki. Automatyczne zapisywanie składkowiczów do PPE to nic innego, jak wprowadzenie obowiązkowości ubezpieczenia w III filarze. Jak to się ma do podstawowego założenia, że III filar jest dobrowolny…? Chyba że to długofalowa strategia, by w razie kryzysu rząd miał furtkę do położenia na tych składkach swej łapy. Historia nie tak dawna pokazała, że nie jest to niemożliwy scenariusz 😉

Gwarantowane tysiąc złotych na start z kolei budzi u mnie takie obawy, że ludzie będą np. zakładać IKE, otrzymają dotację, poopłacają składki przez obowiązkowe minimum (bo pewnie takowe zostanie wprowadzone), by nie stracić tej dotacji, a następnie kasę wyciągną, przeznaczając tak zgromadzone środki na bieżącą konsumpcję. Chyba nie o to chodzi w gromadzeniu pieniędzy na emeryturę… Bardziej moim zdaniem należałoby kłaść nacisk na edukację finansową, kampanie informacyjne, uświadamianie ludzi, że nikt lepiej nie zadba o ich bezpieczeństwo finansowe niż oni sami. Ten „tysiak gratis” pachnie mi po prostu jak kolejna kiełbasa wyborcza.


Emerytury Polaków na poziomie niespełna 500 zł?!

Takim newsem kilka dni temu podzielił się z czytelnikami Dziennik Gazeta Prawna.

Sprawa teoretycznie dotyczy połowy Polaków płacących składki – tych, którzy zatrudnieni są na umowie zlecenia i etatach z pensją minimalną, tj. zarabiających 1 750 zł brutto. Po 25 latach odkładania pieniędzy na emeryturę, cieszyć się oni będą oszałamiającą sumą 492 zł emerytury co miesiąc. Dla przypomnienia – obecna emerytura minimalna to 880,45 zł. Tak więc według prognozy rząd musiałby dopłacać do emerytur od 25% do nawet 50% obywateli.

Wyliczenia te są o tyle niepokojące, że przeprowadzone zostały przy założeniu stałości rynku. W modelu przyjęto, że przez najbliższe 25 lat w Polsce nie byłoby zmian inflacji, wynagrodzeń, PKB. A takie warunki to przecież utopia. Prof. Leokadia Oręziak z Katedry Finansów Międzynarodowych SGH zauważyła, że taki rozwój wypadków zmusiłby państwo do wprowadzenia emerytury obywatelskiej. Tylko czy polski budżet wytrzymałby obciążenie tego kalibru?

Jako społeczeństwo ciągle się starzejemy. Według danych GUS, w 2080 roku ma być nas mniej niż 30 mln, przy czym w stosunku do roku 2013 liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie o ponad 5 mln, za to tych w wieku poprodukcyjnym wzrośnie o 3 mln.

To nie będzie dramat, to już jest dramat. Martwi mnie, że za mało się te liczby nagłaśnia, nie wspominając o tym, by faktycznie jakieś zmiany systemowe były wdrażane.

W mediach za bardzo karmi się umysły odbiorców chwilowymi kryzysami, które w ciągu kilku miesięcy bądź lat rynek naprostuje. A nawet jeśli nie do końca to „prostowanie” pójdzie po naszej myśli, to rządy zawsze znajdą jakieś rozwiązanie, by dźwignąć gospodarkę na nogi. Choćby były to rozwiązania najgłupsze lub najłatwiejsze, np. dodrukowanie pieniędzy.

Ludzi nikt nie dodrukuje. Nie pojawią się na zawołanie, ani nie wyrosną jak grzyby po deszczu w ciągu jednej nocy. A to właśnie młodej krwi najbardziej nam w tej chwili potrzeba. Jednak tej krwi nie przybędzie bez zbudowania w państwie warunków, w których problemem potencjalnych matek i ojców nie będzie dłużej pytanie, czy sobie finansowo poradzą po założeniu rodziny. Albo czy ona nie straci przypadkiem pracy, gdy zajdzie w ciążę. Itp. ,itd…

Bez stworzenia w kraju korzystnych warunków do posiadania dzieci nic nie pomoże. Nawet obietnica 1 000 zł dofinansowania za otwarcie konta IKE.

11 thoughts on “Nasz wspaniały system emerytalny – czego możemy się spodziewać?

  1. Smutna prawda jest taka, że emerytur nie będzie, a w najlepszym wypadku będą głodowe. Kto nie zatroszczy się o swoją emeryturę już teraz i nie zacznie gromadzić kapitału na przyszłość, będzie miał na emeryturze wielki finansowy problem. I to jest fakt wynikający z prostej analizy zjawisk demograficznych.

    • A mniejszość zabezpieczona chociaż trochę na emeryturze będzie miała problem społeczny z tymi, którzy nie są – od żądań w stronę Państwa po ataki osobiste, pole do działania będą mieli ogromne 🙂

  2. Prawda jest taka że mamy system do wymiany i to już od długiego czasu a nikt z tym nic nie robi. Jedno z większych nieporozumień w naszym kraju to ZUS, instytucja która już dawno przestała spełniać swoją rolę więc należałoby właśnie od niej zacząć dokonywanie odpowiednich zmian.

  3. Smutna prawda jest taka, ze chcą, żeby rodziło sie wicej dzieci, a nikt nie myśli o dobrej polityce prorodzinnej. Sama stoje obecnie nad tym dylematem. Mam jedno dziecko, czas na drugie i… Nie ma jak! Po macierzyńskim nie miałabym go gdzie zostawic. Jeden żłobek na miasto, czyli szanse na dostanie sie równe zeru, a na prywatny mnie nie stać, o opiekunce nie wspomne. Juz teraz ledwo ciągniemy… Ale po co rozmawiac, po co zrobić cos w tym kierunku. Lepiej myslec jak splacic kredyty ludziom we frankach, najlepiej oczywiscie cale. A co! Bo biedni najwidoczniej byli niepoczytalni w momencie podpisywania umow i nie wiedzieli, ze biora kredyty w obcych walutach. To sie nazywa Polska. I mozna tylko ręce załamywać…

    • Dokładnie! Nie sztuką przecież dziecko sobie „zrobić”, ale sztuką jest godnie je wychować, zapewnić mu byt na przyzwoitym poziomie. Trudno jednak realizować te założenia, jeśli nawet w okolicy nie ma placówek, które wsparłyby młodych rodziców. Wprowadzono co prawda tzw. Kartę Dużej Rodziny (pisałam o niej w jednym z ostatnich wpisów), ale to za mało. Drobne dodatki, a podstaw dalej brak.

  4. Ech, temat emerytur jest ciężki. Osobiście czuję się trochę oszukana przez własne państwo, bo przecież co miesiąc moje pieniądze lądują w ZUS-ie, a i tak muszę się martwić o to, z czego wyżyję będąc na emeryturze… Nie ma wyjścia, trzeba odkładać.

    • To nie tylko problem Polski – te same dylematy dotyczą reszty kontynentu. Co dobitnie świadczy o tym, że „uniwersalny” system emerytalny jest do wymiany.

  5. ZUS to bankrut i tutaj nie ma czego ratować ani reformować. My z mężem od kilku lat mamy świadomość tego, że żadnej emerytury od państwa nie dostaniemy. Ciężko jest też odkładać samemu, kiedy państwo co miesiąc ograbia Cię z Twoich pieniędzy.

Dodaj komentarz