Podsumowanie roku 2015

Osobiste podsumowanie 2015 roku

Do końca roku pozostały niecałe dwa tygodnie. Nie wiem, jak Wam, ale mi ten rok upłynął niezwykle intensywnie. A co za tym idzie – nie wiem, kiedy mi zdążył ten czas tak szybko zlecieć! Postanowiłam zrobić sobie krótkie podsumowanie tego, co udało mi się zrealizować w 2015 roku, a co niestety muszę przesunąć na następny.

Co udało mi się osiągnąć

  • Przejechałam założone 3 000 km na rowerze – 15.12.2015 przekroczyłam magiczną barierę 🙂 A do końca roku pewnie dobiję jeszcze z garść kolejnych kilometrów. Swoje postępy standardowo rejestrowałam za pomocą Endomondo. Cieszę się, że potrafię wytrwać nie tylko wtedy, gdy świeci słońce. Do tego pobiłam swój życiowy rekord w liczbie przejechanych kilometrów jednego dnia, o czym pisałam w tej notce3 tys. km przejechane na rowerze
  • Póki co udało mi się schudnąć ponad 8 kg. Niby nic, a jednak człowiek jest z siebie dumny – dwa rozmiary spodni w dół, lepsze proporcje mięśni do tłuszczyku; intensywna kuracja ćwiczeniowo-dietetyczna trwała od połowy lipca i w sumie trwa nadal, z tym, że pozwalam sobie ponownie na czekoladę… 😉 więcej się ruszam, mniej siedzę przy biurku = czuję się i wyglądam lepiej.
  • Wydałam swoją drugą książkę – Karierę dla Pań. Jej napisanie kosztowało mnie wiele dni wyrzeczeń, by zmieścić się w terminach. Oj, z perspektywy czasu widzę, że było naprawdę ciężko. Ale pod żadnym względem nie żałuję tej harówki – pisanie dało mi wiele satysfakcji. Ciepłe słowa od Czytelniczek i Czytelników dodają dodatkowego kopa motywacyjnego.
  • Ponownie udało mi się wyjść poza obręb mojego bloga. Pojawiłam się np. w maju z poradami na łamach magazynu „Kobieta i życie” oraz ostatnio w wywiadzie w listopadowym numerze „MeLady”; poza tym ukazał się reprint mojego wpisu blogowego w broszurze edukacyjnej Banków Żywności „Program Operacyjny Pomoc Żywnościowa 2014–2020”. Plus kilka publikacji w różnych miejscach w sieci, np. na łamach serwisu Tatento. Bardzo się cieszę, że trafiam ze swoim przekazem do coraz szerszego kręgu odbiorców.Wywiad w magazynie MeLady - Danuta Duszeńczuk
    Broszura Banków Żywności
  • Blog na siebie zarabia. Pewnie gdybym potraktowała swoje pisanie bardziej poważnie i poświęcała na blog więcej czasu plus zrealizowała więcej projektów czy też podpięła jakiś system typu adsense, to wpadłoby więcej, ale póki co 10 900 zł uważam za zadowalający wynik – kwota po rozłożeniu na 12 miesięcy nie powala, ale mimo to – fajnie, że jest jakieś źródło dochodu oprócz etatu 😉
  • Zmieniłam pracę. Dzięki temu moje zarobki skoczyły. Szybciej buduję teraz swój wkład własny na zakup mieszkania oraz więcej odkładam na emeryturę.

…i czego niestety się nie udało zrealizować

  • Zakup mieszkania. Wcale nie jest łatwo znaleźć swoje wymarzone lokum. W dodatku w drugiej połowie roku ciśnienie mieszkaniowe nam opadło i praktycznie wstrzymaliśmy przeglądanie ofert. Poza tym bardzo się zmęczyłam tym lataniem po różnych zakątkach Wrocławia i poczułam, że muszę odsapnąć. Pojawiły się inne sprawy na głowie, więc chwilowo status tego przedsięwzięcia mamy ustawiony na „on hold” do wiosny 😉
  • Wyjazd w góry na narty. Niestety na początku roku kontuzja i problemy z nogą uniemożliwiły mi zabawę w narciarza. Teraz natomiast pogoda jest zupełnie niezimowa, a fakt, że w październiku dostałam nową pracę, gdzie dużo się dzieje i wiele ode mnie zależy, dodatkowo blokuje wszelkie plany urlopowe. W sumie szkoda. Może uda się w lutym lub marcu 2016.
  • Rozpoczęcie własnej DG. Na pewno ułatwiłoby mi to współpracę okołoblogową i rozliczenia. Jednak tylko z powodu samego bloga nie chciałabym otwierać działalności. Mam w głowie kilka kiełkujących pomysłów na biznes, ale póki co są to bardzo mgliste plany. A może po prostu nie mogę wyjść ze swojej małej, etatowej strefy komfortu? Czas pokaże.
  • Regularne postowanie na blogu. Częstotliwość publikowania nowych wpisów na łamach Kobiecych Finansów jest dla mnie obecnie niezadowalająca. Wszystkie te czynności, które mnie pochłaniały bez reszty w 2015 roku, zepchnęły blog na dalszy plan, kradnąc wolny czas, który mogłabym przeznaczyć na jego prowadzenie – coś za coś.
  • Nie udało mi się także wygrać miliona w lotka 😉 pewnie dlatego, że wolę do niego dochodzić pracą własną, a nie czekać na dzieło przypadku, hehe.

A co w planach na rok 2016?

  • Powrót do regularnego blogowania. Nie planuję wydania żadnej nowej książki, więc czas się na pewno znajdzie.
  • Duże przedsięwzięcie edukacyjno-społeczne. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo jeszcze na to za wcześnie, ale planuję wystartować z nową stroną www i zaangażować do pomocy kilka znanych nazwisk. Jestem ciekawa, jak mi się to uda pogodzić z pracą na etacie i prowadzeniem bloga, ale lubię wyzwania, liczę więc, że dam radę.
  • Polepszenie wyniku rowerowego z tego roku – m.in. szykuję się na tygodniową wycieczkę rowerową nad polskie morze. Na całkiem nowym rowerze, który już sobie kupiłam z części odłożonych w tym roku pieniędzy. Zainspirowała mnie do tego m.in. ta książka – „Podręcznik przygody rowerowej”.
  • Ogarnięcie swojego życia osobistego, tj. chciałabym kupić w końcu to upragnione mieszkanie i sformalizować swój wieloletni związek. W takiej lub odwrotnej kolejności 😉

Nie daję sobie na razie żadnych terminów ani ostatecznych deklaracji, że wszystko powyższe ukończę w nadchodzącym roku – listę traktuję raczej jako drogowskaz.

A jak u Was – robicie sobie jakieś podsumowanie 2015 roku? Z czego jesteście naprawdę dumne/dumni? Jakie cele udało się Wam osiągnąć – zawodowe i osobiste? Pochwalcie się! 

16 przemyśleń nt. „Osobiste podsumowanie 2015 roku

  1. Gratulacje Twoich wyczynów. Dwie książki i Twoja działalność na blogu to naprawdę świetny wynik. A przecież jeszcze wiele prywatnych celów zrealizowałaś.

    Co do mieszkania, to nam dopiero przy drugim podejściu udało się znaleźć to wymarzone M3 na rynku wtórnym. Podobnie jak Ty, potrzebowaliśmy kilku miesięcy przerwy i odpoczynku.

    Mi w tym roku nie udało się niestety zrealizować zbyt wielu celów. Miałem plany m.in. na cykle edukacyjne i nową stronę www. Z powodu braku czasu plany te zostały odsunięte w czasie do przyszłego roku. :/

    Jeden ważny cel mam jednak zrealizowany. Zrezygnowałem z etatu. W zasadzie to sytuacja rodzinna mnie trochę do tego zmusiła. Póki co oceniam tą decyzję pozytywnie. 🙂

    • Gratuluję odważnej decyzji z powiedzeniem „papa” pracy na etacie 😉 Ja wciąż do tego dojrzewam… Życzę powodzenia z własną firmą 🙂

  2. Również gratuluję, szczególnie własnego wytrwania: rower, dieta. Teraz pewnie czujesz się lepiej, lepsza sylwetka, pewność siebie itp. Ja tak miałem 🙂

    Ja dzisiaj biorę się za plany na 2016, z konkretnymi datami i polecam Tobie też tak zrobić, wtedy szybciej realizują się marzenia/cele. 5-6 celów na 2016 zaplanowanych i rozpisanych, a później wykonanych i jest super. I wcale nie trzeba tak dużo zapierdzielać, ale czasami wykonuje się taką pracę, że chce się zapierdzielać.
    Pozdrawiam

  3. Moim głównym celem na rok 2016 jest oszczędzanie i inwestowanie, a następnie wymarzone wakacje i samochód 🙂 . Mam już nawet pewien „plan” i konkretne produktów chociaż jeszcze się zastanawiam. To znaczy pierwsze założę konto oszczędnościowe do którego będę starała się jak najwięcej wolnych środków przelać , a następnie zainwestować je w fundusz inwestycyjny ze średnim ryzykiem inwestycyjnym: http://www.novofundusze.pl/fundusze-inwestycyjne/novo-stabilnego-wzrostu/ . Może ktoś z Was miał styczność z takimi funduszami i może jeszcze przekazać cenne wskazówki?

  4. Szczere Gratulacje!
    Udało Ci się bardzo dużo 🙂
    Najbardziej zazdroszczę Ci tych kilometrów i kilogramów – nie potrafię się sama zmobilizować. Gdy żyła moja sunia nie miałam wymówek i żaden deszcz czy śnieg nie był wymówką a gdy walczyłam z kilogramami pół roku intensywnych codziennych spacerów (z diety wyeliminowałam też słodycze) pomogły mi zrzucić 10 kg.
    Powodzenia w realizacji założonych planów na 2016 roku 🙂

    • Mnie pewnie też byłoby się trudno zmobilizować, gdyby nie konkurs Schudnij z nami! organizowany przez magazyn Superlinia 😉 start miał w lipcu, koniec w październiku – trzeba było wypełnić kupon startowy i końcowy z pomiarami potwierdzonymi przez lekarza internistę lub dietetyka. Skoro już poszłam do lekarza i wysłałam kupon, to głupio mi było nie dobrnąć do końca 🙂

  5. Nie wiem dlaczego, ale byłam przekonana, że Ty masz firmę 🙂 Osiągnięcia super, zwłaszcza wydanie kolejnej książki! A w przyszłym roku mam nadzieję zwłaszcza na Twój powrót do regularnego blogowania. Nie zawsze komentuję, ale często czytam nowe posty 🙂 Pozdrawiam!

    • Może dlatego, że od czasu do czasu gdzieś wspominałam o tym, że mam chrapkę na własną firmę? 😉 Ale póki co nadal jest ona w sferze marzeń.

      Zaglądaj na bloga, zapraszam 😉 będę miała większą motywację!

  6. Firma przez dwa lata praktycznie nic Cię nie kosztuje i możesz ją prowadzić obok pracy na etacie. Wtedy ZUS jest jeszcze mniejszy 🙂

    Wiele rzeczy można sobie dzięki firmie wrzucić w koszty i realnie można zyskać. Oczywiście potrzebne są jeszcze dochody z działalności 🙂

  7. Z rzeczy, które udało mi się osiągnąć: w tym roku po raz pierwszy nie musiałam zaglądać co chwilę na stan konta, bo minimalizm + stały dochód = święty spokój finansowy.
    Po roku laby jednak czas wrócić do pewnej dyscypliny i przyjrzeć się rodzajom wydatków, ponieważ na 10. rocznicę wyprowadzki z domu rodzinnego chcę dać sobie prezent w postaci samodzielnego mieszkania bez współlokatorów, co będzie kosztować 2x więcej niż moje dotychczasowe lokum. Na pewno też mam duże tyły w kwestii produktów bankowych, mam kilka kont w dwóch krajach i walutach i zastanawiam się nad poprzesuwaniem środków, otwarciem rachunku oszczędnościowego i ogólnie uporządkowaniem tej strefy.
    Ostatni rok w dotychczasowym kraju chcę spędzić na wnikliwej analizie potrzeb i dalszym minimalizowaniu stanu posiadania, a kolejny rok chciałabym powitać gdzieś indziej, gdzie jest bardziej multikulti – to tak na piątą rocznicę wyprowadzki z Polski.

  8. Witam. Gratuluję osiągnięć. Wrażenie robi napisanie książki, to musi być trudny orzech do zgryzienia i wymagać mnóstwa pracy. Oczywiście osiągnięcie wyniku na rowerze też pierwsza klasa. Podoba mi się postawa dążenia do wyznaczonych sobie celów i nie chodzenie na łatwiznę, jak w przypadku lotto. A tak apropos, to ponoć przez 25 miesięcy można płacić tę niższą stawkę, trzeba tylko odpowiednio wypełnić papiery, ale o to należy dokładnie zapytać księgową. Miesiąc, to niby nie wiele, ale lepszy rydz niż nic. Co do sumy jaką zarobił blog, to jest to, moim zdaniem, dobry rezultat. Życzę sukcesów w nowym roku i realizacji wszystkich planów. Pozdrawiam 🙂

  9. Gratuluję osiągnięć i szczerości. 10900 faktycznie nie powala, ale jako dodatkowe źródło jest OK. Myślę że większość blogerów jednak zawyżyłaby ten wynik promując siebie i swój blog jako niesamowicie poczytny i dochodowy. Podoba mi się, że nie naciągasz faktów. A tak realnie to uważam to za dobry wynik. Ja też zarabiałem ok 10000zł 2-3 lata temu na działalności w internecie ale miałem nie jeden lecz kilkanaście serwisów. Teraz prowadzę, a razczej zaczynam prowadzić jeden blog i jeśli w 2016 udałoby mi sie chociaż połowę tego co Ty zarobić na blogu to uznam to jako sukces.

  10. Witaj
    Gratuluję osiągnięć wychodzi że z roku na rok możesz więcej jak z jazdą na rowerze tylko w góre:) 10 tys to niezły wynik wow nawet rozłożony na 12 miesięcy czyli na blogu wychodzisz na plus i to duży nie przykładając się do pisania dla zysku:) Życze udanych realizacji celów w 2016

  11. Dochody są super. Znam ludzi co zarabiają mniej w normalnej pracy. należy cieszyć się z tego co się ma i ewentualnie starać o więcej 🙂
    Spisanie planów PUBLICZNIE to super sprawa, działa bardzo motywująco. Najczęściej obiecujemy sobie i tylko sobie wtedy trudniej dążyć do wyznaczonego celu.
    W planach mam kupno pierwszej nieruchomości pod wynajem o czym napisałem na blogu w jaki sposób zamierzam to zrobnić

Dodaj komentarz