Oszczędzanie w jedzeniu - przetwory

Oszczędności w żywieniu rodziny – przetwory

Sierpień oraz wrzesień od zawsze nierozerwalnie kojarzą mi się nie tylko z wakacyjnym nastrojem, słoneczną pogodą i morską plażą, ale także z krzątaniną w kuchni. Czym jest owa krzątanina spowodowana? Oczywiście związana jest ona z wypełnianiem słoików różnymi pysznościami, które będą stanowić zapasy na najbliższe miesiące! Co prawda do sierpnia zostało jeszcze kilka dni, jednak już teraz zaczęłam powoli wdrażać program „przygotuj się na jesień i zimę”. W całym tym słoikowym rozgardiaszu nie chodzi tylko o zapewnienie sobie źródła niezbędnych minerałów i witamin podczas chłodniejszych miesięcy, ale także o oszczędności na jedzeniu. Szczególnie, gdy pod jednym dachem mieszka kilka osób, stawka jest całkiem spora. Marzą się Wam pyszne konfitury, dżemy, pikle lub marynaty…? Zatem do dzieła!

Ile można zaoszczędzić na przetworach?

Wszystko zależy od tego, ile „słoików” chcemy naszykować oraz co umieścimy w środku. Najpopularniejsze w Polsce są kwaszone ogórki, ogórki konserwowe i kiszona kapusta. Jednak ludzie, coraz bardziej zabiegani, rezygnują z samodzielnego ich przygotowania. Dlatego z wygody i oszczędności czasu sięgają w sklepach po ogórki konserwowe czy surówki typu colesław w wielkich słojach, fundując sobie „gratis” dodatkowe konserwanty i polepszacze. Ale czy to się naprawdę opłaca?

Porównałam przeciętne ceny gotowych ogórków (słoiki do 1 kg) w największych marketach we Wrocławiu – dane zaczerpnęłam z serwisów Szoper oraz Alleceny:

  • Ogórki konserwowe Krakus 900 g, cena od 4,99 zł do 5,78 zł;
  • Ogórki konserwowe Dawtona 900 g, cena od 3,49 zł do 4,79 zł;
  • Ogórki konserwowe Motyl 860 g, cena od 3,99 zł do 6,59 zł;
  • Ogórki małosolne na wagę, cena od 3,99 zł/kg do 8,99 zł/kg.

Być może da się znaleźć tańsze produkty, niestety na łamach wspomnianych portali ceny innych producentów nie były dostępne. Ale już sam rzut oka na powyższe przykłady pozwala stwierdzić, że tanio wcale nie jest. Jeśli w ciągu miesiąca zje się choćby 4-6 takich i podobnych słoików – ogórków, kapusty itp. (co przy kilkuosobowej rodzinie nie wydaje mi się szacunkiem przesadzonym; np. razem z moją drugą połówką miesięcznie opróżniamy 2-3 słoiki) , które mniej więcej kosztują 5 zł za sztukę, to na sam „dodatek do obiadu” schodzi od 20 zł do 30 zł – czyli całkiem sporo.

Tymczasem pieniądze przeznaczane na gotowe produkty można spożytkować na… Większą liczbę słoików, tyle że własnej roboty 🙂 Fakt, jest to zadanie dość czasochłonne, ale przecież przetworów nie robi się codziennie! Wystarczy kilka „sesji” w miesiącu, by mieć zapasy do końca roku – a może i na dłużej. Nawet nie trzeba specjalnie zaopatrywać się w szkło – wystarczy wykorzystać słoiki ze wcześniej kupionych produktów.

Z 3 kg ogórków gruntowych można przygotować 3-4 słoiki. Ceny ogórków gruntowych w sklepach wahają się od 1,60 zł do 3,50 zł za kilogram. Na targowiskach można znaleźć nawet jeszcze tańsze (np. ostatnio nabyłam ogórki na małym straganie na Gaju w cenie 1,40 zł/kg). Na takie 3 słoiki spokojnie starczy niecała główka czosnku (1 sztuka kosztuje od 0,80 zł do 1,70 zł) i jedna wiązanka kopru (około 1 zł) – to jest taki „zestaw podstawowy”. Plus oczywiście proporcjonalnie odmierzona sól – groszowe sprawy. Osobiście dodaję też czasem mały kawałek korzenia chrzanu oraz nieco ziaren gorczycy, ale nie jest są to przyprawy konieczne. W tym tygodniu zdążyłam machnąć takich słoików już 6, a to dopiero początek 😉

Ogórki w słoikach
Słoiki pełne ogórków – moja armia A.D. 2012 😉

Oszczędności na ogórkach nie są może bardzo spektakularne, ale jednak – wychodzi taniej i zdrowiej.

Natomiast zdecydowane oszczędności odczujemy, przygotowując własne zapasy grzybów. Grzybobranie już oficjalnie się rozpoczęło, jest więc okazja, by aktywnie z rodziną spędzić czas na łonie natury 🙂 jako dziecko uwielbiałam buszować po lesie w poszukiwaniu „jadalnych kapeluszy”, w sumie zostało mi to do dzisiaj. Wspólne poszukiwania to niezła frajda plus dotleniony organizm, a za znalezione grzyby nie płacimy w ogóle… Tymczasem w sklepach marynowane grzyby kosztują przeważnie od 7 zł do nawet 27 zł za 250 g! Największe spustoszenie w kieszeni sieją rydze i borowiki. Najdroższe borowiki, jakie w życiu widziałam, były marki Polinat i kosztowały niemal 50 zł (sic!).

W zeszłym roku przygotowałam kilka słoiczków marynowanych maślaków (ostatnio widziałam słoik z tymi grzybami w Piotrze i Pawle za 12 zł) oraz mieszanki grzybowej. Doskonale nadają się one do mięs, sosów, jako dodatek na kanapkę. Suszone grzyby natomiast to wyśmienity materiał na rozgrzewające zupy zimą… 🙂

Smaczne i pożywne są także dżemy i konfitury „babcinej” roboty. W dodatku – banalne w przygotowaniu. Samodzielnie przyrządzone przetwory z jabłek, pomarańczy, brzoskwiń czy truskawek smakują o wiele lepiej niż ich sklepowe odpowiedniki 😉 i co najważniejsze – nie zawierają całej gamy E-dodatków…

Dlaczego przetwory są zdrowe?

  1. Kwaszone produkty regulują mikroflorę przewodu pokarmowego i wspomagają trawienie.
  2. Dzięki procesowi kiszenia podwaja się zawartość witamin B6 i B12 ułatwiających przyswajanie żelaza, są więc nieocenione w zapobieganiu i leczeniu anemii. Kwaszenie zwiększa również zawartość witaminy C, która z kolei zwiększa dodatkowo przyswajalność żelaza.
  3. Podczas fermentacji wydziela się acetylocholina, związek obniżający ciśnienie krwi.
  4. Kiszonki pomagają zachować smukłą linię, zawierają bowiem dużo błonnika, który wypełnia żołądek powodując uczucie sytości – w efekcie zje się mniej 😉
  5. Marynaty sporządzane na bazie octu jabłkowego dostarczą dużo mikroelementów, w tym np. potas (polecany na wyciszenie nerwów 😉 ). Zawarty w occie kwas jabłkowy na drodze reakcji chemicznych tworzy w organizmie glikogen, który nie tylko wpływa korzystnie na trawienie, ale też bierze udział w produkcji czerwonych krwinek i poprawia kondycję naczyń krwionośnych. Reguluje także cykl menstruacyjny u kobiet 🙂
  6. Dżemy i konfitury pod wpływem smażenia owoców tracą co prawda większość witaminy C, ale nadal zawierają dużo błonnika – pektyny.
  7. Wiele owoców użytych do przygotowania przetworów posiada znane od wieków a obecnie nieco zapomniane właściwości lecznicze. Może warto sięgnąć po domowe, naturalne sposoby łagodzenia objawów różnych dolegliwości – wyjdzie taniej i przyjemniej, niż gdy będziemy sięgać po tabletki z witaminami i inne suplementy. Do takich niedocenianych roślin należy np. jarzębina. Tutaj znajdziecie dalsze propozycje: niezwykłe konfitury.

Na deser – dwa przepisy na własne przetwory 😉

Marynowane grzyby

  • Składniki: 1 kg grzybów (np. maślaków, ale może być też mieszanka), 2 szklanki wody, 1 szklanka octu jabłkowego, kilka ziarenek ziela angielskiego, 2-3 liście laurowe, sól, cukier, pieprz.
  • Przygotowanie grzybów: grzyby oczyścić, umyć, większe podzielić na mniejsze kawałki. Obgotować w osolonym wrzątku (do 20 minut). Odsączyć i ułożyć w wyparzonych słoikach.
  • Przygotowanie zalewy: w garnuszku wodę zmieszać z octem, dodać łyżeczkę soli, płaską łyżeczkę cukru, ziele angielskie, pieprz i liście laurowe. Mieszając doprowadzić do wrzenia i od razu ściągnąć z palnika.
  • Finał: zalać grzyby, powinny być one całkowicie zanurzone w płynie. Starać się równomiernie rozprowadzić przyprawy. Mocno dokręcić zakrętki, poruszyć, odstawić słoiki dnem do góry aż do wystygnięcia (zamiast tego można pasteryzować je przez 15-20 minut, osobiście nie pasteryzuję i wychodzą ok – byleby zakrętki i słoiki były nieskazitelnie czyste!).

Dżem z jabłek z rodzynkami

  • Składniki: 1 kg jabłek, 1/2 kg cukru (jeśli jabłka nie są kwaśne, należy użyć mniej cukru), garść rodzynków, 1 cytryna.
  • Przygotowanie: Jabłka umyć, obrać, wydrążyć gniazda nasienne. Pokroić na małą kostkę i zasypać cukrem – odstawić na 45 – 60 minut (jabłka powinny puścić sok). Dusić na małym ogniu przez ok. kwadrans, odstawić w chłodne miejsce do następnego dnia. Dodać umyte i odsączone rodzynki i ponownie podgrzać. Dusić na małym ogniu przez pół godziny. Dżem przełożyć do sterylnych słoików i zakręcić równie sterylnymi wieczkami 😉 Na knoiec odstawić do góry nogami, do wystygnięcia.

A czy Wy robicie przetwory? Jakie najbardziej lubicie? Czy, bazując na własnej „spiżarni”, odczuwacie znaczną różnicę w kosztach żywienia rodziny?

11 przemyśleń nt. „Oszczędności w żywieniu rodziny – przetwory

  1. Ja prawie co roku pomagam przy ogórkach. Do obiadku uwielbiam je. Ostatnio, wykorzystałem jeszcze dżem wiśniowy i truskawkowy , do gofrów i naleśników i muszę przyznać, że w tym roku postaram się namówić rodziców i poeksperymentować z owocami. Chcę ich jak najwięcej ;))
    Jeżeli chodzi o opłacalność, to na pewno należałoby odliczyć czas który musieliśmy spędzić przy przygotowaniu, szkła(chyba, że odkładaliśmy), prądu i gazu… Wtedy na prwno mielibyśmy obraz jak to wychodzi cenowo.
    Ale mimo wszystko, nawet jeżeli wyszłoby podobnie cenowo, to i tak każdemu polecam robienie własnych konserw z prostej przyczyny – Są zdrowsze !

  2. Ja robię tylko dżemy, przymierzam się do pomidorów – a właściwie tylko sosów pomidorowych – i marynowanej papryki, ale nie wiem, czy w tym roku znajdę na to czas. Ale dżemów nie kupuję już od dwóch lat – jem wyłącznie własne. Nie dość, że smaczne, to faktycznie wychodzi taniej za słoiczek, przynajmniej w przypadku truskawkowych, bo te liczyłam ostatnio.

    • Czas na słoiki znajduję przeważnie późnym wieczorem, w zasadzie przygotowuję je tuż przed snem 🙂 za dnia często jest zbyt gorąco. Wieczorem zawsze chłodnij – i nikt nie przeszkadza 😉

  3. W zupełności się z Tobą zgadzam – przetwory to doskonała okazja na oszczędność. Poza tym, wydaje mi się, że własnoręcznie robione są znacznie lepsze i zdrowsze od tych ze sklepu.

  4. Nie zgodzę się, chrzan w ogórkach małosolnych JEST konieczny. Wypada dodać jeszcze chrzanowe liście, liście wiśni i porzeczki. Moja żona robi takie ogórasy 🙂 Ale masz rację – nie ma nic lepszego (i tańszego) niż domowe przetwory!

    • Hehe, ja się akurat mogę obyć bez chrzanu 🙂 niektórzy w ogórkach go też po prostu nie lubią 😉 choć fakt, chrzan dodaje szlachetnego smaku.

  5. Uwielbiam domowe przetwory. Od jakiegoś czasu robię domowe syropy z mniszka lekarskiego i sosny, w zeszłym roku udało mi się zrobić powidła śliwkowe i sos paprykowy.
    Sęk tylko w tym, że nie zawsze przetwory się udają, mimo pasteryzowania 🙁 przynajmniej ja tak mam. I choć robię zgodnie z przepisem, czasem któryś słoik po prostu nie wychodzi.
    Mimo wszystko będę kontynuować robienie przetworów, bo składy niektórych słoików w sklepach po prostu powalają 😉 a tak przynajmniej wiem co jem 😉

Dodaj komentarz