Oszczędności w kuchni

Oszczędzanie w kuchni

Kuchnia – pomieszczenie każdego domu i mieszkania, w którym koncentruje się całe życie rodzinne, a które jest jednocześnie „centrum dowodzenia wszechświatem”! Można dowcipnie stwierdzić, że kto dowodzi w kuchni, ten ma resztę domowników w garści.

Bardzo lubię przebywać i eksperymentować w kuchni, o czym kilkukrotnie już na łamach Kobiecych Finansów wspominałam. Wyczarowywanie wykwintnych obiadów, pachnących ciast i aromatycznych zup relaksuje mnie i sprawia sporą frajdę. A ile człowiek ma satysfakcji i jak puchnie z dumy, gdy spływają na niego pochwały odnośnie cudownego smaku serwowanych dań 🙂 Jednak kuchnia to także główne źródło wydatków i pole do popisu dla osób chcących racjonalnie oszczędzać

Jak pokazują badania, samo wyposażenie kuchni w sprzęty AGD jest kosztowne zarówno w chwili zakupu, jak i w perspektywie dalszego ich użytkowania. Według danych Fundacji na Rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii, to właśnie kuchenny sprzęt elektryczny jest najbardziej prądożerny, przy czym prym wiedzie chłodziarko-zamrażarka (ok. 28% zużycia, biorąc pod uwagę całe gospodarstwo domowe), następnie kuchenka elektryczna (ok. 20%), a dopiero na kolejnych pozycjach znaleźć można oświetlenie i drobny sprzęt AGD. Pralka dla porównania to ok. 10% rocznego zużycia prądu.

Co więc można zrobić, by kuchnia nie okazała się dla domowników workiem bez dna, jeśli chodzi o koszty? Postaram się przedstawić kilka propozycji, których wprowadzenie w życie pozwoli nam nawet na oszczędności rzędu kilkuset złotych w skali roku.


Uciekające ciepło…

Ciepło odgrywa w kuchni kluczową rolę, stąd też poświęcę mu sporo miejsca. Podstawową sprawą przy zatrzymywaniu ciepła nie tylko w kuchni, ale i w całym domu, jest uszczelnienie okien lub ich wymiana na nowe. Według szacunków, przez nieszczelności w oknach ucieka średnio 20% ciepła. Wiele nowoczesnych okien posiada nawiewniki, dzięki którym nie jest zablokowany przepływ powietrza i nie trzeba ich uchylać, by przewietrzyć pomieszczenie, a co za tym idzie – utracić ciepło. Drogim, ale bardzo funkcjonalnym rozwiązaniem są ponadto okna higrosterowane, które za pomocą czujnika reagują na ilość pary wodnej w powietrzu i sterują jego przepływem. Jeśli masz taką możliwość, rozważ też zamontowanie rolet, zwłaszcza tych zewnętrznych. Zimą ograniczają one ucieczkę ciepła nawet do 40%, latem z kolei zapobiegają przegrzewaniu się pomieszczenia.

Pamiętaj, by przygotowując posiłki na kuchence, przykryć patelnię czy garnki. Nie ma znaczenia, czy posiadasz kuchenkę gazową, czy elektryczną – w ten sposób jesteś w stanie zaoszczędzić ok. 15%-20% energii. Unikniesz dzięki temu ucieczki ciepła z potrawy! Gotując bez przykrycia tak naprawdę wydłużasz proces gotowania, smażenia, duszenia… Gotowanie na parze nie byłoby wręcz możliwe bez zamknięcia obiegu powietrza w naczyniu. A skoro o parze wodnej mowa. Im większa jej ilość w powietrzu, tym bardziej odczuwalne w pomieszczeniu zimno, jest to więc kolejny argument za tym, by stosować pokrywki i nie podkręcać mimochodem grzejnika.

Podobnie rzecz się ma z piekarnikiem – o ile kiedyś, by zobaczyć „rezultaty” pieczenia, trzeba było uchylić drzwiczki, a co za tym idzie – niepotrzebnie obniżyć temperaturę w piekarniku panującą – o tyle obecnie jest to zbędne: piekarniki standardowo zamontowane mają wewnętrzne oświetlenie, wystarczy je więc włączyć, by się zorientować, czy nasze ciasto rośnie jak trzeba 🙂

Pilnować też należy siły płomienia w kuchenkach gazowych czy mocy pól grzewczych w kuchenkach elektrycznych. Zazwyczaj gdy doprowadzimy zupę lub wodę do wrzenia, palniki nie muszą być maksymalnie ustawione i spokojnie można je zmniejszyć do połowy.

…i uciekające zimno

Przenieśmy się w chłodniejsze rejony kuchni, tj. do lodówki. Przeważnie nie zdajemy sobie sprawy, jakie oszczędności w energii zużywanej przez lodówkę czy zamrażarkę możemy poczynić, stosując kilka sprawdzonych trików. Poczynając od samego usytuowania naszej „chłodzącej szafy” – chyba nie trzeba przekonywać, że ustawienie jej w bezpośrednim sąsiedztwie kuchenki czy grzejników jej co najmniej nieroztropnym posunięciem? 🙂

Jeśli chcesz otworzyć lodówkę, zastanów się, co chcesz z niej wyjąć, a co schować – i od razu ustaw te rzeczy sobie pod ręką. Z pozoru banalne zaplanowanie tego typu ruchu pomoże nam ograniczyć częstotliwość nieustannego otwierania i zamykania lodówki, a tym samym jej nagrzewania. Im częściej otwierasz drzwiczki, tym agregat lodówki bardziej się musi „napocić” i zużywać więcej prądu, by utrzymać wewnątrz odpowiednią temperaturę.

Warto też w tym momencie sprawdzić, czy to, co chcemy wstawić do lodówki, jest już wystarczająco chłodne – i szczelnie zamknięte. Tak, tak, to nie pomyłka – lodówka nie służy do schładzania potraw, tylko do ich przechowywania, by jak najdłużej zachowały świeżość i się nie psuły. Dlatego do lodówki wkładamy tylko rzeczy wystudzone, zamknięte, by nie podwyższać temperatury w środku (i tracić pieniędzy 😉 ) oraz by nie doprowadzić do skraplania się pary wodnej na ściankach lodówki (co skutkuje koniecznością jej późniejszego rozmrażania – a wystarczy już półcentymetrowa warstwa lodu, by chłodziarko-zamrażarka zużyła o 10% więcej energii elektrycznej!). Jesienią czy zimą najszybszą (i darmową) metodą studzenia jest wystawienie garnków na balkon.

By lodówka mogła spełniać swoje podstawowe funkcje, musi być czysta i odszraniana. Brud osadzający się na uszczelkach powoduje przedostanie się ciepła z zewnątrz, co z kolei sprzyja rozwojowi bakterii wewnątrz chłodziarki. Zapobiec temu można w łatwy sposób – przecierając regularnie wnętrze lodówki i uszczelki najpierw zwilżoną, a później suchą ściereczką. Do mycia wnętrza lodówki pod żadnym pozorem nie powinno się stosować silnej chemii.

Jeśli chodzi o rozmrażanie, nowoczesne chłodziarki posiadają funkcję automatycznego odszraniania, a duża ich część –  funkcję bezszronowego zamrażalnika (figuruje ona w instrukcjach i opisach sprzętu jako No Frost, Frost Free, Fresh Frost Free, Total No Frost). Gdy jednak Twoja lodówka nie została wyposażona w taki dodatek, przełóż na czas odszraniania zamrażalnika wszystkie mrożonki do chłodziarki – wyręczysz dzięki temu nieco agregat, bo zamrożone jedzenie stopniowo samo będzie uwalniać zimno. Ten sam trik możesz stosować też ogólnie przy chęci rozmrożenia dań – dzień wcześniej, wieczorem, przełóż je po prostu z zamrażalnika do chłodziarki.

Tak wyczyszczoną i odszronioną lodówkę najlepiej jak najszybciej zapełnić, pozostawiając jednak nieco przestrzeni między produktami, aby cyrkulacja powietrza była swobodna. Ale i tutaj warto działać roztropnie i wiedzieć, jakie produkty gdzie powinniśmy wstawić, gdyż układ półek nie jest przypadkowy, panują też na nich różne temperatury.

Prawidłowe ułożenie produktów w lodówce
Prawidłowe ułożenie produktów w lodówce. Źródło: urzadzamy.pl

Bez wody się nie obejdzie

Prócz energii cieplnej kolejnym gwoździem do trumny w kuchni jest zużycie wody. A to niestety zwykle do niskich nie należy. W tym przypadku nie chodzi li tylko o pilnowanie, aby uszczelki nie przeciekały 😉

Przyznam, że sama mam z tym wciąż spore problemy. Jakoś nie mogę się przemóc i wyrobić nawyku, by zawsze zmywać naczynia w wypełnionym zlewie z zatkanym odpływem (w ten sposób można zaoszczędzić nawet ponad 50% wody, która normalnie leje się z kranu ciurkiem). Ale nie poddaję się i walczę dalej, dla dobra środowiska i własnego portfela 😉

Nigdy jednak nie zdarzyło mi się zapomnieć o jednej czynności, którą wiele osób bagatelizuje: przed przystąpieniem do mycia usuwam „na sucho” resztki jedzenia z talerzy. Skraca to ogólnie czas czyszczenia i szorowania naczyń czy garnków 😉 i jest niezbędną czynnością przed włożeniem naczyń do zmywarki, jeśli ktoś takową dysponuje. W moim obecnym mieszkaniu nie posiadam zmywarki, jednak nawet gdybym chciała ją zakupić – mam zbyt małą kuchnię i nie byłoby jej gdzie upchać 🙂 ubolewam nad tym, zmywarka bowiem niesie ze sobą szereg korzyści:

Na pewno dobrą inwestycją, która szybko się zwróci, jest zakupienie dobrego perlatora – niewielkiej nasadki montowanej na końcówce kranu, która wyposażona jest w system dysz zwiększających napowietrzenie strumienia wody. W efekcie wody zużywamy relatywnie mniej – nawet o 60-70%. Minusem tego rozwiązania jest wolniejsze napełnianie np. czajnika. Jednak biorąc sobie do serca inna radę – by nalewając wodę do zagotowania herbaty napełnić czajnik w takiej ilości, którą mamy zamiar od razu wypić – nie okazuje się ta cecha perlatora jakoś szczególnie uciążliwa.

Nie marnuj jedzenia

We wpisie a propos racjonalnych zakupów podkreśliłam, by nie robić zakupów na zapas. Powód jest prosty –  grozi to przekroczeniem terminu ważności i wyrzuceniem na śmieci nieskonsumowanych produktów. Jak poważny jest to problem, najlepiej poczytać na stronach akcji Nie marnuj jedzenia – niemal 1/3 zakupionych produktów żywnościowych trafia do kosza! W ten sposób w Polsce rocznie marnuje się około – UWAGA – 9 mln ton żywności! To bardzo duża, niepokojąca liczba, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że ponoć ok. 85% społeczeństwa jest świadoma kosztów, które się z tym wiążą…

Po raz kolejny niezastąpione okazuje się planowanie, w tym przypadku nie tylko listy zakupów – ale także wielkości przygotowanych zeń posiłków, tego, co jest najmniej trwałe i powinno zostać skonsumowane w pierwszej kolejności, itp.

Grzechem śmiertelnym jest natomiast wyrzucanie jedzenia, które wcale nie jest zepsute i nadaje się do spożytkowania. Nie masz pomysłu, co zrobić z resztkami? Polecam zapoznanie się z całą gamą książek kucharskich, które podpowiedzą, jak wyczarować „coś z niczego”:

  1. „Kuchnia oszczędnej gospodyni” (Barbara Bytnerowiczowa)
  2. „Smacznie i oszczędnie. Sztuka gotowania z resztek” (Anselm Bilgri)
  3. „Kto zjada ostatki… Czyli kuchnia oszczędnej gospodyni” (Gerhardt Paggenpohl)
  4. „50 obiadów za 10 zł” (Marta Szydłowska)
  5. „W kuchni. Potrawy jednogarnkowe” (Silwana De Lauro)
  6. „Dania z 5 składników” (Wanda Jackowska)
  7. „Książka kucharska dla studentów: 72 przepisy na dania sycące, szybkie, zdrowe i tanie” (Thomas Hoeren, Christiane Leesker)

Na chwilę obecną są to główne pomysły, jakie przychodzą mi do głowy w związku z tematem oszczędzania w kuchni 🙂 dziękuję za dotrwanie do końca. Jeśli uważasz, że wpis ten okazał się dla Ciebie przydatny i jest na tyle interesujący, że zawarte w nim pomysły mogą pomóc Twoim znajomym – zachęcam do dzielenia się linkiem, do podesłania osobom zainteresowanym maila itp. 🙂 Niech skorzysta jak najwięcej osób.

Uradują mnie też wszelkie komentarze – macie może jakieś własne, wypróbowane sposoby na to, jak oszczędzać w kuchni i wydajne zarządzać kuchennym inwentarzem? 🙂 Śmiało, dzielcie się spostrzeżeniami!

2 myśli na temat „Oszczędzanie w kuchni

  1. Jeżeli chcemy oszczędzać, to właśnie powinniśmy swoje finanse gromadzić w najróżniejszy sposób. Im więcej skutecznych działań wdrożymy, tym większa jest szansa na to, że oszczędzanie będzie skuteczne i opłacalne.

    Pozdrawiam, Bartłomiej z Confrontera

Dodaj komentarz