Jak się pozbyć spamu?

Pa-pa spam, czyli jak ustrzec się nachalnej reklamy na blogu i w życiu codziennym

Dziś poopowiadam Wam o tym, jak się pozbyć spamu i nachalnej reklamy. Jest to dość żmudne zadanie, wymagające żelaznej konsekwencji. A jak się ono wiąże z tematem zarządzania własnymi finansami? Też to wyjaśnię. Jesteśmy społeczeństwem informacyjnym, tak więc z każdej strony jesteśmy bombardowani różnej maści wiadomościami – z czego większość, co tu dużo kryć, w ogóle nas nie interesuje. Osobiście w ramach informacyjnej diety nie posiadam telewizora i nie oglądam telewizji od wielu, wielu lat – a i tak co chwilę dostaję czy to na e-mail, czy na komórkę, czy na tradycyjną skrzynkę pocztową sterty reklam. Ba! nawet u mnie na blogu zauważyłam wzmożony ruch spamerów, co zasadniczo przyczyniło się do powstania tego wpisu. Drodzy Spamerzy – bez Was i Waszych natarczywych działań, tego posta w ogóle by nie było, także pozdrawiam serdecznie 😉 Drogie Czytelniczki i Czytelnicy – zapraszam do lektury.

Najpierw należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czym w ogóle jest spam. Ogólnie rzecz ujmując, to wszystkie niechciane, niezamawiane i wysyłane nachalnie wiadomości pojawiające się w formie elektronicznej (jako maile, komentarze pod artykułami, wpisy na forum, wiadomości SMS), reklamujące jakiś produkt, firmę, usługę. Są więc przeważnie wiadomościami o treści komercyjnej – kup, odwiedź, nawiąż z nami współpracę itd., a zyskasz, Twoje problemy zostaną rozwiązane itp. Nadawcy takich reklam mogą też nie żądać bezpośrednio od Ciebie żadnych działań, a tylko zaspamują Ci np. stronę WWW bezsensownymi komentarzami, których jedynym celem jest umieszczenie linka do ich własnych stron internetowych. Często dla niepoznaki te linkowane strony nie są jawnie związane ze sprzedażą, a jedynie są stronami pośredniczącymi – np. ktoś tworzy 10 podobnych do siebie serwisów i linkuje je w całej sieci tylko po to, by ostatecznie cały ruch został przekierowany do jednej strony-matki – tej właściwej. Takie praktyki nazywa się budowaniem zaplecza.

By uniknąć spamu na własnym blogu, wprowadziłam jasną politykę komentarzy. Spamerskie linki po prostu usuwam, ale jeśli sam wpis komentującego spamera prezentuje jakąś wartość dla mnie, Czytelniczek i Czytelników – zostawiam go. Jeżeli nie spełnia nawet tego warunku, to po prostu go kasuję w całości.

Jak poznać, czy linkowana strona wchodzi w skład zaplecza? Cóż, treści na niej prezentowane są zazwyczaj marnej jakości i sprawiają wrażenie, jakby pisał je robot, nie człowiek. Dzieje się tak, bo często właśnie komputer generuje te „artykuły”. Np. człowiek tworzy jeden tekst wyjściowy, który przepuszczany jest następnie przez programy losowo podmieniające synonimy, szyk wyrazów itp. Efekt czasami bywa zabawny, jakby jakiś „Makumba przyjechał do Polska” – poniżej przykład takiej „perełki”:

[orb-info]Dziś jest naprawdę spora frekwencja zainteresowania jeśli chodzi o szybkie kredyty bez zaświadczeń, temat bardzo nagabywany i nie ma się co dziwić, jest tu mowa o pieniądzach.[/orb-info]

Żeby ostatecznie się upewnić, czy mamy do czynienia ze stroną prowadzoną „na poważnie”, czy też jest to tylko miejsce publikowania automatycznie generowanych lub kupowanych tekstów, które pozycjonują w internecie stronę docelową, korzystam z bardzo przydatnego i darmowego narzędzia, jakim jest COPYSCAPE. Serwis ten służy mi też do wyłapywania prób plagiatu zamieszczanych przeze mnie treści. Jak on działa? Wrzucamy po prostu adres strony, którą chcemy sprawdzić. Jeżeli ktoś skopiował naszą treść, jeżeli została ona w jakikolwiek sposób powielona, otrzymamy listę adresów, na których pojawiły się wpisy identyczne lub bardzo podobne do naszych.

Jak wspomniałam, w przypadku spamu zazwyczaj ten sam „artykuł” publikowany jest w wielu miejscach o podobnej tematyce, czasem jest on odrobinę zmieniany, ale czasem wcale. Niektórzy spamerzy nawet się nie wysilają i powielają treści na jednej i tej samej witrynie, wtedy tzw. duplicate content wynosi 40-50%, a często nawet ponad połowę tekstów zamieszczonych na danej stronie; łatwo to sprawdzić z kolei dzięki narzędziu Siteliner. Poniżej prezentuję przykład strony, której adresu z litości nie podam. Została ona podlinkowana w jednym z komentarzy na moim blogu – jak widać, ma imponujące statystyki dotyczące jakości publikowanych treści:

Case study - duplicate content
Strona ze wskaźnikiem duplicate content na poniomie ponad 60%…

Ten wynik nie pozostawił u mnie cienia wątpliwości. Dla porównania, statystyki mojego bloga w tym narzędziu pokazują DC na poziomie 2%:

DC dla Kobiecych Finansów na poziomie 2%
Wyniki testu na powielone treści dla bloga Kobiece Finanse – zdane celująco!

Pewnie tak jak i mi, Wam też szkoda czasu na analizowanie każdego artykułu, dlatego narzędzie Siteliner jest idealne do przeprowadzania „odsiewu” –  zrobi to za nas w kilkanaście sekund, z zabójczą precyzją.

Jeśli prowadzimy bloga opartego o technologię WordPress, dobrze jest mieć zainstalowane wtyczki z filtrem antyspamowym, które już na wstępie odrzucą ewidentnie śmieciowe komentarze – zazwyczaj automatycznie publikowane przez zagraniczne boty. Wtyczki przeze mnie używane i polecane to Growmap Anti Spambot Plugin oraz Akismet. Obie wtyczki zostały fajnie opisane przez Teresę z bloga zarabiamnablogu.pl, dlatego zainteresowanych odsyłam do napisanych przez nią artykułów:

I ostatnia sprawa związana ze stronami internetowymi – publikacja naszych adresów e-mailowych na ich łamach. Niestety, roboty spamerskie skanują serwisy WWW i szukają ciągów znaków zawierających symbol małpki – @. Gromadzą w ten sposób adresy e-mailowe, na które później rozsyłane są niechciane korespondencje. Jak się przed tym uchronić? Najlepiej zastosować jeden z kilku znanych tricków:
[orb-custom-list icon=”icon-ok” color=”green”]

  • wpisywać adres mailowy ze spacjami między literami;
  • zamieszczać adres mailowy w formie obrazka;
  • zamiast @ wpisywać [at], {at} lub (małpa).

[/orb-custom-list]
Skuteczność tych działań jest dość wysoka, chociaż i tak istnieją boty, które obchodzą takie „zabezpieczenia”.

W takim przypadku, jeśli nasza strona zostanie zaatakowana przez gromady upierdliwych botów, możemy zastosować w ostateczności metodę pt. „udław się” – czyli AntySpam pozdrawia 😉 Serwis generuje losowo nieistniejące maile w przytłaczających ilościach, co powoduje, że roboty spamujące wpadają w pętlę i przestają normalnie działać. Wystarczy podpiąć do AntySpamu link w elemencie, który wyświetla się na każdej podstronie (czyli np. w stopce), aby bot wpadł w sidła.  Jak już go załatwimy, to po pewnym czasie możemy link usunąć.

A jak poradzić sobie z niechcianym spamem już do nas regularnie podsyłanym na maila? Tu sprawa może być nieco utrudniona, jeśli korzystamy z darmowych kont pocztowych największych portali, np wp.pl – zazwyczaj, gdy zakładamy takie konto, wyrażamy zgodę na przesyłanie materiałów reklamowych. Najlepiej przy tworzeniu konta zaznaczyć jak najmniej pól w obszarze „zainteresowania/hobby” (to na podstawie tej rubryki generowane są reklamowe mailingi). Jeśli już mamy założone darmowe konto, nie szkodzi – też powinna istnieć możliwość edycji tych ustawień.

Gdy bierzemy udział w różnych konkursach, jesteśmy proszeni o wyrażenie zgody na przetwarzanie danych osobowych i ew. udostępnienie ich podmiotom współpracującym. Oznacza to jedno: więcej spamu – pisałam już kiedyś na ten temat. Na szczęście, gdy reklamy do nas spływają, nie jesteśmy na nie skazane dożywotnio. Wystarczy zjechać na sam dół korespondencji i odszukać opcję wypisania się z listy subskrybentów – jeśli jej nie ma, powinien być podany adres e-mailowy, gdzie możemy wysyłać takie wnioski. Niestety informacje te często są podawane tak drobnym maczkiem, a także w kolorze liter niewiele kontrastującym z tłem listu, że najzwyklej w świecie ich nie dostrzegamy:

Jak się wypisać z niechcianego mailingu?
O, jest! Tu się ukryła, bestia wstrętna…

Zła wiadomość jest taka, że nasze dane co pewien czas są „odsprzedawane” dalej, a więc i tak po przeprowadzeniu takich czystek możemy spodziewać się kolejnych maili dotyczących czegoś innego. Nie ma rady, trzeba postępować tak do skutku, regularnie.

Przejdźmy do urządzeń mobilnych. Co ze śmieciowymi SMS-ami? Was też denerwują wiadomości o „szansie na wygraną”, „gwarantowanej szansie na 10 000 zł” lub o tym, że akurat w tym momencie ktoś o Was myśli? I na takie zawracanie głowy jest rada.

Najłatwiej powstrzymać napływ SMS-ów wysyłanych przez operatorów sieci komórkowych, choć procedury mogą się nieznacznie różnić w zależności od operatora, np.:
[orb-custom-list icon=”icon-ok” color=”green”]

  • Play – należy wysłać SMS o treści STOP na numer 252;
  • Plus – należy wysłać SMS-a o treści SPRZECIW na numer 8000 oraz START BLOKADA na numer 8888;
  • Heyah – wysyłamy SMS o treści N pod numer 8002;
  • T-Mobile – dzwonimy do Biura Obsługi Klienta – pod nr 602 900 000 lub (22) 413 69 96;
  • Orange – należy zalogować się do serwisu Orange On-Line i wybrać Usługi –> Blokady

[/orb-custom-list]

A co z pozostałymi SMS-ami, wysyłanymi z tzw. numerów Premium Rate? Jeśli chcemy zablokować SMS-y Premium, zawsze musimy się skontaktować z Biurem Obsługi Klienta danego operatora. Jak rozpoznać SMS-y Premium i skąd wiadomo, ile one kosztują? Informacje o tym znajdziecie w poniższym video przygotowanym przez Urząd Komunikacji Elektronicznej:

Jako podsumowanie, zastanówmy się, dlaczego warto walczyć ze spamem?
[orb-custom-list icon=”icon-minus-sign” color=”red”]

  • unikamy nieplanowanych wydatków – czasem reklama jest impulsem do kupienia rzeczy kompletnie nam niepotrzebnych – może się tak stać, gdy silnie zadziała na nasze emocje;
  • unikamy kłopotów związanych z bezpieczeństwem – czasami spamowe mailingi służą wyłudzeniu od nas poufnych danych, np. haseł do kont bankowych (więcej tutaj);
  • przez spam na skrzynkach mailowych możemy przegapić jakiś naprawdę ważny list i tracimy czas na odszukanie interesującej nas wiadomości – a wszak czas to pieniądz!
  • przez spam zamieszczany na naszych stronach WWW tracimy – możemy np. dostać karę ze strony wyszukiwarki Google i nasza strona nie będzie wyświetlana w wynikach wyszukiwania, mimo że sami aktywnie nie bierzemy udziału w spamowym procederze – poza tym ktoś czerpie profity z naszej ciężkiej pracy, pozycjonując się i swoje zarobkowe serwisy poprzez linkowanie na naszych łamach. No way!

[/orb-custom-list]

Mam nadzieję, że tym wpisem udało mi się Wam choć trochę pomóc w walce ze spamem. Z doświadczenia wiem, że zwalczanie spamerów to czynność uciążliwa, ale cóż poradzić – takie są realia internetu. Nie pozostaje nam nic innego, jak zacisnąć zęby i dalej robić swoje.

12 przemyśleń nt. „Pa-pa spam, czyli jak ustrzec się nachalnej reklamy na blogu i w życiu codziennym

  1. Fakt spamerskie komentarze to masakra – ostatnio przez jeden, czy dwa dni Akismet wyłapał ponad 1000 takich komentarzy (tylko na jednym blogu). A pomyśleć, że kiedyś sprawdzałem, czy w spamie nie ma jakiegoś wartościowego komentarza…
    A co do spamu na skrzynce mailowej, to polecam Gmaila – z tego co wiem, to sponsorowanych mailingów się nie dostaje (A przynajmniej ja ich nie dostaję), a wszystkie mailingi z innych kont pocztowych trafiają o spamu (mam połączonego Gmaila, ze skrzynkami z innych portali). Ogólnie filtry antyspamowe w Gmailu działają świetnie, a czasem nawet zbyt dobrze.
    Dodatkowo do poczty (działa na pewno na gmailu) polecam unroll.me – mniej potrzebne maile można dodać do aplikacji, by przychodziły w jednym podsumowaniu.
    A i warto zainstalować w przeglądarce AdBlock – na niektórych blogach reklamy są dobrze rozmieszczone, ale są strony na których AdBlock naprawdę się przydaje, bo są zawalone spamem 😉

    • Mam skrzynkę na Gmailu i o2.pl – drugi mail jest właśnie taki „śmieciowy”. Gmail dobrze odsiewa spam od razu do odpowiedniej kategorii i przychodzi go o wiele mniej w porównaniu do innych stron. 😛 Ok, rozumiem wszystko, korzystanie z przydatnych wtyczek, odsiewanie śmieciowych treści – ale po co tracić czas na sprawdzanie tego, czy linkowana przez kogoś strona jest jakimś zapleczem czy nie jest? Tym bardziej jeśli ktoś pisze tylko „fajny wpis” + linkuje stronę niżej. Szkoda czasu na zawracanie sobie tym głowy. Hm, poza tym sam Disqus też dobrze odsiewa typowy zagraniczny spam.
      Co do kopiowania wpisów – kiedyś mój cały prywatny blog został skopiowany. W adresie zostały zamieszczone tylko dodatkowe myślniki i treści automatycznie kopiowały się z mojego bloga. Ale został usunięty zanim zgłosiłem to Google.

      • Problem w tym, że nie każdy spamer wpisuje coś pokroju „fajny wpis” jako komentarz, czasami się wysili i napisze coś z sensem 😉
        Po co „tracić czas”? Czasem, gdy brakuje pewności, lepiej poświęcić te kilkanaście sekund na sprawdzenie, z kim się ma do czynienia. To niewielki wysiłek, a daje dobre efekty. Pozdrawiam.

  2. Bardzo ciekawe wpis i bardzo fajnie, że informatycy sobie z tym potrafią radzić 🙂 Również posiadam skrzynkę na gmail. Po paru latach egzystowania na onecie nie wytrzymałam. Codziennie musiałam kasował około 40 niepotrzebnych wiadomości. Jeśli by to podliczyć to wyjdzie, że straciłam parę dni 🙂

    • Cieszę się, że się spodobało, Kamilo, ale w przyszłości zapoznaj się proszę z panującą u mnie polityką komentarzy 🙂 Jak tam to jasno ujęłam – strony komercyjne, firm, banków itp., nie będą w komentarzach linkowane, dlatego usunęłam link z Twojego podpisu. Pozdrawiam!

    • Niestety nie zgodzę się Kamilo. Mam prywatną pocztę na onecie właśnie i rzeczywiście pojawiają się różne niechciane wiadomości, ale na pewno nie w takiej ilości. Dziennie jest ich może 5? Wszystkie podpisane przez onet, więc nawet nie czytam przed usunięciem 🙂
      Do rejestracji w konkursach itp. (czyli do godzenia się na reklamy) mam innego maila, którego zawsze podaję i przyjmuje on cały spam. Myślę, że to dobre rozwiązanie 🙂

      • Też mam jeden email na onecie. Codziennie minimum 5 ofert od onetu. Kasowanie tylu wiadomości to codzienny rytułał. Nie polecam nikomu konta na onecie !

        Polecam zrobić to co zrobiła Kamila – skasować konto 🙂

    • Zależy mi na stałych Czytelniczkach i Czytelnikach, a nie na przelotnym spamie 🙂 I na tym, by osoby często tu zaglądające miały komfort czytania. Nie chcę, by kolumna komentarzy przerodziła się w „wysypisko linków”, tylko by była miejscem konstruktywnej dyskusji. Większość odwiedzających bloga i tak nie komentuje, tylko czyta, ew. wysyła do mnie maila. Pozdrawiam!

      • Szkoda tylko że te osoby będące jak asteroidy, wpadają, nie znają zasad panujących na blogu… To ładują spam w komentarzach i lecą dalej… Podobne problemy mam na swoich stronach 🙂

  3. Co do poczty, to niestety korzystając z „darmowej”, takiej jak onet, czy o2 jesteśmy uwiązani do polityki antyspamowej danego portalu (która przeważnie jest na marginalnym poziomie). Lepiej już sprawa wygląda, jak mamy wykupiony gdzieś hosting i tam mamy własną skrzynkę pocztową. Większość jak home, kei, czy az umożliwia włączenie filtrów antyspamowych oraz udostępnia możliwość wpisywania adresów na tzw. białą i czarną listę. Luksusem jest natomiast, posiadanie własnego serwera VPS lub dedykowanego i porządna konfiguracja spamassassina.

    Jeśli chodzi o spam wysyłany na WP (WordPress), to polecam instalację i konfigurację wtyczki Al One WP Security. Także zabezpieczenie formularzy rejestracyjnych i logowania Captchą. Według mnie najlepsza jest ReCaptcha jako, że z nią mają najwięcej problemów automaty do łamania Captchy.

Dodaj komentarz