BGŻOptima oferuje oprocentowanie 3,6%

Październik miesiącem oszczędzania – jak to wygląda w praktyce?

BGŻOptima oferuje oprocentowanie 3,6%… oczywiście chodzi o konto oszczędnościowe. Oprocentowanie jest w skali roku i ku mojemu niezadowoleniu obejmuje tylko nowych klientów 🙁 Fakt, że dotyczy to tylko środków w wysokości do 20 000 zł przez 3 miesiące, ale jednak. Info dostałam mailingiem, weszłam więc szybko na stronę banku, by zobaczyć, co słychać. Dziwne, ale na stronie nie znalazłam informacji o tej promocji – jest tylko informacja o standardowych kontach klasy Indywidualne, Wspólne oraz Biznes, czyli że wysokość oprocentowania w ich przypadku jest na poziomie 3%. Hmm. Nie zdążyli jeszcze strony zaktualizować? Albo nie chcą drażnić starych klientów faktem, że dostają mniej 😉 Posucha na rynku kont oszczędnościowych jak więc widać trwa w najlepsze. A ciekawe, ile osób w ogóle wiedziało, że październik uznawany jest za miesiąc oszczędzania? 

Prof. Janusz Czapiński kieruje cyklicznym badaniem „Diagnoza Społeczna”. Tegoroczna edycja wykazała, że jedynie 40% Polaków posiada jakiekolwiek oszczędności. Polecam zapoznać się szczególnie z rozdziałem: Panek, T., Białowolski, P., Kotowska, I.E., Czapiński, J. (2013). Warunki życia gospodarstw domowych. Zasobność materialna. Diagnoza Społeczna 2013 Warunki i Jakość Życia Polaków – Raport. [Special issue]. Contemporary Economics, 7, 59-82 DOI: 10.5709/ce.1897-9254.99 – znajdziecie tam bardzo dokładną analizę stanu posiadania przeciętnych państwa Kowalskich. Poniżej zestawienie mijającego roku z rokiem 2011. Jak widać, o ile ogólnie więcej Polaków ma teraz jakiekolwiek oszczędności, to już w kwestii wielkości tych oszczędności sprawa nie wygląda tak różowo – wśród tych deklarujących posiadanie oszczędności 40% ankietowanych, oszczędności w wysokości ponad rocznych dochodów posiada tylko 6,4% w stosunku do 8,1% respondentów z roku 2011. Długofalowy portfel się więc nam skurczył.

Tylko 40% Polaków posiada oszczędności
Źródło: Diagnoza Społeczna 2013

W raporcie możemy przeczytać: „Zdecydowanie najrzadziej deklarują posiadanie oszczędności gospodarstwa rencistów (prawie 80 proc. nie posiada oszczędności) oraz utrzymujących się z niezarobkowych źródeł (ponad 75 proc. nie posiada oszczędności). Najczęściej gospodarstwa domowe nieposiadające oszczędności występują wśród gospodarstw domowych rodzin niepełnych i małżeństw wielodzietnych (około 71 proc. i prawie 70 proc. gospodarstw w tych grupach nie posiadało oszczędności). Procent gospodarstw domowych bez bezrobotnych nieposiadających oszczędności jest znacząco niższy niż w grupie gospodarstw z bezrobotnymi (odpowiednio prawie 57 proc. i prawie 76 proc. gospodarstw). We wszystkich grupach społeczno-ekonomicznych i typach gospodarstw domowych nastąpił znaczący wzrost oszczędności w ciągu ostatnich 2 lat, poza gospodarstwami domowymi małżeństw z 2 dzieci, w której to grupie odsetek gospodarstw posiadających oszczędności nie uległ zasadniczym zmianom.

Raczej nie dziwi, że w przypadku rodzin rozbitych, wielodzietnych czy rencistów, odkładanie jakichkolwiek oszczędności pozostaje nadal li tylko w sferze marzeń. Ciekawe, że w przypadku małżeństw z dwójką dzieci, sytuacja oszczędnościowa nie uległa zmianie.

I jak w konfrontacji z taką rzeczywistością poradziły sobie medialne nagabywania, by z okazji miesiąca oszczędzania więcej wkładać na konta oszczędnościowe i lokaty?

Jak się okazało, od września bieżącego roku nieznacznie wzrosło zainteresowanie Polaków odkładaniem pieniędzy na emeryturę. W sumie nic dziwnego, wszak rząd dokonał drastycznego ukręcenia łba OFE. Ale czy nagle rodacy się ocknęli, że na sprawiedliwą emeryturę od Państwa nie ma co liczyć? Nie wierzyłabym w to. Według prognoz, emerytura sięgnie zaledwie ok. 30% ostatnich zarobków, a eksperci nie wykluczają scenariusza, że może wynosić ona jeszcze mniej.

Zawierucha wokół OFE nie do końca przyniosła spodziewane otrzeźwienie – ba, można zaryzykować stwierdzenie, że wręcz zniechęciła Polaków do podejmowania jakichkolwiek działań. Bogdan Jacaszek, zarządzający portfelami KBC TFI, w wywiadzie dla Forbes powiedział, że „obecna polityka rządu skierowana na likwidację OFE z pewnością podważa ideę oszczędzania i obniża skłonność społeczeństwa do odkładania środków w długim terminie.” I wszystko wskazuje na to, że tak niestety się stało. Do połowy roku, tylko 1,7% aktywnych zawodowo Polaków zbierało pieniądze na Indywidualnych Kontach Emerytalnych (IKE). Obecnie zgromadzonych jest na nich ok. 3,5 mld zł. Dużo to, czy mało? Niewiele, bo dla porównania trzymamy ponad pół biliona złotych na lokatach bankowych. Trzeci filar okazuje się więc póki co niewypałem.

Może powinniśmy brać wzór z Brytyjczyków? U nich dla odmiany zmiany w systemie emerytalnym odnotowują sukces – i to niemały. W zeszłym roku, właśnie w październiku, miesiącu oszczędzania, rząd wprowadził tam system automatycznego zapisywania (automatic enrolment, w skrócie AE). Jego celem jest zapewnienie ludziom z przeciętnymi i niskimi wynagrodzeniami dodatku do państwowej emerytury.

Liczba osób, która zaczęła oszczędzać dzięki AE, przekroczyła już milion. Program automatycznego zapisywania polega na tym, że składka emerytalna jest finansowana tak przez pracownika, jak i przez jego pracodawcę i odprowadzana do zakładowego funduszu emerytalnego, co oznacza automatyczne zapisanie się pracownika do programu. Jeśli chce on od niego odstąpić, oczywiście może, tylko szczerze – skoro wygodnie ten proces dzieje się sam z siebie, to komu by się chciało tam jeszcze od niego odstępować i szukać alternatywy… Jak takie narzucone rozwiązania działają, widzimy doskonale w naszym kraju 😉 ile osób zadeklaruje chęć pozostania w OFE? Sądzę, że z lenistwa i wygody machną na to ręką.

Program AE objął wszystkich pracowników powyżej 22 roku życia o  wykazanych dochodach rocznych powyżej 8105 £, którzy przed 1 października 2012 roku nie przystąpili do programu emerytalnego oferowanego przez pracodawcę. Minister ds. emerytur Steve Webb szacuje, że program AE obejmie docelowo od 6 do 9 mln osób. Początkowo składka pracownika i pracodawcy wynosi po 1% płacy, jednak przyszła składka wnoszona przez pracownika w ramach AE ma wynieść 4% wynagrodzenia, dodatkowa dopłata pracodawcy 3%, a ponadto dojdzie jeszcze 1% z tytułu ulgi podatkowej.

Cóż, wzorem Brytyjczyków bądź nie, coś trzeba zrobić. Niskie oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych wzbudza wśród Polaków zniechęcenie i frustrację – jak tu oszczędzać, skoro oprocentowanie ledwo co pokrywa inflację? O jakim zysku tu mowa? A do tego wiwisekcja systemu emerytalnego, której finał, póki co, rozgrywa się w Trybunale Konstytucyjnym – swoją drogą, polecam śledzić na bieżąco wiadomości na ten temat z Centrum Obsługi Emerytalnej.

Niestety przyszły niełatwe czasy dla rzeszy etatowych ciułaczy. Pora zacisnąć pasa i mimo wszystko nadal odkładać pieniądze, bo wbrew temu, do czego przekonują najwięksi malkontenci, odkładanie kasy do skarpety wcale sprawy nie rozwiązuje i naszej sytuacji finansowej nie poprawia.

Dodaj komentarz