Budżet domowy

Planowanie budżetu domowego na nowy rok

Nowy Rok oznacza oczywiście nowe plany, także w kwestiach finansowych. Jak wspominałam we wpisie podsumowującym mijający rok, preferuję strategię małych kroków, ale konsekwentnie wdrażanych. Nie uznaję jednorazowych zrywów, bo wiem, że przystąpienie do ich realizacji to często li tylko objaw słomianego zapału. Ludzie nastawieni na szybkie osiąganie efektów zniechęcają się już po kilku dniach. Jeśli w ciągu roku przytyło się 15 kilogramów, to w miesiąc się tyle nie schudnie 😉 Jeśli całe życie paliło się papierosy, to nie rzuci się tego nałogu tak o, od jutra, bez nieprzyjemnych dolegliwości i głodu nikotynowego. I podobnie jest też w innych dziedzinach życia. Nagromadzonych długów w okamgnieniu się nie spłaci, a dziury w budżecie domowym raz dwa nie załata itp., chyba że los się do nas uśmiechnie i wygramy w lotka, ale umówmy się, że to mało prawdopodobny scenariusz. Można jednak powoli zmieniać swoje podejście do pieniędzy na lepsze, bo na to bezsprzecznie mamy bezpośredni wpływ. I najlepiej zacząć od początku, czyli od przygotowania i systematycznego uzupełniania domowego budżetu.

Zmiany w arkuszu budżetu domowego

W maju 2013 roku opublikowałam krótki wpis o budżecie domowym w arkuszu kalkulacyjnym, w którym wymieniłam najważniejsze powody i korzyści, dla których warto zacząć spisywać swoje comiesięczne wydatki i dochody, dlatego nie będę ich tutaj powtarzać i zainteresowanych odsyłam do starego wpisu. Podkreślałam w nim, jak ważne jest planowanie budżetu domowego i że najłatwiej jest tego dokonać dzięki prostym narzędziom. Takim prostym narzędziem jest niewątpliwie przygotowany w arkuszu kalkulacyjnym plik budżetu domowego. Kiedyś taki szablon znalazłam w internecie i przerobiłam na własne potrzeby. Po ponad roku użytkowania go doszłam jednak do wniosku, że pora na mały lifting, zauważyłam bowiem, że nie do końca spełnia on moje oczekiwania.

Przede wszystkim, brakowało mi w nim bardziej szczegółowych kategorii. Zakupy spożywcze notowałam w kategorii ŻYWNOŚĆ, ale bardzo trudno było się przez to rozeznać, gdzie zakupy spożywcze są dla mnie najbardziej korzystne, gdzie jest najtaniej, a gdzie zdecydowanie za drogo. Podobnie było z kategorią STOŁÓWKI i RESTAURACJE; mimo że staram się sama szykować obiad do pracy, to często po prostu doba jest dla mnie zbyt krótka i nie jestem w stanie upichcić czegoś wieczór wcześniej, co kończy się jedzeniem obiadu gdzieś na mieście. I znowu – brak bardziej szczegółowej rozpiski utrudniał mi identyfikację najkorzystniejszych dla mojego portfela lokali. Zakupy drogeryjne sprawiały mi ten sam kłopot: czy taniej wychodzą mi zakupy w Hebe, Naturze, czy w Rossmannie? Często nie miałam siły, by mozolnie odkopywać te dane, paragony wrzucone do jednego worka w kategorii KOSMETYKI i DODATKI.

W nowym pliku utworzyłam więc dodatkowy arkusz z rozpisaniem podkategorii. Na głównej zakładce istnieje kategoria ŻYWNOŚĆ, ale nie wpisuję w nią bezpośrednio moich zakupów – robię to w drugim arkuszu, gdzie na kategorię ŻYWNOŚĆ sumują się rekordy dedykowane konkretnym sklepom, w których najczęściej robię zakupy. I tak swoje wiersze mają na własność Biedronka, Lidl, Auchan itd. Z pozostałymi problematycznymi kategoriami rozprawiłam się identycznie. Oprócz wspomnianych RESTAURACJI oraz KOSMETYKÓW, utworzyłam dodatkową kategorię główną TRANSPORT, na którą składają się podkategorie bilety MPK, PKP, taxi i inne.

Zabieg ten nie sprawił, że arkusz jest trudniejszy w obsłudze. Po prostu trzeba pamiętać, że na głównym arkuszu nie należy do tych kategorii wpisywać kwot zakupów, tylko w arkuszu drugim, z podkategoriami. Odpowiednia formuła sumuje wszystkie wydatki i umieszcza wynik w widoku głównym za mnie, sama nie muszę więc nic dodawać i kombinować.

Zaszła też drobna zmiana w arkuszu głównym – wyszczególniłam osobno grupę wydatków pod nazwą DOM. Dotychczas odnotowywałam płatność za mieszkanie w grupie RACHUNKI I PŁATNOŚCI, kategoria MIESZKANIE, z biegiem czasu doszłam do wniosku, że można by było wydatki mieszkaniowe wyodrębnić. I tak koszty wynajmu, napraw, chemii gospodarczej czy zakup sprzętów i mebli zostały ujęte bardziej przejrzyście, w jednej grupie.

Nowy plik z szablonem budżetu domowego

Znajdziecie go do pobrania za darmo poniżej. Jest on oczywiście wyczyszczony z moich danych finansowych, zamieściłam jedynie w kilku komórkach przykładowe kwoty, by zobrazować, jak on działa. W polach komentarzy zamieszczam po staremu kwoty wydatków wraz z datą.

Jako że nie korzystam z pakietu biurowego Microsoft Office, całość sporządziłam w darmowym pakiecie OpenOffice. Umożliwia on zapisanie arkusza zarówno we własnym formacie, jak i w formacie Excela. Tak więc udostępniam arkusz dla programu Calc (.ods), a także Excel (.xls) – jednak nie daję gwarancji, że plik excelowski się nie „rozkrzaczy” 🙂 raczej nie powinien, ale wolę uprzedzić na wypadek, gdyby coś się w nim brzydko wyświetlało.

Budżet domowy – plik .ods

Budżet domowy - arkusz kalkulacyjny - plik .ods

Budżet domowy – plik .xls

Budżet domowy - arkusz kalkulacyjny - plik .xls

Plik ten można wyedytować według gustu, wpisać własne kategorie, a moje, niekoniecznie dla Was odpowiednie, pokasować. Nikt nie powinien mieć z tym raczej większych problemów, gdyby jednak pojawiły się jakikolwiek pytania – zapraszam do komentowania/mailowania.

Mam plik – co dalej?

Przede wszystkim trzymaj się czterech podstawowych zasad, które pomogą Ci uniknąć dziury budżetowej na koniec każdego miesiąca:

  • Naucz się oszczędzać – odkładaj regularnie określoną kwotę, najlepiej co miesiąc. Nie odkładaj jej jednak do świnki skarbonki – otwórz swoje indywidualne konto oszczędnościowe! Szczegóły nieco niżej. Na Twoją korzyść działać wtedy będzie tzw. procent składany. Pilnuj, by stopa zwrotu przewyższała poziom inflacji, w przeciwnym wypadku Twoje pieniądze będą traciły na wartości.
  • Najpierw płać sobie – ustaw automatyczny przelew określonej kwoty na Twoje konto oszczędnościowe, gdy tylko wypłata trafi na Twój rachunek osobisty. Zacznij od 3% – gdy zobaczysz po trzech miesiącach, że świat Ci nie runął z powodu odprowadzania tych oszczędności, zwiększ kwotę do 5%; później do 10% itd., aż do momentu, gdy stwierdzisz, że na więcej nie możesz sobie pozwolić bez wyraźnego pogorszenia standardu Twojego życia.
  • Wydawaj mniej, niż zarabiasz – jeśli Twoje wydatki przewyższają dochody, nic dziwnego, że ciągle się zapożyczasz i ledwie wiążesz koniec z końcem. Oducz się życia ponad stan, a zaprocentuje Ci to w przyszłości. Przypilnowanie tego bilansu zapewni Ci właśnie proponowany przeze mnie arkusz budżetu domowego 🙂
  • Nie bój się inwestować – inwestowanie to nie tylko giełda i akcje, jeśli o to masz obawy. Istnieją też mniej agresywne, dużo bardziej bezpieczne formy lokowania kapitału. O części z nich już pisałam, a o pozostałych będę pisać na blogu niebawem 😉

Przy wyborze najlepszego rachunku osobistego (oraz konta oszczędnościowego), możesz skorzystać z porównywarek internetowych:

By przejrzeć ofertę bankowych kont oszczędnościowych, odszukaj tę kategorię bezpośrednio w menu na danej stronie.

Identyfikacja finansowych dziur

Na sam koniec chcę dorzucić co nieco o zidentyfikowanych w moim budżecie pożeraczach pieniędzy. W ich namierzeniu pomogło mi właśnie prowadzenie budżetu domowego. Po roku pilnego uzupełniania mogę dzięki temu określić, gdzie chcę zacisnąć pasa w 2014 roku.

Ograniczę wydatki na odzież. Ten rok był dla mnie rokiem wydatków odzieżowych głównie z powodu zainteresowania się sportami górskimi – narciarstwem i wędrowaniem. Odzież sportowa do tanich nie należy, co widzę wyraźnie w tegorocznym podsumowaniu mojego budżetu. Największe wydatki poczynione w tej kategorii to:

  • Styczeń – Decathlon: kask narciarski, bielizna termiczna, kominiarki, 319,96 zł, 13.01.2013r.; Decathlon: polar, 39,99zł, 19.01.2013r.
  • Lipiec – Decathlon, odzież rowerowa, kurtka + koszulka, 94,98 zł, 07.07.2013r.; Intersport, buty biegowe Asics, 399,99 zł;
  • Wrzesień – Decathlon, buty Forclaz 500 lady brown, 199,99 zł 12.09.2013r.; 4F, spodnie damskie DL SPDT201 z membraną, 149,90 zł, 23.09.2013r.

1204,81 zł wydałam na samą odzież sportową. A gdy dodam do tego zakup nowej pary butów na zimę, kilku eleganckich strojów do biura (po awansie nagle okazało się, że muszę ubierać się bardziej oficjalnie – niezbędne było zakupienie garsonek/bluzek w kolorach czarno-białych tudzież granatowych) oraz pomniejszych dodatków, to wyszło niemal jeszcze raz tyle. Plan na 2014? Oczywiście zredukować te wydatki do minimum, co nie będzie zbyt trudne, bowiem odzież sportową skompletowaną już mam, a i moje stroje biurowe mam nadzieję, że służyć mi będą jeszcze długo i szczęśliwie 🙂 przyszłoroczny limit na tę kategorię pomniejszam więc o 50%.

Kolejna kategoria, na której chcę zaoszczędzić w przyszłym roku, to spożywanie posiłków poza domem – czy to w ramach kolacji, obiadów, czy kawki lub piwa ze znajomymi. Średnia miesięczna w 2013 roku na wizyty w punktach gastronomicznych i pubach wyniosła u mnie 261,25 zł  (najmniej 119 zł w marcu i najwięcej 430 zł w styczniu – cholercia, mijający rok zaczęłam z grubej imprezowej rury, nigdy więcej takiego spustoszenia finansowego nie zarejestrowałam) i wiem, że spokojnie i ją mogę o połowę uciąć.

Mam zamiar to osiągnąć dzięki następującym krokom:

  • Jako że nie zawsze udaje mi się przygotować obiad do pracy, postaram się przestawić na jedzenie kanapek w te dni, kiedy nie mam własnego obiadu. Zrobienie kanapki w postaci: bułka, masło, sałata/pomidor, ser żółty i szynka nie zajmuje dużo czasu, więc rano powinnam się uporać sprawnie z naszykowaniem takiego ekwipunku. Jako przekąski służyć mi będą jogurt i jakieś dwa owoce.
  • Jeśli już będę musiała zjeść na mieście, kupować będę tańsze zestawy dnia – nie będę miała co prawda szerokiego wyboru, co chcę mieć konkretnie na talerzu, tylko zdam się na pomysłowość szefa kuchni, jednak dzięki temu zaoszczędzę kilka złotych. W punktach, w których się stołuję, między samemu skomponowanym zestawem obiadowym a oferowanym daniem dnia jest zazwyczaj 4-5 zł różnicy na korzyść klienta.
  • W restauracjach pytać będę o mniejsze porcje. Jeśli takie nie będą oferowane, poproszę o spakowanie mi drugiej połowy na wynos – w barach często porcje obiadowe są nienormalnie wielkie. Dotychczas starałam się wszystko zjeść naraz i czułam się przez to objedzona i ociężała, a po 4 godzinach i tak znów się robiłam głodna (czy tylko ja mam ten problem?) – teraz będę miała drugą połowę obiadową zapasową.
  • Ograniczę spożycie alkoholu. Szczególnie piwa, które bardzo niestety lubię. Nie pijam marketowych sikaczy, tylko gustuję w piwie lepszym jakościowo (m.in. Primator, Ciechan, Czarnków). Cena oczywiście idzie w parze z jakością, więc zamiast płacić 2 zł za lichy browar, wydawałam 4-5 zł na butelkę, jeśli nie więcej. Od połowy roku rzadziej pijam poza domem (raczej zaopatrywałam się w procenty w ramach organizowanych u znajomych czy u mnie domówek), teraz i „domową konsumpcję” chcę ukrócić. Zakładam ambitny plan – nie więcej jak dwa piwa miesięcznie, chociaż liczę też na miesiące, kiedy w ogóle nie wezmę alkoholu do ust. I mam zamiar się tego też trzymać z uwagi na moje wysiłki o utrzymanie super formy fizycznej 🙂 wszak alkohol jest dość kaloryczny, mam więc dodatkową motywację pozafinansową.
  • Ograniczę spożycie słodkich przekąsek. Prawda bolesna, ale nawet jeden andrucik za 1,50 zł dziennie w pracy to ok. 30 zł miesięcznie, a 360 zł rocznie. Chociaż takich zapychaczy nie kupuję codziennie, to jednak gdzieś tam w moich rachunkach one przemykają. Bye bye słodziaki; podobnie, jak z alkoholem – nie tylko ze względu na finanse żegnajcie, ale i ze względu na życie w stylu fit.

To są w zasadzie dwie główne, uwierające mnie grupy wydatków, które mam zamiar trzymać na wodzy w 2014 roku, Was za to proszę o trzymanie kciuków za moje powodzenie w realizacji „redukcyjnych” planów. Dzięki powyższym poczynaniom istnieje u mnie szansa na zaoszczędzenie w sumie ponad 2500 zł w skali roku.

Liczę też, że mój wpis i podpięte do niego pliki z budżetem domowym w arkuszu kalkulacyjnym pomogą i Tobie w realizacji własnych, finansowych planów oraz w zidentyfikowaniu tych obszarów, które wymagają podjęcia zdecydowanych kroków. Jeśli od tego wpisu zamierzasz rozpocząć na poważnie swoją przygodę z oszczędzaniem, inwestowaniem i budowaniem niezależności i stabilności finansowej, dopinguję Cię z całego serca. Mam nadzieję, że za rok będziemy mogli podzielić się swoimi sukcesami na tym polu i napiszemy: udało mi się.

Pragnę w tym miejscu na sam koniec życzyć wszystkim moim dotychczasowym, a także nowym Czytelniczkom i Czytelnikom bloga wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku 2014, by był on bogaty w sukcesy i upłynął Wam w zdrowiu i radości.

pieniadze-dla-pan-lead

20 thoughts on “Planowanie budżetu domowego na nowy rok

  1. Hej dan_daki. Wierzę Ci na słowo. Odpisuję Ci tutaj, bo u Michała zabrakło – reply. Dawno nie zaglądałem na Twego bloga i cieszy mnie, że jakościowo się rozwija. Życzę sukcesów w Nowym Roku

  2. Dan_daki, mam pytanie. Też prowadzę budżet ale dodatkowo podzieliłam sobie jedną zakładkę na dni, żeby wpisywać na bieżąco zakupy. Ty wpisujesz hurtem raz w miesiącu?

    • Cześć POla. Za jednostkę czasu przyjęłam miesiąc. Gdy dokonuję zakupu np. produktu spożywczego, to dopisuję do danej komórki kolejne wartości (czyli np. w komórce Biedronki na styczeń wpisuję: =27+30+42… itd.). Dane uzupełniam różnie, przeważnie siadam do uzupełniania w weekend. Datę konkretnego zakupu wpisuję do pola komentarza (można je dodawać, klikając w komórkę prawym przyciskiem myszy i wybierając Dodaj komentarz). Komentarze stają się widoczne w „chmurce”, gdy najadę kursorem myszy na komórkę.

  3. Również życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

    Ja, zamiast Excela, do budżetu domowego korzystam z aplikacji http://mymoney.pl ze stajni firmy, w której pracuje. Co prawda niektórzy uważają, że trzymanie takich danych „u kogoś” nie jest pewne, ale ja jakoś nie mam bzika na tym punkcie.

    Moim największym problemem z budżetem domowym jest to, że czasem zdarza mi się zapomnieć o jakimś zakupie, zgubić paragon, nie mieć czasu zaktualizować itp… Ale staram się to ograniczać.

    • Hej Magda, tak, znam MyMoney, wspominałam o tej platformie tutaj: http://kobiecefinanse.pl/przeglad-programow-do-prowadzenia-budzetu-domowego-czesc-druga/

      Najważniejsza w prowadzeniu budżetu domowego moim zdaniem jest wygoda i prostota. Jeśli takie rozwiązanie bardziej Ci odpowiada, to czemu nie 🙂 ja się do arkusza kalkulacyjnego po prostu przyzwyczaiłam, chociaż coraz bardziej przekonuję się też do aplikacji mobilnych (bo komórkę mam niemal zawsze pod ręką i łatwo odnotować każdy wydatek). Pozdrawiam 🙂

    • Mam pytanie w sprawie mymoney.pl, przeczytałam posta, zarejestrowałam się i wpisałam wszystkie wydatki z podziałem na kategorie a później ustawiłam limity. Ale program nie odejmuje mi z limitów już wprowadzonych wydatków z poszczególnych kategorii, dlaczego? Pisze, wydałeś na rachunki i opłaty x zł, a w limitach np. w kategorii żywność jest info wydałeś 0 zł co jest nieprawdą.
      Dodam że wynagrodzenie wpłynęło 27.12 i ustawiłam własny zakres pomiędzy 27.12 a 26.01.2014

      • Hej POla, jak na moje oko to wszystko jest ok, bo jeśli Twój wydatek dotyczył żywności, to nie powinien być odjęty od kategorii Rachunki i opłaty, tylko od limitu powiązanego z kategorią Wydatki bieżące –> Żywność 🙂 Jeśli np. za prąd zapłaciłaś 80 zł, a za żywność 100 zł, to 80 zł będzie odjęte od limitu Rachunki i płatności, a zakup spożywczy odpowiednio 100 zł od Bieżących wydatków. BTW., ja limity ustawiałam u siebie przed wprowadzeniem jakichkolwiek wydatków, więc może to też jest jakiś powód. Jeśli żadne z powyższych nie pomogło, to napisz mail do administracji, może to jakiś złośliwy błąd systemu? Pozdrawiam, dd.

      • POla, jest tak, jak pisze dan_daki, to są dwie różne kategorie.

        dan_daki, masz rację – grunt to się do czegoś przyzwyczaić i skrupulatnie z tego korzystać, a nasze budżety domowe będą wzorowe 😉

  4. Hej!
    Dzięki za garść przydatnych wskazówek – zassałam sobie plik z excelem. Nie tyle chodzi mi o oszczędzanie, co zorientowanie się, ile ja w ogóle mam, i ile wydaję. Gdy w grę wchodzi zarabianie w dwóch krajach i wydawanie takoż w obu, szaleństwo finansowe się podwaja. Więc na nowy rok postanowiłam spróbować z takim rozwiązaniem. Zastanawiam się tylko, czy po paru tygodniach nie zacznę być bardziej sfrustrowana niż zadowolona z dokładnych informacji o stanie kont 😉 Pozdrowienia!

    • Hej Karo, życzę powodzenia w notowaniu 😉 na początku bardziej, niż frustracja, może pojawić się zdziwienie – to ja na X tyle wydaję? Człowiek nie ma pojęcia o wielkości wydatków, póki tego nie zobaczy na własne oczy… Plik zawsze możesz też wyedytować na miarę swoich potrzeb – np. ja aktualnie nie śledzę opłat za prąd, wodę itd., bo co miesiąc i tak płacę z góry ustaloną kwotę za wynajem – stąd tylko taka pozycja w moim zestawieniu. Na zakładce z podkategoriami warto w innym wypadku utworzyć sobie kolejną tabelę z zestawieniem opłat za poszczególne media. Pozdrawiam 🙂

      • Hej! Przystosowałam sobie plik pod kątem potrzeb, arkusze wprawdzie podwojone, ale lepiej oddadzą bilans zysków/strat w obu miejscach. 😉 Najbardziej mnie chyba ciekawi kwota, która zostaje utopiona w przekąskach, kawkach i jedzeniu na mieście (tu to bardzo popularne i mieszkam za daleko od centrum, by jeździć na obiadki do siebie). Interesuje mnie też optymalizacja pod kątem mojego najważniejszego źródła wydatków, czyli wyjazdów. Wolę przycisnąć wcześniej, a później mieć spokój, zwłaszcza że ceny biletów mi się automatycznie niedawno podwoiły. No ale pażywiom, uwidim 🙂

  5. Planowanie budżetu domowego to podstawa. Niestety jeszcze wiele czasu upłynie, zanim wielu ludzi to zrozumie. W polskim szkolnictwie powinien być przedmiot – edukacja finansowa i dzieci powinny od najmłodszych lat być uczone, jak planować budżet, jak oszczędzać pieniądze i jak budować finansową niezależność. Ale wydaje mi się, że nie wszyscy to rozumieją i napędzają wszechobecny konsumpcjonizm i promują wydawanie pieniędzy gdzie tylko się da.

  6. Bardzo ciekawe możliwości daje strona https://www.edufinance.pl
    Można tutaj zaplanować dokładnie swój budżet, określić jakie mamy wydatki stałe, zmienne. Dodatkowo dostajemy możliwość długoterminowego planowania dzięki czemu łatwiej określić w jaki sposób obniżyć wydatki aby zaoszczędzić.

Dodaj komentarz