Polityka komentarzy

Bardzo cenię pozostawiane przez Was, Czytelniczki i Czytelników, komentarze. Cieszę się, że chętnie dzielicie się na łamach bloga swoimi przemyśleniami, rozterkami, mniejszymi i większymi sukcesami. Jestem wdzięczna za słowa pochwały, jak i konstruktywną krytykę. Za wszystkie te komentarze serdecznie dziękuję, często stanowią one dla mnie inspirację do pisania kolejnych notek. Dziękuję raz jeszcze i zachęcam do regularnych odwiedzin i pozostawiania śladu po sobie 🙂

Niestety, od czasu do czasu w kolejce do moderacji czekają komentarze, których jako właściciel tej strony pozwalam sobie nie publikować. I nie mam tu na myśli spamu rozsyłanego automatycznie przez boty – ten rodzaj „komentarzy” skutecznie odfiltrowuje mi wspaniała wtyczka Akismet.

Polityka komentarzy
Źródło: Master isolated images / FreeDigitalPhotos.net

Mam tu na myśli wszystkie, jak to nazywam, „puste komentarze”, które kompletnie nie wnoszą żadnej wartości merytorycznej do dyskusji, a których zadaniem jest wyłącznie przekierowanie ruchu na inną stronę:

„fajny wpis, piszę o tym samym pod adresem XYZ!”;

„ale super stronka, mam zamiar tutaj często zaglądać, zapraszam do mnie!”;

„spoko wpis, pzdr”

„zgadzam się z Tobą całkowicie”

itp., itd…

A w podpisie aktywny link.

Nie wyłączam na swojej stronie możliwości wklejenia adresu do własnej strony, jednak sam komentarz nie powinien być podobny do przytoczonego przeze mnie powyżej „pozycjonerskiego spamu”.

Link do własnej strony (tj. konkretnego na niej artykułu) w treści komentarza można zamieścić, jeśli tematycznie nawiązuje on do mojego wpisu, jest uzupełnieniem tematu – pozwalam tu sobie na subiektywną ocenę, czy i na ile odsyłacz spełnia te kryteria.

Nick pod jakim zostawiony jest komentarz nie powinien być nazwą innego serwisu WWW czy firmy – dyskutuję z ludźmi, nie z bezosobowymi podmiotami, dlatego mile widziane są Wasze internetowe pseudonimy, imiona, bądź też pełna godność. W podpisach akceptuję tylko linki do autorskich stron, przy czym podpięta powinna być strona główna, a nie podstrony. Nie akceptuję w podpisie komentującego adresów do komercyjnych portali, banków, zakładów ubezpieczeń, instytucji finansowych, firm prowadzących inną działalność komercyjną/sprzedażową. Przykro mi, ale takie praktyki najczęściej są dziełem firm pozycjonujących i pseudoagencji SEO, a nie chcę mieć ich potopu na łamach mojego bloga. Wtedy naprawdę cenne komentarze i opinie giną w nawale jałowego tekstu.

Przede wszystkim jednak nie toleruję w komentarzach chamstwa i wycieczek personalnych. Nie obrażajmy siebie nawzajem. Każdy ma prawo mieć odmienne zdanie, co wcale nie znaczy, że Twoja czy moja opinia to jedyna słuszna wykładnia. Póki kulturalnie bronimy swojego stanowiska, nie ma problemu. Ale jeśli tylko jedna strona zaczyna obrażać drugą, lecą wyzwiska i epitety, tnę takie komentarze bezlitośnie. Cieszę się, że dotychczas nie było takiego obrzucania się błotem i mam nadzieję, że nie będzie go też w przyszłości.

Tak samo absolutnej anihilacji poddawane są wpisy cechujące się mową nienawiści, definiowaną przez radę Europy jako „wszystkie formy ekspresji, które rozpowszechniają, podżegają, wspierają lub usprawiedliwiają nienawiść rasową, religijną, ksenofobię, antysemityzm lub inne formy nienawiści wynikające z nietolerancji, łącznie z nietolerancją wyrażoną za pomocą agresywnego nacjonalizmu i etnocentryzmu, dyskryminacją i wrogością wobec przedstawicieli mniejszości, imigrantów i osób obcego pochodzenia„.

Jeśli komentujesz tu po raz pierwszy, Twój komentarz przed publikacją zostanie przesłany mi do zatwierdzenia.

No, dobrnęliśmy do końca 🙂 jeśli przyjmujesz do wiadomości powyższe i zgadzasz się ze mną w 100%, to…. Bardzo mi miło! Feel free to leave your comments! 😉

2 myśli na temat „Polityka komentarzy

Dodaj komentarz