Programowanie dla kobiet

Programowanie dla kobiet, czyli kobieta w IT krok po kroku

Pewien wiralowy obrazek, który przewijał mi się do niedawna wśród wiadomości na facebooku, przedstawiał uśmiechniętą kobietę układającą czyste pranie w łazience. Napis na nim umieszczony głosił: dobrze, że wynaleziono pralkę, dzięki temu kobieta też może programować. Muszę przyznać, że za pierwszym razem nawet ja parsknęłam śmiechem. Z zadowoleniem jednak stwierdzam, że może i powoli, ale sytuacja kobiet na rynku IT się zmienia. Kobiety w IT nie są już rzadkim zjawiskiem, jak choćby 15-20 lat temu, mimo że branża nadal jest zdominowana przez mężczyzn. Od czego zacząć, jeśli kobieta chciałaby się przebranżowić i szuka pracy jako testerka, informatyczka, programistka? I przede wszystkim, czy w ogóle warto pchać się do tego całego IT?

Perspektywy pracy dla kobiet w branży IT

Skąd w ogóle taki temat na blogu o finansach? Powodów, jak się przekonacie, jest kilka. Przede wszystkim, branża informatyczna jest perspektywiczna i zarobki w niej, co tu dużo kryć, są bardzo atrakcyjne w porównaniu do zarobków w innych sektorach gospodarki. Poza tym technologie w różnej postaci towarzyszą nam na co dzień, praktycznie 24/7 – czy to za sprawą laptopa, telewizji, smart watcha czy smartphone’a. Chcąc tego, czy nie, każdy z nas w różnym stopniu ma styczność z rynkiem IT. I tego trendu raczej nie da się zatrzymać, chyba że na Ziemię spadnie jakieś wielkie kosmiczne nieszczęście… 😉

Informatyka to bardzo pojemna dziedzina, co sprawia, że osoby posiadające różny wachlarz kompetencji mogą znaleźć tu coś dla siebie. Niestety, nieznajomość branży sprawia, że sporo osób stawia pomiędzy informatykiem a programistą znak równości, co zwykle doprowadza tych drugich do przysłowiowej szewskiej pasji 😉

Praca w IT może przybrać rozmaitą postać – wymienię najczęściej pojawiające się w ogłoszeniach o pracę stanowiska:

  • programista – często w opisie pojawia się nazwa frontend lub backend developer – i tutaj przewijają się różne języki programowania, np.: Java, C#, C++, Python, Assembler, PHP, JavaScript, Ruby, Perl.
  • tester oprogramowania
  • informatyk / technik informatyk
  • architekt systemów
  • analityk systemowy
  • administrator sieci / infrastruktury IT
  • administrator systemu
  • administrator baz danych
  • specjalista ds. integracji systemów
  • konsultant SAP / wdrożeniowiec
  • webmaster
  • product manager
  • project manager
  • product owner
  • scrum master
  • grafik / projektant
  • specjalista ds. SEO / SEM / marketingu internetowego
  • specjalista ds. e-commerce
  • analityk internetowy

i masa, masa innych.

Jak wspomniałam, zarobki w branży informatycznej są wysokie. Poniższe zestawienie daje orientacyjne wyobrażenie, jakiej wielkości są to kwoty. Dane pochodzą z Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń za marzec 2017. Bardzo lubię badania publikowane przez ten ośrodek, ponieważ prezentowane przez niego wyniki opierają się głównie na medianie i kwartylach, a nie średnich płacach, dają więc pełniejszy obraz rzeczywistości:

Zarobki administratora bazy danych.
Próba: 627 administratorów baz danych, źródło: wynagrodzenia.pl
Zarobki testera oprogramowania
Próba: 2402 testerów oprogramowania, źródło: wynagrodzenia.pl
Zarobki programisty C/C++
Próba: 2262 programistów c/c++, źródło: wynagrodzenia.pl
Zarobki programisty JAVA
Próba: 4162 programistów java, źródło: wynagrodzenia.pl
Zarobki programisty PHP
Próba: 2232 programistów php, źródło: wynagrodzenia.pl
Zarobki konsultanta SAP
Próba: 631 konsultantów sap, źródło: wynagrodzenia.pl
Zarobki Scrum Masterów
Próba: 38 scrum masterów, źródło: wynagrodzenia.pl

A jak sięgają po te pieniądze kobiety? Powoli, nieśmiało – według raportu TMT Predictions 2016 opracowanego przez Deloitte, odsetek zatrudnionych kobiet w branży IT wynosi ok. 25%. Spójrzmy na kolejne dane:

Kobiety w IT - infografika
Kobiety w IT w Polsce – źródło.

Sektor IT jest na tyle dynamiczny, że właściwie stał się rynkiem pracownika – zjawisko bezrobocia w tej branży praktycznie nie istnieje, chyba że na czyjeś własne życzenie. Prawda jest taka, że pracodawcy wyszarpują sobie specjalistów z rąk. Już teraz w Polsce mamy deficyt pracowników IT, który szacuje się na ok. 50 tys. osób, co sprawia, że zarobki wciąż szybują w górę i firmy prześcigają się w atrakcyjnych benefitach pozapłacowych. Muszą być w tym naprawdę oryginalne, bo oferowanie kart Multisport i prywatnej opieki medycznej to już od kilku lat standard, który na niewielu kandydatach o pracę robi wrażenie.

Jakie inne plusy ma dla kobiet praca w IT? Magiczne hasło: możliwość pracy zdalnej. Rzecz szczególnie ważna i przydatna dla matek, którym np. akurat dziecko się pochorowało i chcą je mieć na oku. Nie trzeba brać urlopu, aby pogodzić pracę z czuwaniem nad szkrabem. Gdy ktoś np. programuje, to musi mieć po prostu do dyspozycji komputer, połączenie z internetem i skonfigurowany VPN.

Wszystko to brzmi kusząco, prawda? No to idziemy dalej.

Chcę pracować w IT, ale mam obawy…

Aż chce się zakrzyknąć: ach te baby!!! 🙂 Zawsze ogarniają nas setki wątpliwości, prawda? I ten wredny troll z tyłu głowy, który zwykle nadaje jedno i to samo: a po co ci to, a przestań, bo co zrobisz, jak się nie uda? Tylko się wygłupisz!

W kwestii tego typu myśli ujmę to krótko: DAJCIE SPOKÓJ! 🙂 A sobie szansę.

Taki troll kiedyś odezwał mi się w momencie, jak trzeba było wybrać kierunek studiów. Miałam problem, bo interesowało mnie kilka różnych dziedzin. Uwielbiałam język niemiecki, więc ostatecznie poszłam na germanistykę, ale gdzieś w połowie studenckiej przygody pojawiły się wątpliwości – co ja będę robić po tej całej filologii? I jakie z tego będę mieć pieniądze? Czy będę uczyć w szkole? Nie widziałam się w roli nauczyciela. Po praktykach pedagogicznych w gimnazjum i liceum stwierdziłam, że to by była największa krzywda, jaką mogłabym sama sobie zafundować.

A może zostać tłumaczem? W sumie, ciekawa opcja, ale np. na tłumacza przysięgłego (z lepszymi zarobkami) musiałabym zdawać specjalny egzamin w stolicy, który w dodatku kosztował niemało. Gdyby się go za pierwszym podejściem nie zdało (bardzo wysokie prawdopodobieństwo, bo przesiew był solidny), to ponowne podejście kosztowałoby jeszcze więcej. W tamtym czasie nie było mnie na takie rarytasy stać.

Odezwała się też tęsknota za tym, czym się zajmowałam jeszcze w szkole – za IT, a przede wszystkim tworzeniem stron www. Byłam i nadal jestem samoukiem – jak się uprę, potrafię się zmobilizować do nauki nowych rzeczy. Dzięki temu brałam udział w szkolnych konkursach informatycznych i zdobywałam w nich nagrody, a także kiedyś udało mi się sprawnie przyswoić HTML, CSS, MySQL i PHP, znany był mi też w podstawowym zakresie Turbo Pascal. Jaka byłam z siebie dumna, gdy w 2003 roku stworzyłam od A do Z sama swoją pierwszą poważną stronę internetową o literaturze! Na napisanie jej „bebechów” w PitPadzie spędziłam wieki, tak samo na obróbkę bannerów i innych grafik – na dzisiejsze standardy są one strasznie brzydkie i archaiczne, ale wtedy to było to! W czasach, gdy nie miałam zielonego pojęcia o SEO i pozycjonowaniu, udało mi się zdobyć dla Brulionu (bo tak się owa strona nazywała) wysoki page rank, a na maila spłynęły kilkakrotnie zapytania o odsprzedanie witryny. Ech, aż się łezka w oku kręci.

Efekt tej tęsknoty był taki, że rozpoczęłam studia dzienne na innym kierunku, na informatyce i ekonometrii. W ramach rozrywki i potrzeby pisania, założyłam bloga – i tak zapoznałam się ze światem platform CMS. Potem było już z górki – praktycznie każda firma, w której pracowałam, była właśnie z sektora IT. Fakt, że znam niemiecki i angielski na zaawansowanym poziomie, otwierał mi kolejne furtki – wszędzie przyjmowano mnie z otwartymi ramionami. Takie połączenie dwóch przeciwległych dziedzin było zawodowym strzałem w dziesiątkę.

Obecnie zajmuję stanowisko kierownicze i brakuje mi „kodzenia”. PHP od czasu, gdy ostatni raz w nim robiłam coś poważnego (czyli grubo ponad 10 lat temu…), bardzo się zmienił. Będę musiała sobie go gruntownie odświeżyć. Pojawiła się też u mnie chęć nauczenia się czegoś zupełnie nowego – programowania w języku JAVA.

Dlaczego akurat Java? Odpowiedź jest prosta i trzypunktowa:

  • ludzie, z którymi pracuję, programują właśnie w PHP i Javie. W sumie dobrze by więc było, by ich manager miał większe pojęcie, co tak właściwie oni robią;
  • to nowoczesny, obiektowy i chyba w tej chwili najpopularniejszy język programowania – w każdym razie wnioskuję tak po samej liczbie ofert pracy – materiałów do jego nauki jest co niemiara;
  • jest językiem niezależnym od architektury – kod napisany w Javie wykonuje tzw. wirtualna maszyna Javy, która jest już dostępna dla większości systemów operacyjnych i procesorów.

Czeka mnie nie lada wyzwanie, bo doba ma tylko 24h, a obowiązków dookoła piętrzy się coraz więcej i więcej… Wierzę jednak, że i tym razem mi się uda. Mam nawet pomysł na mój pierwszy poważny projekt „javovy” 😉 jeśli się okaże on zdatny do użytku, to podzielę się z Wami efektem mojej nauki.

Po co jednak to wszystko piszę? Żebyście Babeczki nie tracił wiary w siebie! W swój zapał, umiejętność organizacji czasu i umiejętności. Spróbujcie! Z autopsji wiem, że im więcej człowiek ma na głowie, tym bardziej jakoś potrafi się zmobilizować i zawalczyć o to, na czym mu zależy.   

…chcę się nauczyć programowania!

Jeśli przekonałam Was do spróbowania swych sił w IT, a zwłaszcza w programowaniu – czytajcie dalej. Pytanie zasadnicze brzmi: skąd czerpać wiedzę o tym wszystkim? Szczególnie, gdy się kompletnie człowiek wcześniej w tej tematyce nie obracał, albo ma jeszcze dzieciaki do odchowania na głowie, a więc i wydatków mrowie, a i czasu do dyspozycji niewiele…

Odezwała się do mnie mailowo Ewelina, z takim oto zapytaniem:

Witaj Dana,

Mam prośbę o Twój komentarz na temat szybkich kursów na programistę. Dużo o tym w necie, ale laik ginie w gąszczu reklamówek i choć jestem pod ogromnym wrażeniem, że kilka lat studiów jest robione w kilka tygodni i pracodawcy „to kupują”, to z uwagi na jednak spory koszt, boję się zaryzykować.
Jestem matką trójki wspaniałych Synów i chciałabym się przebranżowić, żeby w dłuższej perspektywie pomóc Im finansować zabawę i rozwój, ale nie wiem czy to dla mnie. Kilkanaście lat pracuję w korporacjach, w księgowości i za kilka miesięcy wracam po macierzyńskim, ale szukam czegoś nowego, jak nie teraz, to po powrocie będzie ciężko, a że jestem perfekcjonistką, ze skłonnościami do pracoholiczki, to chciałabym to zrobić już, żeby zdążyć przed powrotem.
Cały czas myślę też nad tym, czy nie dałoby się połączyć dotychczasowego doświadczenia z programowaniem i już mam w głowie kilka pomysłów, ale też i całą masę obaw. 
Potrzebuję kopa, tylko takiego realnego, sprowadzającego na ziemię, a że u Ciebie zawsze rzeczowo na każdy temat, to pomyślałam, że podpytam, jeśli to głupie i nie masz czasu na takie narzucane kwestie, to też proszę napisz, będę bardzo wdzięczna za szczerość.

Dzięki z góry za pomoc.
Pozdrawiam,
Ewelina

Po pierwsze – na kursach tego typu absolutnie nie otrzymuje się tej samej wiedzy, co na studiach ścisłych. Gdy ktoś wybiera się na kilkuletnie studia informatyczne, to prócz programowania uczy się masy innych rzeczy – logiki, analizy matematycznej, probabilistyki, elektroniki itp., itd. Na kursach obszar wiedzy do przyswojenia przez uczestnika jest okrojony do jednego konkretnego zagadnienia – podstaw dotyczących tworzenia kodu w określonym języku programowania.

Szybkie kursy na programistę nie zrobią z nikogo programistki-wymiatacza. Dają one podwaliny do tego, żeby dalej już samodzielnie szlifować swój warsztat i poszerzać wiedzę. Żadna z tych rzeczy nie dokona się bez ciągłej nauki i praktyki. Tak to w tej branży wygląda – albo śledzi się nowinki i na bieżąco uzupełnia wiedzę i ćwiczy, pisząc własny kod, albo wypada się z gry – bo człowiek, niestety, zapomina. A języki programowania nieustannie ewoluują.

Dlatego jeśli naukę programowania można połączyć z już posiadaną wiedzą w innej dziedzinie lub też z obecną pracą, to na pewno nauka taka będzie bardziej efektywna i szybsza, a człowiek chętniej do niej zasiądzie.

Po drugie – kursy tego typu to nie jedyna opcja nauki (o innych za chwilę). Ich ogromną zaletą jest to, że kursant ma pod ręką tutora, który odpowie na jego pytania i wątpliwości. Dla kogoś kompletnie zielonego to niesamowita pomoc. Poza tym, na kursie zwykle przedstawiana teoria poparta jest od razu praktycznym wykorzystaniem wiedzy na przykładach – łatwiej więc ją utrwalić i poznać dobre praktyki kodowania (bo kodować również można źle, dobrze i lepiej…).

Podsumowując, jeśli:

  • potrzebujesz bodźca z zewnątrz, by się zmotywować do nauki i wytrwać,
  • dysponujesz odpowiednią gotówką (nie oszukujmy się – takie stacjonarne kursy-warsztaty do tanich nie należą),
  • zależy Ci na szybkim przyswojeniu wiedzy i od razu ćwiczeniach praktycznych,
  • wolisz mieć pod ręką „nauczyciela”, który od razu odpowie na Twoje wątpliwości i pomoże rozwiązać dany problem,
  • masz ten komfort, że wzięcie wolnego na cele edukacyjne nie wpłynie negatywnie na Twoją obecną pracę / sytuację materialną,
  • lepiej się uczysz w grupie, w której możesz na bieżąco dyskutować interesujące Ciebie zagadnienia,

to taki kurs będzie dla Ciebie dobrym rozwiązaniem. Jeśli natomiast:

  • potrafisz sama się zdyscyplinować i wytrwać w postanowieniach,
  • musisz naukę pogodzić jakoś z innymi obowiązkami (dzieci, praca, inne studia),
  • masz ograniczony budżet na własną edukację,
  • lepiej Ci się uczy samodzielnie – w spokoju, osamotnieniu,
  • preferujesz mniej formalne spotkania z adeptami programowania odbywające się od czasu do czasu, za które niekoniecznie trzeba płacić niebotyczne kwoty,
  • wolisz na własną rękę szukać rozwiązania danego problemu, niż prosić „mentora” o gotowe rozwiązania,

to myślę, że ograniczyłabym się do samokształcenia w domu. W jaki sposób można tak zdobywać wiedzę? Poniżej kilka podpowiedzi.

  • Książka + ćwiczenia praktyczne z własnym komputerem. Nie ma co rzucać się od razu po opasłe biblie programowania za kilkaset złotych. Przeważnie napisane są one takim językiem, że po kilku stronach nowicjusza albo rozboli głowa, albo zaśnie, albo stwierdzi, że z jego mózgiem jest coś nie tak, bo nie ogarnia, więc jednak lepiej dać sobie spokój… Wystarczy podstawowy podręcznik „dla żółtodziobów”. Zwykle zawierają one jakieś podstawowe zestawy ćwiczeń, a jak nie – jest masa literatury uzupełniającej z samymi zadaniami do rozwiązywania. Polecam serię „Head first”/”Rusz głową” – napisane są one tak łopatologicznie, a przy tym konkretnie, że już bardziej się chyba nie da znaleźć złotego środka 🙂 [lokowanie-produktu]Pssst! Polecam zajrzeć do internetowych księgarni z tanimi książkami, np. Aros – osobiście uwielbiam to miejsce i zaopatruję się tam w rozmaitą literaturę na bieżąco 😉 [/lokowanie-produktu]


  • Kursy online. Są kursy płatne i darmowe – bardzo łatwo je znaleźć w sieci. Przy czym bezpłatne kursy wcale nie muszą być na niskim poziomie. Akurat obecnie Harvard (tak, ten Harvard!) organizuje kolejną edycję internetowego kursu z podstaw informatyki i programowania – kurs jest oczywiście po angielsku, ale jeśli ktoś poważnie myśli o przebranżowieniu się, to od angielskiego w IT nie ucieknie. Na naukę trzeba sobie zarezerwować ok. 5-10h tygodniowo. Podaję przykładowe adresy tych kursów:
  • …grzechem byłoby nie wspomnieć tutaj o polskim, darmowym, „czytanym” kursie dedykowanym specjalnie dla pań – Kobiety do Kodu. Jego warsztatowym, zagranicznym odpowiednikiem jest Learn IT, Girl! – niestety ten kurs od dłuższego czasu czeka na kolejną edycję, ale póki co nic o niej nie wiadomo.
  • Cykliczne spotkania w kręgu pasjonatek. Dają motywacyjnego kopa, są doskonałą okazją do dyskusji i wymiany wiedzy, nawiązania nowych, zawodowych kontaktów – np.:
  • Programistyczne fora i grupy dyskusyjne. Na początku osobom początkującym może być trudno odnaleźć się w takich miejscach (czasem można dostać odpowiedź „wyszukiwarkę ci wyłączyli?” czy „co to w ogóle za pytanie?”), albo z kolei przestraszyć może poziom skomplikowania zagadnień tam poruszanych – ale grunt to nie obawiać się i nie zniechęcać. Po prostu, aby się nikomu nie narazić, trzeba się wysilić i przeanalizować pozakładane już wątki, by np. nie powielić pytania, które ktoś już kiedyś zadał. Taką anglojęzyczną „świątynią” programistów jest Stack Overflow, w polskiej sieci inspiracji i pomocy możecie szukać na 4programmers.

I na koniec jeszcze jedna uwaga… Jeżeli programowanie jest z różnych powodów dla kogoś jednak za dużym wyzwaniem, to warto wdrożyć się najpierw w rolę testera oprogramowania. Pod tym kątem wiele firm organizuje darmowe warsztaty, a po nich staże. Sama kiedyś pisałam o szkoleniu we Wrocławiu: Młode mamy czeka praca w sektorze IT, natomiast obecnie w Gdańsku organizowany jest nabór do V edycji programu „Testowanie oprogramowania” – rozejrzyjcie się więc w swojej okolicy, na pewno lokalnie też są organizowane podobne wydarzenia!

Mam nadzieję, że tym wpisem zachęciłam Was do zainteresowania się branżą IT – po przytoczonych we wstępie statystykach widać, że sektor jest przyszłościowy i cechuje się dobrymi zarobkami. Dane pokazują również, że nie trzeba mieć koniecznie wykształcenia kierunkowego, aby w IT znaleźć coś dla siebie – i że nadrobienie wiedzy w tym temacie nie jest czymś nie do osiągnięcia dla zwykłej zjadaczki chleba. Najważniejsza jest praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka – bez niej żadne certyfikaty nie pomogą. Bardzo łatwo na rozmowach o pracę zweryfikować czyjąś faktyczną wiedzę i doświadczenie. Życzę powodzenia – i mi też jego życzcie, aby ta Java w miarę przyjemnie i skutecznie wbiła się mi do głowy 😉

24 myśli na temat „Programowanie dla kobiet, czyli kobieta w IT krok po kroku

    • Hej agrafka! Tak naprawdę wszystko zależy od firmy i jej specyfiki. W korporacji, w której wcześniej pracowałam, było wielu różnych product managerów do różnych platform i systemów wewnętrznie wykorzystywanych przez organizację. Byli oni odpowiedzialni za sprawne działanie swoich produktów, ich utrzymywanie i dalszy rozwój, zajmowali się też działaniami komunikacyjnymi wokół nich, tj. głównie informowaniem o ich możliwościach, organizowali ponadto szkolenia z ich obsługi dla pracowników itp.

      A jak jest w innych firmach, ktoś może odpowie, czy rola ta ma podobny zakres obowiązków?

  1. Na studiach widzę coraz więcej kobiet, głównie z programowania. Myślę, że warto spróbować np. coś stworzyć i zobaczyć czy np. programowanie sprawia przyjemność. Jeżeli tak to trzeba iść w tę stroną, rozwijając się, ile się da 🙂

  2. Kiedy testowanie przestanie być postrzegane jako obszar dla ludzi, którzy mają problemy z programowaniem :(? Nie każdy tester chce / zostanie programistą, to zupełnie dwie różne ścieżki kariery.

    • Cześć Marta 🙂 masz rację, to dwie diametralnie różne ścieżki kariery. Niemniej w moim otoczeniu są też właśnie osoby, które zaczynały jako testerzy, a potem poszły w programowanie, albo obecnie nadal testują, ale są w trakcie nauki języka java. I jest również jeden jegomość, który odwrotnie: zatrudnił się w firmie jako java dev, ale później zdecydował się na rolę testera. Warto wypróbować, co komu bardziej odpowiada i w czym czuje się lepiej. Pozdrawiam 🙂

  3. Świetny artykuł i zapewnie dida wiary wielu kobietom. Często same stawiamy sie na gorszej pozycji tamgdzie facet bez wahania stanąłby w centrum uwagi. To trudne oczywiście, ale dlaczego kobieta miałaby bez przerwy uważać sie za słabsza?
    Wiara w siebie i ciagle dokształcanie czujni cuda. Powodzenia wiec 🙂

  4. Hej Dana super artykuł a ciągnąć temat czy mogła ta dać nam wskazówki jak zacząć naukę języka obcego, dla części z nas to wstydliwy temat, bo jak w dzisiejszym swiecie nie znac angielskiego a ja zrobiłam jako tako maturę studia poszłam do pracy i nigdy nie miałam głowy do języków i tez ich nie potrzebowałam w pracy a teraz budzę sie ze ja ani kali jeść ani kali pic w jakimkolwiek języku czy możesz cos poradzić jak zacząć? Dla wybitnie odpornych na języki obce?;)

  5. Mam znajomą testerkę i bardzo sobie chwali tę pracę 😉 Mówi, że mówienie mężczyznom co mają poprawić i patrzenie jak to robią bez marudzenia jest bardzo satysfakcjonujące 😀

  6. Myślę, że kobiety też mogą pracować w IT. Zresztą nie jedna kobieta pracuje w tym zawodzie. To nic trudnego jeśli osoba interesuje się programowaniem.

  7. Cześć, fajny artykuł. Podesłałem go mojej dziewczynie, bo obecnie jest na 3 roku studiów informatycznych i chciałaby w przyszłości programować. Szczerze, to żałuję, że ja nie poszedłem w tym kierunku, bo praca jest wszędzie, nie tylko w PL i to w dodatku bardzo dobrze płatna, a osobiście lubie komputery.

    • Człowieku nigdy nie jest za późno!😉 Jestem mamą dwójki małych dzieci, skończyłam studia i podyplomówkę na kompletnie innym kierunku. Mając 30stke zdecydowałam się zaryzykować i czeka mnie teraz przygoda na programowaniu (chyba, że postanowie zmienić specjalność). Warto zaryzykować i się zdecydować!

  8. Stereotyp mówi że w IT wypada pracować tylko mężczyznom, jak się okazuje wcale nie musi tak być 🙂 Kobiety sprawdzają się świetnie pracując z IT.

  9. Wow, to mnie zaskoczyło – sporo konkretnej, przydatnej wiedzy. Jako facet na stałe związany z branżą IT mogę powiedzieć, że kobiety interesujące się tą sekcją są niezwykle pożądane. ;> Zarówno pod względem zawodowym, jak i w relacjach międzyludzkich.

  10. Ciekawy artykuł, myślę, że bardzo na czasie. Sam jestem testerem oprogramowania i w ostatnim czasie udział płci pięknej się u nas nieco zmienił. Na początku było nas 1K – 2M a aktualnie jest 6K i 4M. Zatrudiono sporo osób ale jak widać sporo z nich to kobiety.

    Myślę, że niezależnie od stanowiska pracy w IT warto się stale doskonalić tak żeby jak to mówią nie wypaść z obiegu. Przykładowo dla testerów jest bogata ścieżka ISTQB, od Foundation do Advance z różnego rodzaju szkoleniami z Agile Development.

  11. Nie sądziłam, że kobieta może być zafascynowana branżą IT i tworzeniem oprogramowania. Mi się wydawało to zawsze bardzo trudne i nudne jednocześnie. Dlatego szczerze podziwiam za wiedzę i jednocześnie dziękuję za tak merytoryczny i rzeczowy wpis!

  12. Kobiety rzadziej interesują się branżą IT, natomiast jeśli jest w tym dobra to czemu nie. Rynek pracy potrzebuje dobrych programistów.

  13. Po rekomendacji znajomej, która z sukcesem przekwalifikowała się na testerkę po kursach organizowanych przez pyLadies, poszukałam przedstawicielek ruchu u siebie i zapisałam się na kurs. Warto rozglądać się też za miejscami tego typu – pyLadies są grupą wolontariuszek i wolontariuszy oferujących darmowe kursy Pythona dla kobiet, nie tylko w Polsce. Od poniedziałku zaczynam 🙂

Dodaj komentarz