Przychód uzyskany z reklam w internecie

Przychód uzyskany z reklam w internecie – mała rzecz, duży problem

Stało się, zdecydowaliśmy się prowadzić tematyczny serwis www lub bloga, z którego chcielibyśmy czerpać dodatkowo mniejszy czy większy zysk: zarejestrowaliśmy się w popularnym programie partnerskim, bierzemy udział w kampaniach Google AdSense i… Pierwsze kwoty zaczynają spływać na nasze konto. Wszystko pięknie, tylko pozostaje kwestia opodatkowania sumy, która zasiliła nasze konto. Wszak wszędzie, gdzie jest przychód, MUSI być odprowadzony jakiś podatek. Pytanie – jak to ustrojstwo teraz rozliczyć? 😉 Przeprowadziłam małe dochodzenie i przewertowałam sporo materiałów poświęconych temu zagadnieniu. Oto, co udało mi się ustalić.

Sprawa jest oczywista, jeśli prowadzimy już działalność gospodarczą

Przy prowadzeniu własnego biznesu zamieszczanie reklam włączamy w zakres naszej działalności i traktujemy po prostu jako sprzedaż miejsca reklamowego lub wykonanie usługi reklamowej (por. interpretacja Izby Skarbowej w Katowicach z 15-go lipca 2008r. – IBPB1/415-323/08/AP). Nasz przychód opodatkowany jest wtedy na zasadach ogólnych według skali podatkowej, z progami podatkowymi 18% i 32% lub według stawki liniowej 19%. Również jeśli jesteśmy podatnikiem VAT, według prawa świadczymy usługi elektroniczne lub reklamowe i musimy wystawić w związku z udostępnieniem powierzchni reklamowej na stronie fakturę VAT dokumentującą to zdarzenie (chyba że wartość opodatkowanej sprzedaży nie przekroczyła w sumie w poprzednim roku podatkowym kwoty 150 tys. zł, wtedy zgodnie z art. 113 ust. 1 Ustawy o podatku od towarów i usług (PDF) jesteśmy zwolnieni od podatku).

Co jednak, jeśli nie jesteśmy przedsiębiorcą?

Jeśli jako osobę fizyczną nie wiążą nas żadne umowy o pracę, umowy-zlecenia lub umowy o dzieło, najprawdopodobniej przychód z prowadzenia naszej strony jest na tyle mały, że kwalifikujemy się na kwotę wolną od opodatkowania. W rozliczeniu za rok 2012 kwota wolna wynosi 3091zł. Nie oznacza to jednak, że nie musimy wypełniać corocznego PITu – jeśli od kwoty wolnej od podatku pobierane były zaliczki, to aby je odzyskać, musimy PIT wypełnić.

Większość ludzi jednak w ten czy inny sposób jest zatrudniona i na ten przywilej się najzwyklej w świecie „nie łapie” – im nie pozostaje nic innego, jak odprowadzić stosowny podatek.

Jak się okazuje, internet i tutaj prawnikom spłatał figla i nawet dla specjalistów sposób rozliczenia przychodu z reklam internetowych nastręcza trudności. Spory nie ustają, jednak wśród najczęściej wymienianych możliwości wymienia się poniżej opisane formy, bazujące na zapisach Ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Istotny przy każdej formie rozliczenia jest fakt, że opodatkowaniu podlegają tylko kwoty, które trafiły na konto – a nie samo naliczenie wynagrodzenia przez reklamodawcę!

Umowa najmu bądź dzierżawy

Rozliczenie następuje ryczałtem ewidencjonowanym według 8,5% stawki, pod warunkiem, że złożymy odpowiednie oświadczenie o wyborze tego rodzaju opodatkowania. W przypadku braku tego oświadczenia, rozliczamy się poprzez opodatkowanie na zasadach ogólnych (czyli stawką progresywną do 32%).

Podciągnięcie udostępniania miejsca pod reklamy na stronie www do umowy najmu/dzierżawy jest zdecydowanie najkorzystniejsze (ale nie najłatwiejsze – o czym później) dla podatnika, niestety urzędy skarbowe mocno przy nim ostatnio kręcą nosem. Uzasadniają to tym, że podstawową cechą umowy najmu/dzierżawy (na podstawie art. 659 oraz 693 kodeksu cywilnego) jest wydanie rzeczy do używania i pobierania pożytków przez określony (bądź nie) czas. A przecież w przypdaku strony internetowej, to nadal my nią zarządzamy, nie oddajemy jej do użytku reklamodawcy. Udostępniamy jedynie niematerialną „powierzchnię internetową” (por. interpretacja Izby Skarbowej w Katowicach z 3-go sierpnia 2011r. – IBPBII/1/415-494/11/BD) – strona internetowa nie jest ani rzeczą, ani prawem, więc według kodeksu cywilnego, nie podlega pod przepisy obowiązujące dzierżawę bądź najem.

Jednak zwolennicy opisywanej formy wskazują ten sam argument właśnie jako potwierdzenie, że udostępnianie miejsca reklamowego na stronie www jest podobne do umowy dzierżawy lub najmu – wszak każda strona internetowa zajmuje pewną powierzchnię mierzalną w pikselach (i tak np. udostępniamy dla reklamodawcy powierzchnię 150x150px na jego banner reklamowy). Prawomocne potwierdzenie tej tezy możemy znaleźć w kilku interpretacjach: Urzędu Skarbowego w Mińsku Mazowieckim z dnia 11-go stycznia 2007r. – 1412/PD/415-38/06 a także w interpretacji Pierwszego Urzędu Skarbowego w Katowicach z dnia 7-go grudnia 2006r.- PDFN/415-99/06 czy w orzeczeniu Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 5-go lipca 2010r. (III SA/Wa 25/10).

Wspomniałam, że forma rozliczenia z tytułu umowy najmu ew. dzierżawy jest najkorzystniejsza, jednak ma też swoje „ciemne strony”. Z pewnością jest to sposób rozliczenia nieco uciążliwy i wymagający przestrzegania terminów. Jako właściciel strony jesteśmy bowiem zobowiązani we własnym zakresie obliczać ryczałt od przychodu z reklam internetowych i uiszczać go na rachunek urzędu skarbowego za każdy miesiąc „najmu” – w praktyce trzeba dokonywać wpłat do 20-go dnia kolejnego miesiąca (czyli np. przychód z kwietnia rozliczamy do 20-go maja), a także na koniec roku uwzględnić je w zeznaniu podatkowym (PIT-28 lub PIT-36). Minusem jest też to, że opodatkowujemy przychód, a nie dochód, toteż nie możemy sobie odliczyć od przychodu kosztów. W przypadku przychodów z najmu nie ma też obowiązku odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne (chociaż dla niektórych jest to zaleta, nie wada).

Umowa-zlecenie lub umowa o dzieło

Obie wymienione formy zaliczają się do tzw. działalności wykonywanej osobiście. Przychód z udostępnienia przestrzeni na naszej stronie internetowej na potrzeby reklamowe jest traktowany jako przychód z działalności wykonywanej osobiście m.in. przez izbę skarbową w Poznaniu, w interpretacji z 13-go stycznia 2009r., ILPB2/415-679/08-2/AJ. Wskutek takiej decyzji zleceniodawca musi wypełniać obowiązki płatnika podatku dochodowego, będzie dlatego zmuszony odprowadzać do urzędu skarbowego miesięczne zaliczki na podatek dochodowy (według progów podatkowych 18% i 32%) i – gdy zajdzie opisana w przepisach konieczność – również składki na ubezpieczenie społeczne. Reklamodawca w tym przypdaku musiałby też rzecz jasna do końca lutego przesłać nam oraz urzędowi skarbowemu imienną informację o wysokości dochodu (formularz PIT-11). My z kolei mamy obowiązek rozliczyć dochody z udostępniania przestrzeni reklamowej na naszej stronie internetowej w zeznaniu rocznym PIT-36 lub PIT-37, które trzeba złożyć do końca kwietnia. Tak to wygląda, jeśli reklamy pochodzą od krajowego reklamodawcy – natomiast gdy zleca je firma zagraniczna i nie pełni w Polsce obowiązku płatnika, to wówczas my, umieszczając jej bannery i linki, musimy wpłacić zaliczki na podatek dochodowy do 20-go dnia następnego miesiąca. Zeznanie roczne standardowo wypełniamy na formularzu PIT-36 i składamy do końca kwietnia.

Ta forma jest zdecydowanie najbardziej kłopotliwa tak dla nas, jak i firmy, której reklamy u siebie zamieszczamy. Ponadto słuszność jej obrania jest mocno dyskusyjna – zasadniczo po naszej stronie nie ma aktywności (więc o jakiej osobiście wykonywanej działalności tu mowa…?).

Przychód z innych źródeł

Ten sposób rozliczenia (art. 10 ust. 1 pkt 9 ustawy o PIT) jest zdecydowanie najwygodniejszy dla osoby prowadzącej stronę internetową i jest coraz częściej rekomendowany przez organy podatkowe – przede wszystkim zaś przez ministra finansów (interpretacja z 27-go maja 2010 r., DD3/033/78/CRS/10/276). Nie trzeba wpłacać comiesięcznych zaliczek na podatek dochodowy oraz składek na ubezpieczenie społeczne. Tak pozyskany przychód wykazuje się w zeznaniu rocznym PIT-36; dochód natomiast zostaje opodatkowany odpowiednio według stawek 18% i 32%. Minusem jest fakt, że nie da się w tej sytuacji skorzystać z opodatkowania przychodu zryczałtowaną stawką 8,5% oraz że trzeba u reklamodawcy (czyli wypłacającego wynagrodzenie) zgłosić, by przesłał do urzędu skarbowego oraz do nas informację o uzyskanym przychodzie na formularzu PIT-8C (musi być przekazany do końca lutego roku następnego).

Ktoś mógłby powiedzieć – a po co się rozliczać, skoro sami prawnicy nie wiedzą, pod jaką kategorię podciągnąć taką działalność? Cóż – fakt, można machnąć na to ręką, jednak warto postawić sobie pytanie, czy gra jest warta świeczki. Odprowadzany podatek na pewno jest bolesny 😉 ale na pewno nie aż tak, jak kwota kary, w przypadku gdy skarbówka przyłapie nas na niepełnych rozliczeniach czy zatajonych przychodach. A o to, by stać się przestępcą podatkowym, wcale nietrudno.

2 przemyślenia nt. „Przychód uzyskany z reklam w internecie – mała rzecz, duży problem

Dodaj komentarz