Plany i rozwój - blog roku

Szybka aktualizacja: plany i dalszy rozwój bloga (i nie tylko)

Mam zwariowany okres w życiu. Już sygnalizowałam na FB, że aktualnie mój grafik jest bardzo napięty, ale wolę tutaj powtórzyć, żeby nie było niedomówień. Kto jeszcze nie dostał odpowiedzi na swojego maila czy priva – przepraszam – na pewno dzisiaj wiadomość ode mnie trafi na Wasze skrzynki. Nie chcę za bardzo wchodzić w szczegóły, co jest powodem mojej spóźnionej reakcji na zapytania od Was, ale mimo wszystko należy się Wam choćby kilka słów wyjaśnienia.

Na początku roku pisałam o moich planach na najbliższe miesiące. W ciągu kilku następnych tygodni okazało się, że w przypadku części z nich na pewno nie uzyskam lepszych rezultatów niż poprzednio.

Mam tu na myśli głównie rzeczy związane z moją aktywnością fizyczną. Mniej więcej od drugiej połowy grudnia bardzo bolała mnie kostka lewej nogi, do tego stopnia, że w ogóle nie mogłam wykonywać nią okrążeń czy ustawić stopę do pozycji point. Nacieranie maścią i noszenie opaski średnio pomogły, w połowie stycznia udałam się więc do ortopedy. Dość powiedzieć, że sprawa okazała się nieco poważniejsza, wzięłam więc wolne w pracy i od jutra zaczynam dwutygodniową rehabilitację, która – niezależnie od tego, czy odniesie skutek, czy nie – zakończy się zabiegiem chirurgicznym. Teraz jest już nieco lepiej, ale i tak ruchomość stawu nie jest taka, jak być powinna, wciąż mnie też on boli przy obciągnięciu stopy i poruszaniu nią na boki.

Chyba nie muszę mówić, jaka to dla mnie trauma. Póki co ani nie biegam, ani nie jeżdżę na rowerze; nie mogę tańczyć, uczęszczać na aerobik ani nawet nosić butów na obcasach. Co jest jednak dla mnie najgorsze, musiałam zrezygnować z wyjazdu na narty. A planowałam wziąć urlop na tydzień, by poszusować sobie w Czechach. Tragedia!!! Mam przez to humor zepsuty na maksa, a świadomość, że rdzewieję, doprowadza mnie do pasji.

Latanie po lekarzach i historie z tymi wizytami związane mogłyby stanowić materiał na osobny post, ale jakoś nie mam ochoty znowu myślami przez to przechodzić. Wizyty te kosztowały mnie mnóstwo nerwów i… pieniędzy. Poszły więc skargi i pisma reklamacyjne, szczęśliwie udało mi się z ubezpieczycielem dojść do porozumienia i odzyskać 2/3 poniesionych wydatków.

Ten tydzień dał mi ponadto o tyle w kość, że przed moim urlopem musiałam pozamykać kilka spraw (m.in. kwestię podwyżki dla jednej z pracownic), z pracy wychodziłam więc wyjątkowo później niż zwykle. Gdy więc wracałam do domu, nie miałam już za bardzo sił i ochoty zasiadać na długo do komputera. Mam nadzieję, że zrozumiecie i nie macie do mnie zbyt dużego żalu, że odpisuję z takim opóźnieniem.

Ale odłóżmy ten temat już na bok, przejdźmy do czegoś przyjemniejszego.

Również wspominałam o tym w notce noworocznej – przymierzam się do zmiany szablonu bloga. W ciągu najbliższych kilku tygodni powinnam go podmienić na szablon ze stajni Styled Themes. Nie będzie to jakaś wielka rewolucja, mam więc nadzieję, że nie doznacie szoku. Tym bardziej, że jest to skórka z rodzaju takich, które lubię najbardziej – minimalistyczna. Żadnych fajerwerków, przeładowania graficznego. Nowy szablon raczej będzie rozwiązaniem tymczasowym, choć to zależeć będzie pewnie głównie też od tego, jak zostanie on przez Was odebrany.

No i sprawa jakby na zakończenie – część z Was już wie, część być może nie zauważyła: zgłosiłam Kobiece Finanse do udziału w konkursie Blog Roku, pierwotnie w kategorii Życie i Społeczeństwo, ale po odbyciu szybkiej wymiany maili z organizatorem trafił on ostatecznie do grupy Specjalistyczne i Firmowe.

Przyznam, że z tego całego zamieszania, jakie mam w życiu prywatnym, przegapiłam moment, gdy rozpoczęło się głosowanie na blogi. Nie dałam Wam w porę znać, nie uprzedziłam, żebyście już uszykowali SMSy, więc o głosowaniu powiadomiłam na FB z opóźnieniem. Trudno – jak widać kiepski ze mnie marketingowiec 😉

Mam też jakąś wewnętrzną blokadę, by co chwilę zamieszczać na FB wrzutę o tym, żebyście na mnie głosowali (a widzę, że niektórzy uczestnicy rywalizacji postują apel nawet kilka razy dziennie, wow!). Heh, no nie potrafię dopraszać się o oddawanie na mnie głosów. Każdy ma jakąś słabość, a proszenie Was o przysługę to widocznie moja Pięta Achillesa.

Gdybyście zechcieli dać mi od siebie punkcik – tzn. jeżeli uważacie, że warto, że lubicie do mnie na bloga zaglądać, że pomogłam Wam w rozwiązaniu Waszych problemów – to byłoby mi bardzo, bardzo miło. Wystarczy wysłać SMS o treści C11563 na numer 7122.

Głosowanie w konkursie Blog Roku

Gwoli wyjaśnienia – te 1,23 zł z wysłania SMSa ma o tyle dużą wagę, że kwota ta idzie na akcję charytatywną – jest zbiórką pieniędzy na dzieciaki będące pod opieką Fundacji Dzieci Niczyje. Myślę, że choćby z tego powodu warto wziąć udział w zabawie.

9 przemyśleń nt. „Szybka aktualizacja: plany i dalszy rozwój bloga (i nie tylko)

  1. Bardzo podoba mi sie Twoj szablon. A moze mozesz wykonywac cwiczenia w wodzie: aquaaeraobic – jakos tak sie to nazywa, moze to dobra rehabilitacja i odrobina ruchu. Trzymam kciuki ze Twoj udzial w konkursie na Bloga Roku. Sama tez popelnilam to szalenstwo, a okazalo sie ze skoro mieszkam za granica i nie mam komorki u polskiego operatora, to nie moge glosowac i poprzec moje ulubione blogi. Wiec robie to tylko moralnie. Trzymaj sie. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Hej Beata, dzięki za wsparcie moralne 🙂 Aqua aerobik jest mi bardzo dobrze znany – jeszcze rok temu namiętnie uczęszczałam na takie zajęcia. Zobaczę, może po rehabilitacji faktycznie do tego wrócę. Pozdrawiam ciepło!

  2. Witaj, dzięki za maila i odp. na blogu. Życzę powrotu do zdrowia – dalaś mi do myślenie – tak samo muszę zadbać o swoje zdrowko 😉

    Co do szablonu bloga, obecny mi się bardzo podoba, ale czekam z niecierpliwością na zobaczenie innego. U mnie po zmianie szablonu bloga newsowego pojawiło sie dużo pozytywnych info o bardziej profesjonalnym wyglądzie – w kolejce do zmian czeka moje Oszczędzanie. Zobaczymy.

    W każdym razie – zmiana szablonu i przepisanie wszystkiego tak jakby się chciało to strasznie dużo pracy.

    • Hej Remigiusz. To prawda, dopasowanie szablonu do własnych potrzeb jest mimo automatyzacji dość czasochłonne. Ale mam nadzieję, że uda mi się uporać z przenosinami w miarę bez problemów 😉

Dodaj komentarz