Co chcesz dostać w prezencie?

Dla wielu osób to pytanie – zabójca. Chyba każdy z nas choć raz w życiu je usłyszał. Ktoś powie, że pytanie „co chcesz dostać w prezencie?” jest cholernie nietaktowne. Ktoś inny – „uff, tego mi brakowało, dzięki, że pytasz”. A jakie Ty masz podejście do wypytywania Ciebie przez rodzinę i znajomych, co byś chciał/a dostać w ramach prezentu? Ogarnia Cię oburzenie, czy wdzięczność? Jak się wtedy zachowujesz? Temat na czasie, bo święta tuż, tuż i pewnie znajdzie się ktoś, kto o to zapyta 😉

Sytuacja z życia wzięta

Ostatnio zdarzyło mi się, że dostałam wprost pytanie o to, czy czegoś konkretnie nie potrzebuję, bo mogłabym wtedy to dostać w ramach prezentu na święta.

Trochę mnie to pytanie zaskoczyło, bo nie spodziewałam się, że padnie akurat podczas tej rozmowy. Dotyczyła początkowo zupełnie czegoś innego, odbywała się przez telefon.

Chwilę po zadaniu pytania zapadła niezręczna cisza, a ja w szaleńczym tempie mieliłam w mózgu, jak powinnam zareagować. Co powiedzieć? Udać, że nie wiem? Wymyślać coś na szybko na poczekaniu, żeby mieć to z głowy? Przyznam, że kompletnie nie miałam w tamtej chwili pojęcia, co zrobić z tym niespodziewanym pytaniem.

Po chwili pomyślałam, że owszem, jest jedna taka rzecz, którą planuję w najbliższym czasie zakupić. Rzecz związana z moim „popsutym” kręgosłupem, który ciągle rehabilituję. Jednak wiem, że osoby mnie pytającej nie stać na to, by mi ową rzecz zakupić. Kosztuje ponad tysiąc złotych, bez kitu.

Potem pomyślałam, że już od kilku miesięcy zabieram się za wymianę laptopa. Ale znów: raz że wydatek kosmiczny dla jednej osoby, dwa, jednak wolę sama zadecydować o modelu, który ostatecznie trafi na moje biurko. Poza tym, nie wiem, czy lada moment nie założę DG, wtedy bym brała sprzęt na firmę.

Zadanie tego pytania komuś nieprzygotowanemu jest kłopotliwe…

Szczerze, to poczułam się wewnętrznie winna, że mam takie oczekiwania i w porę ugryzłam się w język.

Najpierw zaśmiałam się niezręcznie, ale ostatecznie odpowiedziałam szczerze, że nie zastanawiałam się nad tym i że tak od razu nie powiem, muszę przemyśleć. I że dam znać, jak się zdecyduję.

Rozmowa dalej niezbyt się kleiła, więc szybko dobiegła do końca.

No i teraz na spokojnie analizuję, jak to wszystko wyglądało, cały przebieg tego zabawnego dialogu i mojego wyraźnego wahania „na linii”. Wydaje mi się, że to raczej nienaturalne w naszym kręgu kulturowym, by wypytywać obdarowywanego o to, co chciałby dostać.

Ilekroć ze znajomymi robimy dla kogoś zrzutkę na prezent z okazji np. urodzin, uruchamiamy „wywiad środowiskowy”, co taką osobę mogłoby ucieszyć. Co jest jej potrzebne, co używałaby. Bo w końcu nie chodzi o to, by dostała coś z przypadku, co odstawi do kąta i nigdy nie użyje.

Co prawda, nietrafiony prezent zawsze można puścić w dalszy obieg, no ale nie o to chodzi, by kupić coś „na odczepnego”. Coś, co później dla obdarowanego będzie kłopotem, zamiast przyjemnością.

Pytanie co chcesz dostać w prezencie

Dlaczego pytanie „co chcesz dostać w prezencie” może być problematyczne?

Moim zdaniem pytanie przyszłego obdarowanego wprost o to, co chce dostać, jest niekomfortowe dla takiej osoby. No, bo niby co ona ma odpowiedzieć?

Zadając pytanie „co chcesz dostać w prezencie?” zrzucamy niejako ciężar wyboru z siebie na osobę, która ma ów prezent dostać. To może zostać przez obdarowanego różnie odebrane. Po pierwsze, może pomyśleć, że nie chcemy się wysilać na wymyślanie niespodzianki. W skrajnym przypadku te myśli mogą przerodzić się w przekonanie, że obdarowujący nie tylko idzie na łatwiznę, ale że takiej osobie na nas nie zależy.

Pół biedy, gdy przyszły obdarowany dokładnie wie, czego chce i nie będzie miał oporów, by powiedzieć o tym wprost. Gorzej, gdy ma sprecyzowaną potrzebę, ale wie, że od pytającego tego czegoś nie dostanie, bo finansowo jest to ponad jego możliwości. Vide: moja sytuacja podczas przytoczonej rozmowy telefonicznej.

Jednak chyba najgorzej, gdy nie ma zielonego pojęcia. Gdy nie ma sprecyzowanej żadnej najbliższej zachcianki. Wtedy zapędzamy rozmówcę w konsternację i panikę: musi coś odpowiedzieć, tego w końcu oczekuje pytający.

A co, jeśli taka osoba naprawdę niczego nie potrzebuje i postanowi nam to zakomunikować? Jak my się z kolei poczujemy, gdy nam odpowie „niczego nie potrzebuję, niczego mi nie kupuj?”. Cóż zrobić z taką odpowiedzią? Wielkim nietaktem byłoby na pewno kupienie czegoś na chybił trafił. Już lepiej naprawdę niczego nie kupować.

Zamiast pytać wprost, obierz inną strategię

Prawdę mówiąc, osobiście wychodzę z przekonania, że jeśli nie mamy pomysłu na prezent, a nie chcemy przychodzić z pustymi rękoma, to po prostu wręczmy takiej osobie pieniądze. Spożytkuje je wedle uznania. Pieniądze zawsze możemy jakoś ciekawie zapakować. A jeśli wiemy, że jest jakieś miejsce, w którym dana osoba często dokonuje zakupów, to kupmy jej kartę podarunkową do tego miejsca.

Albo zaprośmy taką osobę na wspólne wyjście. Do kina, na kolację, na wystawę plenerową, na zasadzie: ja stawiam. Miło spędzone wspólne chwile też mogą być wspaniałym prezentem!

Jeśli chcemy jednak wręczyć prezent rzeczowy, to zadajmy sobie nieco trudu i nie pytajmy bezpośrednio takiej osoby, a kogoś z najbliższego otoczenia, kto może nam zdradzić ów sekret.

Inna sytuacja, gdy taka osoba sama nam powie, czego potrzebuje. Np. znajoma ostatnio wyznała, że chciałaby sprawić sobie aparat ortodontyczny. Aktualnie to dla niej ważny temat, a rzecz do tanich nie należy. Złożyliśmy się w kilka osób na voucher zabiegowy i wszyscy byli szczęśliwi. Fakt, że nie było efektu niespodzianki, był akurat najmniej ważny w tym momencie.

A co Ty myślisz na ten temat? Ktoś Ciebie zapytał wprost, co chcesz dostać w prezencie? Jaka była Twoja reakcja, uczucia? A może praktykujesz zadawanie takich pytań?

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

19 komentarzy do “Co chcesz dostać w prezencie?”

  1. Ze mną jest ogromny problem, bo nie lubię dostawać prezentów. Wolę spotkanie, rozmowę – minimalizuję ilość rzeczy i każdy rupieć mnie denerwuje. Rodzina już o tym wie 😀 Jedynie mój mąż trafia w mój gust.

    Odpowiedz
  2. Nic nie chcę i od kiedy tak zdecydowałem, jest mi lepiej. Nie chcę prezentów na urodziny, imieniny czy święta. Razem z żoną nie kupujemy sobie niczego, tylko dlatego, że jest okazja. Po co, skoro mamy już wszystko, czego nam trzeba? Szkoda pieniędzy i miejsca w mieszkaniu na niepotrzebne graty.

    Odpowiedz
  3. U nas w kręgu rodzinnym od lat mamy tradycję listów prezentów na BN takich jak listy prezentów na ślub. Niekiedy wysyłamy je sobie już we wrześniu czy październiku.
    Na liście jest na tyle wyboru, by prezent stanowił niespodziankę, co z listy życzeń się dostanie i wiadomo, że dostanie się to, co się chce.
    Pytanie np. co chcę na urodziny nie jest żadnym nietaktem, mamy tak w zwyczaju od wielu lat. Mamy też listę czegoś, co wiemy że niemal na pewno pojawi się na liście, np. moja siostra dostaje rok w rok książki pewnego grona autorek i jest zadowolona 🙂 Dzisiaj odebrałam przesyłkę na jej prezent BN (już skompletowany).
    Myślę, że bardzo mocno zależy od naszego wychowania, podejścia. Ktoś sugeruje, co by chciał, ktoś inny wybiera nakierowany przez tą osobę. Wil syty i owca cała. Uważam, to za bardzo fajne rozwiązanie, tym bardziej że znam bliskie mi osoby które totalnie z tematem prezentów nie trafiają np. moja Ania… 😉

    Odpowiedz
    • Praktyczne rozwiązanie z tą listą prezentów. Podoba mi się.
      Kiedyś na kawie musisz mi opowiedzieć, co to za prezenty, które Ci się rozminęły z oczekiwaniami, hihi.

      Odpowiedz
  4. Wydaje mi się, że sporo zależy od stopnia zażyłości i zwyczajów w danej grupie osób. U nas w rodzinie wiem, że przed Świętami mogę się spodziewać pytań o to, co chcę dostać. Zazwyczaj nie odpowiadam od razu, ale po jakimś czasie podrzucam pomysły – rzadko coś bardzo konkretnego, bardziej coś w stylu „mogłabym dostać piżamę albo jakąś paletę cieni”. Dzięki temu dana osoba może znaleźć coś, co jej się spodoba i będzie w jej finansowych możliwościach. W drugą stronę – ja rzadko pytam – wolę sama coś znaleźć (choć zajmuje to więcej czasu). W najbliższej rodzinie nikt nie jest urażony tym pytaniem, ale nie wszyscy potrafią konkretnie odpowiedzieć – i to też jest całkiem ok u nas.

    Odpowiedz
  5. Ja uwielbiam pytanie co chciałabym dostać na Święta- mężowi na wszystkie okazje wysyłam miesiąc wcześniej screena z produktem, który chcę i adnotacją np. 'w Sephorze jest jeszcze przez 2 dni promocja -20%’. 😀 Mama pyta, odpowiadam bez wahania, że prostownicę, bon do Intimissimi, bo po Świętach będą wyprzedaże, kalendarz adwentowy jak będą na przecenach, krem pod oczy, końcówki do szczoteczki do zębów czy bilety do kina/teatru. Mam w głowie gotowe prezenty na różną kieszeń i niech sobie coś wybierze. Jak byłam nastolatką to wydrukowałam i powiesiłam na lodówce 'listę książek, które Ania chce dostać’. I na urodziny, imieniny czy właśnie Święta dostawałam książki i były wykreślane z listy. 🙂 Święta są co roku, więc można sobie na spokojnie taką listę przygotować, a koniec listopada to właściwie ostatni dzwonek na te pytania, jeśli ktoś nie lubi kupować prezentów na ostatnią chwilę. 🙂

    Odpowiedz
  6. Nie spodziewałam się że to może być niekomfortowe pytanie. Ja zawsze pytam i nikt z mojej rodziny się nie obraził jeszcze, mnie też się pytają i nie ma problemu 🙂 tak to dostajemy rzeczy które naprawdę chcemy i które się przydadzą nam. Czasami jak mamy fajny pomysł to nie pytamy, ale to się rzadko zdarza 🙂

    Odpowiedz
  7. Ja zdecydowanie wolę powiedzieć co bym chciała dostać, bo potem zdarzają się takie nietakty, jak kilka lat temu, gdy od teściowej (wiadomo 🙂 ) dostałam bieżniki na stół z komentarzem: „Na pewno nie są w twoim guście, ale kupiłam, bo kiedyś może ci się przydadzą”…

    Odpowiedz
  8. Warto delikatnie podpytywać, ale dużo wcześniej. Oczywiście to wymaga pracy, ale efektem będzie oczekiwany prezent a chyba to sprawia wszystkim najwięcej radości. Niestety jak większość dobrych uczynków proces wyboru najlepszego prezentu wymaga zaangażowania 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz