Cykl giełdowy, czyli hossa, bessa i trend

Cykliczność jest wpisana w nasze życie. Prędzej czy później po burzy zza chmur wyjrzy słońce. Po jesieni przyjdzie zima, po niej wiosna, gdy natura budzi się do życia, a potem lato… Nie inaczej jest na giełdzie. Chociaż w przypadku giełdy bardziej należałoby powiedzieć, że Fortuna kołem się toczy. To powiedzenie przypomina nam, że nasz los często zależy od przypadku i w jednej chwili może ulec zmianie. Niemniej i tutaj można odnaleźć pewną powtarzalność, określaną mianem “cykl giełdowy”. Raz jesteśmy na szczycie, innym razem – szorujemy po dnie… Dzisiaj dowiemy się, co z tą cyklicznością mają wspólnego sympatyczne zwierzaki – byk i niedźwiedź 😉 i jak nastroje panujące na giełdzie mogą wpływać na nasze decyzje inwestycyjne.

UWAGA - w tym wpisie znajdziesz linki afiliacyjne!
Gram w otwarte karty, dlatego już na początku zaznaczam, że w treści tego wpisu znajdziesz komercyjny link partnerski. Oznacza to, że jeśli zdecydujesz się za jego pośrednictwem skorzystać z usługi partnera tego artykułu, mam szansę na otrzymanie za to prowizji. Linki te należą do programu afiliacyjnego księgarni internetowej Maklerska.pl:


Partner  wpisu: Maklerska.pl


Nie nawiązuję współprac z niesprawdzonymi dostawcami, nie promuję produktów, których nie wypróbowałam. Polecam to, co moim zdaniem jest warte zainteresowania, co może się Tobie przydać, jest przeze mnie sprawdzone i najzwyklej w świecie ułatwia życie. Maklerska.pl dostarcza rzetelnie opracowaną, merytoryczną literaturę fachową. To główny powód, dlaczego nawiązałam tę współpracę.

Bardzo Ci dziękuję, jeśli skorzystasz z tych linków! W jakiś sposób zwróci mi się wtedy trud, jaki włożyłam w powstanie cyklu Szkoła Inwestowania Kobiecych Finansów i napisanie tego artykułu, który - mam nadzieję - będzie mieć dla Ciebie wartość praktyczną i edukacyjną.

Cykl giełdowy napędzany jest przez trend

Z poniedziałkowego wpisu wiesz już, że na rynku kapitałowym cena papierów wartościowych ustalana jest w procesie “ścierania się” popytu i podaży.

Nie jest to relacja jednostronna. Aktualna, bieżąca cena papierów wartościowych może także wpływać na kształtowanie się popytu i podaży. Między ceną, popytem i podażą występuje wzajemne oddziaływanie.

Np. spadek ceny akcji może powodować zwiększone zainteresowanie ich zakupem. Gdy natomiast jej cena rośnie, jej zakup może być postrzegany jako nieopłacalny (“za drogo, poczekam, aż spadnie”).

Tak to wygląda w teorii, w praktyce bowiem zarówno starzy wyjadacze, jak i nowicjusze na giełdzie często dokonują decyzji o kupnie i sprzedaży w nieodpowiednich momentach. Obserwują, co dzieje się z cenami i…. podążają za trendem – kierunkiem, w którym zmierzają ceny.

Gdy inwestująca osoba widzi, że ceny spadają, że wszyscy dookoła wyprzedają akcje – zaczyna robić to samo, powodując w ten sposób dalsze spadki. Natomiast gdy widzi, że ceny idą w górę, a pozostali uczestnicy rynku robią spore zakupy – również i ona kupuje akcje.

Giełda to miejsce, gdzie w momencie “największych wyprzedaży” klienci nie rzucają się do zakupów, tylko uciekają w popłochu. Natomiast gdy “na półkach” panuje drożyzna, wszyscy ochoczo napełniają swoje zakupowe koszyki (mniej więcej takie porównanie wymyślił Przemysław Gerschmann – bardzo mi się ono podoba, a Tobie? 🙂 ).

“Przecież to nielogiczne!” – zakrzykniesz. Cóż, podążanie za tłumem potrafi być naprawdę zwodnicze. Trudno jednak zachować zimną krew, gdy widzimy, że nasz portfel się kurczy. W końcu kupiliśmy akcje w chwili, gdy ich ceny szybowały w kosmos… To boli zwłaszcza wtedy, gdy działamy bez strategii, po omacku, opierając swoje decyzje na wątłych przesłankach.

Hossa, bessa - co to jest? Czym jest cykl giełdowy? Poznaj te zjawiska.
Hossa i bessa na giełdzie – pozna cykl giełdowy

Niestety tak bolesną lekcję najczęściej odbierają spekulanci

W inwestycyjnym świecie opieranie swoich decyzji o kupnie i sprzedaży na subiektywnych odczuciach, założeniach, modzie, przypuszczeniach, które nie są poparte wnikliwą analizą, nazywane jest spekulacją.

Przy spekulacji cena akcji zwykle odbiega od rzeczywistej ich wartości. Są albo niedowartościowane (sprzedawane po niższej cenie, niż wynikałoby to z gruntownej analizy spółki) albo przeszacowane (cena jest zawyżona w stosunku do rzeczywistej wartości).

Spekulacja ma więcej wspólnego z zabawą w zgaduj-zgadulę niż ze świadomym inwestowaniem. Problem w tym, że to kusząca opcja dla laików – osób, które chcą się szybko na giełdzie wzbogacić. Bez wysiłku, bez porządnego odrobienia lekcji, co, kiedy i czy w ogóle warto kupować po oferowanych cenach.

Hossa, bessa…. O co tutaj chodzi?

Jak się zapewne domyślasz, te trendy wzrostowe i spadkowe cen na giełdzie, które są mocno napędzane spekulacją, określane są mianem hossy i bessy. Występują cyklicznie, a każdy z nich jest mniej lub bardziej rozciągnięty w czasie.

Gdy trwa bessa, czyli trend spadkowy, obniżki cen na giełdzie nie przekładają się na wzrost zainteresowania kupnem papierów wartościowych. Inwestorzy pozbywają się posiadanych walorów po zaniżonych cenach, chcąc minimalizować pogłębiające się straty. Trwają dalsze spadki lub dochodzi do stagnacji na rynku.

Bessa nazywana jest także rynkiem niedźwiedzia. Skąd taka nazwa? Z ruchu łapy zwierzęcia: niedźwiedź zadaje cios z góry na dół, co symbolizuje spadający trend.

Gdy trwa hossa, czyli trend wzrostowy, wieść o rosnących cenach papierów wartościowych przyciąga inwestorów jak magnes. Myślą oni – “skoro rynek rośnie, to czemu nie dołączyć? Za jakiś czas sprzedam nabyte akcje po jeszcze wyższej cenie i zarobię krocie!” Takie myślenie przyczynia się do powstawania baniek spekulacyjnych – wzrostu cen akcji, które są bardzo przewartościowane.

Maskotką hossy jest byk, stąd też hossa nazywana jest rynkiem byka. Ruch jego głowy, zadawanie ciosu rogami od dołu do góry, symbolizuje trend wzrostowy giełdy.

Ceny akcji nie mogą jednak rosnąć w nieskończoność. Jak to w cyklu bywa – po wzrostach przychodzą spadki. Prędzej czy później przyjść może poważne załamanie, krach i pęknięcie bańki spekulacyjnej.

Zaprawieni inwestorzy mają swoje określenie na niedoświadczone, podążające ślepo za trendem osoby – Johnny comes late (“Janek przychodzi zbyt późno”; przegapił moment, gdy zakupy były opłacalne – tj. zaczyna kupować dużo, gdy jest już drogo). Inwestycyjny “Janek” jest napędzany chciwością, wizją łatwego pieniądza. Inwestuje bez zrozumienia. Nie wie ani dlaczego ceny zachowują się w określony sposób, ani nie rozumie, czemu warto (lub nie) kupić akcje danej spółki.

Cykl giełdowy ma odzwierciedlenie także w nastrojach inwestujących

Ktoś, kto kupił “na górce” bez gruntownej analizy tematu, wypiera możliwość przyjścia spadku. Obserwuje trend spadkowy z niedowierzaniem. Pojawia się u niego niepokój, ale nie na tyle silny, by skłonił go do pozbycia się posiadanych akcji.

Taka osoba tłumaczy sobie, że to chwilowa sytuacja, że lada moment ceny odbiją. A wtedy wyjdzie na zero – może nawet jeszcze zarobi? W każdym razie, gdy tylko ceny odbiją, to sprzeda akcje, bo szkoda dalej ryzykować…

Do odbicia jednak nie dochodzi. Początkowy optymizm, zapał i euforia przechodzi w coraz większy strach. Pojawia się złość i frustracja – czemu ci idioci sprzedają tak tanio?! Gdy gaśnie nadzieja na poprawę sytuacji i odbicie, wkracza panika i desperacja. Inwestujący pozbywa się akcji po śmiesznie niskich cenach, notując ogromne straty.

Złość i frustracja pojawiają się także wtedy, gdy ceny faktycznie zaczynają po pewnym czasie odbijać. Gdy okazuje się, że choć trochę można było odrobić straty. Musztarda po obiedzie…

Ale skoro na giełdę wkracza nieśmiało ponownie trend wzrostowy, to i pojawia się nadzieja na nowe, potencjalne zyski. Z tym że ktoś, kto raz się sparzył, z ostrożnością obserwuje zachowanie rynku. Decyzję o kupnie akcji podejmuje wtedy, gdy dostrzega, że ceny rosną i rosną… Historia zatacza koło.

Cykl nastrojów inwestorów to brat bliźniak cyklu giełdowego – tutaj znajdziesz świetnie rozrysowany schemat ludzkich zachowań i uczuć na giełdzie.

Rozwój hossy i nadejście bessy w teorii fal Elliotta

Jej, powyższe brzmi jak jakiś koszmar z lat szkolnych, z lekcji fizyki? 😉 Spokojnie, tym razem nie będzie tak trudno!

Opisaną przeze mnie cykliczność trendów na giełdzie i zachowań inwestorów próbował usystematyzować w latach 30 minionego wieku amerykański księgowy, Ralph Elliott. Według jego teorii, ceny akcji zmieniają się w czasie według ustalonego porządku, który bazuje na ciągu składającym się z liczb Fibonacciego.

Gdy prześledzimy trend giełdowy, możemy znaleźć schemat występowania hossy i bessy – niezależnie od tego, jak głęboko w czasie (w ujęciu krótko- i długoterminowym) zejdziemy do analizy trendu.

Teoria fal Elliota, hossa i bessa
Głębokość fal Elliotta uwzględniająca kształt, proporcje i rozpiętość czasową, źródło: Wikipedia

Zgodnie z teorią fal Elliotta, rynek porusza się według ściśle określonej liczby szczytów i dołków. Przykładowy, bazowy schemat posiada ich łącznie 8, i tworzą one tzw. cykl 5-3. Mamy w nim do czynienia z 5 falami składającymi się na wzrost (odpowiadają one hossie) oraz 3 falami skierowanymi w dół (odpowiadają one bessie). Fale powiązane z bessą dla lepszego rozróżnienia oznaczane są literami A, B, C.

W każdej z tych fal można zaobserwować utarte schematy ludzkich zachowań, które kształtują te fale:

Fala 1, początek hossy

Jej start przypada na zakończenie wcześniejszej bessy, jakiś kryzys, który doprowadził do fatalnych warunków gospodarczych. W pierwszej fali wzrostu biorą udział nieliczni inwestorzy, “odważniacy” – lub Ci, którzy są pewni swoich decyzji na podstawie rzetelnie przeprowadzonej analizy. Większość inwestorów uważa jednak, że wzrost cen jest chwilowy i decyduje się na sprzedaż akcji. Stąd dochodzi do powstania fali 2, wstrzymującej, korygującej dotychczasowy wzrost. Taka korekta przechyla dotychczasowy trend idący w górę nieco w dół. Inwestorzy mają świeżo w pamięci minioną bessę, czują strach przed powtórką.

Fala 3

Wskaźniki gospodarcze, wbrew obawom niedowiarków, pokazują wzrost. PKB i produkcja rosną, bezrobocie maleje, przyczyniając się do lepszych nastrojów wśród inwestorów. Inwestorzy opierający swoje działania na analizie fundamentalnej nie wahają się przed podjęciem inwestycji. Spekulanci, dostrzegając bardzo pozytywne sygnały wysyłane przez rynek, dołączają do zakupów. Ceny rosną coraz bardziej i gwałtowniej. Fala 3 traci z biegiem czasu na impecie, ponieważ część inwestorów decyduje się na realizację zysków i sprzedają akcje – zaczyna się kolejna korekta, oznaczona jako fala 4.

Ceny rynkowe spółek pokrywają się z wyceną fundamentalną (o analizie fundamentalnej ukaże się osobny wpis – na ten moment dość powiedzieć, że cena rynkowa pokrywa się z rzeczywistą wartością spółki, którą oszacować można właśnie na podstawie analizy fundamentalnej). Gospodarka nie dostarcza powodów do niepokoju. Nic nie wskazuje na to, by rynek miał się załamać.

Fala 5

Ta sytuacja powoduje, że wszyscy ci, którzy dotychczas trzymali się z boku, dochodzą do wniosku, że okazja do zarobku przemyka im koło nosa. Często więc – działając spekulacyjnie – rzucają się na zakupy. Na rynku coraz więcej inwestorów kupuje, stanowią oni przewagę. Ci, którzy dotychczas nie interesowali się giełdą, wchodzą na nią. Ceny rosną bardzo szybko. Przebijają one znacząco ceny, które wynikają z analizy fundamentalnej spółek. Są nieracjonalne i nieuzasadnione, ale jest już za późno – na rynku trwa w najlepsze optymizm. W branżowych mediach wciąż pojawiają się rekomendacje kupna.

Fala A, start bessy

Pierwsze spadki pojawiają się już wtedy, gdy na giełdzie wciąż trwa euforia. Skąd więc spadki? Inwestorzy, którzy dostrzegają przeszacowanie cen, pozbywają się ich. Traktują posiadane papiery wartościowe jako zagrożenie. Wolą pozbyć się tykającej bomby i już teraz zrealizować bardzo duże zyski. Według nich to ostatni dobry na to moment. Niedoświadczone osoby albo ignorują pojawiające się spadki, albo wręcz uważają je za okazję, by dokupić jeszcze kolejne walory. Pojawia się niewielka zmiana, korekta trendu na krótko trwający wzrost (fala B).

Fala C

Po tej krótkiej korekcie zazwyczaj dochodzi do ostrego załamania rynku. Pojawia się długi trend spadkowy. Spółki publikują swoje dane finansowe. Czarno na białym widać, że ceny ich akcji były zawyżone. Wskaźniki gospodarcze również ostudzają dotychczasowy entuzjazm. Optymistyczne prognozy nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości. Na giełdzie wybucha panika i wyprzedawanie akcji. Ten stan potrafi trwać miesiącami, a nawet latami. Gdy w końcu trend dobija do dna bessy, cały cykl fal startuje na nowo.

Zadania do wykonania

  1. Jak myślisz, w której fazie cyklu jesteśmy dzisiaj? Zapisz swoje swoje argumenty.
  2. Co wiesz o kryzysach spowodowanych tzw. bańką internetową (2000 rok) oraz bańką mieszkaniową (2007 rok)? Z czego one wynikały? Jeśli pierwszy raz o nich słyszysz, koniecznie zajrzyj tutaj oraz tutaj.
  3. Czy znasz pojęcie tulipomanii? To określenie używane do opisania zjawiska występującego w Holandii w latach 1636–1637, związanego z ogromnym, spekulacyjnym wzrostem cen cebulek tulipanów. Spowodowany był on sztucznie wywołaną modą na te kwiaty, nie stały za nim żadne racjonalne przesłanki. Brzmi intrygująco? W celach edukacyjno-rozrywkowych 🙂 obejrzyj film Tulipanowa gorączka (dostępny jest np. na Netflixie).

Polecana literatura

Peter D. Schiff, “Gospodarka, rozwój, krach. Na czym to polega?”

“Gospodarka, rozwój, krach. Na czym to polega?”

Peter D. Schiff, który jest znany ze swojego zakładu o 1 centa z 2006 roku, o to że na rynku nastąpi krach napisał wyśmienitą książkę o ekonomii. Na podstawie prostej historii mieszkańców pewnej wyspy wyjaśnia czytelnikowi kolejne pojęcia związane z gospodarką i jej zawiłościami. Ilustrowana zabawnymi rysunkami książka powinna stać się podstawową lektur wszystkich tych, którzy boją się podręczników do makroekonomii, a dzięki fantastycznemu wykładowi Schiffa mają szansę zrozumieć o co tak naprawdę chodzi we współczesnych gospodarkach różnych krajów.

Fragment wstępu:

„W 2007 roku, gdy świat nagle stanął na skraju przepaści przed największą katastrofą gospodarczą ostatnich trzech pokoleń, niewielu ekonomistów zdawało sobie sprawę z nowego zagrożenia na horyzoncie. Trzy lata później, gdy już tkwimy po kolana w bagnie, ekonomiści proponują nam rozwiązania, które dla większości osób wydają się cokolwiek niedorzeczne.

Próbują nam bowiem wmówić, że musimy zadłużyć się jeszcze bardziej, aby zażegnać kryzys zadłużenia i musimy wydawać pieniądze, aby pomyślnie rozwijać gospodarkę. Umiejętność prognozowania ekonomistów była parę lat temu tak zamglona, a ich obecne sugestie tak bardzo przeczą zdrowemu rozsądkowi, ponieważ niewielu spośród nich zdaje sobie sprawę z tego, czym właściwie jest proces naukowy. Oderwanie ekonomistów od rzeczywistości bierze się z niemal powszechnego przyjęcia za pewnik teorii Johna Maynarda Keynesa, niesamowicie mądrego, brytyjskiego ekonomisty z pierwszej połowy ubiegłego wieku, który miał jednak wyjątkowo głupie wyobrażenie o przyczynach rozwoju gospodarczego. Keynes osiągnął bowiem coś, co udaje się nielicznym: przekonał wszystkich, że coś, co jest w istocie banalnie proste, jest rzekomo rozpaczliwie skomplikowane.”

Opis Maklerska.pl
Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

1 komentarz do “Cykl giełdowy, czyli hossa, bessa i trend”

Dodaj komentarz