Czego o bogactwie i pieniądzach dowiemy się z Wiedźmina 3?

W jednym z wcześniejszych wpisów psioczyłam na motywacyjny pseudocoaching finansowy publikowany w internecie. Tak się składa, że na jednym z takich motywacyjnych profili społecznościowych przewinęła mi się grafika przedstawiająca różne aktywności podejmowane w czasie wolnym przez bogatych i biednych. Wśród bieda-aktywności było oczywiście oglądanie Netflixa i podobnych platform oraz granie w gry. Bogaci wszak czasu wolnego nie mają, bo albo się w kółko rozwijają, albo ciężko pracują i nie śpią w nocy, bo trzymają kredens. Taaaak… Nie będę teraz obalać tych mitów – dość powiedzieć, że wszystko zależy od zachowania odpowiednich proporcji.

Zaczęłam się jednak zastanawiać… Kurcze, przecież granie potrafi być rozwijające i inspirujące. Pobudza wyobraźnię, zmusza do myślenia. Dobra gra potrafi zachwycić zapierającymi dech w piersiach lokacjami. A nawet przemyca różne prawdy życiowe. Od czasu do czasu pykam sobie w Wiedźmina 3 i niezmiennie nie mogę wyjść z podziwu nad tą grą. Dlatego dzisiaj serwuję Wam odprężający artykuł. Przeczytacie, czego o bogactwie i pieniądzach dowiemy się z Wiedźmina 3. Dodatkową okazją ku temu niech będą 5 urodziny tego kultowego tytułu. UWAGA!!! Ten tekst zawiera dużo spojlerów, czyli zdradza fabułę gry. Jeśli więc dopiero planujesz zagrać w trzecią część przygód Wiedźmina, czytasz ten wpis na własną odpowiedzialność. Ostrzegam – nie chcę psuć ci frajdy z grania.

Władza i majątek nic nie są warte, gdy w głowie i w życiu prywatnym masz bałagan

Prawdę tę potwierdzają historie dwóch bohaterów: Krwawego Barona oraz Olgierda von Everec.

Historia Filipa Stengera zwanego Krwawym Baronem

Baron swój przydomek zyskał dzięki wybuchowemu temperamentowi i brutalności. Co prawda przylgnął on do niego na dobre, gdy przypisano Stengerowi krwawy mord, w wyniku którego „woda w rzece spłynęła krwią”, co jednak nie było prawdą. Do rzeki wyciekł po prostu czerwony barwnik z farbiarni. Niemniej jednak legenda pozostała.

Był wysoko postawionym żołnierzem armii temerskiej (Temeria to jedno z królestw wiedźmińskiego świata). Z żoną Anną miał tylko jedno dziecko – córkę Tamarę. Jako że więcej czasu spędzał na wojaczce niż w domu, jego żona po wielu miesiącach rozłąki wdała się w romans z przyjacielem Stengera. Zostawiła swojemu mężowi list, że ucieka do kochanka wraz z córką.

Baron nie pozostał bierny i ruszył w pościg za niewierną żoną. Dopadł kochanka swej żony i po prostu go usiekł, szczątki rywala rzucając psom na pożarcie, a żonę wraz z córką siłą sprowadził do domu.

W domu barona nie działo się dobrze. Powodów do kolejnych prób ucieczki obie damy miały kilka, z czego główny to właśnie wybuchowy charakter barona. Żona Stengera również była charakterna i uparta, co skutkowało bardzo gwałtownymi kłótniami, podczas których dochodziło do rękoczynów. Od czasu jej niewierności kolejnym powodem awantur była skłonność barona do zaglądania do butelki. Zwykle nie kończyło się to u niego na jednej kolejce.

Pod koniec wojny z Nilfgaardem, widząc, że jego armia nie ma szans w starciu z wrogiem, baron z częścią swoich ludzi zdezerterował i osiadł w kasztelu Wrońce. Dogadał się z dotychczasowymi wrogami i w ten sposób w Nilfgaardzie uznano jego zwierzchnictwo nad kasztelem i okolicznymi wioskami.

Życiorys barona, jakby nie patrzeć, nie daje powodów do dumy. Zdobył chłop co prawda władzę, pozycję, majątek, ale zhańbił się zdradą kraju, zrujnował swoją reputację i rozbił rodzinę. Całe życie poszło mu w rozsypkę, gdy pijany po raz kolejny pobił żonę, która była wówczas w ciąży – i w efekcie tego pobicia poroniła. Po tym incydencie udało się jej skutecznie uciec razem z córką od oprawcy. Wpadła wtedy w inne tarapaty, ale nie będę tutaj zdradzać szczegółów tego wątku.

Dość powiedzieć, że gracz jest proszony przez barona o pomoc w znalezieniu swej żony i córki. Baron wyraża skruchę i mówi o chęci naprawy wyrządzonych krzywd. W zależności od tego, jak pokierujemy wątkiem poszukiwań żony Stengera, tak różne możemy zafundować mu zakończenie jego historii. W moim przypadku jej finał był marny. Baron zawisł na drzewie, mimo że uzyskał przebaczenie.

No cóż – majątek mu nie pomógł, chlip chlip.

Czego o bogactwie i pieniądzach nauczysz się z gry Wiedźmin 3?

Olgierd von Everec wytłumaczyłby Ci, dlaczego należy czytać w umowach przypisy napisane drobnym druczkiem

Szczególnie, gdy w umowie takowej stawką jest rzecz bezcenna – własne życie.

Olgierd pochodził z szanowanego redańskiego rodu szlacheckiego. Był zawadiaką, rozpieszczonym przez życie w dostatku. Stale szukał przygód i nowych wyzwań. Razem ze swoim ukochanym bratem Witoldem utworzyli bandę znudzonych młodych szlachciców, z którymi urządzali huczne zabawy, demolowali karczmy i wyzywali innych na krwawe pojedynki szermiercze. Po pewnym czasie już otwarcie grabili mienie, gdy naszła ich taka ochota. W okolicy zaczęto ich traktować jak zwykłych łotrów.

Ród von Evereców dysponował ogromną posiadłością, jednak z czasem ubożał. Nietrafione inwestycje i nieurodzaj, a w związku z nim słabe zbiory spowodowały ogromne zadłużenie rodziny. W ten sposób Olgierd z rodziną został pewnego dnia wyrzucony z własnego domu przez niemożność spłacenia długów. Posiadłość von Evereców została wystawiona do licytacji, a Olgierd przyrzekł, że zemści się za to poniżenie.

W międzyczasie Olgierd pokochał z wzajemnością szlachciankę Iris Bilewitz. Para, nie zważając na sprzeciw rodziców Iris, chciała się pobrać. Jednak z uwagi na złą reputację Olgierda oraz jego problemy finansowe, rodzice postanowili wydać córkę za ofirskiego księcia.

By zapobiec zamążpójściu ukochanej oraz odzyskać dom i fortunę, Olgierd zdecydował się poszukać pomocy u wędrownego handlarza luster, Gauntera O’Dimma, któremu przypisywano moc spełniania życzeń. Podpisał z nim kontrakt, w ramach którego handlarz miał spełnić życzenia Olgierda, plus dać mu nieśmiertelność „gratis”. Olgierd myślał, że w ten sposób pozna wszystkie uroki i niebezpieczeństwa, jakie oferuje świat (nie zamierzał bowiem rezygnować z życia hulaki), a przy tym nic złego mu się nie stanie.

Nic jednak za darmo. Cena była wysoka: po pierwsze, Olgierd musiał poświęcić życie kogoś, kogo kochał – wybrał swojego brata. Po drugie, główną nagrodą za spełnienie życzeń, miała być dla O’Dimma dusza Olgierda. O’Dimm mógł się o nią upomnieć jednak dopiero wtedy, gdy przyprowadzi do Olgierda kogoś, kto spełni kolejne 3 życzenia szlachcica, teoretycznie niemożliwe do spełnienia.

Poza tym umowa stanowiła, że nawet gdyby jakimś cudem zwykłemu śmiertelnikowi udało się spełnić te 3 dodatkowe, irracjonalne życzenia, to do ostatecznego odbioru zapłaty miało dojść w miejscu zaiste z kosmosu – na księżycu.

Olgierd był przekonany, że przechytrzył O’Dimma i że nigdy nie dojdzie do spłaty długu, bo warunki kontraktu są niewykonalne. Szlachcic w ten sposób odzyskał ukochaną, posiadłość i bogactwo.

Jednak brak wiszącej nad nim groźby śmierci miał skutek uboczny, którego Olgierd nie przewidział – stępił mu emocje. Nieśmiertelność wyprała go zupełnie ze strachu, wstydu i empatii. Szukał nowych bodźców, kolejnych podniet, jednak pewnego dnia dotarło do niego, że ma dosłownie serce z kamienia. Zostawił żonę samą w wielkim dworze, a ta wkrótce umarła ze zgryzoty.

Jak się zapewne domyślasz, zadanie spełnienia 3 dodatkowych życzeń Olgierda przypada w udziale graczowi. Tak samo jak sprowadzenie Olgierda „na księżyc”.

Możemy doprowadzić do dobrego zakończenia historii szlachcica-utracjusza: dać mu szansę na zaczęcie życia co prawda z niczym, od zera, ale dosłownie jako człowiekowi odrodzonemu i odmienionemu. Możemy też dopilnować, by spełnił do końca warunki kontraktu, w którym była luka. No ale kontrakt to kontrakt, obie strony go podpisały i zgodziły się na wynikające z niego konsekwencje.

Historia przednia, bawiłam się przy niej wspaniale, znajdując masę odniesień do dzieł Sienkiewicza, historii o Pięknej i Bestii czy legendy o Panu Twardowskim. Majstersztyk!

Tak czy siak: fortuna Olgierdowi nie pomogła uratować związku i dobrego imienia.

Dorabianie się na krzywdzie innych prędzej czy później się zemści

Podczas wykonywania jednej z misji w Novigradzie gracz napotyka na starego druha, innego wiedźmina – Lamberta. Składa on propozycję, by pomóc mu w ustaleniu miejsca pobytu niejakiego Bertrama Taulera. Lambert szuka na nim zemsty za śmierć swojego kompana Aidena. Podczas jednej z wypraw zginął on z ręki bandy zabójców. Jej hersztem był właśnie Tauler i to on zadał śmiertelny cios kompanowi Lamberta.

Z biegiem śledztwa dowiadujemy się o Taulerze kolejnych faktów. Z płatnego zabójcy przebranżowił się po jakimś czasie na handlarza żywym towarem. Na jednej i drugiej „działalności” znacznie się wzbogacił.

Gdy już uzbierał majątek i kupił posiadłość w Novigradzie, postanowił zmienić swoją tożsamość. Porzucił dotychczasowe życie, ożenił się i adoptował dwójkę dzieci, skupił się na handlu morskim ze Skellige. Rozpoczął działalność filantropijną, wspierając m.in. miejski dom dla wdów i sierot.

Gdy dochodzi do konfrontacji z Taulerem, okazuje się, że jest on wiedźminem. Kodeks wiedźmiński zabrania przyjmować zlecenia na ludzi, co Tauler czynił jako dowódca bandy płatnych zabójców.

Tauler przyznaje się do wszystkich win i twierdzi, że żałuje starego życia, ale jednocześnie zapewnia, że się zmienił. Twierdzi, że żona wie o jego występkach, wybaczyła mu i codziennie się o niego modli. Tauler uważa, że dzięki temu zaczął nowe życie z czystym kontem.

Według jego zeznań z Aidenem sprawa wyglądała inaczej. Tauler rzekomo nie przyjął zlecenia na zabicie go, tylko na odzyskanie od niego pieniędzy – działał w roli windykatora. Aiden bowiem wziął pieniądze (zleceniodawca płacił Aidenowi z góry), ale zlecenie, którego się podjął, zakończyło się niepowodzeniem. Zleceniodawca uważał więc, że Aiden powinien zwrócić zapłatę. Doszło do sprzeczki Taulera z Aidenem i to niby Aiden zaatakował pierwszy, co przypłacił życiem.

Mamy do wyboru: uwierzyć w wersję i skruchę Taulera i puścić go wolno, bądź pomóc Lambertowi w wymierzeniu sprawiedliwości. Ja nie uwierzyłam w śpiewkę Taulera i w trakcie spotkania pomogłam Lambertowi zakończyć mu te przykre porachunki.

Ogółem: nie opłaca się ryzykować i dorabiać na czyjejś krzywdzie. Prędzej czy później ktoś wyciągnie na wierzch te brudy i bajka pryska.

Umiejętność rozmawiania o pieniądzach i prowadzenia negocjacji przydaje się w życiu…

W trakcie gry kilkukrotnie możemy natknąć się na krasnoluda Vimme Vivaldiego, novigradzkiego finansisty, który prowadzi miejski bank i kantor.

Podczas wizyty w domu aukcyjnym Borsodych w Oxenfurcie bierzemy razem z nim udział w licytacjach. Nim jednak do nich dojdzie, Vivaldi prezentuje całą gamę zachowań i umiejętności negocjacyjnych. Pokazują one, jak dzięki wyczuciu odpowiedniego momentu można dorobić się majątku.

Krasnolud jest sprytny, wszędzie wietrzy interes, ale przede wszystkim: nie boi się prosić i zadawać pytań. Okazję do zarobku dostrzega nawet w luźnej pogawędce przy partyjce gry w karty (kiedy bezczelnie prosi Geralta o… prowizję od wygranej Geralta, jako nagrodzie za poznanie go z drugim graczem).

Tak samo w prawdziwym życiu, warto dopominać się o swoje, zadawać pytania, prosić o przysługę, uzasadniać swoje roszczenia. Vivaldi pokazuje, że uargumentowane proszenie nie boli, a można dzięki niemu wiele zyskać.

…z kolei jej brak w przypadku spraw spadkowych boli. Bardzo.

Podczas gry możemy się o tym przekonać w tym samym wątku toczącym się wokół domu aukcyjnego Borsodych.

Horst Borsody i Ewald Borsody to bracia, którym ojciec Maksymilian pozostawił duży spadek. Jednak jego otrzymanie wiązało się ze spełnieniem przez nich jednego warunku: raz w roku, w święto Belleteyn, muszą podać sobie dłonie na znak zgody. W przeciwnym razie dom aukcyjny i cały majątek mają zostać zlicytowane, a pozyskane w ten sposób pieniądze przekazane do szpitala dla ubogich.

Maksymilian nie bez powodu postawił taki warunek. Bracia od dawna konkurowali ze sobą i serdecznie się nienawidzili.

Horst i Ewald nie potrafili znaleźć ze sobą nici porozumienia i w wyniku machlojek, jeden z nich wylądował na bruku, wydziedziczony, zmuszony w ten sposób wieść życie złodzieja. Drugi natomiast schował testament, tak by nikt nie poznał prawdy o brzmieniu ostatniej woli ich ojca.

I wtedy wkracza on, cały na czarno: wiedźmin. Gracz, nie wiedząc, w jaką kabałę się pakuje, doprowadza do spotkania obu braci, starcia między nimi i rozlewu krwi.

Cóż, obu panom zabrakło umiejętności negocjacyjnych Vivaldiego.

Nie unikaj płacenia podatków – skarbówka jest wszędzie

Urzędnik skarbowy w Oxenfurcie pojawia się znienacka 😉 Nigdy nie wiesz, kiedy dopadnie Cię fiskus, hehe. Bardzo humorystyczny element gry Wiedźmin 3. Podczas rozmowy z urzędnikiem lepiej mu nie ściemniać, bo i tak wie o poczynaniach Geralta już wszystko…

Niestety biurokracja też jest wszędzie. Także w wyimaginowanym banku.

A to kolejny okołofinansowy element humorystyczny w Wiedźminie. Spaliłabym, gdybym próbowała streścić – obejrzyjcie sami. Pozornie banalne zadanie polegające na podjęciu z banku zdeponowanych lata temu pieniędzy urasta do rangi życiowego wyzwania.

Przy okazji, ciekawa jestem, czy kojarzycie, do jakiego kultowego filmu nawiązuje poniższa misja. Podpowiedź: nie jest to polski film.

Dążenie za wszelką cenę do władzy i bogactwa może przynieść odwrotny skutek

Wybór nowego króla wysp Skellige po śmierci Brana Tuirseach pokazuje, do jak niecnych czynów może posunąć się człowiek żądny władzy, pozycji i zaślepiony wizją bogactwa.

Wdowa po królu, Birna, uważa swojego syna za prawowitego dziedzica i za wszelką cenę próbuje utrzymać go na skelligijskim tronie. Posuwa się w ten sposób do zamachu na pozostałych kandydatów. Elekcja zostaje wstrzymana i rozpoczyna się śledztwo, a gracz pomaga wyjaśnić motywy zabójstwa i namierzyć sprawcę.

Jeśli uda nam się zakończyć śledztwo sukcesem, Birnę spotka kara. Zostanie skazana na śmierć, a jej syn pozbawiony tytułów i wygnany (choć biedny sam nie maczał palców w tej intrydze).

Natomiast jeśli nie weźmiemy udziału w śledztwie, Birna dopnie co prawda swego, ale w pewnym momencie jej syn obróci się przeciwko niej. W ten sposób stara królowa będzie musiała od niego uciec i nie będzie miała już wpływu na poczynania króla.

Ostatecznie więc w obu scenariuszach dążenie po trupach (dosłownie) do utrzymania wpływów i bogactwa prowadzi owdowiałą królową do porażki.

Jeszcze trochę przede mną…

Dotychczas tyle udało mi się wyłapać okołofinansowych tematów w Wiedźminie. Pozostało mi jeszcze ukończenie rozszerzenia „Krew i wino” i to będzie koniec historii… Szkoda, gra przednia, nie obraziłabym się za jeszcze jakiś dodatek do niej (może by tak perypetie Cirilli sprzed wydarzeń z Dziekiego Gonu, ekipo z CD Projekt Red, hmm…?).

Każda historia niesie ze sobą jakiś morał, a samą grę można porównać do interaktywnej baśni dla dorosłych… Pięknie wydanej, momentami wyciskającej łzy, a już na pewno często zmuszającej do podejmowania niełatwych, niejednoznacznych moralnie decyzji. Historia Olgierda jak na razie jest moim ulubionym wątkiem w grze.

A jakie wątki finansowe i nauki z nich płynące udało się Tobie wyłapać podczas gry w Wiedźmina 3? 🙂

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

9 komentarzy do “Czego o bogactwie i pieniądzach dowiemy się z Wiedźmina 3?”

  1. Nie sądziłam nigdy, że można coś z gier się nauczyć. Jestem lekko starej daty, ale widziałam że syn pogrywa w różne gry. Serial i książki mnie bardzo zaciekwiły, więc może i nieśmiało się przekonam do tej gry. Wpis – mega ciekawy. Sporo ciekawostek !

    Odpowiedz
  2. Całkiem niedawno czytałam książkę „Narzędzia tytanów”, gdzie osoby, które osiągnęły tzw. „sukces” opowiadają o swoich nawykach i zwyczajach. Właśnie z tej książki dowiedziałam się, że nie marnuję czasu grając w „kulki”, tak samo, jak Ty nie marnujesz, grając w „Wiedźmina”. Tylko tak, jak napisałaś – należy zachować umiar i nie olewać obowiązków. Inna kwestia, która się pokrywa, to zadawanie pytań! Zwykle albo się wstydzimy pytać, albo boimy, że wyjdziemy na głupka. Tym czasem zadawanie pytań tak długo, aż zrozumiemy to nic złego i może pomóc nie tylko w kwestiach finansowych 🙂 Natomiast sam przykład gry i autora książki, na której podstawie ją zrealizowano pokazuje, że warto czasem patrzeć szerzej i myśleć perspektywicznie, żeby potem nie robić poruty ubiegając się o pieniążki, z których się wcześniej w pewnym sensie zrezygnowało 😉

    Odpowiedz
    • Racja, autor sobie sam ograniczył możliwość zarobku. Niestety miał złe doświadczenia z poprzednim producentem gry, który w ogóle jej nie wydał, więc za drugim razem wolał dostać określoną sumę, płatną z góry, z pominięciem modelu prowizyjnego 😀 Nie wierzył w sukces produkcji CDPR i się tym razem znowu przejechał…

      A z tą próbą wywalczenia dla siebie większego wynagrodzenia to sprawa dość niejednoznaczna. Internet zaczął się nabijać z pisarza, że pazerny na kasę itd. Na początku sama byłam zdumiona, co też facet wyczynia i co to za szopka, ale potem natrafiłam na informację (media jej nie nagłaśniały, bo sam autor też nie chciał sprawy komentować) puszczoną w obieg rzekomo przez kogoś bliskiego rodzinie autora, że syn Sapkowskiego jest ciężko chory i ta próba wywalczenia większej kasy z kontraktu to była desperacja, by uzyskać fundusze na leczenie syna. Jego syn chyba zmarł latem zeszłego roku, później w wywiadach autor mówił, że pieniądze już nic dla niego nie znaczą i wkrótce po tym faktycznie spór między ASem a CDPR został zakończony i doszło między nimi do porozumienia.

      Odpowiedz
  3. Absolutnie świetny artykuł.
    Choć Wiedźmin 3 to gra wyjątkowa, to nosi ona ze sobą wiele wartości, także tych moralnych.
    O znaczeniu przyjaźni, wsparciu bliskich, że nie zawsze się układa i że wspólne cele łączą ludzi.

    W temacie finansów uważam, że fajnie się też sprawdzają wszelkiego rodzaju strategie, czy tzw. „citybuildery”. Można się z nich sporo nauczyć nt. zarządzania zasobami 🙂

    Sam od dawna walczę z poglądem, że gry to marnotrawienie czasu. Stają się nim, gdy zajmują one większość czasu i blokują inne działania. Szczerze mówiąc, nie widzę w tym momencie powodu, dla którego gier nie traktować by na równi z filmami i książkami.

    Odpowiedz
  4. Interesujący post, tak jak piszesz z gier można bardzo dużo się nauczyć 🙂 Świetnie to pokazuje książka ,,SuperBetter” Jane McGonigal. Super, że pokazujesz jak dbać o finanse inspirując się fabułą gry 🙂

    Odpowiedz
  5. Taka mała ciekawostka 🙂 Cała mini kampania skupiona wokół Krwawego Barona została wielokrotnie oceniania jako jedna z najlepszych misji w całej trzeciej odsłonie Wiedźmina 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz