Dieta pudełkowa – czy i kiedy się opłaca? Moja opinia o cateringu dietetycznym

Czym jest dieta pudełkowa? To nic innego jak korzystanie z cateringu dietetycznego, który dowożony jest do naszego domu, pod same drzwi, codziennie. Jedna dostawa składa się z 3-5 posiłków – w zależności od tego, jaką opcję wybierzemy. Rozwiązanie to jeszcze do niedawna kojarzyło się wyłącznie ze sposobem żywienia gwiazd, biznesmenów i sportowców. Jednak powoli się to zmienia. W Polsce funkcjonuje już kilka tysięcy firm oferujących taką usługę. Czy catering dietetyczny jest drogi? Czy i kiedy się opłaca? I przede wszystkim – czy jest skuteczny i zdrowy? Podzielę się z Wami moją opinią o diecie pudełkowej i przedstawię główne plusy i minusy takiego żywienia, bo miałam okazję sama testować to rozwiązanie przez 5 tygodni.

Moja opinia o diecie pudełkowej – dlaczego zdecydowałam się na takie żywienie?

Dieta pudełkowa z dostawą do domu zainteresowała mnie z kilku powodów. Po pierwsze, bardzo zachwalał ją mój brat, który regularnie trenuje. Zamawiał w ten sposób nawet dania na wigilię. Chwalił sobie bogactwo i różnorodność smaków, dobre efekty, które przyniosła mu taka dieta (pod względem zdrowia i formy), mobilną opiekę dietetyka i ogromną oszczędność czasu.

Z drugiej strony, od kiedy pracuję z domu, mam mniej okazji do spróbowania niebanalnej kuchni. Gdy pracowałam w biurze w centrum Wrocławia, dookoła pełno było różnych barów i restauracji, w tym punktów gastronomii z kuchnią orientalną. Różnorodność smaków ogromna, można było wypróbować rzeczy, których człowiek na co dzień sobie nie szykuje. Dieta pudełkowa okazała się więc dla mnie sposobem na przełamanie kulinarnej nudy.

Kilka przykładowych dań z mojej diety pudełkowej poniżej. Na foto “ciastka” z selera z zielonym, orzechowym “twarożkiem”, omlet z botwinką, pestkami dyni i sosem paprykowo-pomidorowym, siekane kotlety drobiowe z papryką i surówką, a na samym końcu ciacho bodajże ze szpinaku, z musem jabłkowym i prażonym słonecznikiem. Smakowało obłędnie.

Kolejny powód, dlaczego sięgnęłam po dietę pudełkową, to chęć zrzucenia kilku kilogramów. Co tu dużo kryć, przez ostatnie miesiące trochę się zapuściłam 😉 zabrakło mi dyscypliny żywieniowej. Na mój talerz trafiała żywność, która nie jest wskazana przy Hashimoto. A gdy do tego dodam brak wizyt na siłowni i brak codziennej jazdy na rowerze do i z pracy, do której mój organizm wcześniej był przyzwyczajony, to wagowa apokalipsa okazała się nieunikniona.

Tak się również złożyło, że miałam wtedy intensywny czas i wolałam skupić się na pracy, niż kombinować w kuchni, co by tu zrobić do jedzenia na najbliższych kilka dni. Dieta pudełkowa była dla mnie więc opcją oszczędzenia czasu na czynnościach, które nie przyczyniają się do wzrostu moich zarobków. Czyli: wykroiłam z jej pomocą więcej czasu, który mogłam spieniężyć.

I wreszcie ostatni powód, dla którego sięgnęłam po dietę pudełkową – ogromne upały, które nawiedziły Wrocław w tym roku w sierpniu. Przy czymś takim ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, było tkwienie w kuchni nad garami z gorącymi potrawami. No po prostu – nie. Dlatego w sierpniu zamówiłam pierwsze 2 tygodnie cateringu dietetycznego, potem miałam przerwę 3 tygodni z powodu wyjazdu urlopowego, a potem znów wróciłam na 3 tygodnie do diety pudełkowej. Dietę pudełkową spożywałam w dni robocze, w weekendy gotowałam sobie sama.

We wpisie nie podaję, z usług jakiej firmy korzystałam, bo nie to jest najważniejsze w tym artykule. Poza tym firma ta nie działa w całym kraju, dlatego podanie jej “namiarów” raczej mija się z celem 😉 Jakby ktoś był bardzo ciekawy rekomendacji na terenie Wrocławia i okolic, to zapraszam do kontaktu mailowego. A teraz do rzeczy.

Czy dieta pudełkowa jest zdrowa? Dieta pudełkowa w Hashimoto

Jak już wspominałam, cierpię na autoimmunologiczne zapalenie tarczycy, wywołujące jej niedoczynność – czyli chorobę Hashimoto. Zależało mi więc na tym, by i moja dieta pudełkowa była dla mnie wsparciem w walce z tym schorzeniem.

Okazało się, że dieta pudełkowa dla chorych na Hashimoto wcale nie jest tak łatwo dostępna. Nie wszystkie firmy cateringowe mają aż tak sprofilowaną ofertę, by uwzględniać poszczególne zdrowotne przypadłości swoich klientów. Na szczęście catering polecany mi przez mojego brata miał w swojej ofercie taką opcję.

Zamówiłam więc dietę będącą pewną modyfikacją diety paleo. Takie menu jest jak najbardziej odpowiednie dla osób z Hashimoto dzięki swojej specyfice. Jest to dieta z niskim ładunkiem glikemicznym (nie mylić z indeksem), która sprawdza się w przypadku insulinooporności czy chorób autoimmunizacyjnych (czyli właśnie m.in. Hashimoto).

Jest ona skomponowana na podstawie tzw. Carb Back Loading System (system zwrotnego ładowania węglowodanów). W tej diecie kluczowa jest pora spożywania węglowodanów. Żywienie w tym modelu opiera się na posiłkach białkowo-tłuszczowych i dostarczeniu węglowodanów tylko na koniec dnia.

Śniadanie oraz obiad są białkowo-tłuszczowe, dzięki czemu posiłki nie podnoszą cukru we krwi. To z kolei powoduje, że dłużej odczuwana jest sytość, nie mamy ochoty podjadania pomiędzy posiłkami. A co za tym idzie, przewód pokarmowy ma więcej czasu, aby odpocząć i funkcjonować wydajniej.

W tym wariancie wyeliminowane są także różne substancje antyżywieniowe czy alergizujące (np. gluten, nabiał, strączki), dzięki czemu maleją wskazania przeciwciał we krwi (ich zawyżone wskaźniki są typowe dla przebiegu Hashimoto).

Dobrze dobrana dieta pudełkowa pozwoli pożegnać uciążliwe dolegliwości zdrowotne powodowane np. obecnością alergenu w jedzeniu czy niedoborami żywieniowymi. Aby jednak tak się faktycznie stało, warto upewnić się, że wybrana przez nas firma posiada wśród personelu certyfikowanego dietetyka. A najlepiej, by był to prawdziwy dietetyk kliniczny (w rozumieniu: osoba o wykształceniu medycznym; niestety samozwańczy guru często posługują się beztrosko tym terminem, nie mając w ogóle specjalistycznego wykształcenia). Taka osoba pracuje w wybranej przeze mnie firmie i zanim określiła moje zapotrzebowanie energetyczne i rodzaj diety, zapoznała się z przesłanymi przeze mnie online ostatnimi wynikami badań i pomiarami.

Zwracajcie na to uwagę, by Wasze menu układała odpowiednia osoba, prawdziwy specjalista. To da Wam poczucie, że jesteście pod właściwą opieką i nie zrobicie sobie krzywdy przypadkową kompozycją dań, które lądują na Waszych talerzach.

Dieta pudełkowa - czy i kiedy się opłaca?
Ile kosztuje dieta pudełkowa, czy i kiedy się opłaca?

Dieta pudełkowa – efekty

Czy zauważyłam po tych 5 tygodniach stosowania diety pudełkowej jakieś efekty? Tak, na kilku płaszczyznach.

Przez 5 tygodni ubyło mi 3,5 kg. Przyznam, że miałam nadzieję, że schudnę więcej, choć z drugiej strony – gdybym napisała, że to wina diety, mijałabym się z prawdą. To przede wszystkim moja wina, bo jakoś szczególnie nie wzrosła w tym czasie moja aktywność fizyczna. A założenia były takie, że będę aktywna min. 3 razy w tygodniu. Do tego jeszcze dieta przerwana była wyjazdem urlopowym. W czasie jego trwania nie odmawiałam sobie kulinarnych atrakcji 😉

Tymczasem stosując dietę pudełkową, ćwiczyłam 1-2 razy w tygodniu, z czego jeden dzień stanowiły raczej spokojne ćwiczenia w basenie, więc niespecjalnie wpływały na spalenie tkanki tłuszczowej. Mój obecny trening nijak się ma do tego z poprzednich lat, czyli praktycznie codziennego treningu aerobowego (codziennie ok. 20 km na rowerze + basen w weekend + raz w tygodniu siłownia).

Dlatego fakt, że kilka kilogramów zgubiłam bez regularnego ruchu oraz uwzględniając przerwę w kontynuowaniu diety, to spadek wagi należy odnotować na plus.

Zauważyłam, że zmniejszyła się moja chęć podjadania między posiłkami. Zmalała mi też ochota na słodycze. Jako, że w stosowanej przeze mnie diecie pudełkowej kolacje były węglowodanowe, to często było serwowane w ich ramach coś słodkiego, ale bez dodawania extra cukru. Hitem jak dla mnie były bananowe pankejki z musem jagodowym z dodatkiem ciemnego kakao oraz “sernik” z kalafiora (takie cuda w menu mi się trafiały 🙂 ).

Jednak w ostatnim tygodniu stosowania diety, zaczęłam się robić głodna po kolacji. Starałam się oszukać żołądek, wypijając przed snem szklankę ciepłej wody, ale nie zawsze udawało mi się stłumić głód. Czy to wina samej diety? Hmm, teraz tak sobie myślę, że raczej nie. Przyczyny upatruję w fakcie, że zaczęłam szybciej jeść kolacje (koło godz. 19 zamiast po 20), a dalej chodziłam spać po 23, stąd wydłużona luka czasu na głodzie zaczęła dawać mi się we znaki.

Kolejny plus – wyraźnie poprawił mi się stan paznokci. Nie łamią się przy byle wygięciu / uderzeniu. A zdarzało mi się, że paznokcie pękały mi od pisania na klawiaturze… Ewidentnie przez ostatnie miesiące czegoś brakowało mi w diecie.

Ostatnią rzeczą, którą zauważyłam, była szybkość zasypiania wieczorem. Od dziecka mam problemy z zapadaniem w sen. Nim zasnę, kręcę się z boku na bok, a w głowie mam kłębowisko myśli. Potrafi minąć ponad godzina, zanim usnę. Podczas trwania mojej diety pudełkowej, praktycznie co się położyłam, to “odcinało mi prąd”. Dla mnie to ogromny plus.

Innych zalet zdrowotnych nie dostrzegłam. Być może czas stosowania diety był zbyt krótki, by dało się zauważyć jakieś inne, spektakularne efekty. Ale z tych osiągniętych i tak jestem zadowolona.

Był moment na początku stosowania diety, gdy nieco pogorszył mi się stan cery (efekt przestawienia się na inną dietę), jednak po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Wspominam o tym, bo jeśli planujesz wejść w dietę pudełkową akurat w momencie, gdy np. czeka Ciebie jakieś ważne wystąpienie i chcesz “jakoś” wyglądać 😉 to rozważyłabym na Twoim miejscu przeczekanie tego momentu z wdrożeniem zmian w jadłospisie.

Co mnie “uwierało” w diecie pudełkowej?

Zamawiana przeze mnie dieta pudełkowa była bardzo smaczna i przygotowywana ze świeżych, lokalnych, ekologicznych składników. To ogromna zaleta, ale rodzi ze sobą pewne ryzyka. Ekologiczne składniki niestety bywają mniej trwałe.

W ostatnim tygodniu stosowania diety pudełkowej miałam chyba jakiegoś pecha do świeżości składników. Dwukrotnie w śniadaniu trafiłam na nadpsute warzywa. Najpierw problemem okazała się rzodkiewka w sałatce, potem pomidory. Warzywa miały na sobie ślady ni to gnicia, ni to podpleśniałego nalotu (ciemne wgłębienie + mały meszek), więc dwa razy śniadanie zjadłam bez sałatki. Zresztą, uwieczniłam oba przypadki na zdjęciach.

Na szczęście po zgłoszeniu problemu obsługa szybko zareagowała, przeprosiła, puściła do swoich klientów mail z prośbą o odstawienie sałatki, jeśli zauważą coś podobnego. W ostatnim tygodniu diety w ramach przeprosin dostałam także bonusowy deser. Tak więc obsługa klienta zareagowała wzorowo.

Paradoksalnie minusem była dla mnie kwestia, że dietę zamawiałam tylko dla siebie, z uwzględnieniem mojej zdrowotnej przypadłości. Mój mąż żywił się przez cały ten okres oddzielnie. Albo robił sobie coś na szybko (co z mojego punktu widzenia, czyli osoby zaprawionej w kuchennych bojach 😉 nie zawsze wyglądało akurat na w pełni wartościowe jedzenie), albo zamawiał obiady na wynos. A takie obiady tanie nie są.

Jednak dla mnie chyba największym mankamentem stosowania diety pudełkowej jest ilość śmieci, które ona generuje. Każda codzienna dostawa oznacza kolejną jednorazową torbę do kolekcji. Każdy posiłek oznacza szereg jednorazowych pudełek, z którymi nie wiadomo, co zrobić.

I nie, nie zgodzę się z naiwnym stwierdzeniem, że na jedno wychodzi, czy zamawiamy dietę pudełkową, czy robimy zakupy w sklepie, a potem posiłki szykujemy samodzielnie, bo w obu przypadkach liczba śmieci wcale nie jest porównywalna.

Do firmy cateringowej ktoś musi dostarczyć pracownikom składniki na potrawy (= nasze zakupy spożywcze w sklepie). Tyle, że oni sami później efektów swojego gotowania nie konsumują, tylko ponownie zapakowują i wysyłają do docelowego klienta. Jest więc jeszcze jedna rundka generowania śmieci. Dla kogoś, kto chce żyć ekologicznie, to może być bariera nie do przeskoczenia.

Wszystkie torby, w których dowożono dla mnie jedzenie, są na szczęście papierowe. Wszystkie je zachowałam i aktualnie służą mi za worki na makulaturę. Co prawda zapchałam nimi jedną całą półkę w szafie, ale w końcu kiedyś z niej znikną. Z kolei pudełeczka, do których nakładane były posiłki, zamawiałam w wariancie droższym – ekologicznym. Nie były one wykonane z plastiku, tylko z bambusowej papy.

Dieta pudełkowa i jednorazowe torby papierowe
Zużywam, zużywam, a końca nie widać…

Jakkolwiek by nie próbować tłumić swoich wyrzutów sumienia i się usprawiedliwiać, to jednak liczba wytworzonych na kulinarne zachcianki opakowań jest dla mnie przygnębiająca. Ponad połowa tych opakowań nie nadawała się do ponownego użycia, bo po spożyciu posiłku były uszkodzone (odbarwione, nacięte, przesiąknięte sosem / tłuszczem, z zaciekami). Drugą ich część udało mi się domyć i odratować i zalegają mi teraz w szafie w oczekiwaniu, aż kiedyś na coś je zużyję (bo nadające się do ponownego użytku opakowania można, a moim zdaniem nawet trzeba ponownie wykorzystywać).

Czuję, że niestety szybko się ich nie pozbędę. Zostało mi ich kilkadziesiąt sztuk!

Wyobraźcie sobie zamówienie tylko dla jednej osoby, codziennie 4 nowe opakowania jednorazowe, bo tyle miałam w diecie posiłków. Zamawiając dla siebie catering tylko w dni robocze, daje to 20 opakowań jednorazowych tygodniowo. Miesięcznie daje to 80 opakowań… Rocznie, czyli razy 12 miesięcy… Brrr, nie liczę dalej.

Myślę, że jest to nie lada wyzwanie dla tego typu biznesów. Jak zmniejszyć ilość wytwarzanych śmieci? Może należałoby wprowadzić pojemniki na żywność wielokrotnego użytku wydawane za kaucją? Tylko obsługa takiego modelu biznesowego plus mycie, dezynfekcja itd. mogłyby windować koszty zamówienia do niebotycznych poziomów.

A skoro już jesteśmy przy kosztach…

Dieta pudełkowa – koszt. Ile kosztuje dieta pudełkowa?

Czy dieta pudełkowa jest tania? Ile kosztuje dieta pudełkowa? Poprawna odpowiedź jest jedna – to zależy 😉

Catering dietetyczny oferuje zróżnicowane menu. Do tego różni mogą być dostawcy produktów i ich stawki – produkty regionalne i bio kosztują więcej. Tak samo spersonalizowane dania z zamiennikami. W internecie można znaleźć porównania, jakie są koszty takich diet w poszczególnych miastach czy regionach.

Jednak moim zdaniem robienie takich porównań miałoby sens tylko w przypadku, gdy porównujemy jeden rodzaj diety u wszystkich dostawców (np. dietę śródziemnomorską z 7 firm cateringowych, posiłki o takiej samej kaloryczności, 5 posiłków dziennie, bez wykluczonych składników zawierających alergeny).

Bez takiego ujednolicenia rozstrzał w ujęciu kosztów miesięcznych może być znaczący. Ceny oscylują w granicach od około 1000-1500 zł z opcją żywienia bez weekendów do nawet ponad 2,5 tysiąca przy spersonalizowanym wyżywieniu na cały tydzień.

U mnie koszt miesięczny (20 dni w opcji bez weekendów, menu składające się z 4 posiłków, dzienna kaloryczność 1700 kcal, menu dla osoby z Hashimoto z wyłączeniami produktów) wyniósł: 1430 zł za jedzenie + 150 zł za opakowania ekologiczne.

Czy to dużo, czy to mało? Czy można powiedzieć, że mój catering to była tania dieta pudełkowa?

Przypuszczam, że przywołana suma miesięczna niejedną osobę mogłaby przyprawić o zawrót głowy. Ponad półtora tysiąca złotych za żywienie jednej osoby? Przecież to szaleństwo! Już lepiej kupować i gotować samodzielnie – i starczy dla kilku osób, na kilka dni!

A jednak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Moja stawka godzinowa jest na tyle wysoka, że przesiadywanie w kuchni średnio mi się kalkuluje. Dla mojego budżetu znacznie lepszym rozwiązaniem jest spożytkować uwolniony z gotowania czas na dodatkowy zarobek. W kuchni pichcę nie dlatego, że muszę, bo mnie nie stać na zamawianie jedzenia i chcę oszczędzić, ale dlatego, że po prostu lubię gotować.

Kolejna sprawa – koszt jednego dania. W takiej diecie pudełkowej wcale nie jest on horrendalnie wysoki. Dzienne menu kosztuje 71,50 zł (79 zł doliczając eko opakowania), czyli jeden posiłek wychodzi za ok. 17,88 zł (z opakowaniem: 19,75). A dostaję jedzenie przygotowane na moje potrzeby, dobrze zbilansowany. To koszt porównywalny do dań w barach szybkiej obsługi i firmowych kantynach, jakich pełno w biurowcach. A już wizyta w renomowanej restauracji i zjedzenie w niej kolacji pociąga za sobą znacznie wyższe koszty.

Jak więc ocenić, czy dieta pudełkowa jest tania? Nie ma rady, trzeba indywidualnie sprawdzić, czy się ona opłaca i czy wydatki, które za sobą pociąga, są rekompensowane przez wnoszone przez nią benefity. W tym celu podsumuj, ile:

  • wydajesz na jedzenie w ciągu miesiąca (uwzględnij wszystko: sklepy spożywcze, bazary, stacje benzynowe, bary i restauracje, bistro i sklepik w pracy);
  • czasu spędzasz na czynnościach okołojedzeniowych: planowaniu posiłków, kupowaniu produktów, sprzątaniu w kuchni, zmywaniu itp. (i co z pożytkiem dla portfela można by było zrobić z tym uwolnionym czasem?);
  • wydajesz w przybliżeniu na opłacenie rachunków za gaz, wodę i prąd wykorzystywane w kuchni? Uwzględnij także koszt transportu (np. gdy do sklepu dojeżdżasz samochodem – koszt benzyny).
  • wynosi Twoja stawka godzinowa za wykonywaną pracę?

Dopiero gdy rzetelnie podejdziesz do takiej analizy, zobaczysz, czy dieta pudełkowa to finansowo rozwiązanie dla Ciebie akceptowalne.

Jeśli chodzi o ocenę benefitów i kwestię, czy przewyższają one wady tego sposobu żywienia, również przychodzę Ci z pomocą. Poniżej wypisałam wszystkie plusy i minusy, które przyszły mi do głowy.

Zalety diety pudełkowej

Niezaprzeczalne plusy cateringu dietetycznego:

  • Jest to dieta dobrze zbilansowana (biorąc pod uwagę m.in. proporcje białka do węglowodanów i tłuszczy, kaloryczność, składniki mineralne i witaminy).
  • Zauważalnie poprawia się stan skóry, paznokci itp., a i samopoczucie ulega poprawie (w moim przypadku – wysypianie się).
  • Pozwala uniknąć monotonii smakowej (codziennie jemy coś innego, nie ma dań “ze wczoraj”).
  • Daje możliwość poznania nowych dań i odkrycia smaków, na które sami byśmy nie wpadli.
  • Odpowiednio dobrana do naszych potrzeb i przestrzegana przez nas dieta pozwala utrzymać wagę, schudnąć lub przytyć – jest skuteczna.
  • Zbawienne rozwiązanie, gdy mamy np. bardzo gorące lato i perspektywa gotowania w upały przyprawia nas o mdłości.
  • Stanowi dobrą opcję dla zapracowanych. Pozwala zaoszczędzić czas przeznaczony dotychczas na planowanie posiłków, zakupy, gotowanie, sprzątanie kuchni, zmywanie.
  • To ciekawe rozwiązanie pod kątem zapobiegania marnowaniu żywności – nie ma obaw, że zrobiony na kilka dni obiad się zepsuje, bo nie ma komu go zjeść.
  • Jest dobrym wsparciem dla sportowców. Pozwala zachować schematy żywieniowe adekwatne do wyznaczonego celu i planu treningowego.
  • Pozwala zapanować nad napadami wilczego głodu i zmniejsza ochotę na słodycze, bo wymusza regularność spożywania posiłków.
  • Może pomóc nam zmienić złe nawyki żywieniowe, których trudno jest pozbyć się samodzielnie – obserwujemy, co ląduje na naszym talerzu i jaka jest odpowiednia wielkość porcji. Później możemy spróbować przygotować podobne dania samodzielnie.
  • Znając nawyki żywieniowe naszego społeczeństwa 😉 to w większości przypadków dieta pudełkowa może zapewnić dużą dawkę owoców i warzyw, jaka nie wjeżdżała dotychczas na nasze talerze.
  • Skutecznie pozwala wyeliminować z jadłospisu śmieciowe, wysoko przetworzone jedzenie.
  • Wygodne rozwiązanie dla osób, które posiadają mały aneks kuchenny i nie mają dużo miejsca na szykowanie skomplikowanych potraw.
  • Rozsądny stosunek ceny do jakości. Biorąc pod uwagę fakt, że w cenie jest uwzględniony zakup składników, ich przyrządzenie, opakowania i dowóz, to cena za jednodniowe menu wcale nie jest wygórowana.

Wady diety pudełkowej

Pomimo licznych zalet, catering dietetyczny ma także minusy.

  • Posiłki szykowane są dla wielu klientów. Nie da się każdego z nich zadowolić pasującą godziną dostawy (do mnie przez tydzień dowożono jedzenie ok. 4.15-4.30 rano (!!!), później ustaliłam dostawę na po godzinie 21 – dostawca kilka razy zjawiał się w okolicach północy).
  • Jeśli musimy gdzieś wyjść z domu w czasie, gdy przewidziana jest dostawa – dochodzi nam kombinowanie, jak odebrać jedzenie.
  • Gotuje dla nas obca, nieznająca naszych preferencji smakowych osoba. Nie zawsze dane smaki przypadną nam do gustu – i nie ma, że posiłek nie smakuje, trzeba go zjeść, bo w lodówce nic innego nie ma… A poza tym już się zapłaciło i szkoda marnować pieniądze.
  • Ilość opakowań i toreb – czyli pisząc wprost: odpadów – jest przytłaczająca, więc nie jest to sposób żywienia dla osób, którym bliska jest filozofia less waste.
  • Osoby z różnymi nietolerancjami pokarmowymi muszą się nieźle nagimnastykować, by znaleźć dla siebie odpowiedni catering dietetyczny.
  • Taki catering jest dostępny głównie w dużych i średnich miastach. W mniejszych miejscowościach liczba ofert jest mniej różnorodna, dostawy są ograniczone lub nawet niemożliwe.
  • Dieta ta nie toleruje odstępstw. Jeśli mamy jakiś ulubiony produkt, na który od czasu do czasu lubimy sobie pozwolić, a na diecie jest on zakazany – będziemy cierpieć. W efekcie nasza motywacja do kontynuowania reżimu żywieniowego może z czasem słabnąć.
  • Jeśli chcemy zaserwować catering dietetyczny dla całej rodziny (np. 4 osób), koszty astronomicznie rosną – więc to raczej rozwiązanie dla dobrze zarabiających singli lub par.
  • Wierzymy na słowo, że catering jest szykowany z najświeższych składników, od lokalnych dostawców – no bo jak to zweryfikujemy? Nie mamy bezpośredniego wpływu na to, z czego przygotowywane są nasze posiłki.
  • Nie jest to opcja dla zarabiających poniżej średniej krajowej. Dla nich takie żywienie wychodzi drogo, bardzo drogo lub kosmicznie drogo…
  • Dla osób lubiących gotować może to być na dłuższą metę opcja męcząca i trudna do zaakceptowania.
  • Sięgając po gotowce z diety pudełkowej, nie uczymy się bilansowania i właściwego komponowania posiłków. Dostajemy rybę zamiast wędki. Po odstawieniu diety istnieje duże ryzyko powrotu do starych nawyków żywieniowych i efektu jojo. Jeśli chcemy tego uniknąć i kontynuujemy dietę, to de facto stajemy się na stałe uzależnieni od dostawcy.

Jak wybrać firmę cateringu dietetycznego?

  • Zanim zakupisz jakikolwiek catering dietetyczny z dostawą do domu, wykonaj podstawowe badania, skonsultuj je z lekarzem – nawet, gdy nie cierpisz na żadne choroby. Może Ci się wydawać, że nie cierpisz 😉
  • Przede wszystkim, nie kieruj się wyłącznie ceną, a jakością i świeżością składników.
  • Przejrzyj listy dyskusyjne, fora internetowe i grupy w mediach społecznościowych pod kątem opinii o diecie, która wpadła Ci w oko. Sprawdź, jakich posiłków możesz się spodziewać, przejrzyj zdjęcia potraw, dopytuj o składniki.
  • Zasięgnij języka wśród znajomych – może ktoś z nich korzysta z usług takiej firmy i może Ci polecić sprawdzonego dostawcę?
  • Nim wykupisz abonament, zamów dietę na dzień próbny – niektóre firmy oferują darmowy dzień cateringu.
  • Sprawdź w porównywarce firm cateringowych, np. Dietly albo Cateromarket, która oferta najbardziej pasuje do Twoich preferencji i jakie otrzymała dotychczas oceny.
  • Przeczytaj na stronie wybranego cateringu dietetycznego, kto układa dietę. Jeśli nie będzie tam takiej informacji, napisz do firmy z prośbą o doprecyzowanie, czy jest to np. trener personalny czy dietetyk kliniczny. Kim jest, jakie ma kompetencje?

Czy dieta pudełkowa się opłaca?

Podsumowując: w moim przypadku dieta pudełkowa opłaciła się. Koszt posiłku wraz z transportem w takiej diecie jest dla mnie akceptowalny i wynosi mniej niż 20 zł za porcję. I to za porcję dobrze zbilansowaną, odpowiednią do moich problemów zdrowotnych, bo skomponowaną przez dietetyka klinicznego.

Dieta pudełkowa pozwoliła mi schudnąć kilka kilogramów i poprawić jakość snu. Niezaprzeczalnie ma ona swoje korzyści zdrowotne i żywieniowe. Poznałam dzięki niej wiele ciekawych dań i smaków (np. wątróbka drobiowa połączona w sałatce z malinami – sama w życiu bym nie wpadła na takie połączenie, a wyszło wybornie!) i uniknęłam ślęczenia nad garami w upalne lato.

Skorzystanie z cateringu dietetycznego pozwoliło mi też skoncentrować się na zadaniach w bardzo intensywnym dla mnie okresie. Zaoszczędziło mi sporo godzin spędzonych w kuchni i na czynnościach okołojedzeniowych (planowanie, zakupy, szykowanie, sprzątanie).

Mimo to stosowanie takiej diety przez cały czas nie wchodzi u mnie w grę.

Przeraża mnie nadprodukcja śmieci w takim modelu żywienia. Nawet jeśli opakowania są ekologiczne, to nie zmienia to faktu, że wciąż są jednorazowe. Liczba śmieci w ujęciu rocznym przypadających na jedną osobę liczona jest w tysiącach sztuk (torby + pojemniki).

No i tak w gruncie rzeczy, ja lubię gotować. Nie wyobrażam sobie, bym mogła dożywotnio zdać się wyłącznie na czyjś gust kulinarny i podsuwanie mi pod nos gotowców, choćby nie wiem, jak były zdrowe i smaczne.

Samodzielne szykowanie posiłków sprawia mi przyjemność, a jeszcze większą mam z niego satysfakcję, gdy inni chwalą moje dania. Dużo rzeczy wymyślam na poczekaniu lub przekształcam znane przepisy na własną modłę (zajrzyj do mojego wpisu o pomysłach na szybkie i tanie obiady).

A takie np. pieczenie ciast mnie po prostu relaksuje. I tak, lubię od czasu do czasu wszamać coś niezdrowego, kalorycznego (np. z duuużą ilością czekolady!) i nie płaczę z tego powodu. Wręcz przeciwnie, poprawia mi to humor. Życie 😉

Dietę pudełkową traktuję jako ciekawe urozmaicenie i dobre koło ratunkowe, gdy brakuje mi czasu na gotowanie, bo liczba obowiązków się piętrzy. Polecam ją zwłaszcza wszystkim zabieganym, którzy nie przepadają za gotowaniem (i sprzątaniem w kuchni 😉 ), a którzy mogą sobie finansowo pozwolić na taki catering.

A Ty, jakie masz doświadczenia z cateringiem dietetycznym? Korzystasz z diety pudełkowej? Jakie nasuwają Ci się wnioski po analizie opłacalności tego sposobu żywienia?

Jestem szczególnie ciekawa sytuacji, w której dieta pudełkowa zamawiana jest dla całej rodziny, np. 2 osób dorosłych i 2 nastolatków. Stosujesz taki model żywienia? Jak wygląda Twój domowy budżet? 😉

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

10 komentarzy do “Dieta pudełkowa – czy i kiedy się opłaca? Moja opinia o cateringu dietetycznym”

  1. W sumie są w tym plusy, ale niestety słyszałam też sporo złych opinii. Tak naprawdę mamy pewność co jemy, gdy sobie sami przygotujemy w domu

    Odpowiedz
  2. Osobiście na dietę pudełkową się nie zdecydowałem, gdy postanowiłem zgubić zbędne kilogramy kilka lat temu. Wolałem gotować samemu i w sumie na złe mi to nie wyszło, bo nowych umiejętności nigdy pod dostatkiem 😉

    Jednak miało to też swoje konsekwencje 😉 Ilość czasu poświęcona na naukę, później samo gotowanie oraz mycie naczyń nieźle mnie przytłoczyło 😉

    Teraz jakbym miał wybierać pomiędzy gotowaniem samemu a dieta pudełkową, to bym spróbował tej drugiej nie tylko z oszczędności czasu właśnie, ale i ciekawości 🙂

    Odpowiedz
  3. Mam kolegę, który korzysta z diety pudełkowej i bardzo ją sobie chwali. Jest singlem, więc zamawia jedzenie tylko dla siebie. Podobnie jak Ty Dana, on również przekalkulował sobie, że bardziej opłaca mu się zamówić jedzenie z dostawą do domu, a odzyskany w ten sposób czas zmonetyzować :)) Dodatkowo bardzo cieszy go sam fakt, że dzięki temu praktycznie nie musi już chodzić na zakupy :))

    Odpowiedz
  4. Dziękuję za ciekawy wpis. Nigdy nie zastanawiałam się nad dieta pudełkowa (nawet nie wiedziałam, ze tak się to nazywa), ale przyznam, ze jeżeli menu sa rzeczywiście rzetelnie ułożone, pozwalaj poznać nowe smaki, wpływają na dobre samopoczucie (sen…) i na zdrowie (paznokcie i zbędne kilogramy), to chyba warto. No i zaoszczędzamy czas na gotowanie, dlaczego nie? Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  5. Mam szczupłą sylwetkę więc nie muszę stosować diet. Jem 4-5 razy dziennie małe posiłki. Ponadto aktywnie spędzam czas np. jeżdżąc rowerem. Nie wyobrażam sobie siebie z nadwagą w postaci zbędnych kilogramów.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz