Dywersyfikacja oszczędności – jak sobie radzić w niepewnych czasach?

Nie ma uniwersalnej rady, gdzie trzymać oszczędności, by uchronić odłożony kapitał w czasie kryzysu. Wszystko dlatego, że nikt nie zna odpowiedzi na to, co przyniesie przyszłość. Miejmy świadomość, że wszelkie wypowiedzi ekspertów są właśnie prognozami, opiniami. Nie stwierdzają żadnych faktów. Pokazują jedynie możliwe scenariusze rozwoju sytuacji. Dzisiaj nie będę gdybać, jakie zmiany w naszym podejściu do finansów osobistych może przynieść postpandemiczna rzeczywistość. Jeśli interesuje Ciebie ta kwestia, zapraszam do podcastu Po ludzku o pieniądzach z moim udziałem. Niezaprzeczalnie jednak dywersyfikacja, czyli zróżnicowanie struktury naszego portfela oszczędnościowo- inwestycyjnego, może nam pomóc utrzymać się na powierzchni. Przy czym niezmiernie ważne jest, by portfel dywersyfikować z uwzględnieniem własnych możliwości, wiedzy, umiejętności. Tylko portfel dopasowany indywidualnie, uwzględniający nasze potrzeby i preferencje zapewni nam relatywnie wysokie poczucie bezpieczeństwa.

UWAGA. W tym wpisie znajdziesz linki afiliacyjne 🙂
Gram w otwarte karty, dlatego już na początku zaznaczam, że w treści tego wpisu znajdziesz kilka linków z tzw. programów partnerskich. Oznacza to, że jeśli zdecydujesz się za ich pośrednictwem skorzystać z usług danego dostawcy, mam szansę na otrzymanie od tego dostawcy prowizji. Nie oznacza to, że wpis, który czytasz, jest sponsorowany. Od nikogo nie otrzymałam wynagrodzenia za jego przygotowanie. Polecam po prostu to, co moim zdaniem jest warte zainteresowania, sprawdzone i najzwyklej w świecie ułatwia życie. Jeśli zechcesz skorzystać z tych linków, będzie mi niezmiernie miło - w jakiś sposób zwróci mi się trud, jaki włożyłam w napisanie artykułu.

Życzę pożytecznej lektury!

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe, co to oznacza dla naszych finansów?

Pod koniec maja decyzją RPP stopy procentowe ustanowiono na następującym poziomie w skali rocznej:

  • stopa referencyjna 0,10% (poprzednio 0,5%)
  • stopa lombardowa 0,50% (poprzednio 1%)
  • stopa depozytowa 0,00% (poprzednio 0%)
  • stopa redyskonta weksli 0,11% (poprzednio 0,55%)
  • stopa dyskontowa weksli 0,12% (poprzednio 0,6%)

Co to dla nas oznacza?

Decyzja RPP pociąga za sobą m.in. obniżenie oprocentowania sporej części kredytów. Będziemy płacić niższe raty np. za kredyty hipoteczne. Także górny limit rocznego oprocentowania kredytów i pożyczek spada do 7,2% (dotychczas wynosił 8%).

W ten sposób także nowe kredyty mają być łatwiejsze do uzyskania zarówno dla firm jak i osób fizycznych. Ale to tylko teoria. W praktyce wcale nie jest łatwiej uzyskać kredyt.

Polacy z powodu kryzysu zaciskają pasa. Banki raportują spadek popytu na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne. Firmy zaś widząc brak popytu na ich towary i usługi, także nie chcą się zadłużać.

A z perspektywy banków udzielanie kredytów przy tak niskich stopach skutkuje rosnącymi kosztami ich obsługi. Dlatego banki będą ostrożniej udzielać kredytów lub podniosą inne opłaty, by nie być stratnymi.

Po co obniżono stopy? Powodów jest kilka.

Przede wszystkim pociąga to za sobą obniżenie kosztów zadłużenia państwa przy rozruchu gospodarki będącej w kryzysie. Jak wskazują analitycy banku Pekao:

„Ze spuchniętych długów publicznych szybciej wychodzi się mając zerowe stopy procentowe”

Skąd się wzięło spowolnienie? To bezpośredni skutek zarządzonego dystansowania się społecznego i izolacji, w wyniku których doszło do:

  • ograniczonej konsumpcji – kupujemy tylko to, co faktycznie nam potrzebne do przeżycia;
  • rezygnujemy ze zbytku i zachcianek – konsumpcję odkładamy w czasie, co widać szczególnie w spadku popytu na kredyty gotówkowe;
  • kwarantanna odcięła nas od instytucji kultury, sportu i rozrywki – nie wydajemy pieniędzy w restauracjach, kinach, teatrach, muzeach czy klubach fitness i basenach;
  • do oszczędzania skłania też niepewna sytuacja na rynku pracy – obniżki wynagrodzeń, brak perspektyw na wypłatę premii i podwyżki, a w najgorszych przypadkach – utrata pracy.

I tutaj przechodzimy do kolejnego z powodów obniżenia stóp, czyli zachęcenia ludzi do wydawania pieniędzy. W ten sposób rząd chce rozkręcić i ustabilizować gospodarkę.

Obniżenie stóp procentowych sprawia, że oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych drastycznie spada. Bardziej „opłaca się” wydawać pieniądze, niż oszczędzać…

Ale ludzie wcale nie chcą bez potrzeby wydawać pieniędzy!!!

Dzieje się tak z uwagi na np. wspomnianą wcześniej utratę pracy, obniżkę pensji, niepewność co do rozwoju epidemii. Ludzie w warunkach niepewności o ciągłość dochodów nie chcą pozbywać się oszczędności. Mamy do czynienia z nietypową sytuacją. Ogólne skutki obniżki stóp procentowych dla gospodarki są nieprzewidywalne, a mogą nawet okazać się negatywne.

Co daje nam dywersyfikacja oszczędności?

W tej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak baczniej przyjrzeć się własnemu portfelowi i zastanowić, w jaki sposób możemy zminimalizować ryzyko spadku wartości naszych oszczędności. Narzędziem, po które warto sięgnąć, jest bohaterka dzisiejszego wpisu – dywersyfikacja. Niesie ona ze sobą szereg korzyści:

  • Elastyczność w zakresie operowania pieniędzmi. Np. dostęp do konta oszczędnościowego i gotówki, gdy potrzebujemy pieniędzy na już. Reszta kapitału spokojnie może być ulokowana w innych instrumentach.
  • Minimalizuje ryzyko poniesienia straty. Umieszczając pieniądze w różnych instrumentach finansowych nie uzależniamy naszego ogólnego wyniku finansowego od jednego instrumentu. Ale za minimalizację ryzyka płacimy też cenę. Ten sam mechanizm niweluje naszą szansę na naprawdę wysokie zyski.
  • Pozwala na dowolne kształtowanie portfela w zależności od zmian ryzyka. Manipulując procentowym udziałem poszczególnych rozwiązań finansowych w naszym koszyku oszczędnościowo-inwestycyjnym możemy regulować na bieżąco poziom akceptowalnego przez nas ryzyka.
  • Stosowanie dywersyfikacji przynosi nam większe poczucie sprawczości i spokój ducha.

Nawiązując do drugiego punktu z powyższej listy, polecam Wam inny artykuł. O „ciemnej stronie” dywersyfikacji w przystępny sposób napisał Opiekun Inwestora.

Od czego zacząć dywersyfikowanie portfela?

Przy dywersyfikowaniu portfela musimy zdawać sobie z tego sprawę, że nie jest możliwa jednoczesna maksymalizacja zysku i minimalizacja ryzyka.

Dlatego przy rozważaniach o podziale kapitału na poszczególne „koszyki” stosuje się najczęściej dwa podejścia:

  • Wyjście od oczekiwanej stopy zwrotu – tzw. kryterium maksymalizacji zysku. W tym przypadku dobór instrumentów finansowych uwarunkowany jest od określenia, co pozwoli osiągnąć największy możliwy zysk przy możliwie najniższym poziomie ryzyka.
  • Wyjście od akceptowalnego poziomu straty – tzw. kryterium minimalizacji ryzyka. Tutaj punktem wyjścia jest określenie poziomu ryzyka, który – w przypadku zaistnienia niefortunnych okoliczności – spowoduje, że strata zaboli nas najmniej.

Po obraniu sposobu działania można pójść dalej i określić, jakie instrumenty powinny znaleźć się w portfelu i w jakich proporcjach, abyśmy mogli osiągnąć postawiony sobie cel.

To właśnie na podstawie określenia naszych oczekiwań względem zysków oraz określenia tolerancji względem poniesienia starty, domy maklerskie tworzą profile inwestycyjne. Spotkać można się z następującą nomenklaturą profili, np.

  • konserwatywny (np. dopuszcza maksymalnie do 30 % instrumentów udziałowych w strukturze portfela, resztę budują instrumenty dłużne i depozyty);
  • umiarkowanie konserwatywny (przy strukturze portfela 40 % kapitału zainwestowanego w fundusze niskiego ryzyka, 30 % w akcje oraz 30 % w fundusze mieszane);
  • zrównoważony (np. udział instrumentów dłużnych i depozytów od 25 % do 60 %, podobne proporcje przy doborze instrumentów udziałowych);
  • akcyjny / agresywny / aktywnej alokacji (np. przy zastosowaniu maksymalnego udziału instrumentów dłużnych i depozytów do 25 % wartości portfela, a instrumentów udziałowych nawet do 100 %)
Jak dywersyfikować oszczędności?
Jak dywersyfikować oszczędności?

Jak dywersyfikować oszczędności?

Aby stworzyć dobrze zdywersyfikowany portfel oszczędnościowo-inwestycyjny, powinniśmy uwzględnić w nim instrumenty finansowe reprezentujące różne klasy aktywów, a więc np.:

  • papiery udziałowe, np. akcje,
  • papiery dłużne, np. obligacje,
  • depozyty bankowe,
  • oprocentowane rachunki bankowe,
  • gotówka,
  • waluty,
  • nieruchomości,
  • kruszce, tj.kamienie i metale szlachetne, np. srebro czy złoto,
  • inne instrumenty alternatywne (np. dzieła sztuki, biżuteria, antyki, wino itp.).

W tym artykule nie będziemy zajmować się szczegółowo dywersyfikacją portfela inwestycyjnego, a głównie dywersyfikacją portfela oszczędnościowego. Przeciętną Kowalską i przeciętnego Kowalskiego wszak interesuje, co zrobić dziś ze swoimi oszczędnościami. Jak chronić je przed realną utratą wartości w obecnych warunkach?

Dla osób, które dotychczas trzymały wszystkie oszczędności w jednym banku np. na koncie oszczędnościowym, zmiana sposobu działania może być wyzwaniem. Dlatego w ich przypadku nie ma co robić gwałtownych ruchów. Lepiej stopniowo rozdzielać oszczędności na 2-4 „koszyki”, lokując pieniądze na różny termin, różny procent, różne instrumenty finansowe.

Zastanówmy się najpierw, jak chronić finansową poduszkę bezpieczeństwa. Czyli oszczędności o równowartości 6-9 miesięcy naszych średnich wydatków na życie.

Finansowa poduszka bezpieczeństwa nie powinna być obciążona dużym ryzykiem! To ta część naszych oszczędności, którą da się łatwo upłynnić, do której szybko możemy sięgnąć. Tylko dzięki temu możemy błyskawicznie zareagować na awaryjną sytuację. Wobec tego akceptujemy fakt, że nie są to pieniądze, których celem jest pomnażanie kapitału i maksymalizacja zysku.

Inwestujemy tylko nadwyżki ponad poduszkę bezpieczeństwa. Czyli pieniądze, których utratę możemy zaryzykować, których braku boleśnie nie odczujemy. Dosadnie rzecz ujmując: niepotrzebny do przeżycia kapitał.

Panika napędza kryzys – nie poddawajmy się jej

W czasach globalnego kryzysu zamrożone w oszczędnościach pieniądze wcale nie dają aż tak dużego poczucia bezpieczeństwa. Więcej, zamartwiamy się, czy nie stracą na wartości, czy rząd nie wymyśli specustawy, by je przejąć czy dodatkowo opodatkować itp.

Nic dziwnego więc, że w warunkach niepewności targają nami różne sprzeczne emocje: strach, gniew, ekscytacja. Mamy prawo odczuwać zwątpienie i lęk, to normalne. Jednak bardzo istotne jest, aby nie pozwolić negatywnym emocjom wziąć górę nad racjonalnym myśleniem.

Wszystko po to, by w uniesieniu nie podążać w swoich decyzjach za tłumem. Gdy ciocia Klocia krzyczy, że trzeba czym prędzej wybrać gotówkę, bo zagarną ją nam banki, to nie lecieć w ślad za nią bez analizy sytuacji.

Trzymanie się swojego planu i realizacja kolejnych zaplanowanych kroków oraz korygowanie działań po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw to najlepsze, co możemy zrobić.

Gdzie trzymać oszczędności? Posucha wśród lokat i kont oszczędnościowych, ale nie eliminuję ich z portfela

Trzymanie wszystkich oszczędności na lokacie czy koncie oszczędnościowym nie ochroni nas przed inflacją (w bardzo optymistycznych prognozach powinna wynosić 2,7 – 3,2 % za 12 miesięcy).

Po ostatnich obniżkach stóp procentowych można się spodziewać, że oprocentowanie większości lokat najpewniej spadnie poniżej 0,5, a nawet 0,3 procent… Może też dojść do ujemnego oprocentowania. Nierealny scenariusz? Deutsche Bank już go przerabiał.

Dzięki temu, że nasze oszczędności są tak nisko oprocentowane, banki mogą udzielać tanich kredytów, a nawet zawieszać raty klientom zagrożonym kryzysem. Jednak dla drobnych ciułaczy to marne pocieszenie.

W związku z tym warto pomyśleć nad zmianą strategii zarządzania portfelem oszczędnościowym z biernej na bardziej aktywną. Zadbanie o oszczędności nie ogranicza się obecnie do umieszczenia ich na lokacie czy rachunku oszczędnościowym i czekania, aż zadziała procent składany.

Sytuacja wymusza od nas większego zaangażowania. Nie opierajmy się tylko na wysokości (hehe, powinnam chyba napisać: maleńkości) oprocentowania. Zamiast tego bacznie śledźmy tabele opłat, zmiany regulaminów i promocje bankowe, które uwzględniają inne korzyści.

Co więcej, może się okazać, że osoby dotychczas oddane tylko jednemu bankowi będą musiały rozdysponować swoje oszczędności między różnymi instytucjami. Sama to praktykuję i polecam 😉

Banki walczą o klientów dodatkowymi atrakcjami

Pod kątem dodatkowych korzyści sytuacja zaczyna się robić całkiem dynamiczna. W zeszłym miesiącu na grupie Finanse osobiste, finanse domowe polecałam bliższe zapoznanie się z ofertami kilku ciekawych kont oszczędnościowych: od Getin Banku, Aliora i Credit Agricole.

Sama skusiłam się na otwarcie rachunku w Getinie, ponieważ jako jedyny bank oferował on gwarancję stałego oprocentowania depozytu na 3,5% w skali roku przez okres 12 miesięcy. Promocja obejmowała kwotę do 10 tys. zł – w sam raz na ulokowanie na niej funduszu awaryjnego. Dzisiaj w Getinie oferują oprocentowanie na poziomie tylko 2%.

W tym miesiącu podium wygląda zgoła inaczej. Oprocentowanie czołowych kont oszczędnościowych jest bardzo niskie. Najwyższe oferuje Credit Agricole, 3% dla kwoty do 20 tys. zł w skali roku, ale jest to oferta tylko dla nowych klientów obowiązująca przez pierwsze 3 miesiące korzystania z usług banku. Podobnie jest w T-Mobile Usługi Bankowe – oprocentowanie 2,5% obowiązuje przez 92 dni.

Dlatego przy sprawdzaniu, gdzie opłaca się nam teraz trzymać pieniądze, bierzmy też pod uwagę, czy bank:

  • Oferuje jakąś premię na start za otwarcie konta – np. bonus pieniężny za regularny wpływ na ROR środków.
  • Nalicza premię za przeniesienie konta z innego banku – co wymaga zwykle wystawienia nowemu docelowemu bankowi upoważnienia, by w naszym imieniu „przemigrował” konto.
  • Prowadzi program poleceń – często dzięki polecaniu danego konta znajomym, możemy zgarnąć dodatkową premię, od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Podobnie znajomi. jJśli skorzystają z naszego linka polecającego lub kodu klienta, mogą zgarnąć dodatkową nagrodę (pieniężną lub w formie bonu zakupowego).
  • Nalicza zwrot za płatności kartą lub płatności mobilne (np. Blik) – opcję moneyback posiada np. Bank Millennium czy T-Mobile Usługi Bankowe.
  • Stosuje inne mechanizmy zdobywania punktów (i tym samym zgarniania pieniędzy – to tzw. grywalizacja) – mogą one polegać np. na przyznawaniu punktów za zalogowanie się do aplikacji mobilnej, otwarcie konta metodą fotoweryfikacji, zapewnienie wpływu określonej kwoty na rachunek bankowy, wykonanie min. 3 płatności bezgotówkowych w miesiącu, opłacenie rachunków za TV, prąd, wodę, gaz itd.
  • Wymaga wyrażenia dodatkowych zgód marketingowych, by móc przystąpić do dodatkowych promocji – zwykle na otrzymywanie informacji handlowych od partnerów i instytucji powiązanych z danym bankiem.
  • Gwarantuje utrzymanie korzystnych warunków promocji przez min. pół roku lub dłużej – nawet pomimo różnych perturbacji; vide wspomniana wcześniej oferta Getinu z maja.
  • Planuje w najbliższym czasie zmianę regulaminu – jeśli np. promocyjne oprocentowanie obowiązuje na okres krótszy niż kwartał, to poważnie bym się zastanowiła, czy w ogóle opłaca się zawracać sobie nią głowę. Prawdopodobnie wkład naszej energii i czasu nie zwróci się na tyle, by warto było uruchamiać całą procedurę przeniesienia konta dla niewielkich odsetek.

Bufor gotówkowy – mam i ja! Wbrew pozorom, to wcale nie jest głupi pomysł

Stare porzekadło mówi, że w najgorszych czasach, gdy giełdy szorują dno, gotówka jest królem. W czasie bessy czy giełdowego załamania często widać w różnym stopniu spadki na wszystkich instrumentach.

Zagorzali przeciwnicy trzymania pieniędzy w gotówce podają szereg argumentów, dlaczego wybór pieniądza papierowego jest złym pomysłem:

  • z powodu inflacji gotówka szybko traci na wartości,
  • pojawia się problem z odpowiednim jej przechowaniem – papierowe pieniądze łatwo mogą ulec zniszczeniu lub zgubieniu,
  • występuje wysokie ryzyko ograbienia nas z tak przechowywanych oszczędności,
  • a w obecnej sytuacji doszło ryzyko przeniesienia groźnego wirusa na gotówce.

I o ile w przypadku trzymania w ten sposób oszczędności całego życia zgodzę się, że jest to bardzo, bardzo ryzykowny sposób (gdzie się podziała dywersyfikacja, o której tutaj tak namiętnie rozprawiam? 😉 ), o tyle nie uważam, by trzymanie pewnego buforu w gotówce było zupełnie złym pomysłem.

Argument o łatwym zniszczeniu pieniędzy nie do końca do mnie przemawia. Tak samo w formie papierowej trzymamy różne umowy, w tym kredytowe, najmu, czy też akty notarialne. Jakoś ryzyko ich zniszczenia nie wzbudza takich emocji. A ryzyko jest zawsze. Tak samo ryzyko kradzieży pieniądza wirtualnego.

Z kolei wysoka inflacja w równym stopniu zjada pieniądze wirtualne, jak i te namacalne. W przypadku pieniędzy trzymanych w banku dochodzi jeszcze konieczność odliczenia podatku od zysków kapitałowych. W skrajnych przypadkach pieniądze trzymane na rachunkach bankowych mogą dotknąć ujemne stopy procentowe (wspomniany wcześniej Deutsche Bank).

Dlatego przy bardzo niskich stopach procentowych gotówka radzi sobie porównywalnie do pieniędzy trzymanych na lokatach czy rachunkach oszczędnościowych. No chyba że uwzględnimy liczne promocje bankowe, które nas ominą, jeśli decydujemy się na gotówkę.

Gotówka to naprawdę płynny pieniądz

Zdecydowanie jest to pieniądz, który mamy dosłownie na wyciągnięcie reki. A w trudnych czasach to bardzo duży atut.

Finalnie, co też wiąże się ściśle z poprzednim argumentem: gotówka jest odporna na brak prądu i internetu oraz awarie systemów transakcyjnych. To mogą być chwilowe sytuacje odcięcia od sieci energetycznych i sieci danych, ale jednak nie da się ich wykluczyć. I co, jeśli akurat desperacko będziemy potrzebowali tych pieniędzy? Niby wiemy, że je mamy, ale nic nie możemy z nimi zrobić.

Jeśli natomiast sprawdzą się prognozy co do zmian klimatycznych, to odcięcie od źródła energii nie będzie rzadkim zjawiskiem. O tym aspekcie nie będę się tu rozpisywać. Problem dobrze wytłumaczył fizyk występujący w filmie Można panikować, także odsyłam do niego wszystkich zainteresowanych.

Sama posiadam zazwyczaj gotówkę w kwocie 1-2 tys. zł i nie żal mi, że ta akurat kasa „nie zarabia”. Traktuję ją jak ostatnią deskę ratunku w przypadku niespodziewanego odcięcia od pieniądza wirtualnego.

W ten sposób dobrnęliśmy do kolejnej kwestii…

Gotówka vs. destabilizacja systemu bankowego

Obniżki stóp procentowych i gorsza spłacalność kredytów mogą pogorszyć sytuację finansową mniejszych banków. Taka sytuacja niestety dotknęła Podkarpacki Bank Spółdzielczy. Nie ma jednak co snuć bardzo czarnych scenariuszy dla całego sektora bankowego, o czym już wspominałam w tym artykule.

Trzeba pamiętać, że w jednym banku prawo bankowe gwarantuje wypłatę depozytów do 100 000 euro przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny, NBP i państwo. Wypłata środków odbywa się w ciągu 7 dni roboczych od zgłoszenia przez bank wniosku o upadłości i zawieszenia działalności.

Dlaczego warto zainteresować się obligacjami przy dywersyfikowaniu portfela oszczędnościowego?

Jednym ze sposobów na zabezpieczenie części naszych środków finansowych na wypadek turbulencji w sektorze bankowym mogą być obligacje skarbu państwa indeksowane inflacją (cztero- i dziesięcioletnie).

Osoby, które korzystają z programy Rodzina 500+ mogą także skorzystać ze specjalnych obligacji na okres 6- i 12-letni.

Ministerstwo Finansów obniżyło wysokość odsetek od obligacji detalicznych, które są sprzedawane od maja, ale i tak uważam, że warto włączyć te papiery dłużne do swojego portfela. Majowe odsetki są dużo niższe od papierów sprzedawanych do końca kwietnia. Udało mi się jeszcze je dokupić na lepszych warunkach.

Jednak nawet pomimo tych obniżek pamiętajmy, że przy obligacjach cztero- i dziesięcioletnich, o ile pierwszy rok ich posiadania może być niekorzystny, o tyle w kolejnych latach odsetki są wyliczane jako suma inflacji i marży.

Dzięki temu możemy nawet nieznacznie, ale jednak wyjść na plus i obronić pieniądze przed utratą wartości. W przypadku kilkuletnich obligacji straty nie są tak głębokie, może po prostu trudniej je będzie odpracować.

Minus: obligacje cztero- i dziesięcioletnie to nie jest rozwiązanie na fundusz awaryjny, czyli pieniądze do wyjęcia ad hoc. Lepiej przesunąć do nich środki, których nie chcemy lub nie możemy zainwestować (bo przyznajmy szczerze: nie wszyscy są zainteresowani grą na giełdzie i posiadają na ten temat wiedzę).

Zakupu obligacji możemy dokonać tutaj. Bankructwo państwa, będącego gwarantem zamrożonej w obligacjach gotówki, jest mało prawdopodobne wśród różnych czarnych scenariuszy.

Gdzie trzymać oszczędności – czy warto rozważyć ulokowanie części kapitału w walutach obcych?

Na wypadek osłabienia złotego można zdecydować się na zakup walut obcych. Nie mówię tu o aktywnej grze i spekulacji, a o zbudowaniu niewielkiego bufora oszczędnościowego.

Wśród solidnych walut prym wiodą: euro, dolar, jen i frank. Dlaczego akurat one? Waluty te uznawane są powszechnie za najbezpieczniejsze. W czasie globalnego kryzysu, największy kapitał ucieka z reguły właśnie do nich. Podkreślenie nieprzypadkowe. Bazujemy wszak na wiedzy z danych historycznych, a przyszłość może nas zaskoczyć.

Trzeba tylko zdawać sobie sprawę, że aktualnie złoty jest słaby. Zakup waluty obcej wyjdzie więc nas drogo. Nieco lepiej sytuacja ma się z dolarem, który ostatnio względem złotego osłabł. Przyczyniły się do tego m.in. protesty po śmierci George’a Floyda (zdarzenie z 25 maja) oraz rozwijająca się tam dynamicznie epidemia.

Jeśli więc dotąd nie zajmowaliśmy się zakupem walut, nie znamy się na tym, ale chcemy choć w niewielkim stopniu uodpornić się na osłabienie złotego, skupmy się głównie na tym walutowym kwartecie.

Gdzie dokonywać wymiany walut?

Sama korzystam z konta walutowego w Alior Banku. Założyłam je przy okazji podróży do Nowej Zelandii kilka lat temu (dzięki temu wyrobiłam dla siebie wtedy kartę walutową) i sprawdziło mi się znakomicie.

Posiadam także wielowalutową kartę i konto od Revoluta. Nie jest to bank, dlatego NIE polecam trzymać tam na stałe wszystkich posiadanych walut, a raczej używać go jako pośrednika do korzystnej wymiany walut. A to dlatego, że Revolut umożliwia płatności zagraniczne w ponad 150 walutach po międzybankowych kursach wymiany.

Ostatnio Revolut poszerza paletę usług. W jego ofercie znaleźć można np. system automatycznego oszczędzania poprzez zaokrąglanie do pełnych kwot czy też opcję śledzenia i planowania domowego budżetu. Jednak do tego ostatniego sama konserwatywnie trzymam się aplikacji Managera Finansów w Banku Millenium oraz poczciwego Excela 😉

Jeśli chcesz skorzystać z Revoluta i otrzymać jego kartę walutową, możesz skorzystać z mojego linka polecającego.

Karta Revolut wciąż ma pewne ograniczenia. Nie da się jej użyć w:

  • większości punktów wymiany kryptowalut (obsługiwanych jest tylko kilka wymienionych w regulaminie Revoluta);
  • biurach wymiany walut (w tym bankomatach Travelex);
  • terminalach samoobsługowych stacji benzynowych (można jednak zapłacić w kasie);
  • automatycznych punktach opłat za przejazd autostradą.

Jaki procent oszczędności trzymać w walutach obcych?

Dla zdeterminowanych i początkujących osób 10-20% (licząc dla różnych walut w sumie) wydaje się rozsądnym pułapem. Więcej oszczędności nie ma co pompować w strefy walutowe. W końcu żyjemy i zarabiamy w Polsce, tutaj obracamy naszymi pieniędzmi, większość oszczędności powinna być więc trzymana w PLN.

Oczywiście bufor ten regulujemy w zależności od tego, co się dzieje na rynku. Liczy się tu waluta nie tylko na kontach walutowych czy prepaidowych kartach płatniczych, ale także waluta trzymana w gotówce.

Nie czujesz się na siłach śledzić na bieżąco kursów walut i głowić się, co może spowodować wahania? Odpuść sobie rynek walut. Pamiętaj, że dywersyfikujesz dla swojego komfortu psychicznego, a nie po to, by dokładać sobie zmartwień i stresu.

Operuj pieniędzmi na takich aktywach, które znasz, rozumiesz i na których analizę masz czas.

W jakiej sytuacji może dojść do osłabienia złotego?

Poświęćmy temu zagadnieniu odrobinę miejsca. Gdy chcemy skutecznie reagować na sytuację na rynku, trzeba wiedzieć, jakie symptomy stanowić mogą dla nas sygnał do sprzedaży lub zakupu waluty.

I po raz kolejny używam trybu przypuszczającego!

Przyjmuje się bowiem, że prognozowanie walutowe jest niemożliwe i nie ma sensu go robić. Niemniej jednak różne biznesy zakładają pewne scenariusze działania i rozwoju, po to choćby, by być lepiej przygotowanymi na rozmaite kryzysy.

Zazwyczaj porównań dokonuje się na parach walutowych EUR/PLN, USD/PLN i CHF/PLN.

Pora na kilka przykładów czynników, które ostatnio obniżyły wartość złotego:

  • Sytuacja na rynku eksportowym – przykład: od kilku tygodni polska pszenica jest eksportowym hitem w Europie. Jak donosi „Rzeczpospolita”, w maju Polska wyeksportowała trzykrotnie więcej pszenicy niż przed rokiem – 350 tys. ton wobec 125,7 tys. w maju 2019 r. Dzieje się tak, ponieważ osłabienie polskiej waluty sprawiło, że ceny polskiego zboża są atrakcyjne dla zagranicznych nabywców.
  • Pojawianie się nowych, trudnych do opanowania ognisk koronawirusa – np. ekonomiści z Rabobanku utrzymują, że niespodziewanie wysoki wskaźnik zachorowań w kopalniach na Górnym Śląsku (który jest jednym z największych w Polsce centrów produkcyjnych) może wpłynąć negatywnie na kurs złotego w tym roku.
  • Niepewności polityczne wokół praworządności i konstytucyjności rządów w Polsce – ostatnie lata były pełne takich perturbacji (akcje z wolnymi sądami, groźby ze strony UE o nałożeniu sankcji na Polskę itp.).
  • Niespodziewane decyzje NBP i RPP w sprawie stóp procentowych – pod koniec maja mieliśmy okazję zaobserwować taką sytuację na własnej skórze. Zaskakująca decyzja spowodowała „rajd złotego”.
  • Okres marzec-czerwiec zamrożenia gospodarki i związane z tym złe dane makroekonomiczne – choć tutaj bardziej kluczowe będą dane świadczące o tym, w jakim tempie wróci do normy aktywność gospodarcza w Polsce. Niestety ma to wpływ na odpływ inwestorów od walut rynków wschodzących, a za taki wciąż uważana jest Polska. Marzec 2020 był miesiącem najsilniejszych w historii odpływów kapitału.
  • Poziom wskaźnika PMI (aktywności finansowej) – może przybierać wartości od 0 do 100, jest średnią ważoną indeksów zatrudnienia, produkcji, usług itd. Wartości poniżej 50 wskazują na spadek aktywności gospodarczej i pociągają za sobą osłabienie rodzimej waluty. I tak np. w Polsce wskaźnik nastrojów w przemyśle spadł w tym roku do najniższego w 22-letniej historii indeksu poziomu 31,9 pkt.

A może portfel oszczędnościowo-inwestycyjny urozmaicony złotem?

Często inwestycjami określanymi jako „bezpieczne przystanie” wymienia się złoto, srebro i inne kruszce.

Chcemy spróbować? Przeznaczmy na ten cel ok. 10-15% wartości oszczędności, raczej nie więcej. Kruszce to inwestycja, w której zamrażamy pieniądze nie na miesiące, a na lata, wręcz na dekady.

Fizyczne złoto trzymane przez nas w domu w formie monet bulionowych czy sztabek, jest pod jednym względem podobne do gotówki: niezależne od zewnętrznych instytucji. W tym od dostawców prądu i internetu 😉 Gdybyśmy zostali od nich odcięci, nie tracimy dostępu do „wirtualnego” pieniądza, bo mamy go zamrożonego w fizycznym złocie.

Przewagą złota nad gotówką jest to, że nie traci na wartości, gdy rodzima waluta pikuje w notowaniach kursowych i jest zżerana przez inflację.

Złoto znajduje nowe zastosowania w technice czy medycynie. Popyt na nie nie słabnie. Gdzie by nas nogi nie poniosły, to na całym świecie jest uznanym nośnikiem wartości.

O innych zaletach inwestycji w złoto przeczytasz w tym artykule na blogu.

Trzeba mieć jednak świadomość, że złoto to wbrew pozorom trudny instrument

Często na początku kryzysów, gdy kapitał z giełd jest wyciągany i zamieniany na gotówkę, także złoto może tracić na wartości. Dzieję się tak m.in. z uwagi na kontakty i certyfikaty dotyczące złota, którymi operuje się na giełdzie.

Aktualne ceny złota nieco spadły w stosunku do tego, co się działo w kwietniu i maju, niemniej i tak są bardzo wysokie. Prognozy mówią, że ceny jeszcze nam poszybują. Gdy piszę te słowa, ceny za uncję oscylują w granicach 6850 zł. Można je śledzić np. tutaj.

Kupowanie złota u szczytu cen jest ryzykowne. Może okazać się, że zostaniemy zmuszeni do długiego przetrzymywania fizycznego złota, by po kryzysie wyjść w ogóle na zero. Możemy też zaryzykować i nie czekać na odpowiedni moment i upłynnić je po upływie określonego czasu ze świadomością poniesionej straty.

Dlatego jeśli chcemy uniknąć takich kryzysowych wahnięć, postawmy na złoto jako na inwestycję o bardzo długim horyzoncie czasowym.

Jak dywersyfikować oszczędności? Róbmy to w zgodzie ze sobą

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu znaleźliście kilka rozwiązań dla siebie, które sprawią, że stworzycie portfel oszczędnościowy uszyty na miarę. Wierzę, że uda się Wam obrać najlepszy dla Was sposób działania. Czy słuszny i skuteczny? Czas zweryfikuje.

Dzisiaj bardziej skupiłam się na budowie portfela oszczędnościowego. O różnych rodzajach ryzyka i sposobie radzenia sobie z nimi w kontekście portfela inwestycyjnego traktować będzie jeden z kolejnych wpisów na blogu. Na temat dywersyfikacji portfela inwestycyjnego można by było napisać rozprawę naukową, a i tak wątpię, bym była w stanie wyczerpać temat 🙂 Jednak postaram się Wam przybliżyć te zagadnienia w krótki i przystępny sposób.

Dajcie znać, jak wygląda teraz Wasz portfel oszczędnościowy, gdzie trzymacie oszczędności. Na co stawiacie, czy coś zmienialiście w obranej strategii lokowania oszczędności? Jak się ma Wasz portfel w czasie pandemii? Jak dywersyfikujecie oszczędności? 🙂

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

19 komentarzy do “Dywersyfikacja oszczędności – jak sobie radzić w niepewnych czasach?”

  1. Życie mnie nauczyło, że nie należy brać zbyt do siebie tego, co mówią analitycy – jeśli mówią, że będzie spadać, to zazwyczaj urośnie i na odwrót. Dalej nie czytałem.

    Odpowiedz
    • Cześć! I tak jestem pod wrażeniem, że Ferdek Kiepski cokolwiek przeczytał 😉

      Żarty na bok. Masz rację i również o tym wielokrotnie wspominam w tekście – przyszłość jest nieprzywidywalna i wszelkie analizy to tylko opinie i przypuszczenia. Warto polegać na własnej obserwacji, rozstrzygnięciu wszelkich za i przeciw, jak postępować w niepewnych czasach. Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
  2. System finansowy, to taki płynny element codzienności. Czasem udaje się zrobić dobre inwestycje, czasem już nie tak dobre. Szczególnie, gdy mówimy o akcjach czy walutach. Osobiście, zamiast oszczędzać „do skarpetki”, wolę inwestować, tak by te inwestycje zarabiały na mnie biernie.

    Odpowiedz
  3. Mamy teraz taki czas, w którym bez względu na to, czy mamy poduszkę finansową, czy nie obawiamy się o nasze finanse. Jeśli mamy gotówkę to obawiamy się inflacji lub superinflacji i dużej utraty wartości naszych pieniędzy, z drugiej strony jak jej nie mamy w ogóle to dopiero jest problem 🙂

    Jestem zdania, że poduszka finansowa to absolutna konieczność dla każdego. Sam zastanawiam się, w co teraz alokować oszczędności, bo teraz żadna z opcji nie gwarantuje sukcesu.

    Dorzuciłbym tutaj jeszcze złoto jako jedną z opcji i element zabezpieczenia naszego kapitału zwłaszcza na gorsze czasy, w których ten surowiec świetnie się sprawdza 😉

    Odpowiedz
    • Hej Michał, o złocie wspominam pod koniec artykułu 🙂

      W dobie kryzysu warto dywersyfikować sposób lokowania oszczędności. Jeśli drastycznie poleci oprocentowanie lokat, to mamy oparcie jeszcze we wspomnianym złocie, walutach, obligacjach itd. Grunt, to nie wkładać wszystkich jaj do jednego koszyka 🙂 Pozdrawiam!

      Odpowiedz
  4. Tekst wyśmienity! Bardzo dobrze wytłumaczone problemy, wyzwania i możliwe rozwiązania. Jedynie na hasło procent składany uśmiechałem się do ekranu, bo od 5-8 lat nie ma już takiego zjawiska 😉 w sensie kiedyś procent składany od 6% rocznie miał sens, dzisiaj od 1% nie zachodzi już realnie taki efekt „wow”

    Odpowiedz
    • Tak, teraz przy oprocentowaniu lokat poniżej 0,5 % to już w ogóle można zapomnieć o mocy tego mechanizmu. Dlatego nie ma co się na nim opierać i szukać innych dróg do zwiększenia opłacalności, np. w oparciu o różne promocyjne bonusy. Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
  5. Na naprawdę złe czasy warto przygotować przede wszystkim siebie, zainwestować w swoje zdrowie, wykształcenie – nie kaprysowe/sezonowe, a praktyczne, umiejętności, poznać świat i nabyć doświadczenia w różnych okolicznościach (olinkluzif na Teneryfie nie wystarczy…). To trochę kosztuje, ale ma wartość uniwersalną, którą zawsze można spieniężyć lub wymienić na inne wartości potrzebne do życia. Wszelkiego typu dobra materialne mogą zniknąć w mgnieniu oka (np. dewaluacja, kradzież, oszustwo, bankructwo, rozwód, dekret, wojna, kataklizm, dowolny medialny albo faktyczny hit z kraju o rozwiniętym systyyemie finansowym). Na pewno warto mieć w sakiewce trochę rozpoznawalnych złotych monet, aby w ekstremalnej sytuacji kupić za nie to, co będzie nam niezbędne do przetrwania.
    A na bieżąco, z nadmiarem gotówki (albo mieszkań na wynajem kupionych za nią) po ostatnich tłustych latach – jeżeli już się interesować to tym, co jest akurat tanie / przecenione, bo nawet jeśli gospodarka przykuleje jeszcze chwile to takie inwestycje stracą najmniej, albo wygrają, a te które aktualnie zgodny tłum wypchnął na wyżyny wszechczasów zostaną po czasie ochrzczone imieniem: BAŃKA.

    Odpowiedz
    • Cieszę się, że o tym wspominasz, Piotrze. To faktycznie dobry moment, by zainwestować w siebie i rozwój swoich kompetencji, zebranie nowych doświadczeń. W postpandemicznym świecie elastyczność w dostosowaniu się do nowych warunków będzie mieć ogromne znaczenie na rynku pracy. Część ludzi pewnie będzie musiała się przebranżowić na stałe.

      Przykład – właśnie dzisiaj rano czytałam, że szykuje nam się kryzys pracowniczy w niektórych branżach. Z Polski odpłynęło na dobre ponad 200 tys. obcokrajowców. Zostawili po sobie ogromną lukę w branżach m.in. rolniczej, budowlanej, gastronomicznej, transporcie, opieki nad dziećmi, chorymi i osobami starszymi. Będziemy musieli jakoś tę lukę zapełnić.

      Odpowiedz
    • Haha, dzięki 🙂 Co do krypto – nie zgłębiałam tematu, nie wchodzę w to. Może kiedyś pochylę się nad tym zagadnieniem, ale jakoś niespecjalnie mnie ciągnie. Prędzej czy później ta bańka pęknie 😉

      Odpowiedz
  6. W całej otoczce dywersyfikacji nie podoba mi się jedno, o czym zawsze zapominają wspomnieć jej zwolennicy. Choć dywersyfikacja w zamyśle chroni przed mocnym ciosem w jedno aktywo i ogranicza straty, to robi też coś zupełnie odwrotnego.

    Zamiast dobrze pilnować (przykładowo) 1, 2, 3 akcji w portfelu inwestycyjnym (które znamy), musimy śledzić 10 instrumentów lub nawet różnych rynków. Niestety obecnie nie można już wrzucić kasę w pewniaka i czekać aż urośnie. Choć tu bardziej nawiązuję do inwestowania, niż ochrony kapitału.

    Jeżeli naprawdę chcemy chronić kapitał w obecnych czasach, to nie ma czegoś takiego, jak bezpieczna przystań, gdzie działa „kup i zapomnij”. Ostatnie wydarzenia na rynkach sprawiały, że najwięksi specjaliści łapali się za głowę, a co z tego wszystkiego mieli zrozumieć pozostali? No właśnie, ciężko połapać się co dzieje się teraz, a wszystkie kryształowe kule do przewidywania przyszłości są już wyprzedane.

    Odpowiedz
  7. Uporządkowanie w sposób właściwy finansów osobistych czy też firmowych jest bardzo ważne. Jednak w przypadku firmy zagrożeniem dla jej finansowej płynności są klient nie płacący na czas. Warto w takiej sytuacji wykorzystać wszelkie instrumenty finansowe np. faktoring.

    Odpowiedz
  8. Witaj Dana, fajny blog, trafiłam tu poszukując informacji o przewidywanych potrąceniach
    dla posiadaczy kont bankowych – jestem początkująca w temacie, nie rozumiem, dlaczego państwo chce pozwolić bankom potrącić jakieś kwoty z przechowywanych w bankach pieniędzy – czy są to potwierdzone informacje odnośnie ujemnego oprocentowania? Jesli potrzebuje przechowywać oszczędności na koncie bankowym, o co chodzi z tym ujemnym oprocentowaniem, czy mogłabyś to wyjaśnić? Czy to będzie w skali roku liczone, czy miesiąca?

    Odpowiedz
    • Cześć Natalia! Póki co takie ujemne oprocentowanie wprowadził np. Deutsche Bank w Niemczech dla klientów korporacyjnych oraz dla klientów indywidualnych, którzy złożyli depozyty na min. 100.000 euro. Jednak w Unii takie rozwiązanie dla klientów indywidualnych budzi wątpliwości prawne, w Polsce żaden bank się póki co nie odważył na taki ruch właśnie z uwagi na wątpliwości co do legalności takiego oprocentowania. Co prawda ostatnio przebąkuje się o dodatkowych opłatach za zbyt duży kapitał zgromadzony w depozytach (ile to jest „zbyt duży”? Jeszcze tego nie ustalono 😉 ), np. pod koniec marca Puls Biznesu donosił, że o wprowadzeniu potencjalnie takich opłat przebąkiwał prezes mBanku, Cezary Stypułkowski podczas jednej z konferencji finansowych, a teraz dla Business Insidera wypowiedział się także wiceprezes Związku Banków Polskich, Tadeusz Białek (twierdzi on, że „możliwe jest w Polsce zastosowanie ujemnego oprocentowania depozytów”), jednak ja póki co nie popadam w panikę i radzę po prostu obserwować, czy za tymi słowami idą jakieś konkretne ruchy. Bo póki co, nie idą 🙂 Pozdrawiam!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz