Jak oszczędzać bez budżetu i wydawać pieniądze bez wyrzutów sumienia?

Chcesz zapanować nad swoimi finansami osobistymi. Jesteś zmotywowana, dlatego sukcesywnie zgłębiasz wiedzę na ten temat. Czytasz różne poradniki i podpatrujesz na blogach finansowych, jak inni podchodzą do tego tematu. Jakie rekomendacje dotyczące oszczędzania dają ci najlepsi, uważani za prawdziwych ekspertów. I z każdym kolejnym dniem Twoja motywacja gaśnie i w efekcie wszystko zostaje po staremu. Dlaczego? Prawdopodobnie przyczyna jest prozaiczna. Nie każdy chce i lubi prowadzić budżet domowy i Ty należysz właśnie do tego grona. Jak wydawać pieniądze w sposób racjonalny bez konieczności prowadzenia domowego budżetu? Jak przestać traktować oszczędzanie jako zło konieczne i pasmo wyrzeczeń? Dzisiaj dowiesz się, jak oszczędzać bez budżetu 😉

Prowadzenie budżetu domowego – panaceum na wszelkie zło? Czy to jedyny sposób na oszczędzanie?

Nie ma co ukrywać: prowadzenie budżetu domowego to nie jest pasjonująca czynność. Raczej nie siada się do niego z zapałem i podekscytowaniem. Jeśli nie ma się dostatecznie dużo determinacji, pewnie szybko znudzimy się budżetowaniem.

Prowadzenie budżetu domowego to zajęcie rutynowe i dość monotonne. I co tu dużo kryć: zabiera też nieco czasu. Niezależnie od tego, czy do budżetu siada się codziennie, raz w tygodniu czy raz w miesiącu. A już zwłaszcza, gdy na głowie ma się jeszcze ogarnięcie domu i dzieciaków po pracy. Im mniejsze, tym większej wymagają wszak od rodziców atencji. I weź tu po całym dniu w korpo, spędzonym na siedzeniu przed monitorem, wykrzesaj z siebie odrobinę chęci, by także w domu uruchomić komputer na dodatkowe pół godziny… Albo i dłużej.

Budżet domowy to nie tylko prowadzenie ewidencji finansowej. Tu nie chodzi tylko o skrupulatne notowanie wszystkich wydatków i przychodów. W grę wchodzi planowanie, pilnowanie, by nie przekroczyć założonych limitów, budowanie poduszki finansowej, regularne oszczędzanie, sprawdzanie korzystnych ofert w bankach, by móc w założonym tempie pomnażać oszczędności itd.

Prowadzenie budżetu domowego wymaga także jeszcze jednego: umiejętności ograniczania się i eliminacji tzw. czarnych dziur w budżecie. Umiejętności rezygnowania z zachcianek. I tu zaczynają się schody.

“Nie prowadzę budżetu domowego, czuję się z tym źle!”

Pomiędzy oszczędzaniem a skąpstwem jest duża różnica, której nie będę poświęcać tutaj miejsca.

W prowadzeniu budżetu domowego, jego ocenie i eliminacji niepotrzebnych wydatków nie chodzi o to, by wiecznie sobie wszystkiego odmawiać.

Wręcz przeciwnie, warto od czasu do czasu zrobić sobie “dzień oszusta“, kiedy nie będziemy się aż tak pilnować z wydatkami (byleby nie przepuścić w ten sposób całej pensji…).

Jednak nie każdy lubi prowadzić budżet domowy, nie każdy ma do tego warunki w domu i najzwyczajniej w świecie – nie każdy chce to robić.

Takie osoby, które z każdej strony bombardowane są przekazem, że skoro nie prowadzą domowego budżetu, to nie ogarniają swoich finansów jak należy i efektywne oszczędzanie jest poza ich zasięgiem, często czują się gorsze. Czują, że odstają.

A przede wszystkim, dopada je poczucie winy.

“Kurcze, czy na pewno mogę sobie pozwolić na te nowe spodnie? Czy nie za dużo wydaję na ubrania?”

“Cholera, kolejna kolacja na mieście… Za często sobie na to pozwalam, jestem do kitu…”

“Znowu niezaplanowany wydatek… Czort z tym. Nie ma dla mnie ratunku.”

Znasz może te uczucie i nękają Cię podobne myśli? Masz poczucie winy, że nie robisz tego, co finansowi guru doradzają na każdym kroku?

Pocieszę cię: być może nie musisz wcale prowadzić tego całego budżetu domowego i niepotrzebnie się przejmujesz.

Jak oszczędzać bez budżetu – czy każdy musi prowadzić budżet domowy?

Otóż nie, nie każdy. Tak na szybko wymienię sytuacje, kiedy możesz sobie prowadzenie takiego budżetu domowego odpuścić:

  1. Nie masz problemów finansowych – Twoja sytuacja finansowa jest stabilna. Nie posiadasz żadnych długów i może nie zarabiasz najwięcej, ale nigdy nie brakuje Ci na opłacenie rachunków. Ba! Nieregularnie, bo nieregularnie, ale jednak jesteś w stanie sobie odłożyć jakieś kwoty na rachunek oszczędnościowy. I nie wydajesz pieniędzy na “głupoty”.
  2. Kiedyś prowadziłaś budżet domowy i wyrobiłaś w sobie zdrowe nawyki finansowe. Osiągnęłaś założone cele finansowe, co miesiąc odkładasz stałą kwotę oszczędności. Oszczędzanie jest dla Ciebie naturalnym odruchem. To weszło Ci w krew. Dziś zarabiasz znacznie więcej, niż kiedy rozpoczynałaś swoją przygodę z budżetem, jednak woda sodowa nie uderzyła Ci do głowy. Wystarczy Ci rzut oka na saldo w banku, by wiedzieć, że musisz przystopować z wydatkami. Albo że możesz sobie pozwolić na kolejne “małe szaleństwo”.
  3. Wystarcza Ci raport managera finansów w Twoim koncie bankowym. Co prawda nie zarejestruje on Twoich płatności gotówkowych, ale jeśli płacisz głównie kartą, to taka aplikacja oferowana do konta bankowego doskonale pozwoli Ci trzymać kasę w ryzach. Nawet jeśli przypisze jakiś wydatek do innej kategorii, daje Ci to pewien ogląd sytuacji.
  4. Nie masz aktualnie warunków “mentalnych” do prowadzenia budżetu domowego. Trójka małych dzieci na głowie, w tle sprawa rozwodowa i wyrabianie nadgodzin w pracy. Odpuść sobie dodatkowy obowiązek i wysysacz energii, jeśli widzisz, że finansowo nie jest u Ciebie w tej chwili aż tak źle, a co miesiąc zostaje Ci jakaś nadwyżka. Jeśli porwiesz się na regularne prowadzenie budżetu wbrew swoim możliwościom czasowym i psychicznym, jedyne co może Ciebie spotkać, to rozczarowanie i frustracja. Poczekaj, aż Twoja sytuacja życiowa się uspokoi i poczujesz, że faktycznie jesteś na to gotowa i chcesz poświęcić na to czas.
  5. Masz już zbudowane solidne zabezpieczenie finansowe. Jesteś dumna ze swojej finansowej poduszki bezpieczeństwa – kapitał gromadziłaś przez lata. Jednocześnie wszelkie większe wydatki masz już za sobą (samochód, mieszkanie, podróż dookoła świata – sama wiesz, co było dla Ciebie dużym celem finansowym). I wiesz, że tych pieniędzy nie tykasz, choćby naszła Ciebie chętka na nie wiadomo jaką ekstrawagancję.
Jak wydawać pieniądze bez wyrzutów sumienia? Oszczędzanie na wszystkim to błąd

“Po prostu nie chce mi się prowadzić tego całego budżetu domowego…”

No cóż – to też jakiś argument. Nic na siłę. Jednak jeśli z jednej strony masz niechęć do budżetu domowego, a z drugiej jednak chcesz jakoś panować nad swoimi finansami, bo masz wyrzuty sumienia, że nic w tym temacie nie robisz i w końcu to się na Tobie zemści – ułatw sobie życie poniższymi sztuczkami.

Jak wydawać pieniądze w sposób racjonalny, bez prowadzenia budżetu domowego, praktykując oszczędzanie przy okazji?

  • Najpierw płać sobie. Ustaw zlecenie stałego przelewu na konto oszczędnościowe. Niech to będzie i 50 zł co miesiąc. Nawet nie będziesz musiała o tym myśleć. Zadzieje się samo. Jak za kilka lat w kryzysowej sytuacji odkryjesz ten rachunek i zgromadzony na nim kapitał, potraktujesz to jako najlepszy prezent, jaki sobie sprawiłaś 😉
  • Od razu po otrzymaniu wynagrodzenia wydziel ze swojej pensji środki, z których wydawania nikomu nie musisz się spowiadać. Umów się sama ze sobą, że co miesiąc będzie to stała kwota. W ten sposób nie naruszysz pozostałych środków i nie wpadniesz w panikę, że “pod koniec pieniędzy zostało mi tak dużo miesiąca”. Masz tutaj do wyboru dwie drogi działania:
    • Przelej te środki na oddzielne konto, do którego masz wyrobioną kartę debetową – lub na kartę przedpłaconą. W tej roli sprawdzi się doskonale choćby Revolut. Za zachcianki płać tylko taką kartą.
    • Wypłać sobie te środki w gotówce. Czyli za zachcianki płać tylko gotówką. Niektórzy twierdzą, że płacenie gotówką może podziałać jak hamulec przed niekontrolowanym wydawaniem pieniędzy. W końcu widzisz, ile pieniędzy wydajesz przy kasie.
  • Ustaw zlecenie stałe dla znanych Ci cyklicznych rachunków. Łatwiej Ci to będzie uporządkować, jeśli płacisz co miesiąc abonament telefoniczny lub raz na pół roku otrzymujesz prognozę opłat za prąd na najbliższe miesiące. Poustawiaj zlecenia tak, by uregulować te płatności zaraz po otrzymaniu wypłaty.

Tak, wiem – ten ostatni punkt zakrawa na herezję. Tak nie robią prawdziwe “rekiny finansowe”.

W końcu w czasie między terminem płatności rachunku a otrzymaniem wynagrodzenia można te pieniądze przesunąć na rachunek oszczędnościowy, by na siebie dodatkowo zarobiły…

Ale zakładam, że absolutnie Ci na tym nie zależy. Nie masz czasu tego pilnować podobnie jak prowadzić budżetu domowego. Twoim celem jest po prostu sprawienie, że nie wydasz całej kasy na pierdoły, podczas gdy na ważnych rachunkach tworzy Ci się dług. Takiego scenariusza się tu trzymamy, stąd taka moja dobra rada 😉

Powyższa lista to drobne zmiany w nawykach. Dadzą Ci one poczucie, że jednak robisz coś dla swoich finansów, że Twoje oszczędzanie “dzieje się samo” i nie zaprzątasz sobie nim głowy. A to wszystko mimo tego, że nie przesiadujesz nad analizowaniem domowego budżetu. Pozwolą także uspokoić wyrzuty sumienia. A kto wie… Może za jakiś czas poczujesz jednak, że dokładniejsze zgłębienie własnych finansów to niegłupi pomysł?

Jeśli tak, to zajrzyj do pakietu oszczędnościowego. Być może mój szablon domowego budżetu okaże się tym, czego szukasz 😉

Pieniądze dla Pań - poradnik - sprawdź ceny!
Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Możesz też polubić Kobiece Finanse na Facebooku lub śledzić mój blog na Twitterze!
Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

12 komentarzy do “Jak oszczędzać bez budżetu i wydawać pieniądze bez wyrzutów sumienia?”

  1. Hmm… Aż mam wrażenie, że z tym budżetem to trochę jak u niektórych z odchudzaniem 😉 Ja prowadzę podstawowy budżet, ale staram się nie ograniczać. Kończy się rok, może jakoś usprawnię swoje metody 🙂

    Odpowiedz
  2. Cześć Dana,
    Dziękuję za ten wpis, gdzie w sposób praktyczny dzielisz się swoją wiedzą i podajesz sugestie. Czuję się zainspirowana jakbym rozmawiała z przyjaciółką. Jestem obecnie w działaniu odkładania 10% zarobków i ten tekst wspaniale wpisuje się w moją sytuację 🙂 A pieniądze są dobre, dzięki nim spełniam marzenia.

    Odpowiedz
  3. Wartościowy wpis! Nie jestem kobietą, więc pewnie nie jestem docelowym czytelnikiem 😉 Ale finanse i budżet domowy są mi bardzo bliskie! 7 lat temu miałem zadłużenia na ponad 50 tyś zł w kartach kredytowych, wziąłem się za siebie i teraz już nie ma żadnych długów, gdzie jest spory plus i odpowiednia poduszka finansowa 😉

    Odpowiedz
    • I właśnie takie sytuacje uczą człowieka na całe życie. Jeśli raz przez coś takiego się przejdzie i uda się z tego wyjść, to za wszelką cenę nie będziemy chcieli tego powtarzać. Również miałem podobną przygodę za czasów mojej „młodości”, tyle że na szczęście nie aż tak obfitą 😉

      Odpowiedz
    • Michale, panowie też do mnie zaglądają i zapewniam Cię, że są mile widziani! Gratulacje w związku z uporządkowaniem swojego zadłużenia, robi wrażenie! Dzięki za komentarz 🙂

      Odpowiedz
  4. Niektórym faktycznie budżet jest niepotrzebny, ale zrezygnowanie do samego jego prowadzenia jest wynikiem jego kiepskiej prezentacji. Jak widzę posty o budżecie, gdzie proponuje się kilka godzin miesięcznie, to nie dziwię się, że to zniechęca. Bo jest to po prostu złe podejście i czysta strata czasu.

    Zmierzyłem to na potrzeby własnego wpisu i wyszło mi 14 minut i 57 sekund przez cały miesiąc na planowanie i uzupełnianie miesiąca. Oczywiście na początku jest dłużej, ale po chwili oswojenia z arkuszem/aplikacją można to robić błyskawicznie. A to właśnie strata czasu i poczucie nużącego obowiązku zniechęca najbardziej.

    Odpowiedz
  5. Prowadzę budżet domowy, choć czasami zaniedbuję dokładne wpisywanie wydatków innych niż opłaty za dom. Na szczęście ostatnio poprawiłam się w tym zakresie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz