Rzecz o popełnianiu błędów, przemijającym czasie i stawianiu sobie wysoko poprzeczki

Popełnianie błędów

“(…) Cechą mentalności pracownika jest strach przed popełnieniem błędu. Nawet gdy byliśmy w przedszkolu, mówiono nam: “Nie pomyl się!”, “Nie wyjeżdżaj za linię!”, “Nie biegaj! Przewrócisz się!”. W szkole nagradzano nas za niepopełnianie błędów i karano, gdy się pomyliliśmy. Nic dziwnego, że gdy opuszczamy szkolne mury, zapominamy, co lubiliśmy jako dzieci, ponieważ przez lata tak nas zaprogramowywano, abyśmy nie podejmowali ryzyka, gdyż może nam się nie udać. A nuż popełnilibyśmy błąd. Prawda jest taka, że błędy są często naszymi najlepszymi nauczycielami. (…) W świecie inwestycji błędy stanowią nieodłączny element gry i prowadzą do sukcesu.”
Kim Kiyosaki, “Czas na atak!”
Jestem świeżo po lekturze ostatniej książki Kim Kiyosaki (dla niewtajemniczonych – znanej inwestorki, edukatorki finansowej, żony Roberta, autora wielu bestsellerów o inwestowaniu oraz gry Cashflow). “Czas na atak!” uważam za lekturę o wiele konkretniejszą od “Bogatej kobiety”, być może również dlatego, że wzbogacona została o historie kobiet, którym udało się odnieść sukces. Pewnych siebie i twardo stąpających po ziemi, które pomimo różnych przeciwności losu dopięły swego: mają własne biznesy, inwestują i bogacą się nie tylko materialnie, ale i duchowo.

Czytaj dalej

Czas na małe porządki

Czas na małe porządki

Wiecie, że 13-go stycznia był Światowy Dzień Sprzątania Biurka? Na moim panuje standardowo pozorny nieład – tutaj kupka paragonów, w drugim rogu kilka książek… Dziwne święta ludzie wymyślają, ale to akurat było dla mnie pewnym impulsem: Czynnikiem motywującym do zrobienia porządków, nie tylko na biurku, ponieważ ono regularnie jest doprowadzane przeze mnie do ładu. W jednej z ostatnich notek napomknęłam o technikach zarządzania czasem i tam również w tle przewinął się motyw utrzymania porządku. Kluczowe w osiąganiu celów i efektywnej realizacji planów jest odpowiednie zorganizowanie sobie czasu i przestrzeni. Niech biurko stanowi owej przestrzeni symbol 😉 

Czytaj dalej

Podsumowanie 2013 roku oraz plany na 2014

Podsumowanie 2013 roku

Już od pół roku bloguję na łamach Kobiecych Finansów… Jak ten czas szybko leci! I jak to w takich momentach bywa, zdecydowałam się na małe podsumowanie mijającego roku – nie tylko w związku z blogiem, ale także z moim życiem w “realu”. Nie należę do osób, które z dniem 31 grudnia sporządzają listę noworocznych postanowień, spisaną po łebkach, w pędzie, na kolanie – takich pseudopostanowień raczej trudno człowiekowi dotrzymać. Stawiam na planowanie przez cały rok, stopniowe wyznaczanie sobie celów. Polityka małych kroków jest w moim przypadku bardzo efektywna, dlatego polecam ją na 2014 rok każdemu.

Czytaj dalej

Kobiecy wymiar finansowego internetu

Bloggerki - łączcie się!

W przedostatniej notce napomknęłam o tym, że bardzo często niestety różnice w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn są znaczące, na niekorzyść pań. Kto by jednak przypuszczał, że zawód maklera giełdowego nie tylko jest przez panie oblegany, ale i są one w tym wypadku lepiej opłacane? Według raportu PayScale.com, kobiety stanowią aż 55% zatrudnionych w tej branży. Do tego zarabiają średnio 13% więcej niż mężczyźni. Podobnie jest w przypadku zawodu audytora. Według danych GlassDoor.com, panie w tym zawodzie zarabiają średnio o 13,7% więcej niż panowie. Dlaczego to piszę? Bo uważam, że niezbicie świadczy to o tym, że kobieta-finansistka to żaden dziw natury – i że znamy się na rzeczy! Z przykrością jednak zauważam, że obecność blogerek w tematach okołofinansowych jest w polskim internecie śladowa w stosunku do piszących panów.

Czytaj dalej

Ogłoszenie techniczne ;)

Moje Drogie & Moi Drodzy,

Blog Kobiece Finanse doczekał się nowej domeny kobiecefinanse.pl! Dzisiaj zakończyłam cały proces migracji, wszystko się wydaje śmigać jak należy, jednak jeśli zauważycie coś niepokojącego (szczególnie nagle występujący gdzieś w treści tekst zaczynający się od Warning!… 😉 ) – niezwłocznie dajcie znać 🙂 Przepraszam, że przez około 2h musieliście oglądać “sorry page” z informacją o przebudowie, uwierzcie jednak, że nie chcielibyście oglądać bloga podczas całego procesu 😉 Była to pierwsza operacja tego typu, którą wykonałam, niezmiernie przydał mi się tutaj znaleziony w sieci poradnik.

I udało się! Nowa domena to prezent na pierwsze 3 miesiące bloga Kobiece Finanse 🙂 tak tak, dokładnie 3 miesiące temu wystartowałam z pierwszym wpisem. Ale ten czas leci… Szczególnie dziękuję Wam za obecność na fanpage KF na Facebooku, zapraszam jednocześnie na łamy raczkującego profilu na Google+. Szczerze przyznam, że nie spodziewałam się aż takiego wzrostu 🙂 Dziękuję Wam też za lekturę dotychczasowych 34 wpisów i pozostawienie w sumie ponad 40 komentarzy.

Ta mała, prawie okrągła okazja to również pretekst do tego, by po raz kolejny poprosić Was o pomoc – piszę dla Was, dlatego bardzo chciałabym wiedzieć, co Wam się w tej stronie podoba, co wymaga ulepszenia, o jakich tematach chcielibyście poczytać? Wasza informacja zwrotna jest nieoceniona i niezbędna, by blog Kobiece Finanse mógł się rozwijać 🙂 Proszę, wpiszcie swoje sugestie w komentarzach.

Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam!

Dana

Dlaczego zdecydowałam się prowadzić bloga o tematyce finansowej

Dlaczego taki blog?

Zanim na dobre się w blogosferze rozpanoszę 🙂 należy się względem odwiedzających słowo wyjaśnienia, dlaczego zdecydowałam się prowadzić bloga o tematyce finansowej? Przede wszystkim muszę zastrzec, że nie jestem jakimś ekspertem w tej dziedzinie; sama raczkuję dopiero w świecie finansów i uczę na własnych błędach (a także, mniej bolesnych – błędach znajomych 😉 ). Jako kobieta młoda (rocznik ’87) zdaję sobie sprawę, że budowanie niezależności finansowej w moim wieku jest sprawą najwyższej wagi, z czego niestety wielu moich rówieśników nic sobie nie robi i podchodzi do kwestii budowania swojego zaplecza finansowego z wielką niefrasobliwością, na zasadzie – to odległa przyszłość, jakoś się zawsze ułoży. Życie jednak weryfikuje, że nie zawsze dzieje się po naszej myśli; osobiście wolę mieć kaftanik bezpieczeństwa zawczasu 🙂 coby lądowanie w przypadku potknięcia się było mniej bolesne.

Czytaj dalej