Najpierw płać sobie, czyli złota zasada oszczędzania

Niemal w tym samym czasie dwa duże ośrodki bankowe – Meritum Bank oraz Citi Handlowy – przeprowadziły badania sposobów oszczędzania przez Polaków. Pomimo pewnych znacznych, procentowych rozbieżności, wniosek po prześledzeniu badań jest jeden. Polacy nie posiadają umiejętności oszczędzania i nie znają zasady „najpierw płać sobie”. Jeśli już odkładają jakieś pieniądze, to bardzo nieufnie podchodzą do produktów bankowych. Odkładają do przysłowiowej skarpety, ze stratą dla samych siebie. Inflacja w końcu robi swoje.

O co chodzi w metodzie „najpierw płać sobie”?

Praktykuję i polecam prostą drogę do mądrego oszczędzania. Przed paroma miesiącami zdecydowałam się odkładać stałą kwotę na konto oszczędnościowe, działając według zasady „najpierw płać sobie” (ang. paying yourself first).

O tej metodzie stało się głośniej za sprawą takich guru finansowych, jak Bodo Schaffer czy T. Harv Eker, którzy mówią o niej wręcz jako o fundamentalnej, złotej zasadzie oszczędzania.

Działanie tej zasady jest banalne. Od razu po otrzymaniu wypłaty, określona suma idzie na rachunek oszczędnościowy, bez zmiłuj się.

Co istotne, najlepiej, by rachunek ten znajdował się w innym banku, niż nasz rachunek bieżący (ROR). Dlaczego? W ten sposób utrudniamy sobie dostęp do tych pieniędzy. Mniejsza będzie dla nas pokusa, by je uszczknąć. Zgodnie z porzekadłem, że co z oczu, to z serca 😉

Według zasady „zapłać najpierw sobie” nie czekamy na koniec miesiąca z wykonaniem przelewu na konto oszczędnościowe z resztek, które zostały na RORze.

Czyli zasada ta działa się inaczej, niż intuicyjnie robi to większość oszczędzających, którzy po otrzymaniu wypłaty opłacają rachunki, a potem wydają pieniądze na bieżące potrzeby i przyjemności. Dopiero jeśli uda się im wyjść na plus na koniec miesiąca, to przelewają resztę na rachunek oszczędnościowy.

Taki tok postępowania to metoda, którą nazywam „co mi zostało”. Zasada „najpierw płać sobie” odwraca cały ten proces.

Najpierw dbamy o swój interes, czyli „wypłacamy” sobie pieniądze na cele oszczędnościowe / inwestycyjne, potem regulujemy zobowiązania (czynsz, rachunki za prąd, wodę, opłaty za internet itd., a jeśli posiadamy nieprzeterminowany kredyt – spłacamy kolejną ratę) a na samym końcu płacimy na bieżące potrzeby (żywność, ubrania itd.) i przyjemności (kolacja na mieście, wyjście do kina itd.).

Metody „Najpierw płać sobie” vs „Co mi zostało” – porównanie

Dlaczego zasada „najpierw zapłać sobie” jest lepsza?

Przede wszystkim jest znacznie bezpieczniejsza od zostawiania tematu oszczędzania na sam koniec miesiąca. Przy postępowaniu według zasady, że na konto oszczędnościowe wpłacamy to, co zostało po całym miesiącu, narażamy się na następujące ryzyka:

  • nie będzie czego odłożyć – np. jeśli nie kontrolujemy wydatków, istnieje ryzyko, że pieniądze „rozejdą się”;
  • odkładane sumy będą różnej wielkości – a to oznacza, że trudniej będzie osiągnąć termin, w którym chcemy zaoszczędzić daną kwotę;
  • odkładane sumy będą niższe, niż zaplanowane – wystarczy, że wyskoczy jakaś niespodziewana sytuacja, np. naprawa – a to rodzi frustrację, że nie potrafimy trzymać się założeń;
  • trudniej zachować regularność wpłat – poprzednie dwa punkty mogą wręcz wpłynąć na to, że porzucimy swoje starania.

Zasada „najpierw płać sobie” eliminuje powyższe ryzyka

A że pamięć potrafi być zawodna, dlatego najlepiej zautomatyzować proces oszczędzania i ustawić zlecenia przelewu na początku miesiąca.

Dzięki automatycznemu odkładaniu pieniędzy na początku miesiąca, ciężar pamiętania o oszczędzaniu jest ściągany nam z głowy. Przyjmujemy np., że odkładamy regularnie 10% naszych przychodów i zaraz po otrzymaniu wypłaty dochodzi do przelania pieniędzy. Wszystko dzieje się „w tle”, nawet nie zauważamy, że do dyspozycji mamy 90% wypłaty, a nie 100%.

Odkładana kwota będzie z góry narzucona i przewidywalna. Jeśli ustalimy, że przelewamy 50 zł, to będzie to zawsze 50 zł. Odpadną nam rozważania, czy przelać tym razem mniej, np. tylko 20 zł, bo chcemy resztę przeznaczyć na jakiś dodatkowy zakup.

Dzięki zasadzie „najpierw płać sobie” zapewniamy sobie systematyczne, długoterminowe gromadzenie kapitału na wyznaczony cel finansowy. Pomaga ona także utrzymać motywację na wysokim poziomie, bo widzimy efekty naszych działań. Utrwalamy tak nawyk regularnego oszczędzania.

Przede wszystkim jednak, dzięki tej metodzie nadajemy wysoki priorytet procesowi oszczędzania. Świadomie decydujemy, że nasz interes, nasza przyszłość finansowa, wyznaczone cele, są dla nas ważne i podchodzimy serio do ich realizacji.

Ale jak każda metoda, tak i ta nie zadziała w pełni, jeśli nie weźmiemy pod uwagę czynników, które mogą mieć duży wpływ na efektywność oszczędzania.

zasada najpierw płać sobie

Co ma wpływ na skuteczność metody „najpierw płać sobie”?

  • Duża skłonność do konsumpcji – większość ludzi ma problem ze zjawiskiem tzw. odroczonej gratyfikacji. Nie doceniają znaczenia przyszłych korzyści, z tego powodu, że dotyczą one naszego przyszłego, odległego „ja”, a nie naszych potrzeb tu i teraz. Im bardziej ktoś ma problem z bieżącą konsumpcją, tym większe ryzyko, że prędzej czy później sięgnie nawet po te automatycznie odkładane na początku miesiąca pieniądze.
  • Problemy z planowaniem wydatków – osoby, które łamią dane sobie słowo, są nieregularne, nie potrafią trzymać się realizacji powziętych planów, zapominają o dyscyplinie w wydawaniu pieniędzy, są bardziej podatne na to, by porzucić proces regularnego oszczędzania.
  • Brak korekty względem wysokości przychodów – przy ustalaniu comiesięcznych wpłat na rachunek oszczędnościowy można ustalić wartość bezwzględną (np. 50 zł) lub względną (np. 10% przychodów). To drugie podejście jest lepsze dla naszych oszczędności, ponieważ oszczędzane sumy są skorelowane z wysokością przychodów. Jeśli otrzymamy w pracy podwyżkę, kwota naszych comiesięcznych wpłat na konto oszczędnościowe też powinna proporcjonalnie wzrosnąć.
  • Minimalizacja kosztów – możemy szukać usprawiedliwień, że nie mamy z czego oszczędzać, że mamy sporo wydatków, dlatego jesteśmy w stanie miesięcznie odkładać tylko 3% przychodów zamiast 10%. Warto krytycznie przeanalizować nasze nawyki – może okazać się, że są takie kategorie w naszym domowym budżecie, w których przepłacamy.
  • Uwarunkowania zewnętrzne – jest cała gama czynników od nas niezależnych, które mogą zmniejszyć efektywność naszego oszczędzania metodą „najpierw płać sobie”. Najważniejsze z nich to zmiany prawne i podatkowe oraz wzrost inflacji.

Podsumowanie: jak zacząć działać według metody „zapłać najpierw sobie”?

  1. Wyznacz cel finansowy, na jaki chcesz odkładać pieniądze.
  2. Otwórz produkt finansowy w innym banku niż ten, w którym masz ROR. W artykule pisałam o koncie oszczędnościowym, ale równie dobrze możesz przeznaczać te wpłaty na produkty inwestycyjne. Np. zakup jednostek funduszy inwestycyjnych, ETF itp.
  3. Ustaw zlecenie przelewu stałego na poziomie 5-10% miesięcznych przychodów netto, 1 dzień po terminie otrzymywania wypłaty.
  4. Co roku koryguj kwotę odkładanych środków. Powinny rosnąć proporcjonalnie do przychodów.

Dzięki tym krokom zapewnisz sobie systematyczne generowanie nadwyżki finansowej. Powodzenia!

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

4 komentarze do “Najpierw płać sobie, czyli złota zasada oszczędzania”

  1. Jak by nie było, metoda „najpierw płać sobie” jest najskuteczniejszą techniką gromadzenia oszczędności. Prosta w zastosowaniu, można ją całkowicie zautymatyzować i zbierać kapitał bez myślenia o tym i kombinowania. Sam też stosuję i polecam również swoim czytelnikom.

    Odpowiedz
  2. Ciekawy artykuł i przydałby się osobom zwłaszcza dziś gdy zauważamy, że ludzie nie mają ‚poduszek finansowych’. Wychowywana byłam na oszczędzaniu typu konsumpcjonizm, ale uderzanie w promocje. Dopiero gdy dorosłam pojęłam, o co w tym chodzi.

    Dałabym kilka korekt. Po pierwsze, należy wypłacać na drugie konto 10% przychodu, ale bez ustawionego zlecenia stałego. W końcu można stracić prace i wtedy głupio wypłacać sobie, nie mając przychodu. Ja hym tak nie umiała. Po drugie nie wpłacałabym pieniędzy na konto oszczędnościowe, bo wg mnie to jakaś ściema. Ale na pewno należy wpłacać do innego banku. Najlepiej ustalić cel finansowy i wtedy ustalić, że ma się zakaz wypłaty pieniędzy z bankomatu, ma się brak karty. By nie kusiło do wypłaty. O dopiiero po osiągnięciu celu pofatygować się DALEKO na dojazd do banku i wupłatę.

    W ogóle bawi mnie to wypłacanie najpierw sobie na etacie. Bo proces wygląda tak, że najpierw jest zarobek, potem dostaje je państwo, a na samym końcu my. W przypadku działalności opłaca się składki samemu i podatek, jednak to od nas zależy np. jak wysoki to będzie podatek. To samo w sumie składka, bo można czegoś tak nie płacić. Wiec najpiere w cudzysłowiu wypłaca się sobie a dopiero resztę daje sie do państwa.

    Artykuł zmusza do myślenia, ale i poprawił mi humor 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz