Ograniczające przekonania dotyczące zarabiania pieniędzy

Rząd właśnie wprowadza tarczę antykryzysową dla przedsiębiorców. Wielu z nas stoi przed dylematem, co robić w obliczu utraty pracy czy zamknięcia dotychczas dobrze prosperującego biznesu. Nie jesteśmy pewni jutra i zmagamy się z przygnębiającymi myślami. Czy w takich warunkach można wykrzesać z siebie choć iskrę nadziei, że będzie dobrze? Albo że po wszystkim sytuacja wróci do normy? Czy kryzys to odpowiedni moment do próby zwalczenia stereotypów dotyczących zarabiania, które tkwią w naszych głowach? Jeśli tak, to jak wykorzystać tę zmianę przekonań dotyczących zarabiania pieniędzy? O komentarz poprosiłam Katarzynę Antonik-Heller, autorkę bloga skrzydlarozwoju.com.pl.

Zanim przejdziesz do wywiadu, przeczytaj także na blogu:

  • artykuł o 3 największych finansowych tabu – istnieją bowiem tematy związane z finansami, przed którymi czujemy opory i o których niechętnie podejmujemy dyskusję;
  • wpis o emocjach w finansach – wraz z zestawem ćwiczeń, jak sobie radzić z negatywnymi przekonaniami i je przeformułować.

Dana: Kwestia pieniędzy i zarabiania w wielu domach na co dzień jest tematem tabu. Teraz, w obliczu pandemii, kiedy stoimy przed wieloma wyzwaniami i niewiadomymi, to jeszcze bardziej drażliwy obszar. Czy to dobry moment, aby przedefiniować swoje przekonania dotyczące zarabiania pieniędzy?

Katarzyna Antonik-Heller: Myślę, że wszyscy zgodzimy się z tym, że świat po pandemii nie będzie już taki sam. Społecznie, gospodarczo, ekonomicznie. Być może stoimy właśnie w obliczu rewolucji, która będzie wymagała od nas nowego spojrzenia na kwestię zarabiania.

Dobrze wiem, że to nie jest najprzyjemniejsze uczucie. Sam strach o zdrowie swoje i bliskich generuje sporo stresu. Jeśli dodamy do tego niepokój dotyczący najbardziej podstawowej potrzeby człowieka – potrzeby bezpieczeństwa – wcale się nie dziwię, że wielu z nas bardzo mocno przeżywa ten czas. Wierzę jednak, że każdy kryzys generuje nowe możliwości i trzeba po prostu nauczyć się je dostrzegać.

Jakie możliwości masz na myśli?

Myślę, że nadchodzą czasy, w których wszyscy powinniśmy zacząć myśleć jak przedsiębiorcy – bez względu na to, czy pracujemy „na swoim”, czy u kogoś. A moja ulubiona definicja przedsiębiorcy brzmi: osoba, która z zyskiem rozwiązuje problemy innych. Domyślam się, że słowa „zysk” i „rozwiązuje problemy” u wielu osób powodują wewnętrzny zgrzyt. Te dwa aspekty zazwyczaj nie idą w parze. Uważamy, że jeśli chcemy pomagać, to trzeba to robić za darmo: „nie można zarabiać na nieszczęściu innych”.  

Aby poruszyć dalej tę kwestię, trzeba konkretnie określić, co uważamy za zarabianie. Niektórzy oczywiście budują majątki żerując na potrzebach innych – to oczywiście jest nieetyczne i nigdy nie będzie dobrą długofalową strategią. Znacznie częściej widzę jednak osoby, które za zarabianie uznają przychód, który pozwala się utrzymać, zatrudniać inne osoby, dawać nowe miejsca pracy, inwestować w rozwój. Traktują przychód jako środek do osiągnięcia wyższego celu, dotarcie do większej liczby osób, które naprawdę ich potrzebują.

ograniczające przekonania dotyczące zarabiania pieniędzy

Czy w obecnie panującej sytuacji w ogóle można prowadzić etyczny biznes, etycznie zarabiać, czy wypada „zarabiać na pomaganiu”?

To bardzo delikatna kwestia, ale nie oszukujmy się. Żadna firma nie jest w stanie utrzymać się bez przychodu. Kwestia rozgraniczenia tkwi w tym, co uznajemy za przychód.

Weźmy za przykład sytuację, której byłam niedawno świadkiem. Miała związek z zapotrzebowaniem na maseczki ochronne, które w ciągu zaledwie kilku dni urosło do niebotycznych rozmiarów. Wiele firm zauważyło swoją szansę w tym obszarze. I tak oto usłyszałam (zresztą od Ciebie Dana) o rękodzielniczce, która chciała je szyć i sprzedawać za 15 zł za sztukę. I o celebrytce, która chciała takie same maseczki, robione ze ścinek, sprzedawać za 50 zł za sztukę (uzasadniając, że design, że część kwoty będzie przeznaczona na wsparcie szpitali itd.) 

Na jedną i drugą wylał się hejt. Dla jednej to było być, albo nie być – dla drugiej utrzymanie życia na pożądanym poziomie. Tu właśnie tak naprawdę wychodzi, co uznajemy za etykę w biznesie.

Trzeba sobie także przyznać, że na zarabianie można spojrzeć w szerszej perspektywie.

Obserwuję właśnie firmę, która w ciągu (dosłownie) kilku ostatnich dni wygenerowała kilkutysięczny wzrost. Nagle zainteresowanie nią wzrosło od kilkudziesięciu do kilku tysięcy osób. A to wszystko dlatego, że owa firma znając sytuację i wykazując się ogromną empatią udostępniła swoją usługę za darmo.

Nie dlatego, że zależało jej na rozgłosie, ale na dzieciach i ich rodzicach (pewnie właśnie dlatego pojawił się i rozgłos). Udostępnili za darmo rozwiązanie, które już mieli gotowe, więc ci, który je znali, mówili o nim dalej, kolejni dalej i nagle zrobiło się o niej głośno. To przyciągnęło uwagę mediów i tym sposobem zyskali ogromną popularność. Może i w ciągu tych kilku dni nie zarobili za wiele, ale jeśli potraktować to jako inwestycję, bardzo szybko im się zwróci

To tylko jeden z przykładów na to, jak czynienie dobra może się okazać najlepszą długofalową strategią biznesową. Ostatnio usłyszałam o software house, który stworzył aplikację dla wolontariuszy i w ciągu dosłownie kilku dni stał się rozpoznawalną marką. W internecie rzuciła mi się w oczy akcja społeczna w stylu Pożycz Programistę. Kiedy jedne firmy cierpią na zastój, inne rozwijają się bardzo dynamicznie. Współpracując możemy osiągnąć najlepsze rozwiązania dla wszystkich. To tyle jeśli chodzi o „nie można zarabiać pomagając innym” czy „nie można prowadzić biznesu robiąc coś dobrego”. 

Mówimy o biznesach, a co, jeśli chodzi o pracowników? Jak radzić sobie z emocjami w chwili utraty pracy i uchronić się przed spadającym na łeb na szyję poczuciem własnej wartości? Jak oddzielić kwestię ja: jestem wartościową osobą od ja: jestem tylko wtedy wartościowa, jeśli zarabiam? 

Czas pandemii to trudne doświadczenie dla nas wszystkich. Myślę, że mało kto się spodziewał, że doczekamy czegoś takiego. Wiele firm się zamyka, masowo zwalnia ludzi. Wielu z nas boi się o pracę. Mam znajomą księgową, która jest załamana chciwością i cwaniactwem przedsiębiorców, którzy chcą wyciągnąć jak najwięcej korzystając z przywilejów i ulg. W trudnych czasach wychodzą z ludzi najgorsze rzeczy – ale z drugiej strony dzieją się także najlepsze.

Często uważamy, że w czasie kryzysu trzeba chwytać się byle czego, byleby tylko się utrzymać. I tu nie będę się sprzeczać. Poczucie finansowego bezpieczeństwa jest podstawą. Musimy zadbać przede wszystkim o byt dla siebie i bliskich. Ale może warto zdjąć z oczu klapki paniki i niepokoju, aby dostrzec też jasną stronę każdego kryzysu?

Kiedy jedne firmy się zamykają – drugie rozwijają się w nieprawdopodobnym tempie. Chodzi mi o projekty związane z edukacją, technologią, e-commerce, ale także służbą zdrowia czy nauką. Nagle światowi przywódcy dostrzegli braki w systemach oświaty, kształcenia czy badań, które stoją właśnie przed ogromną szansą rozwoju. Myślę, że kiedy to wszystko się skończy, w wielu dziedzinach, których dotychczas nie braliśmy pod uwagę, zaczną się pojawiać nowe możliwości.

Uważam, że to nie jedyna zmiana.

Tak się składa, że w swojej działalności współpracuję głównie z multipasjonatami. Wiem, że mają ogromne kompleksy, bo nie wpasowują się w sztywne ramy, które dotychczas narzucał nam system. Nie mają jednej specjalizacji. Myślę, że to może być dla nich czas przełomu. 

Wkrótce może się okazać, że kartą przetargową na rynku pracy będą szerokie kompetencje, doświadczenie w wielu dziedzinach. Że bardziej od specjalistów, będziemy potrzebowali ogarniaczy wielu spraw. Być może to jeden z aspektów, które trzeba będzie redefiniować.

Dotychczas uważaliśmy, że aby dobrze zarabiać, trzeba się specjalizować. Spodziewam się, że wkrótce ta reguła przestanie obowiązywać. 

Kryzys to poważne wyzwanie i wymaga od nas odnalezienia się w sytuacji, z którą nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Wiele starych strategii czy schematów myślenia przestanie obowiązywać. Myślę, że to najlepszy czas, aby przyjrzeć się uważniej przekonaniom dotyczącym zarabiania, bo możemy stać w obliczu rewolucji.

Katarzyna Antonik-Heller

Wróćmy jeszcze do aspektu pomagania i tego, jakie mamy przekonania dotyczące zarabiania pieniędzy. Być może włożę teraz kij w mrowisko, ale czy na pomaganiu można się bogacić?

Pomaganie to bardzo ważny aspekt naszego życia. Bez względu na to, czy robimy to po godzinach, czy w ramach naszej pracy – to coś, co nadaje sens naszemu życiu, co pozwala żyć pełniej. Ale także – uwaga – zarabiać więcej!

W książce Adama Granta „Dawaj i bierz” znalazłam nawiązanie do badań Arthura Brooks’a. Badacz testował, jak darowizny na cele dobroczynne wpływały na przychód danej osoby. Analizując dane z 2000 roku dotyczące ponad 30 tysięcy Amerykanów zauważył, że z każdym dodatkowym dolarem przekazanym na cele dobroczynne, przychody obdarowujących wzrastały o 3,75 dolara!

Hojność sprawiała, że ludzie (dosłownie) stawali się bogatsi. Ci, którzy w danym roku oddali więcej na pomaganie innym – choć fizycznie zmniejszali pulę pieniędzy w portfelu – w kolejnym roku zarabiali jeszcze więcej. Pomaganie stawało się ich motywacją do tego, aby starać się bardziej. Pieniądze okazywały się środkiem do czegoś wyższego i ważniejszego.

Dla mnie osobiście – dobrze wiem, że dla Ciebie też – pomaganie to ogromna motywacja. Mam nadzieję, że dla naszych Czytelników także.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Antonik-Heller – od 5 lat pokazuje innym jak nabrać odwagi i zrealizować (każdy) swój pomysł – nawet, gdy inni mówią, że się nie uda. Podcasterka, inspiratorka, certyfikowana Scrum Masterka.

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny? Chcesz mnie wesprzeć?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Nieco niżej znajdziesz przyciski do udostępniania artykułu w różnych serwisach internetowych. Dla Ciebie to jeden klik, który trwa chwilę, a dla mnie szansa na dotarcie z wartościowymi treściami do nowych odbiorców 🙂 DZIĘKUJĘ!

Zapraszam Cię też do polubienia bloga Kobiece Finanse na Facebooku oraz śledzenia go na Twitterze lub obserwowania na Instagramie. Jestem również obecna na platformie Pinterest.

Najbardziej zachęcam jednak do zapisania się na mój newsletter. Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

Absolwentka germanistyki oraz informatyki i ekonometrii. Propagatorka idei edukacji finansowej. Pomaga kobietom zdobyć pewność siebie w obchodzeniu się z pieniędzmi, wspiera je w budowaniu własnej stabilności i niezależności finansowej. Autorka poradników "Pieniądze dla Pań" oraz "Kariera dla Pań". Zawodowo związana z branżą IT, gdzie pracowała jako twórczyni stron internetowych, kierowniczka projektów, scrum master i dyrektorka finansowa.

34 komentarze do “Ograniczające przekonania dotyczące zarabiania pieniędzy”

  1. Świetny wywiad! To zdanie „moja ulubiona definicja przedsiębiorcy brzmi: osoba, która z zyskiem rozwiązuje problemy innych” będę powtarzać innym 🙂 Prawda, nie wiadomo jaka będzie ta normalność po pandemii, ale z pewnością będzie inna. Przedsiębiorcy się dostosują, pracownicy się dostosują, to tylko (aż) kwestia czasu… Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
    • Po burzy zawsze wychodzi słońce… Zastanawia mnie tylko, ile osób samodzielnie będzie w stanie się otrzepać i zacząć od nowa. Nie każdy ma nerwy ze stali 🙁 Mam nadzieję, że zdamy jako społeczeństwo ten egzamin i wyciągniemy do tych najsłabszych pomocną dłoń.

      Odpowiedz
  2. Myślę, że to nawet doskonały czas na to, żeby przewartościować swoje dotychczasowe podejście do pieniędzy i ich postrzegania i zacząć samemu w sobie przełamywać pewne myślowe bariery. Ktoś kiedyś powiedział mi, że prawdziwy przedsiębiorca nieustannie gasi pożary, i przechodzi od pożaru do pożaru, itd itd – tym sposobem rozwiązuje problemy, zamiast załamywać ręce, niezależnie od sytuacji. A ograniczone myślenie o pieniądzach na pewno tego nie ułatwia.

    Odpowiedz
    • To prawda, trafne porównanie z tymi pożarami. Obecny czas będzie dla wielu przedsiębiorców próbą – i charakteru, i pomysłowości, i elastyczności w dostosowaniu się do niesprzyjających warunków. Pozdrawiam 🙂

      Odpowiedz
    • Mega ważne jest to, co piszesz: „rozwiązuje problemy, zamiast załamywać ręce”. Wiadomo, że czasy są trudne, ale kiedy człowiek skupia się tylko na tym, na co nie ma wpływu to kompletnie może stracić wiarę we własne możliwości. A tak, małymi krokami, kłopot po kłopocie – nagle się okazuje, że nasz umysł ma naprawdę nieograniczone możliwości znajdowania rozwiązań. Trzeba mu po prostu dać szansę 🙂

      Odpowiedz
  3. Świetny wywiad. W obecnej sytuacji bardzo istotny dla mnie bo pokazuje, że to, co chcę realizować w życiu nadal mam sens i może się sprawdzić.
    Zmiana też trochę moje myślenie o pomaganiu.
    Pokazuje również, że bycie ogarniaczem bez konkretnej specjalizacji, wbrew temu, co często słyszę, ma swoje plusy.

    Odpowiedz
    • Oczywiście, że tak! Wśród kompetencji przyszłości w czołówce znajduje się „rozwiązywanie złożonych problemów”, „kreatywność” i „inteligencja emocjonalna”. Nie da się ich wykształcić bez wychodzenia ze swojej strefy komfortu, próbowaniu różnych rzeczy i gromadzenia wiedzy z różnych dziedzin 🙂

      Zdradzisz, co takiego chcesz zrealizować? :))

      Odpowiedz
  4. Bardzo ciekawy wywiad. Obecne czasy to dla nas sytuacja bez precedensu, na pewno wymagająca pewnej odwagi, dynamiki i właśnie przewartościowania pewnych kwestii

    Odpowiedz
  5. jak myślę o młodych ludziach to cierpnie mi skóra bo osobiście kilka razy przeżyłam kryzysy różnej maści więc wiem, że zycie nie jest takie proste

    Odpowiedz
    • Czytałam u Daniela Goleman’a, że nadchodzące pokolenie będzie bardziej napędzane misją niż którekolwiek przedtem. Myślę, że każda generacja ma swój zestaw wartości, które napędza je do działania. Ja bardzo w nich wierzę 🙂

      Odpowiedz
  6. Bardzo dobry wywiad. Wszyscy lub prawie wszyscu zdajely sobie sprawę z tego, że świat po pandemii nie będzie już taki sam pod wieloma względami. Być może stoimy właśnie w obliczu rewolucji, która będzie wymagała od nas nowego spojrzenia na życie. Będziemy zmuszeni walczyć o lepsze zycie dla siebie i rodzin. Niektórzy już potracili pracę i muszą sobie radzić.

    Odpowiedz
    • Dla mnie bardzo ciekawa jest kwestia, jak długo „zamrożenie” gospodarki potrwa. Im dłużej, tym gorzej dla dotychczasowego modelu ekonomicznego. Myślę, że to taki test dla kapitalizmu. Czy przetrwa? Czy globalny rynek podniesie się po załamaniu? Czy nasze nawyki konsumpcyjne ulegną zmianie? Na pewno warto śledzić ten wątek 🙂

      Odpowiedz
    • Mam nadzieję, że to nie będzie tak, że będziemy musieli „walczyć” o lepsze życie. Że to nie będzie wymagało rywalizacji, ale raczej przedefiniowania swoich celów i drogi. Kreatywności, spojrzenia w świeży sposób, poszukania nowych możliwości. Wiem, że sytuacja każdego z nas jest ekstremalnie różna. Mam nadzieję, że na miejsce zamykanych zakładów i traconych miejsc pracy, będą powstawały nowe branże i zapotrzebowanie, aby każdy mógł tam znaleźć swoje miejsce.
      Zdecydowanie zgadzam się z tym, co piszesz, że być może stoimy w obliczu rewolucji, która będzie wymagała od nas nowego spojrzenia na życie. Mam nadzieję, że to będzie zmiana na lepsze.

      Odpowiedz
  7. Ja myślę, że ten artykuł jasno mówi, że za chwilę,a raczej już, już teraz trzeba będzie dla dobra wszystkich ludzi współpracować ze sobą, pomagać, nie konkurować. Tylko tak odbudujemy gospodarkę.

    Odpowiedz
    • Ja kiedyś zupełnie ignorowałam sprawy związane z pieniędzmi. Nie miały dla mnie większego znaczenia. Teraz, kiedy dostrzegam jak wiele dzięki nim można robić dobrego, zupełnie inaczej patrzę na tą kwestię 🙂

      Odpowiedz
  8. Świetny wywiad i wsparcie nie tylko dzisiaj, ale też na co dzień. Obecnie, zmieniam moje nawyki i myślenie o pieniądzach, które są energią wymiany i dobroci, a nawet miłości. Formą podziękowania za czyjś dar. I to normalne, że pracując, biorę pieniądze za usługę. Czuję, że wielu z nas się zmienia i zmieni, by korzystać ze świata ze stanu obfitości, a nie goryczy. By z odpowiedzialnością podchodzić do swoich finansów.

    Odpowiedz
  9. Fajny, motywujący wpis. Na pewno wiele się zmieniło, ale trzeba czasu by zrozumieć jak te zmiany przekuć w coś dobrego. W tym widzę pozytywny aspekt.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz