Wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania – podsumowanie akcji oraz bonus do pobrania dla wytrwałych

Wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania – podsumowanie akcji oraz bonus do pobrania dla wytrwałych

Przez październik działo się na blogu Kobiece Finanse bardzo dużo. Jeśli udało Ci się go śledzić na bieżąco, to wiesz, że trwało na nim darmowe wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania, tagowane w social mediach jako #PMO i #WyzwaniePMO. Codziennie w dni robocze o godzinie 8.00 publikowałam jeden wpis, który tematycznie wiązał się z oszczędzaniem pieniędzy. W każdym z artykułów było małe wyzwanie-zadanie do wykonania. Nadszedł dzień podsumowania inicjatywy z perspektywy bloga: jak całe przedsięwzięcie ogarnęłam technicznie, ile wysiłku mnie ono kosztowało i jakie przyniosło efekty. Całość promowałam organicznie, nie wydałam ani złotówki na płatną reklamę. Mam nadzieję, że dla innych blogujących osób (i nie tylko) będzie to dość ciekawe case study. A na końcu wpisu czeka nagroda dla wytrwałych – pakiet narzędzi pomocnych w ogarnięciu finansów osobistych. Do pobrania za darmo! Zapraszam 🙂

Kilka słów o planowaniu – moje podejście

Być może to, co teraz napiszę, kogoś zaskoczy, a być może nie, bo w kwestii planowania sobie życia osiąga mistrzostwo. Jednak w moim przypadku z planowaniem bywa różnie. Zakładam, że nawet najbardziej idealny plan pozostaje takim tylko na papierze. Nie spinam się, jeśli z postanowieniami coś mi po drodze nie wyjdzie i pewne rzeczy mi się poprzesuwają czy porozciągają w czasie. Bardziej wyznaczam sobie ramy działania, określam daty, do których chcę coś osiągnąć, niż dokładne rozpisuję dzień po dniu, co mam do zrobienia.

Być może właśnie dlatego nie przemawiają do mnie bullet journale, na które teraz panuje w blogosferze istny boom. Ani też biznesowe multiplanery. Choć przyznam, że te drugie bardziej trafiają w moje gusta. Tylko czemu to ustrojstwo jest taki drogie?

Do planowania w życiu prywatnym wystarczają mi:

  • arkusze kalkulacyjne do spraw finansowych (rozpiska celów finansowych, bilanse, prowadzenie budżetu domowego itp.);
  • mały kalendarz kieszonkowy, który zawsze mam w torebce, do notowania np. terminów wizyt u lekarza i spotkań, urodzin;
  • Kartka A4 z tabelą do planowania posiłków i aplikacja na smartfon Listonic do planowania zakupów.

Z tak skromnym zestawem udaje mi się efektywnie zarządzać czasem, finansami i skutecznie osiągać cele. Minimalizm w planowaniu jest bardzo pomocny. Nie przytłacza człowieka, a samo planowanie nie zabiera mu dużo czasu. Najgorsze, co można zrobić, to spędzać dużo godzin na samą czynność planowania, zamiast działać!

Jeśli ktoś stara się mi wmówić, że coś sobie zaplanował X miesięcy/lat wstecz i plan mu się sprawdził co do joty, to patrzę na takiego osobnika z odrobiną rozbawienia. A na pewno tracę do niego zaufanie. Piszę to z pełną odpowiedzialnością, bo na co dzień z tworzeniem planów i ich realizacją mam zawodowo do czynienia, jako kierownik projektów w branży IT. Po prostu NIE DA SIĘ przewidzieć wszystkiego. Jak ktoś twierdzi inaczej, to po prostu wciska kit.

Nie mamy wpływu na wiele wydarzeń, które nas spotykają w życiu, a które przecież mocno mogą wpływać na nasze plany. Choroba, wypadek, zmiana sytuacji na rynku pracy, kryzys finansowy, awaria sieci energetycznej, przerwa w dostawie internetu, upadłość lub przejęcie kontrahenta… To sytuacje, które mogą mocno pokrzyżować nam szyki i zmusić nas do innego zagospodarowania czasu, niż sobie założyliśmy.

Pomysł na wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania

Plan publikacji wpisów - wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania
Mój plan dotyczący wyzwania PMO był bardzo prosty. Obejmował listę tematów i daty planowanej publikacji. Gdy dany szkic był gotowy do automatycznej publikacji, odhaczałam go na zielono.

W minionym roku napisałam na blogu 16 artykułów. W bieżącym roku zachciało mi się nagle opublikować 23 wpisy w jeden miesiąc. Wiedziałam, że tego w ciągu samego października nie ogarnę. Nie przy moim intensywnym stylu życia, nie czarujmy się.

Pomysł na przeprowadzenie wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania zrodził się w mojej głowie w kwietniu 2018. Wtedy przystąpiłam do wstępnego planowania. Mój plan był bardzo okrojony i obejmował: tematy do opublikowania i ich daty. Narzuciłam sobie też odgórny termin, kiedy chciałam cykl zakończyć pod kątem szykowania. Chciałam, by całość była gotowa najpóźniej w pierwszym tygodniu października.

Rozpisałam sobie na kartce wszystkie dni robocze i tematy, które chciałabym poruszyć. Wszystkie je potworzyłam również w WordPressie jako szkice bez treści, z tytułem ograniczonym do: PMO#numer.

Wpisy miały włączoną funkcję publikacji zaplanowanej na konkretny dzień. To były moje z góry narzucone terminy. Nie ma, że jest ciężko, brakuje czasu i padasz na pysk po dniu pracy ze zmęczenia. Musisz coś napisać, bo jak tego nie zrobisz, to pójdzie na bloga pusty wpis. I będzie wstyd.

Podczas planowania przyjęłam też pewne założenia, m.in. jak treści w ramach wyzwania PMO mają być prezentowane.

Założenia względem wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania – perspektywa odbiorcy treści

  • Kobiety lubią akcje-wyzwania, a badania pokazują, że coraz chętniej ogarniają rodzinne finanse – więc to do nich głównie jest skierowany cały cykl.
  • Tematy poruszane we wpisach są spójne i mają za zadanie sprawiać wrażenie „podręcznika” w odcinkach. Kolejne zagadnienia powinny być omawiane w pewnej ustalonej, logicznej kolejności, odwoływać się do wcześniej omówionych materiałów.
  • Notki powinny być krótkie i zwięzłe – temat przedstawiony w formie „wiedza w pigułce”, czyli jedno ważne zagadnienie na wpis połączone z małym zadaniem do przerobienia. Ewentualnie we wpisach pojawiają się odniesienia do innych treści na blogu w celu pogłębienia tematu.
  • Wpisy powinny być też łatwe do „skanowania wzrokiem” – skoro są publikowane codziennie, to długie teksty, bez podziału na akapity itd. byłyby męczące i zniechęcałyby do czytania. Dlatego w treści artykułów wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania jest dużo śródtytułów i list wypunktowanych. Łatwiej jest poruszać się po takim tekście i pominąć te fragmenty, które nie są dla odbiorcy interesujące i znaleźć te, do których będzie chcieć w przyszłości wrócić.

Założenia względem wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania – perspektywa autora treści

  • Artykuły mają być przyjazne do udostępniania w formie graficznej. Każdy wpis opatrzony jest estetyczną grafiką z tytułem, logo bloga i informacją, że temat dotyczy wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania.
  • Wpisy mają mi pomóc w promocji bloga. Niestety z racji tego, że w ciągu ostatnich 2 lat miałam sporo do roboty w „realnym” życiu, nie miałam dość czasu na systematyczne prowadzenie bloga. Statystyki oglądalności poleciały w dół. Akcja miała mi pomóc odbudować zasięgi.
  • Każdy wpis wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania opatrzony jest na końcu stopką. W stopce tej zachęcam do dzielenia się informacją o akcji i udostępnianiem wpisu w mediach społecznościowych. Niektóre wpisy posiadają też zachętę do zapoznania się z moją książką „Pieniądze dla pań”. Ma to mi pomóc w realizacji 2 celów: zainteresowania czytelniczek moją książką i śledzenia mnie na Facebooku i Twitterze.

Plany vs realizacja wyzwania PMO

Jak myślicie, czy udało mi się sztywno trzymać tego planu? Otóż nie.

Jak wspomniałam, według założeń wszystkie szkice wpisów miały być gotowe w pierwszym tygodniu października. I choć faktycznie większość była wtedy już gotowa i mogłam się skupić na innych rzeczach wokół akcji PMO, to kilka postów pozostawało do końca miesiąca rozkopanych.

Był planowany np. temat o ubezpieczeniach, ale wyleciał z agendy na tydzień przed wyznaczoną datą publikacji. Wszystko dlatego, że mój mąż podsunął mi lepszy temat. Rzucił raz od niechcenia: „a może napisz coś o tym, jak określić, co jest dla banku nowymi środkami? Sporo ludzi tego nie rozumie.” Stwierdziłam, że taki temat jest bliższy sercu zwykłego zjadacza chleba, a tematyka ubezpieczeniowa to z kolei worek bez dna. Można by było o tym spokojnie napisać osobną serię. Tak więc wpis ubezpieczeniowy poszedł w odstawkę.

Podobnie było z wpisem planowanym jako przedostatni w wyzwaniu Październik Miesiącem Oszczędzania. Traktować on miał o finansach w rodzinie: o tym, jak rozmawiać i zarządzać pieniędzmi w małżeństwie, jak uczyć dzieci edukacji finansowej, jak rozwiązywać w domu konflikty na tle finansowym. Ale znowu: temat rzeka. Materiał na minimum naście wpisów. Głowiłam się nad nim długo, nie dawał mi spokoju. I w ten sposób odwlekałam decyzję, co z nim zrobić. Bo przecież wpisy w wyzwaniu Październik Miesiącem Oszczędzania miały być stosunkowo krótkie.

Ponownie na ratunek przyszedł mi Marek. „To może napisz coś o programach lojalnościowych. Dużo osób z nich korzysta, a w sumie nie sprawdzają, co im one dają.”

Marki to fajne, kreatywne chłopaki! Skorzystałam z rady męża. W ten sposób powstał jeden z wpisów, który w całym wyzwaniu cieszy się największą popularnością. Powstał dosłownie dzień przed planowaną publikacją! Tak więc podczas realizacji mojego planu doszłam z jednym artykułem do momentu, gdy jego stworzenie zrównało się niemal z datą publikacji.

Jak wyglądał mój rytm pracy?

  • Pierwszy wpis – startowy, a więc prosty do sklecenia – powstał pod koniec kwietnia. Wtedy też ustawiłam „puste” posty z opcją automatycznej publikacji, opatrzone numerem danego odcinka i graficzną miniaturką.
  • 3 kolejne wpisy stworzyłam w maju. W maju zaczęłam również intensywnie promować treści z bloga na mało popularnej platformie social media – Pintereście. Do wielu starych wpisów na blogu potworzyłam grafiki promocyjne.
  • W czerwcu doszły jeszcze dwa artykuły wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania. Dalej tworzyłam grafiki do starych wpisów i rozkręcałam profil na Pintereście.
  • W lipcu i sierpniu nie powstał żaden artykuł, co uważam za swoją osobistą porażkę. Jednak powstało wtedy sporo materiałów okołowpisowych – potworzyłam większość grafik do wpisów PMO. Do tego dalej uzupełniałam stare wpisy o grafiki.
  • Prawdziwego kopa dostałam we wrześniu. Wtedy powstało aż 10 wpisów wyzwania PMO!
  • Cała reszta przygotowana została w październiku.

Jak widać, prawo Parkinsona nie do końca się u mnie sprawdziło. Choć fakt, że najintensywniej w pracach nad samym cyklem pod kątem słowa pisanego było we wrześniu i październiku. Gdybym nie zaczęła pracować wielopłaszczyznowo nad przyszykowaniem wyzwania PMO, to nie wyrobiłabym się z publikacjami i promocją.

Podsumowanie wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania. Dla wytrwałych specjalny darmowy bonus do pobrania - arkusz budżetu domowego, planner posiłków, tabele wartości netto, prosty kalkulator zysku z lokat i kont oszczędnościowych i wiele innych! Zapraszam na blog Kobiece Finanse #pmo #wyzwaniepmo #inspiracje #planner #budżetdomowy #oszczędzanie #freebie

Jakie efekty przyniosła mi praca nad wyzwaniem PMO?

Prowadziłam kilka kanałów dystrybucji treści, najważniejsze to: Facebook, Twitter, Pinterest.

Poprosiłam też innych blogerów finansowych o możliwość wzmianki o akcji Październik Miesiącem Oszczędzania w ich kanałach social media. Nie pisałam do wszystkich blogerów finansowych, jak leci. Byłoby to nienaturalne i dla mnie dość niezręczne. Z prośbą zwróciłam się tylko do tych, z którymi wcześniej współpracowałam, których blogi często odwiedzam i komentuję (lub też oni komentują moje wpisy).

Napisałam także do tych, którzy kiedyś poprosili mnie o przysługę, licząc, że zadziała zasada wzajemności. Szczęśliwie z jednym wyjątkiem adresaci pozytywnie odpowiedzieli na mój apel i wrzucili informację o wyzwaniu PMO czy to na swój fanpage na Facebooku, czy też na Twittera.

W planie uwzględniłam rozkręcenie profilu na Pinterest i pewnie wiele osób się teraz głowi, po kiego czorta mi to było. Już tłumaczę.

Jak wiadomo, Facebook przez lata był flagowym narzędziem do promowania treści z blogów. Od kilkunastu miesięcy jednak tnie zasięgi i bez płatnej reklamy czy praktykowania nie do końca uczciwych zagrywek bardzo trudno dotrzeć na nim ze swoim przekazem do nowych odbiorców. Według mnie alternatywą dla FB są obecnie social media graficzne.

Dlaczego nie wybrałam Instagrama?

Przez ponad rok próbowałam promować się na Instagramie, ale ostatecznie skończyło się na prywatnym profilu, który w dodatku aktualizowany jest od święta. Zupełnie nie trafia do mnie ta forma internetowego ekshibicjonizmu. Nie umiem i nawet nie chcę codziennie, kilka razy dziennie (bo wtedy promocja na Insta ma sens i przynosi efekty) robić sobie zdjęć w różnych sytuacjach i miejscach i udostępniać ich przypadkowym osobom.

Nie mam też czasu na treści filmowe, które ponoć generują najlepsze ROI na tej platformie. Gdy jestem w pracy, nie zajmuję się sprawami blogowymi. Zamiast nagrywać wieczorem filmy, gdy już jestem w domu, to wolę ten czas poświęcić bezpośrednio treściom na blogu.

Wróćmy jednak do tematu. Sprawdziłam: odbiorcami moich treści na Insta były bardzo często osoby spoza Polski, nijak zainteresowane tematyką bloga. Ot, mocno przypadkowa publiczność. Komentarze pojawiały się nieliczne, bardzo często krótkie i z informacją „zapraszam do siebie”, na którą dostaję alergii. Treści okołofinansowe nie cieszyły się wśród odbiorców dużą popularnością. A ileż można wrzucać fotografie obiadów, kota i pięknych zachodów słońca? Bo głównie takie tematy lekkie i przyjemne mają wzięcie na tej platformie. Konwersja ruchu z Instagrama na blog też była żenująco niska. Zaniechałam więc tam dalszych wysiłków.

Dlaczego postawiłam na Pinterest?

Swoje siły skierowałam na Pinterest. Chciałam, by było narzędziem wspierającym wyzwanie PMO. Uchodzi on za największą graficzną wyszukiwarkę na świecie. Korzystają z tej platformy głównie kobiety.

W Polsce Pinterest nie jest tak popularny, jak na zachodzie, ale widzę w nim spory potencjał. Zasada działania jest prosta. Publikuję wpis na blogu z odpowiednio zwymiarowaną i opisaną grafiką i udostępniam ją (przypinam) do jednej z moich tematycznych tablic na Pintereście. Publikowana tam grafika ma aktywny link do wpisu, z którego pochodzi. W ten sposób przekierowuję ruch z Pinteresta na bloga.

Nie ukrywam, że tworzenie tzw. pinów daje mi sporo frajdy. Są to grafiki, które znajdują się bezpośrednio na moim blogu, a nie na zewnętrznej platformie social media. Dla mnie to ogromna zaleta. Fotografie publikowane na Instagramie są wgrywane bezpośrednio do niego. Jeśli szlag trafi Instagram, to i wszystkie znajdujące się tam treści. Gdy coś złego przytrafi się Pinterestowi, to nie tracę grafik, w które włożyłam tyle pracy.

Polska alternatywa dla serwisu Pinterest
Niespodziewanie, bardzo dobrym źródłem ruchu na bloga okazała się polska kopia Pinteresta. Szkoda tylko, że Google Analytics jej nie identyfikuje i pokazuje cały przychodzący z niej ruch jako ruch z wyszukiwarki.

Na Pintereście nie tyle liczy się to, ile osób zapisało się na naszej tablicy jako obserwatorzy, co widoczność naszych grafik w jego wyszukiwarce. Dobrze przygotowane grafiki i tak trafiają do bardzo wielu osób. Tak więc kluczowym wskaźnikiem w przypadku tego serwisu jest miesięczna liczba wyświetlających, odwiedzających link i zapisujących nasze piny osób (tzw. re-pinowanie).

Garść statystyk

  • W okresie maj-październik ruch społecznościowych na blog w 57% był wygenerowany z Facebooka, a w 18% z Pinteresta. Dla porównania ruch z Twittera w tym okresie to zaledwie 4,2%, a z Instagrama – 0,8%.
  • Średnia miesięczna liczba odwiedzających mój profil na Pintereście to dzisiaj 12 350 osób. Całkiem nieźle jak na raczkujący profil.
  • W ostatnim miesiącu moją tablicę finansową odwiedziło 14 848 osób.
  • Największą popularność podczas wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania miał pin o utrzymaniu porządków w dokumentach – dotychczas miał 2,3 tys. wyświetleń.

Przy okazji we wrześniu odkryłam inny serwis, który działa na podobnej zasadzie, co Pinterest. Wydaje mi się, że jest nawet u nas popularniejszy od pierwowzoru. Od pewnego czasu również na jego łamach zamieszczam piny. Największe zainteresowanie póki co wzbudziła grafika dotycząca planowania posiłków.

Jako że jestem tam jednak od niedawna i testy wciąż trwają, to nie będę go teraz analizować i polecać. Dość powiedzieć, że wygląda to obiecująco.

Promocja wyzwania PMO na Facebooku

Na promocję na łamach Facebooka nie wydałam ani złotówki, więc wszystko oparłam na zasięgach organicznych. Moja aktywność w tym czasie na Facebooku związana z akcją PMO opierała się na zaplanowanych do automatycznej publikacji postach. Informowały one o nowych wpisach na blogu krótko po tym, gdy się one ukazały. Każdy post opatrzony był grafiką i został otagowany jako #pmo i #wyzwaniepmo. W opisie do grafiki umieszczałam skrócony link do wpisu.

Od 1 października do 28 października przybyło mi 56 polubień. Facebook mierzy trendy w skali 28 dni – liczy to jako miesiąc – kuriozalne, ale nich mu będzie… 56 „lubiących” nie jest imponującą liczbą, ale w porównaniu z marazmem, który na moim fanpage od wielu miesięcy trwał – uważam to za dobry wynik:

Przyrost liczby fanów na fanpage Kobiece Finanse w czasie trwania wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania
Przyrost liczby fanów na fanpage’u Kobiece Finanse w czasie trwania wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania.

Promocja wyzwania PMO na Twitterze

Podobnie jak na Facebooku, także na Twitterze opierałam się na automatycznej publikacji informacji o nowych wpisach. Różnica polegała na tym, że pojawiały się one zaraz po publikacji wpisu na blogu, pobierały z niego wskazany akapit, tytuł i grafikę. Nie były opatrzone żadnym wcześniej przygotowanym przeze mnie komentarzem, tak jak posty na Facebooku.

Ruch pochodzący z Twittera był ze wszystkich 3 kanałów social media najmniejszy, o czym już wcześniej wspomniałam. Nie pomogła w tym przyzwoita grupa śledzących (prawie tysiąc osób). W sumie nic dziwnego: publikowałam tam tylko automatyczną informację o nowych wpisach, nie wchodziłam na inne profile i nie dochodziło do żadnych dłuższych interakcji. Bo jednak Twitter to głównie relacyjne medium, w którym trzeba być na bieżąco, zagadywać do innych. Czyli dla mnie to podobny problem jak w Instagramie: nie mam aż tyle czasu.

Być może wpływ na ten stan rzeczy miało także to, że dużo osób śledzących mnie na Twitterze jest także fanami Kobiecych Finansów na Facebooku. Skoro więc odbiorcy wchodzili na wpisy przez FB, to nie robili tego po raz kolejny z konta na Twitterze.

Podsumowując: promocja wyzwania PMO na Twitterze była klapą.

Ruch na blogu podczas wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania

No i pora na najważniejsze, czyli czy codzienne publikowanie wpisów wpłynęło w jakiś sposób pozytywnie na bloga?

Pewnie efekt codziennego publikowana będzie rozciągnięty w czasie, wtedy gdy wpisy z cyklu lepiej się wypozycjonują w Google. Jednak już w październiku odnotowałam skok w liczbie odwiedzających i wyświetleń.

W 2015 roku, w szczytowej formie mojego bloga, notowałam ok. 30 tys. wyświetleń miesięcznie. Jak już wspominałam, przez ostatnie lata zaniedbałam bloga. Posty pojawiały się nieregularnie, maksymalnie kilkanaście razy w ciągu roku. Ruch stopniowo mi się kurczył. Dzięki wyzwaniu PMO, udało mi się w październiku uzyskać wyświetlenia na poziomie 20 tys. Według statystyk, w porównaniu z wcześniejszymi miesiącami to skok o 42,5%. Zdaję sobie przy tym sprawę, że miesiące wakacyjnie z zasady notują gorsze wyniki. Dlatego poznanie prawdziwych efektów całego przedsięwzięcia dopiero przede mną.

Podsumowanie: ile to mnie kosztowało pracy i czy było warto?

Odpowiedź na powyższe pytanie należy rozpatrywać pod kilkoma względami 🙂

  1. Akcja dała mi dużo, jeśli chodzi o sprawdzenie, czy potrafię być konsekwentna w działaniu. Wymagała u mnie dyscypliny. Mogę napisać z czystym sumieniem: zdałam ten egzamin. Jeśli bardzo mi na czymś zależy, potrafię dopiąć swego.
  2. Podczas wyzwania poznałam lepiej kilka nowych platform i narzędzi, przeczytałam też tonę artykułów dot. marketingu, których nigdy nie miałam okazji zgłębić. A więc i pod kątem rozwoju mnie jako blogera jestem zadowolona z efektów.
  3. Wyzwanie PMO miało mi pomóc rozruszać bloga, wzbogacić go o wartościowe treści i dzięki temu zdobyć nowych czytelników. Póki co statystyki pokazują, że idzie to w dobrym kierunku.
  4. Wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania dodało mi też skrzydeł. Gdy widziałam, że w komentarzach pojawiają się podziękowania, gdy czytelniczki pisały na Facebooku, że wniosłam coś pozytywnego do ich życia i zaczęły zmieniać swoje podejście do finansów – rozpierała mnie radość i duma. To najlepsza nagroda za cały włożony trud!

Za wyzwaniem PMO krył się szereg wyrzeczeń

Sporo wysiłku włożyłam w całą akcję i ostatni miesiąc był dla mnie szczególnie wyczerpujący

Moje życie towarzyskie dosłownie zamarło. Zamiast wyjść ze znajomymi na kawę czy pójść do kina, siedziałam po pracy (w której głównie pracuję przy komputerze) przy pisaniu i ulepszaniu bloga (znów ten komputer!).

Zaniechałam codziennych ćwiczeń, rozjechała mi się też dieta, bo każdą wolną chwilę przeznaczałam na bloga. Nie było kiedy szykować dzień w dzień własnego jadłospisu. Wybaczyłam to sobie i postanowiłam: szykuję przez miesiąc sobie kolacje i śniadania i obiady w weekendy, a obiady w ciągu tygodnia odpuszczam. Sięgałam więc po zdrowe gotowce, co odbiło się na wzroście wydatków w kategorii „jedzenie na mieście”. Na szczęście nie odbiło mi się to na mojej linii: waga nie uległa zmianie. Uff!

Słowo odpoczynek było mi obce. Bywały dni, że spałam 5 i mniej godzin. Nie chcielibyście spotkać mnie wtedy na swej drodze, bo byłabym zapewne niemiła 😉 Śmiałam się, że mój mąż stracił też przez to wszystko na miesiąc swoją żonę. Dlatego bardzo mu dziękuję: za wsparcie, cierpliwość i pomoc w gorszych momentach.

Czy szkoda mi czasu spędzonego nad wyzwaniem Październik Miesiącem Oszczędzania? Absolutnie nie! Wiele się przez ten czas nauczyłam, poznałam własne możliwości i przede wszystkim – widzę efekty moich działań. Wierzę, że z biegiem czasu będzie jeszcze lepiej.

Obiecana nagroda dla wytrwałych… Bonusowe materiały do pobrania!

Październik Miesiącem Oszczędzania - bonus do pobraniaNa deser przygotowałam dla Was obiecany pakiet uzupełniających materiałów do całego cyklu Październik Miesiącem Oszczędzania.

W środku czekają na Ciebie:

  • lista kontrolna kobiety zadbanej finansowo „Mój oszczędnościowy drogowskaz”;
  • arkusze kalkulacyjne:
    • z szablonem do prowadzenia domowego budżetu;
    • do śledzenia postępów w oszczędzaniu;
    • pomocny w ustaleniu wartości netto posiadanego majątku;
  • wzór listy zakupów;
  • tabela do planowania posiłków.

Starałam się, aby materiały przeznaczone do druku, zapisane jako PDF, miały jak najmniej ozdobników. Wyszłam z prostego założenia – stosuję minimalizm, szkoda tuszu. Materiały mają być przede wszystkim czytelne i praktyczne.

Arkusze kalkulacyjne z kolei starałam się opatrzyć krótkim komentarzem, jak z nich korzystać. Gdyby pojawiły się jednak do nich jakieś pytania i wątpliwości, zapraszam do kontaktu mailowego. Podobnie, jeśli uważacie, że coś można było zrobić inaczej. Na pewno co pewien czas będę aktualizować ten pakiet i wtedy uwzględnię Wasze uwagi.

Jeszcze raz bardzo dziękuję Wam za uczestnictwo w wyzwaniu Październik Miesiącem Oszczędzania!



Zaproszenie na spotkanie i warsztaty

Korzystając z okazji, pragnę Was serdecznie zaprosić na wydarzenie organizowane przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdyni. 16 listopada odbędzie się spotkanie autorskie, natomiast 17 listopada warsztaty.

Będzie więc możliwość omówienia różnych zagadnień poruszanych w ramach wyzwania Październik Miesiącem Oszczędzania na żywo. Opowiem, jak planować swoje wydatki, aby nas nie przerosły, a na warsztatach pokażę, jak zapisywać i kontrolować przychody i wydatki, tak aby można było łatwo je obserwować, wyciągać wnioski, a wreszcie oszczędzić pieniądze.

Podczas wydarzenia zapewniona będzie opieka nad dziećmi, można więc przyjść z całą rodziną. Zapraszam!

Klikając w poniższy baner, przeniesiecie się do strony wydarzenia i formularza zapisów.

Biblioteka Inspiracji -Kobiece Finanse w Gdyni
Biblioteka Inspiracji – Kobiece Finanse w Gdyni

13 komentarzy do wpisu „Wyzwanie Październik Miesiącem Oszczędzania – podsumowanie akcji oraz bonus do pobrania dla wytrwałych”

  1. Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej determinacji! Wiem, że da się publikować raz w tygodniu, ale codziennie? Nic dziwnego, że zaczęłaś wcześniej.
    Gratulacje! Mam nadzieję, że to inwestycja, która się zwróci:)

    • Cześć Diana! To prawda. Nie wyobrażam sobie funkcjonować w ten sposób przez dłuższy czas. Zwłaszcza, jak ma się etat i blog nie jest jedynym zajęciem po pracy. Pozdrawiam 🙂

  2. Wyzwanie to było ogromne! Gratuluję efektu końcowego. Cieszę się, że udało Ci się „obudzić” bloga na nowo. Pamiętam Kobiece Finanse sprzed lat, był to jeden z pierwszych blogów na jakie trafiłam, stał się też wzorem do naśladowania.
    Włożyłaś ogromną pracę, ważne że nie na darmo, ale jak sama piszesz, dla blogerek dla których nie jest to „główne ” źródło utrzymania jest takie zaangażowanie niemożliwe do utrzymania na dłuższy czas. Raz jeszcze gratuluję 🙂

  3. Takie podsumowania – które jakby nie patrzeć nie są koniecznością – MEGA do Mnie trafiają, jako do czytelnika, który sam tworzy dla innych <3 😀 Myślałem już kilka miesięcy temu nad pinterest, jednak skierowałem Swoją "energię" na jedno z narzędzi fb – jednak po tym wpisie już nie mam wymówki, bo statystyki zbyt mocno we Mnie uderzają 😛

    "Słowo odpoczynek było mi obce. Bywały dni, że spałam 5 i mniej godzin." – Takie okresy w życiu dają najwięcej spełnienia i satysfakcji ( wg. Moich odczuć ofc )

  4. Wow! Jestem pod ogromnym wrażeniem!
    Świetnie napisane podsumowanie całej akcji, doskonale pokazujące jak wiele pracy, czasu i serca musiałaś włożyć w jej przygotowanie.

    Mogę się tylko domyślać jak wielkim wyzwaniem dla Ciebie było przygotowanie wyzwania PMO 😉 zwłaszcza, że prowadzenie bloga nie jest Twoim jedynym zajęciem. Gratuluję wytrwałości 🙂

  5. W październiku faktycznie jeszcze można coś zaoszczędzić, ale listopad/grudzień to u mnie zawsze są miesiące wzmożonych wydatków. Nie dość że mam do opłacenia wysokie OC+AC (to drugie znacznie droższe bo nie mam jeszcze wszystkich zniżek), to jeszcze powoli zaczynają się przygotowania do świąt, prezenty dla dzieciaków, żony etc.

Dodaj komentarz