PMO#18 Mniej znaczy więcej – szczypta minimalizmu na co dzień

PMO#18 Mniej znaczy więcej – szczypta minimalizmu na co dzień

Minimalizm – czy to synonim wyrzeczeń? Niekoniecznie. Minimalistyczne podejście do życia pozwala nam uniknąć niepotrzebnego gromadzenia dóbr doczesnych, których nie używamy, a które jedynie zbierają kurz na półkach. Dóbr, które kupujemy, bo tak wypada, bo wszyscy ich używają, bo stanowią one wyznacznik powodzenia… Tymczasem to złudne wrażenie. „Chomikują” często właśnie ludzie… Biedni. Tak na czarną godzinę, bo kiedyś może ich nie być stać na płaszcz zimowy (i co z tego, że dwa już mają w szafie…). Minimalista oszczędza naturalnie, bo jest to wpisane w jego filozofię życiową. Podejrzyj od niego kilka praktyk i zastosuj, a zobaczysz, jak pozytywnie przełoży się to na Twoje finanse!

Minimalizm w pigułce

Jest taki jeden cytat, który strasznie mi się podoba, a który chyba najlepiej obrazuje problem współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego. Brzmi on tak (autorem jest Howard Dayton, autor książki „Twoje pieniądze się liczą”):

„Ludzie kupują rzeczy, których nie potrzebują, za pieniądze, których nie mają, by zaimponować ludziom, których nie lubią.”

Gdybym miała zobrazować jednym zdaniem, czym jest minimalizm, przerobiłabym ten cytat następująco:

„Minimalista nie kupuje rzeczy, których nie potrzebuje, zwłaszcza za pieniądze, których nie ma, bo nie czuje potrzeby imponowania ludziom, których nie lubi.”

Czyli: jestem posiadaczem tylko tych rzeczy, których naprawdę potrzebuję i których używam, kupionych za własne pieniądze, a nie przez zaciągnięte pożyczki i kredyty – i niewiele mnie obchodzi, co inni myślą na mój temat 🙂 Bo żyję w zgodzie ze sobą!

Minimalizm naturalnie wiąże się z oszczędzaniem

Jeśli nie gromadzisz różnych przedmiotów, to automatycznie przekłada się to pozytywnie na kondycję Twoich finansów.

Minimalistyczna filozofia ściąga z Twoich ramion potrzebę udowadniania innym, że na coś Ciebie stać. Bo owszem, może i stać Ciebie na zakup trzeciego samochodu w ciągu roku, tylko po co? Może i zabrylujesz w towarzystwie, ale prócz kredytu pociągnie to za sobą ogrom dodatkowych kosztów: przeglądów technicznych, serwisu auta, zakupu benzyny, ubezpieczeń, parkowania (powierzchnia garażowa czy parkingowa nie zawsze jest darmowa), sprzątania (odkurzanie, myjnia). To wszystko kosztuje i uszczupla Twoje oszczędności.

Będąc minimalistką nie tracisz także zbyt wiele cennego czasu na… sprzątanie. Im większe masz mieszkanie i im bardziej jest ono zagracone, tym większa Twoja frustracja przy domowych porządkach, ścieraniu kurzu z bibelotów, nastawianiu prania z kolejną toną ubrań, szorowaniu ponad stu mkw podłóg… Nagle przychodzi Ci do głowy pomysł – wynajmę sprzątaczkę. I tak traci się kasę na sprzątanie przedmiotów, których się nie używa – a czasami o których istnieniu się zapomina.

Minimalizm - czy to synonim wyrzeczeń? Niekoniecznie. Minimalistyczne podejście do życia pozwala nam uniknąć niepotrzebnego gromadzenia dóbr doczesnych, których nie używamy, a które jedynie zbierają kurz na półkach. Minimalista oszczędza naturalnie, bo jest to wpisane w jego filozofię zyciową. Dowiedz się z bloga Kobiece Finanse, jak minimalizm i oszczędzanie idą ramię w ramię! #pmo #wyzwaniepmo #minimalizm #oszczędzanie #konsumpcja

Minimalizm w praktyce

Nie chodzi o to, by żyć w ascezie. Jednak sprawdź, bo być może im mniej rzeczy będziesz posiadać, tym lepiej się poczujesz. I odetchniesz z ulgą, bo nagle zniknie Ci multum zmartwień – gdzie coś przechowasz, czy i kiedy z tego skorzystasz, czy Ci się w ogóle dana rzecz podoba i ile pieniędzy musisz przeznaczyć na jej utrzymanie… Choćby dla komfortu psychicznego warto wprowadzić szczyptę minimalizmu do naszych codziennych zachowań i wyborów 🙂

Twoim zadaniem na dziś jest rozpisanie sobie rocznego planu przeglądów posiadanych rzeczy i jego sukcesywne egzekwowanie.

Jeśli w trakcie przeglądów posiadanych dóbr zauważysz, że należą one do kategorii budżetowej, na którą wydajesz za dużo pieniędzy, sięgnij do wpisu poświęconego finansowym czarnym dziurom po dalsze wskazówki.

Może się okazać, że niektóre z posiadanych rzeczy będziesz mogła odsprzedać. Wtedy w pewnym stopniu odzyskasz część wydanych na nie pieniędzy – najważniejsze, by potem je z głową rozdysponować 🙂

W trakcie przeglądów zadawaj sobie następujący zestaw pytań przy każdej rzeczy, którą weźmiesz do rąk:

  1. Dlaczego to kupiłam?
  2. Czy lubię ten przedmiot?
  3. Czy naprawdę potrzebuję tej rzeczy?
  4. Kiedy ostatnio z niej korzystałam?
  5. Ile czasu i pieniędzy przeznaczam na jej przechowywanie, sprzątanie, utrzymanie itp.?
  6. Czy jest warta tego czasu, wysiłków i pieniędzy?
  7. Komu może się przydać ten przedmiot?
  8. Czy przedmiot jest w takim stanie, że mogę go sprzedać, oddać lub wymienić?
  9. Gdzie i za ile mogę sprzedać ten przedmiot?
  10. Czy przedmiot ten mogę przekazać na cele charytatywne, do recyklingu itp.?

Twój minimalistyczny kalendarz przeglądów może wyglądać np. tak:

Propozycja planu rocznych przeglądów posiadanych przedmiotów
Propozycja planu rocznych przeglądów posiadanych przedmiotów

Na zachętę przedstawię Ci dwa przykłady, jak zyskałam dzięki wprowadzeniu kilku minimalistycznych rozwiązań.

Ograniczenie liczby kosmetyków

Przyznam, że kosmetyki to moja słabość – walczę z ich gromadzeniem, z różnym skutkiem. Jednak jeszcze kilka lat temu potrafiłam równocześnie korzystać z kilkunastu (sic!) flakoników perfum. Aktualnie na półce mam 3 zapachy (codzienny, wieczorowy, sezonowy) oraz jedną mgiełkę do ciała.

Na samą myśl o tym, ile kasy miałam zamrożonej w tych buteleczkach, robi mi się słabo 😉 Sukcesywnie je zużywałam, a te, które mi się nie do końca spodobały – rozdałam w rodzinie.

Zrób przegląd swojej toaletki i kosmetyczki i zapisz, których kosmetyków masz zdecydowanie za dużo. Przeterminowane od razu wyrzuć. Kremy, które Ciebie uczulają – podobnie. Nieużywane odsprzedaj lub oddaj. W tym wpisie znajdziesz inne wskazówki, jak oszczędzać na kosmetykach i ograniczyć ich ilość.

Wymiana słoików

Słoiki typu wecka - weki z PRL.
12 słoików typu wecka, z lat 70. Kurzyły się w piwnicy, nieużywane od lat…

Przegląd piwnicy pozwolił mi na zidentyfikowanie kilkudziesięciu słoików typu weka.

Były one bardzo popularne w czasach PRL – nadają się do kiszenia ogórków, przechowywania miodu, dżemów i innych domowych przetworów. Od lat zabierały miejsce w piwnicznej szafce. Ani ja, ani rodzice ich nie wykorzystywaliśmy, bo woleliśmy słoiki z zakrętkami. W sumie uzbierało się tych słoików 44 sztuki…

Szkoda mi było wyrzucać tyle słoików, tym bardziej, że to dobrej jakości, wytrzymałe, solidne szkło! Postanowiłam je oddać nawet za darmo.

Aż pewnego dnia, za podpowiedzią znajomej, wystawiłam na próbę 12 takich słoików na kilku wrocławskich grupach sprzedażowych na Facebooku, w tym jednej dot. kooperatywy spożywczej. Nie minęła godzina, a miałam o nie kilka zapytań! Szok.

Chciałam je wymienić na 2-3 słoiki z domowymi przetworami, a ostatecznie – ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu – doszło do wymiany jeden pusty wek za jeden pełny słoiczek.

Stałam się posiadaczką 12 pysznych przetworów pozbawionych chemii i nie przesłodzonych 🙂 Znalazły się wśród nich dżem z dynią i pomarańczą, syropy malinowe,  przeciery jabłkowe, drylowane wiśnie w syropie, papryka marynowana, dżem z jagód, dżem ze śliwek…

Weki (i nie tylko) schodzą, a ja zapełniłam swoją spiżarkę! Stoi w niej już ponad 20 słoików z przetworami. W tym roku sama nie robiłam żadnych przetworów, więc wyszło idealnie – zaoszczędziłam czas, pieniądze i zwolniłam zagracone miejsce!

Słoiki z domowymi przetworami, które dostałam w zamian za puste weki
Domowe przetwory

Inne przykłady moich minimalistycznych działań

  • odsprzedaż części posiadanych książekwięcej wskazówek w tym wpisie;
  • przekazanie drobnych przedmiotów na bazarek charytatywny – biżuterii (łańcuszki, wisiorki, bransoletki, broszki, kolczyki), breloków, magnesów na lodówkę, 1 kosmetyczki, 2 torebek, płyt CD do nauki języka niemieckiego i angielskiego, 1 szkatułki, zestawu starych, niezapisanych pocztówek, 1 kompletną papeterię;
  • sprzedanie części ubrań w internecie – głównie w serwisach Allegro i Vinted – więcej o porządkach w szafie przeczytasz tutaj;
  • sprzedanie nieużywanych płyt DVD/CD z muzyką do ćwiczeń lub video instruktażem fitness – i tym razem również na Allgero – o tej metodzie sprzedaży dowiesz się więcej z tego wpisu;
  • przekazanie starych magazynów kobiecych do poczekalni zaprzyjaźnionego salonu urody;
  • oddanie części ubrań do kontenera PCK.

Minimalizować koszty w domowym budżecie można więc nie tylko przez odmawianie sobie konsumpcji, ale także przez samo „odgracanie” domu. Odpadają wtedy koszty przechowywania, konserwacji, napraw, czyszczenia… Niekiedy uda się odzyskać zamrożone w zgromadzonych przedmiotach pieniądze dzięki ich odsprzedaży. Można też pomóc komuś bardziej potrzebującemu, dzieląc się niewykorzystanym dotychczas nadmiarem różnych rzeczy.

Minimalizm daje bardzo wiele pozytywnych efektów w dziedzinie finansów osobistych. Jakie jeszcze Ty zauważasz? 🙂 Jak wygląda Twój osobisty kalendarz przeglądów?

Podobał Ci się ten wpis?

Podziel się informacją o Wyzwaniu Październik Miesiącem Oszczędzania ze znajomymi! Będzie mi miło, gdy udostępnisz wpis na Facebooku, Twitterze, prześlesz link mailem itp. 🙂

Wesprzyj akcję - polub Kobiece Finanse na Facebooku lub śledź blog na Twitterze! Zasubskrybuj blog, jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi odcinkami Wyzwania PMO 🙂

8 komentarzy do wpisu „PMO#18 Mniej znaczy więcej – szczypta minimalizmu na co dzień

  1. Dobry ten kalendarz przeglądów. Pokazuje on jednak że mężczyźni zawsze będą lepszymi minimalistami.

    Co u kobiety wygląda tak:
    – przegląd szaf ! z ubraniami
    – przegląd szafy z obuwiem
    – przegląd szaf ! z galanterią i obuwiem
    – przegląd kosmetyków

    U mężczyzny wygląda tak:
    – przegląd szafY

    • No, tak niefortunnie napisałam. Ogółem powinien być: przegląd szaf pod kątem ubrań, obuwia itp. Nie starałabym się na siłę udowadniać, że ktoś gromadzi tych rzeczy więcej. Np. ja z mężem mamy wspólną szafkę na obuwie, wspólną na galanterię, kurtki i inne ubrania. Osobne na odzież sportową i bieliznę 😉 Przeglądy robi się pod kątem całej rodziny. Pozdrawiam!

  2. „Pokazuje on jednak że mężczyźni zawsze będą lepszymi minimalistami.”

    Be-ze-dura 🙂 Ale kto chce na siłę widzieć wszędzie różnice płci, ten zobaczy.

    Mnie zaś minimalizm materialny nie pomaga w oszczędzaniu, bo nadwyżki tracę na „wydarzeniach” niematerialnych: okazuje się, że sporo wydaję na podróże, jedzenie w restauracjach i kursy, w których biorę udział. I z jednej strony chciałabym kończyć miesiąc z lepszym wynikiem, a z drugiej wcale nie chcę ograniczać się w aktywnościach, które sprawiają mi największą frajdę.

    Inna kwestia, że minimalizm a sprzątanie to też jest trochę orzeszek. Inaczej mieszkałabym we własnym mieszkaniu, ale we wynajętym nie mam regału na rzeczy, tylko niski trzypółkownik. I choć jest tych rzeczy parę (nie licząc kuchni), to mam je porozkładane dość niestrategicznie w wielu miejscach, w których przeszkadzają. Wisi nade mną widmo przeprowadzki, staram się więc stan posiadania jeszcze trochę zmniejszyć, ale i tak widzę, ile frustracji oszczędziłoby mi lepsze wyposażenie mieszkania.

  3. Wychodzę z założenia właśnie takiego, że nie kupuję rzeczy na zapas 🙂 Nawet jedzenie kupuję z dnia na dzień, a nie jak to często bywa, robi się duże zakupy na zapas…a później nie zdąży się zjeść i jest wyrzucane niestety ;/

    • Bardzo dobrze 🙂 u mnie wyprzedaż zbędnych rzeczy trwa cały rok. Teraz w listopadzie będę wystawiać w serwisach aukcyjnych i ogłoszeniowych kolejną partię 😉

Dodaj komentarz