3 sprzęty kuchenne, dzięki którym zyskasz czas, zdrowie i pieniądze

3 sprzęty kuchenne, dzięki którym zyskasz czas, zdrowie i pieniądze

Kuchnia jest często sercem domu. Przebywamy w niej sporo czasu nie tylko na szykowaniu jedzenia, ale także na rodzinnych rozmowach. Bywa, że również w kuchni, przy dużym stole, dzieci odrabiają swoje zadania domowe. Dlatego bardzo istotne jest, by kuchnia była urządzona praktycznie i pozostała niezagracona. Cel ten pomogą osiągnąć sprzęty kuchenne, dzięki którym zyskasz czas, zdrowie i pieniądze. Tak, pieniądze, bo zaoszczędzony czas i miejsce przekłada się właśnie na więcej gotówki w portfelu. Przedstawiam moich top 3 kuchennych ułatwiaczy życia. To sprzęty kuchenne, bez których nie wyobrażam sobie już dziś szykowania posiłków.

Urządzenie typu multicooker

Multikooker to urządzenie wielofunkcyjne, dzięki któremu możesz zarówno:

  • szykować jogurty i musy;
  • piec ciasta,
  • smażyć placki,
  • przygotować mięsne pieczenie,
  • dusić warzywa i mięsa,
  • gotować warzywa i ryby na parze,
  • a nawet przyrządzić pożywne zupy
  • i śniadania na ciepło (owsianki, jaglanki itp.)

Dostałam takie cudo w prezencie od taty z okazji kupna własnego mieszkania i teraz żałuję, że schowałam je na wiele miesięcy w szafie. Co za nieroztropność!

Korzystanie z multicookera jest banalnie proste. Na panelu sterującym wystarczy wybrać odpowiedni tryb przyrządzenia potrawy, ustawić czas (w zależności od programu, w moim modelu domyślnie ustawione są 15 min, 30 min, 45 min i 60 min), załadować do urządzenia potrzebne składniki, ew. po upływie określonego w przepisie czasu dodać kolejne i…. gotowe!

Ciepła potrawa robi się sama! Nie muszę latać do garów i sprawdzać, czy nic nie przywarło, czy nie trzeba dania przemieszać, by się równomiernie podgrzało, czy podlać je wodą, czy ziemniaki nie wyszły rozgotowane. Żadnych przypalonych posiłków. Pieczenie wychodzą soczyste, nieprzesuszone i aromatyczne.

Człowiek nie przesadza z dodatkiem tłuszczu, bo w multikookerze nie ma potrzeby po prostu dodawać go zbyt wiele. Co więcej, gdy trzeba poczekać z serwowaniem jedzenia, bo np. oczekujemy gości, wystarczy uruchomić funkcję podtrzymywania ciepła.

Mój multicooker – mała rzecz, a tyle pomocy i oszczędności 🙂

Multicooker stał się jednym z moich ulubionych sprzętów kuchennych. Oszczędził mi nerwowego doglądania potraw. W czasie, gdy posiłek „się robi”, mogę skupić się na innych aktywnościach. Jest to bardzo przydatne zwłaszcza, gdy organizujemy u siebie obiad rodzinny i prócz szykowania posiłku, zabawiamy też gości.

Dzięki temu urządzeniu potrawy nie tracą zbyt dużo wody, witamin. Komora multicookera jest łatwa w czyszczeniu. Wystarczy wyjąć wewnętrzny pojemnik/miskę i przemyć pod wodą z użyciem delikatnego detergentu.

Dużym ułatwieniem jest też funkcja zaprogramowania multicookera, aby przygotował danie na konkretną godzinę. Człowiek wraca do domu z zakupów, z poczty, z pracy, z wizyty u kosmetyczki i przychodzi na gotowy posiłek. No po prostu niezbędny sprzęt kuchenny dla kogoś tak zalatanego, jak ja 🙂

Jeśli Tobie jeszcze bardziej zależy na oszczędności czasu, rozważ urządzenie łączące w sobie cechy multicookera i szybkowaru.

Podsumowując: dobry multicooker zastępi w kuchni wiele urządzeń: do pieczenia chleba, frytkownicę, kuchenkę mikrofalową, piekarnik, parowar, wolnowar, urządzenie do gotowania ryżu… To ogromna oszczędność nie tylko pieniędzy (odpada serwisowanie wielu sprzętów, spadają koszty ich utrzymania), ale i miejsca w kuchni.

Multicooker to nieduże, przenośne urządzenie. Łatwo je przestawić w inne miejsce, wiele egzemplarzy ma w tym celu zamontowaną rączkę. Natomiast po użyciu możemy je schować do szafki i zwolnić przestrzeń na blacie.

Ponadto zakup multicookera ma jeszcze jedną zaletę z punktu widzenia finansów: korzystanie z niego oznacza mniejsze zużycie energii elektrycznej niż w przypadku piekarnika czy kuchenki.

Do modelu, którego jestem posiadaczką, producent dorzucił książkę kucharską z ponad 300 pomysłami na dania z multicookera. Na nudę w kuchni i monotonię posiłków szykowanych w tym urządzeniu nie można więc narzekać 🙂

Ceny multicookerów są zróżnicowane. Zaczynają się od 300-400 zł, a kończą nawet na ponad 3 tys. zł! Nie sugeruj się jednak ceną, tylko tym, czego w takim urządzeniu naprawdę potrzebujesz. Być może nie będziesz korzystać ze wszystkim programów, więc po co za nie przepłacać?

Wyciskarka wolnoobrotowa

W jednym z poprzednich wpisów na blogu dużo miejsca poświęciłam zagadnieniu ochrony środowiska przed plastikiem. Zakup wyciskarki wolnoobrotowej przyczynił się do tego, że wyrzucamy dużo mniej kartonów i plastikowych butelek po sokach. Zarówno „wysokoprzetworzonych” z soków zagęszczonych, gdzie więcej jest cukru i słodzików niż witamin, jak i tych droższych, świeżo wyciskanych. Te ostatnie kupowaliśmy często i były one właśnie rozlewane do plastikowych butelek. Auć!

Dzięki wyciskarce wolnoobrotowej produkujemy mniej plastikowych śmieci. Codziennie możemy też szykować sobie inny rodzaj soku, bez konieczności dopijania na siłę soku zakupionego w kartonie, żeby się nie zepsuł.

Można w niej przygotować soki owocowe, warzywne i owocowo-warzywne. Lepsze modele wycisną też sok z warzyw liściastych (takich jak sałata, szpinak, nać pietruszki i marchewki, jarmuż, seler naciowy). Dzięki specjalnym, wymiennym koszyczkom z sitkami jestem też w stanie przygotować własnej produkcji, domowe lody mleczne i sorbety bez konserwantów i nadmiaru cukru oraz musy i przeciery odpowiednie dla niemowląt. Ta wiadomość na pewno ucieszy wszystkie dbające o swoje maluchy mamy.

A to wszystko bogate w witaminy! Długo się zastanawiałam, czy kupić wyciskarkę wolnoobrotową czy sokowirówkę, ale właśnie większa zawartość witamin w sokach z wyciskarki zaważyła na ostatecznym wyborze. Picie soków ma też tę zaletę, że składniki odżywcze w nich zawarte są przyswajane przez ludzki organizm szybciej, niż bezpośrednio ze spożycia surowych warzyw. Jeśli ktoś ma poważne niedobory witaminowe, powinien rozważyć picie własnej produkcji soków zamiast suplementować się witaminami w tabletkach i kapsułkach.

Odpowiednio komponując warzywa i owoce na sok, polepszymy ogólne wchłanianie składników odżywczych. Np. żelazo lepiej się wchłania w obecności witaminy C, dla cierpiących na anemię dobrym materiałem na sok będzie więc połączenie buraków z cytrusami (np. burak + limonka + grejpfrut).

Komponowanie soków ułatwia mi książka dołączona gratis do mojej wyciskarki – „100 najlepszych soków” Sarah Owen.

Zakup warzyw i owoców, które przerobimy później na sok, kalkuluje się także finansowo. Taniej wychodzi kupno kilograma jabłek – z dobrej wyciskarki wyjdzie ok. 3/4 litra soku. Kupowanie kilku sklepowych butelek ze świeżo wyciskanym sokiem to koszt ok. 7-10 zł za 1 litr.

Ważne, by urządzenie, na które się zdecydujemy, było szybkie i łatwe w myciu. Komu chciałoby się męczyć z wydłubywaniem kawałków zmiażdżonych owoców z jakichś trudno dostępnych zakamarków? Pewnie szybko skończyłoby na dnie szafy. Wtedy to byłyby pieniądze wyrzucone w błoto, a nie oszczędność.

Cena? Nie ma reguły. Są modele za 200 zł, są i takie za kilka tysięcy. Warto zwrócić uwagę na to, by rozważane modele posiadały wszystkie wymagane przez UE certyfikaty i atesty bezpieczeństwa. Ostatnio podejrzliwie przyjrzałam się ofercie jednego z popularnych, tanich marketów. I faktycznie, okazało się, że sprzedawany tam sprzęt to chińszczyzna wykorzystująca w konstrukcji niekorzystne dla zdrowia tworzywa sztuczne. Bądźcie czujne!

I jeszcze taka uwaga. Pozostała po wyciśnięciu soku, owocowo-warzywna miazga, może posłużyć za kompost. Część z tych resztek nada się także do przygotowania naturalnych kosmetyków – pilingów i maseczek bądź okładów. Odsyłam na blogi poświęcone kosmetykom naturalnym, jeśli interesuje Was to zagadnienie. Dość powiedzieć, że to dodatkowe pieniądze, tym razem zaoszczędzone na pewnych kosmetykach. I za to lubię takie wielostronne, praktyczne sprzęty kuchenne 🙂

Sprzęty kuchenne, które zaoszczędzą Twój czas i pieniądze oraz zapewnią zdrowie - blog Kobiece Finanse

Blender / shaker

Czasami niekoniecznie mamy ochotę wypić klarowny sok, bo zależy nam na dostarczeniu błonnika. W takiej sytuacji w sukurs przychodzi blender. To urządzenie posiadające specjalne ostrza, które podczas szybkiego wirowania rozdrabniają pokarm.

Są blendery kielichowe, tj. na dnie naczynia – kielicha – umieszczone jest śmigło, które szatkuje wrzucane z góry składniki. Są też blendery ręczne, z reguły tańsze, gdzie na zakończeniu kolby-rączki umieszczone są ostrza.

Tak się składa, że jestem posiadaczką obu rodzajów blenderów. Są to łatwe w czyszczeniu i nie zabierające dużo miejsca sprzęty kuchenne. Ręczny blender kupiłam sama, kielichowy dostałam w prezencie. W zasadzie korzystam z obu, służą mi one jednak do innych rzeczy.

W kielichowym przygotowuję koktajle i shake’i (swoją drogą – niech ktoś poratuje – jak to dokładnie, poprawnie przetłumaczyć na polski?). Ręczny wykorzystuję do przygotowania past na kanapki (np. twarożkowe, z awokado, z jajkiem, tuńczykiem, pieczarkami, pomidorowo-paprykowe, z ciecierzycy) oraz do zblendowania warzyw w zupie, dzięki czemu uzyskuję zupy-kremy.

Szykowane w blenderze pasty mają wiele zastosowań. Jest to szybki dodatek do pieczonych bagietek, wafli ryżowych czy kukurydzianych, makaronów, gotowanych jajek, pieczonych warzyw (cukinii, papryk). Dania z ich wykorzystaniem są szybkie, tanie, a jednocześnie wykwintne i pożywne. Beż żenady można je serwować w czasie domowego przyjęcia.

Koktajle sprawdzają się z kolei idealnie jako drugie śniadania. Można je przygotować z samego rana i zabrać w butelce do pracy. Pyszne, gęste i sycące są zwłaszcza te z dodatkiem płatków owsianych, orzechów i daktyli.

Jakie są Twoje ulubione sprzęty kuchenne?

We wpisie przedstawiłam sprzęty kuchenne, z których korzystam najczęściej. Pewnie Ty masz swoją własną top-listę. Zdradź, jakie praktycznie sprzęty kuchenne wykorzystujesz na co dzień. Napisz w komentarzu, w jaki sposób oszczędzają one Twój czas i pieniądze oraz jak z ich pomocą dbasz o zdrowie. 

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Możesz też polubić Kobiece Finanse na Facebooku lub śledzić mój blog na Twitterze!
Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

 

17 komentarzy do wpisu „3 sprzęty kuchenne, dzięki którym zyskasz czas, zdrowie i pieniądze

  1. Na fali euforii kupiłem wyciskarkę wolnoobrotową. Pomarańcze, marchewka, burak, natka petruszki – pierwsze i jedyne od pół roku użycie tego sprzętu. Może miałem pecha do zakupu składników, może nie nadają się one do wyciskania poza sezonem zbiorów, ale wyszła z tego porażka. Byłem tak rozczarowany, że zrobiłem i pokazuje ku przestrodze zdjęcia ilości wyciśniętego soku z paragonem zakupu składników, a o papraninie z obieraniem, krojeniem i ładowaniem do maszynki przez godziny mogę tylko opowiedzieć. Na szczęście pozbycie się „suszu” i mycie jest proste i szybkie.
    Ogólnie można takie urządzenie polecić do fantazyjnych wycisków z ziół, orzechów, rozmaitych liści, ale wszelkiego typu soki owocowe i warzywne lepiej kupić w markecie, np. w 3litrowych workach/kartonach bez konserwantów z bezpiecznym kranikiem, z dobrze wybranych owoców, 3x taniej niż zakup składników i bez wielogodzinnej roboty.

    • Cześć Piotrze. Pewnie masz rację, rodzaj owoców i warzyw ma znaczenie dla efektu końcowego, ale dużo też zależy od samego urządzenia. My kupiliśmy wyciskarkę od SKG. W ogóle nie muszę kroić wsadu – chyba że trafi się mi naprawdę jakiś gigantyczny burak. Jedyne co, to kroję na pół jabłka, żeby pozbyć się szypułki. Owoców i warzyw nie obieram (tylko cytrusy pozbawiam skórki), za to dokładnie je myję. Zrobienie soku w moim przypadku zabiera niewiele czasu, tak samo mycie sprzętu, więc wyciskarka jest w częstym użyciu 🙂 Pozdrawiam!

  2. Piotr, to co to za wyciskarka? My w naszej sanie z pęczka bazyli wyciskamy trzy łyżki soku – ilość idealna do soku pomidorowo-paprykowego. Cztery papryki, cztery pomidory, ząbek czosnku, bazylia i wychodzi soku na 3 osoby. Może spróbuj jeszcze raz np. z jabłkami lub innymi soczystymi owocami. Szkoda, żeby taki sprzęt się marnowal.

    Zastanawiam się nad jakimś blenderm bo ten co mam dokonuje żywota po malu, ale boję się, że znowu kupimy coś co wytrzyma rok i się zepsuje 😦

    • Cześć Bea! A jaki masz blender, kielichowy czy ręczny? Mój ręczny jest od Phillipsa, kupiłam go 4 lata temu i działa bez zarzutu 🙂 Najlepiej będzie, gdy podejrzysz jakiś model u znajomych/rodziny i podpytasz, czy mają z nim problemy, ew. poasystuj im w kuchni, by zobaczyć, jak działa blender i czy Ci odpowiada. Najlepiej celować w sprawdzone sprzęty. Ja na takiej samej zasadzie zaopatrzyłam się w wyciskarkę. Zobaczyłam ją w akcji u mojej przyjaciółki, wypytałam, jak jej się z niej korzysta i czy po tylu miesiącach użytkowania dokonałaby ponownie tego samego zakupu. Pozdrawiam!

      • 4 lata – to jest rekomendacja! Znajomi, którzy zainspirowali mnie do opisanej wcześniej wyciskarki po około pół roku zarzucili dźwiganie kartonów z pomarańczami, zastąpiły je butelki i worko/kartony z gotowym sokiem. 1850pln zainwestowane w wyciskarkę spoczywa u nich w podobnym miejscu co u mnie.

        • No to kasa zmarnowana, niestety. Może warto odsprzedać komuś, kto będzie korzystać. My nie tachamy aż tak ciężarów. Kupuję co 2-3 dni świeże składniki, na bieżąco. Przy biurze mam fajny targ 🙂 Więc nie robię zapasów. A co do tych soków w kartonie z kranikiem – też je czasem kupujemy. Super, że rośnie na nie moda, są znacznie zdrowsze od tego glukozowo-fruktozowego, masowego badziewia zalegającego na sklepowych półkach. Pozdrawiam!

  3. Sprzęty kuchenne bywają pomocne i oszczędzają czas. Bardzo lubię pracę w kuchni. Przygotowanie posiłku to dla mnie ważna i kreatywna przyjemność. Lubię obierać, kroić oraz przyprawiać składniki. Ostry nóż w zasadzie wystarcza. Mam też wyciskarkę – uwielbiam ją, bo soki ze wszystkiego co do niej włożę wychodzą wspaniałe.

  4. A możesz zdradzić jakiej firmy jest Twój multicooker. Ja póki co słyszałam tylko o termomix. Ale cena skutecznie mnie odstrasza. Choć nie powiem – tanszy i sprawdzony model pewnie bym kupiła

    • Cześć Ula! Posiadam multicooker FoodExpert, nie wiem, ile kosztował – tak jak wspomniałam, dostałam go w prezencie 🙂 Ale na oko nie jest to jakaś bardzo wysoka półka cenowa. Ważne, że sprawuje się na medal. Pozdrawiam!

  5. Wiele razy słyszałem o takim urządzeniu, ale nie pomyślałbym, że będzie ono zastępowało tak wiele innych sprzętów i jeszcze dzięki niemu będzie można sobie zaoszczędzić miejsce w kuchni 🙂

  6. Ja od dwóch lat używam robota kuchennego i nie oddałabym go za nic w świecie. Zastępuje mi wszystko, a pieczenie ciast, tarcie warzyw czy przygotowywanie soków zajmuje mi o wiele mniej czasu 🙂

  7. Ja najczęściej używam zwykłego miksera ręcznego 😉 Myślę o zakupie czegoś większego z większą ilością funkcji, żeby mnie wyręczał w niektórych czynnościach, ale zainteresowałaś mnie też tym multicookerem, a i cenowo nie wygląda to aż tak strasznie!

    • Cześć Edyta 🙂 Pocieszę Cię, że ja też jestem posiadaczką małego miksera ręcznego. To niesamowite, bo to w ogóle jakiś niskokosztowy model z marketu, zakładałam, że po roku-dwóch mi się rozleci – kupiłam go jeszcze na studiach (sic! To już jakieś 10 lat temu!), gdy potrzebowałam czegokolwiek na szybko przed imprezą urodzinową. Jego trwałością jestem zdumiona do dziś 🙂 Co prawda przy dłuższej pracy zaczyna strasznie piszczeć, ale poza tym – nic się w nim nie zepsuło przez ten czas. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz