Tanie książki i uszczuplanie biblioteczki

Tanie książki i uszczuplanie biblioteczki

Tego, czego nigdy nie brakowało w moim domu rodzinnym, to książki. Rodzice zaszczepili mi miłość do literatury. Jako dzieciak pochłaniałam kolejne tomiska – zarówno te wypożyczone z bibliotek, jak i te kupowane. Na książki i czasopisma nie miałam ograniczeń. Uwielbiałam westerny Wernica, pięcioksiąg Coopera, całą serię książek młodzieżowych Małgorzaty Musierowicz. Z wypiekami na twarzy śledziłam przygody Tomka Wilmowskiego. Potem przyszedł czas fascynacji literaturą S-F: Lem, Boruń i Trepka, Strugaccy, Bułyczow, Dick, Herbert… A potem trafiłam na powieści Roberta Gravesa i wsiąkłam w świat antyczny. Do tego stopnia, że w liceum zdawałam na maturze łacinę.

Mania czytania i rosnąca biblioteczka

Choć nie mam tyle czasu na czytanie, co kiedyś, to nadal czytanie jest moim hobby. Książki stanowią wyposażenie każdego pokoju mojego mieszkania. Co prawda gatunkowo inaczej wyglądają proporcje mojej domowej biblioteczki – więcej w niej poradników i książek specjalistycznych, podróżniczych, biografii niż beletrystyki – ale nadal, zbiór mam pokaźny. Szczególnie pięknie prezentuje się w niej moja kolekcja dzieł literatury antycznej wydanej przez Ossolineum.

Kiedyś już wspominałam na łamach bloga, że przesiadam się częściowo na e-booki. Mój czytnik Kindle często mi towarzyszy, gdy jestem poza domem. Kiedy tylko mogę, wyciągam go z torebki i czytam. Ale książki tradycyjne również od czasu do czasu kupuję czy wypożyczam. Gdy jednak ostatnio zabrakło mi miejsca na półkach i książki zaczęły mi się piętrzyć na biurku, powiedziałam sobie: stop.

Przejrzałam swoją biblioteczkę i stwierdziłam, że muszę ją uszczuplić. Dotarło do mnie, że tych książek mam za dużo. Kiedyś rzecz dla mnie nie do wyobrażenia, ale postanowiłam, że oddam lub odsprzedam:

  • książki, które w jakiś sposób mnie rozczarowały,
  • beletrystykę, którą przeczytałam i do której już nie wrócę,
  • lektury szkolne,
  • podręczniki do nauki języków obcych,
  • kompendia i opracowania,
  • duplikaty (miałam na półkach kilka egzemplarzy tych samych tytułów – otrzymanych np. jako prezenty)
  • różne poradniki-jednorazówki, po które więcej nie sięgnę.

Nigdy nie zrezygnuję z moich ulubionych tytułów, ale jednak czas zwolnić nieco miejsca. I tak, idąc choć trochę za minimalistycznym zdrowym rozsądkiem, zaczęłam pozbywać się kolejnych pozycji. Może te książki przydadzą się jeszcze komuś i przyniosą mu radość i pożytek.

Dla osób, które tak jak ja chcą przeprowadzić w swoich zbiorach małe czystki, zdradzam kilka patentów na to, jak wprawić książki w ruch 😉 Jeśli i Ty nie wyobrażasz sobie wyrzucić starych książek do śmieci – daj im drugie życie.

Co zrobić z nadmiarem zalegających na półkach książek? Nie trzymaj ich w domu. Daj im drugie życie. Sprawdź na blogu Kobiece Finanse, co możesz zrobić!

Lokalny punkt skupu tanich książek

Mam to szczęście, że tuż pod moim blokiem jest punkt skupu starych podręczników. Udało mi się w nim zostawić kilka lektur szkolnych wraz z opracowaniem wydawnictwa GREG, a także samouczek do języka niemieckiego, testy do języka angielskiego oraz wzory wypracowań do języka niemieckiego.

W zamian zgarnęłam dyszkę. Niewiele, ale szczerze, nie nastawiałam się, że na tym cokolwiek zarobię. Wspomniane lektury są w podobnych, internetowych punktach skupywane za 15-30 groszy od sztuki. Większość z nich jest też dostępna online, często za darmo (odsyłam do zbiorów Biblioteki Internetowej Wolne Lektury). Dla mnie jednak liczył się efekt: mniej o 10 książek na półkach. Od czasów zdania przeze mnie matury ani razu nie zostały otwarte.

Tanie książki na Allegro

O sprzedaży na serwisach aukcyjnych już kiedyś pisałam. To jedna z moich ulubionych form pozbywania się z domu niepotrzebnych rzeczy. Na Allegro sprzedawałam głównie opracowania epok literackich, podręczniki do nauki języków obcych, czasopisma językowe i komputerowe, leksykony itp.

Aktualnie mam wystawiony słownik historyczny, terminów literackich, frazeologiczny. Co ciekawe, za pomocą Allegro udało mi się sprzedać kilka starych podręczników, z których się obecnie w szkołach nie korzysta (np. Upstream Intermediate do nauki angielskiego z 2002 roku). Widocznie osobom, które chcą się samodzielnie nauczyć języka, data wydania kompletnie nie przeszkadza. Sprzedałam także kilka lektur szkolnych z wyd. GREG, zestaw czasopism Deutsch Aktuell oraz wzory wypracowań i testy maturalne po angielsku. Ceny za sztukę ustawiłam na 5-12 zł plus koszt wysyłki.

Skupszop.pl i podobne serwisy skupu tanich książek

O platformie Skupszop.pl dowiedziałam się dzięki Gosi z bloga My Eco Ego. Postanowiłam spróbować i dzięki temu upchnęłam 29 książek wycenionych na 121,96 zł. Kwota nie powala, ale wszystko zależy od tego, co chcemy odsprzedać. Najniżej wycenioną przez serwis książką okazała się lektura szkolna z opracowaniem – „Cyd” Pierre Corneille (zawrotna kwota 5 groszy!). Najwięcej dostałam natomiast za… „Pamiętnik narkomanki” Barbary Rosiek (10,37 zł).

Jak działa serwis? Wpisujemy w wyszukiwarce na stronie kod ISBN danej książki i sprawdzamy, czy w tej chwili znajduje się ona w bazie i jest na nią zapotrzebowanie. Jeśli tak, dopisywana jest do listy książek potencjalnie do sprzedania. Sporo lektur w bazie Skupszopu nie ma (znów kłania się serwis Wolne Lektury…), dlatego później odniosłam je do lokalnego punktu skupu.

Skupszop.pl - internetowy skup książek
Przykład tworzonej listy książek do sprzedaży i mało pocieszający komunikat, że kolejna lektura szkolna nie została znaleziona w bazie książek, na które jest popyt. Takie czasy 😉

Gdy już mamy gotową listę, potwierdzamy sprzedaż i wybieramy sposób wysyłki. Książki można odsprzedać wtedy, gdy ich wartość przekroczy 40 zł. Mamy do wyboru:

  • albo samodzielnie nadać paczkę na poczcie (w zamian Skupszop doliczy nam 7 zł jako częściowy zwrot kosztów przesyłki),
  • albo nadać je kurierem w całości na koszt Skupszopu.

Ten drugi sposób wysyłki zdecydowanie jest lepszy. Moja paczka ważyła nieco ponad 10 kg i na poczcie zapłaciłabym za nią sporo, nawet po uwzględnieniu częściowego zwrotu kosztów ze strony Skupszopu. To mi się po prostu nie opłacało. Pieniądze za książki są przelewane na wskazane konto bankowe.

Prócz Skupszop.pl istnieją np. serwisy Superksiazka.pl, Mooney.pl, Skupksiazki.pl oraz Skupbook.pl. Jednak jeszcze nie miałam okazji z nich korzystać, więc nie mogę Wam ich ze spokojem ducha polecić 😉

Zbiórki książek na cele charytatywne

Zwykle wystarczy się nieco rozejrzeć po okolicy czy lokalnym internecie, by znaleźć ogłoszenia o trwających zbiórkach książek. Zgromadzone książki są później sprzedawane na różnych cyklicznych wydarzeniach i targach, a uzyskany w ten sposób dochód jest przekazywany na cele charytatywne. W ten sposób wspieram np. Fundację Kocie Życie, która regularnie organizuje we Wrocławiu wydarzenie Książeczka dla koteczka.

Oddanie książek do bibliotek

Warto czasem zapytać w pobliskiej bibliotece, czy nie przyjęliby książek. Jeśli nasze zapytanie spotka się z pozytywną reakcją, można przesłać mailowo listę potencjalnych darów do biblioteki. W ten sposób unikniemy sytuacji, gdy biblioteka nie jest jakimś tytułem zainteresowana, a my niepotrzebnie go przytaszczymy.

Antykwariaty – skup i sprzedaż starych książek

We Wrocławiu prężnie działają np. antykwariaty Szarlatan oraz Tezeusz. Wyceniają książki indywidualnie, możliwy jest odbiór książek bezpośrednio z domu, jeśli chcemy odsprzedać całe kolekcje.

Antykwariatom też najlepiej przesłać mailowo listę tytułów, które chcemy oddać. Nie przyjmują one wszystkich książek jak leci, na pewno nie będą zainteresowane odkupieniem podręczników szkolnych. Czasem odkupują za to podręczniki akademickie.

Oczywiście im starsza książka, a w dobrym stanie i im trudniej jest dostępna na rynku (tzw. białe kruki), tym dla sprzedawcy lepiej. Czasami nawet, gdy mamy jakieś stare i rzadkie wydanie, lepiej poczekać kilka lat, aż będzie warte dużo więcej.

Sama jestem np. w posiadaniu książki wydanej w 1903 roku. Jest ona autorstwa niemieckiego profesora filozofii Wilhelma Windelbanda. Bardzo rzadki okaz, w niemieckiej sieci antykwariatów głównie dostać można wznowienia z lat 50 i 70. Ceny naprawdę różne, od 15 do 99 euro. Wartość mojego egzemplarza podbija dodatkowo autograf. Czy autentyczny? Nie mam pojęcia, nie oglądał tego żaden specjalista. Jednak póki co, nie jestem gotowa na rozstanie z tą książką i nie planuję odsprzedaży.

Podręcznik akademicki do nauki historii filozofii Windelbanda. Org. Lehrbuch der Geschichte der Philosophie (1892).
Lehrbuch der Geschichte der Philosophie, wydanie z 1903 roku, z autografem datowanym na 1915 r.

Wielka wymiana książkowa

Jeśli nie chcemy oddać książki za darmo ani też nie chcemy jej sprzedać, ciekawą opcją może okazać się wymiana książkowa. Wielka wymiana książkowa „Przeczytaj i podaj dalej” to wydarzenie, które na dobre wpisało się w polską blogosferę. Udział w nim może wziąć każdy. W tym roku, już w październiku, będzie miała miejsce kolejna edycja. Więcej o inicjatywie możecie przeczytać w tym wpisie na blogu Socjopatki. Mam zamiar uczestniczyć w tym wydarzeniu 🙂

Co jeszcze można zrobić z niepotrzebnymi książkami?

Macie może inne sposoby na pozbycie się książek (brr, jak to fatalnie brzmi)?

Do głowy przyszły mi jeszcze następujące opcje:

  • oddanie do świetlicy szkolnej / wiejskiej,
  • oddanie do domu dziecka,
  • book crossing (za Wikipedią: „pozostawianie ich w miejscach publicznych, jak również w miejscach celowo utworzonych tzw. półkach bookcrossingowych, po to, by znalazca mógł je przeczytać i przekazać dalej.”)

Szczególnie ostatnia opcja wydaje mi się interesująca. Próbował ktoś? Jak wrażenia? Czekam na Wasze komentarze 🙂

Posiadam też całkiem pokaźną grupę książek informatycznych, które przeważnie zdążyły się już zdezaktualizować. Przykłady? Książka „DOS dla opornych” (z początku lat 90), „Windows 95 w 24h”, „C++ nie tylko dla orłów” (wyd. z 1998 r.), „Linux Mandrake dla żółtodziobów” (z 2000 roku), „Kurs Turbo Pascal”, „HTML w 10 minut” – też z początku obecnego tysiąclecia…

Żadne skupy książek ani antykwariaty nie są nimi zainteresowane. Co z takimi książkami można zrobić? Czy w ogóle jest sens wystawiać je gdzieś na sprzedaż? Nie są mi już do niczego potrzebne. Z drugiej strony prędzej ręka mi uschnie, niż wyrzucę je na śmietnik. Może ktoś z Was ma jakiś pomysł, jak takie „przeterminowane”, techniczne tytuły zagospodarować?

Podobał Ci się ten wpis? Uważasz go za przydatny?
Będzie mi niezmiernie miło, jeśli podzielisz się nim ze znajomymi!
Możesz też polubić Kobiece Finanse na Facebooku lub śledzić mój blog na Twitterze!
Wtedy zawsze będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, ciekawostkami, wartymi odnotowania wydarzeniami i poradami 🙂

19 komentarzy do wpisu „Tanie książki i uszczuplanie biblioteczki

  1. Najgorzej jak ma się tendencję do pisania i notowania na książkach, wtedy ciężko potem to sprzedać. Ogólnie do tematu książek podchodzę tak, że kupuję tylko to do czego wiem, że będę jeszcze wracać – w innym przypadku lepiej książkę po prostu wypozyczyć.

  2. Ja mam jeszcze jeden sposób, który niejako łączy kilka z wymienionych sposobów. Wiadomo, najskuteczniejszym sposobem pod względem opłacalności jest wystawienie książek w serwisahc transakcyjnych. Sam nie mam jednak na to czasu, więc angażuję do tego 15-letniego siostrzeńca. W ten sposób uczy się on przedsiębiorczości, a jednocześnie dorabia do kieszonkowego. Niekiedy pozwalam mu zachować całość środków ze sprzedanych książek, a czasami odpalam mu prowizję 🙂

    • O i to jest bardzo dobry układ! Win-win! 🙂 A i jaka oszczędność czasu dla kogoś, kto nie chce zbyt długo ślęczeć nad wystawianiem ofert. Mnie niestety trochę czasu zamieszczanie ogłoszeń zabiera. Pozdrawiam!

  3. Napracowałaś się nad tym wpisem, ale jest absolutnie wyczerpujący i motywujący do zrobienia porządku w książkach. Mam mnóstwo takich, którym chciałabym nadać drugie życie i w ich miejsce wstawić te, z których zbudowałam wieżę koło łóżka 😁

    • Na moim stoliku nocnym koło łóżka też rośnie sterta… Ale to akurat książki, które aktualnie „przerabiam” 😉 Mam taką tendencję, że równolegle czytam kilka różnych książek. Pozdrawiam!

  4. Dana podziwiam 🙂 Ja jeszcze nie dorosłam do pozbywania się książek. Nawet tych – do których pewnie nigdy nie zajrzę ponownie. Jednak mania kolekcjonowania cały czas we mnie głęboko jest zakorzeniona. I to tak – jakby przyjaciela się pozbyć. A książek ciągle przybywa…

  5. Udało mi się większość starych książek sprzedać, nawet te nowe bestsellery także, ale te które mnie ujęły zatrzymałam. Dziś z przestrzeni czasu znowu czuję, e muszę dąć niektórym wolność. Prawdopodobnie trafią w prezentach do kogoś. Świetne Dałaś alternatywy 🙂 Interesuję się wystrojem wnętrz i książki nadają sie na ciekawe inspiracje. Mi jednak zawsze jest ich szkoda. Pożółkłe karki tak pięknie wyglądają, ale nie mam serca rozrywać starych książek. Pozdrawiam

    • Kiedyś też tak sądziłam, ale niestety doszłam do ściany, jeśli chodzi o pojemność regałów 😉 Muszę nieco książek oddać lub odsprzedać, siła wyższa.

  6. Oczywiście można sprzedać, ale jak ktoś ma swój własny domek i dosyć dużo miejsca, to można zrobić swoją małą biblioteczkę, co będzie miało swój urok. Jak wiadomo niektórzy lubią zbierać płyty winylowe, a inni mogą książki.

  7. Oj tak, z książkami to są dwa problemy. Pierwszy to oczywiście brak miejsca, a drugi: żal żeby się ich pozbyć…. Nie wspomnę o ciągłym odkurzaniu z kurzu. Super pomysły jak „etycznie” się ich pozbyć bez wyrzutów sumienia.
    Ja znam jeszcze jeden pomysł. W jednej z krakowskich restauracji przynosi się książki, podaje się ich cenę, a ktoś kto daną książkę będzie chciał zabrać wrzuca „cenę” do skarbonki dla fundacji opiekującej się zwierzętami 🙂

Dodaj komentarz