Polskie dobre i tanie produkty

Dobre polskie produkty spożywcze, które polecam – cz. 1.

Ostatnio chodząc po sklepie zastanawiałam się, ile osób zwraca uwagę na to, czy produkty, które wrzucają do koszyka zakupowego, są polskiej, czy zagranicznej produkcji? Do przemyśleń tych skłoniła mnie seria artykułów Remigiusza z bloga Oszczędzanie dotycząca patriotyzmu gospodarczego (np. tu i tu). Nie, żebym sama biorąc do ręki każdą puszkę czy słoik od razu sprawdzała, czy gdzieś drobnym druczkiem nie ma przypadkiem naniesionej informacji, że dana marka należy do koncernów Heinz, Unilever, Nestle czy Kraft Foods i takowe wyroby od razu odkładała na półkę. Bo, coby nie mówić, ich produkty też są dobre. Jednak jest ich wszędzie pod dostatkiem, zapełniają półki niemal w każdym sklepie, mają mocny marketing w telewizji, prasie, radiu.

Ale co z rodzimymi, mniejszymi producentami? Czy są gorsi? To, że ich marki nie przewijają się co i rusz w spotkach reklamowych nie znaczy, że nie warto decydować się na ich produkty. Dlatego postanowiłam napisać o polskich markach, tych mniej i bardziej znanych, których produkty kupuję i po prostu uwielbiam. I które nie rujnują mi portfela. Dzisiejszym wpisem zaczynam więc nowy cykl. Na początek przyjrzę się branży spożywczej, a konkretnie wyrobom mleczarskim oraz rodzimym sokom i napojom.

Wyroby mleczarskie

Wśród polskich mleczarni królują u mnie te lokalne, więc gdy zobaczyłam we wrocławskim sklepie Społem nabiał sygnowany logo Demi, bardzo się ucieszyłam. Ich serki i śmietany kojarzą mi się ze smakiem dzieciństwa. W Górze, małej miejscowości na Dolnym Śląsku, spędzałam praktycznie jako dziecko każde wakacje – mieszkała tam moja babcia. Kiedyś było to miasteczko rolnicze tętniące życiem, gdzie prężnie funkcjonowała cukrownia, wielki młyn, tartak, piekarnie, PGR. Niestety większość zakładów została zamknięta, a w mieście bezrobocie poszybowało w górę (heh, czyżby nazwa miejscowości zobowiązywała…?). Od tej ekonomicznej katastrofy uchowała się mleczarnia. Dziś mleczarnia Demi jest dodatkowo członkiem sieci Dziedzictwo Kulinarne Dolny Śląsk.

Sztandarowym produktem Demi są twarogi – chudy i półtłusty. Są po prostu PRZEPYSZNE. Pachną bardzo ładnie, konsystencję mają cudowną, idealnie nadają się do bezpośredniego spożycia i do wypieków. W moim domu często robiło się z nich serniki. Twarogi są ręcznie pakowane w folię ekologiczną, w kostki około 0,6 kg.

Demi twaróg półtłusty i chudy
Źródło: www.mleczarnia-gora.pl

Serki mogą długo leżeć zachowując ładny zapach, ale jeśli za bardzo je przetrzymamy, to bez problemu można je włożyć do wyparzonego słoika, odstawić w zacienione miejsce, dosolić i pozostawić do zgliwienia. Później taki zgliwiały ser można podsmażyć, dodać do jajecznicy. Próbowałam uzyskać zgliwiały ser z twarogów wielu innych producentów i zazwyczaj kończyło się to nijak, stąd też moja dodatkowa rekomendacja dla tych twarożków – widać, że są naturalne.

Również produkowane przez Demi masło zasługuje na uwagę. Szczególną słabość mam do ich masła śmietankowego, ma ono zawartość 73% tłuszczu mlecznego, bardzo delikatny, mleczny smak. Dobre jest też masło Ekstra (82% zawartości tłuszczu mlecznego).

Demi masło śmietankowe
Źródło: www.mleczarnia-gora.pl

Osobiście nie znoszę margaryn, są dla mnie sztuczne, zresztą wszędzie teraz można przeczytać, że naturalne masła wracają do łask. I słusznie, bo coś, co łatwo wyprodukować, bez konieczności traktowania tego chemią i wysoką temperaturą (co ma miejsce w przypadku margaryn, vide poniżej), raczej nie może zaszkodzić organizmowi. Zainteresowanych odsyłam np. do artykułu „Pięć zdrowych tłuszczów, których niepotrzebnie unikasz w kuchni„.

Proces produkcji margaryny
Źródło: www.healthforce.com.au

Kolejnym bardzo lubianym przeze mnie zakładem mleczarskim jest Kościan, który od kilku lat należy do spółdzielni mleczarskiej Mlekovita. Kupuję od nich głównie mleko, od czasu do czasu kefiry, które moim zdaniem są najlepszymi kefirami na rynku.

Wyroby mleczarni Kościan - mleko i kefity
Źródło: Mleczarnia Kościan / Piotr i Paweł

Soki i napoje

Jeśli chodzi o napoje gazowane, prym w moim rankingu wiedzie firma Zbyszko. Ich seria 3 cytryny, 3 limonki i 3 grejpfruty to nieodłączny gość wszelkich domówek, kiedy trzeba sporządzić jakieś pyszne drinki 😉 które wychodzą lepsze niż na bazie toniku. Napoje Zbyszko doskonale sprawdzają się też schłodzone podczas upalnego lata.

Owocowe napoje gazowane Zbyszko
Źródło: www.zbyszko.com.pl

Gazowane soki owocowe to nie jedyna pozycja w asortymencie firmy. Znaleźć możemy też owocowe napoje niegazowane, polski odpowiednik Coca Coli – Polo Colę, Ice Tea oraz wodę Veroni. A także produkt na rynku stosunkowo młody – napoje owocowe ROKO. Przyznam, że jeszcze nie piłam, więc testowanie dopiero przede mną, niemniej jednak po zapoznaniu się z pierwszą reklamą tego napoju na myśl nasunęło mi się jednoznaczne skojarzenie z marką…

FRUGO!

Oj, FRUGO… Aż się łezka człowiekowi w oku kręci. Mój ulubiony napój owocowy, gdy byłam kilkunastoletnim berbeciem. Pamiętam moją traumę, gdy kolorowe butelki z FRUGO znikły z półek sklepowych. Na szczęście latem 2011 wznowiono produkcję (markę wykupiła polska firma FoodCare, wcześniej znana jako Gellwe). To, co się działo po ponownym wprowadzeniem marki na rynek, było istnym szaleństwem – ludzie dosłownie rzucili się po FRUGO do sklepów. Sama byłam świadkiem, jak w osiedlowym Społemiaku jakiś klient kupił całą paletę.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że nie bez powodu FRUGO cieszy się taką popularnością. Raz, że działają tu sentymenty, dwa, hasła marketingowe i reklamy całej linii są niebanalne i zapadają w pamięć, a trzy – w sumie rzecz najważniejsza – ten smak… FRUGO szczególnie dobrze wchodzi mocno schłodzone 🙂

No to FRUGO!
Źródło: przegladhandlowy.pl

Cymes to kolejna moja propozycja. Firma stawia na zdrowy styl życia i bycie w formie. Bardzo polubiłam jej świeże soki. Producent chwali się, że jego soki nie zawierają sztucznych barwników i konserwantów, nie są dosładzane ani pasteryzowane. W butelce znajduje się 100% wyciskanego, naturalnie mętnego soku.

Dla osób przyzwyczajonych do słodzonych napojów pierwszy kontakt z sokami Cymes może być szokiem. Nagle okazuje się bowiem, że można bez skrzywienia wypić coś, co w składzie nie zawiera syropu glukozowo-fruktozowego.

Mój ulubiony sok od nich to marchwiowy z selerem. Jedna jego butelka pokrywa dzienne zapotrzebowanie na witaminę A, doskonale wpływa na wygląd i koloryt skóry. Seler jest pomocny przy problemach trawiennych a ponadto… To naturalny afrodyzjak 😉 Polecam zapoznanie się z pełnym katalogiem soków.

Świeży sok marchwiowy Cymse
Źródło: www.swiezesoki.pl

Mam nadzieję, że narobiłam Wam choć trochę smaku na te produkty. Jeśli zauważycie je gdzieś na półkach w Waszych sklepach, zachęcam do spróbowania. I koniecznie podzielcie się po degustacji swoimi wrażeniami w komentarzach 🙂 Tak samo, jeśli macie innych faworytów w opisanych przeze mnie branżach 🙂

13 przemyśleń nt. „Dobre polskie produkty spożywcze, które polecam – cz. 1.

  1. Hej hej!
    Ja też po jednym z artykułów Remigiusza zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy nie lepiej kupować więcej polskich produktów. Pomyślałam i doszłam do wniosku, że tak naprawdę nie mamy za bardzo możliwości, żeby sprawdzić czy kupujemy produkt polskiej firmy! Bo w jaki sposób mielibyśmy to zrobić? Trzeba by mieć na bieżąco dostęp do KRS, Monitora Polskiego B lub wypasionych baz danych typu Bloomberg albo EMIS Emerging Markets… Nawet jeżeli nazwa firmy brzmi po polsku, nie wiadomo czy właściciel nie sprzedał marki jakiemuś zagranicznemu inwestorowi, funduszowi private equity, nie dokonał emisji akcji na zagranicznej giełdzie albo nie otworzył spółki-córki na Cyprze, gdzie transferuje zyski celem „optymalizacji” podatkowej. Takie informacje nie zawsze łatwo jest znaleźć w googlu, albo pojawiają się tam ze sporym opóźnieniem i tylko na zasadzie „wycinków” prasowych, a nie „twardych” danych, takich jakie np. można znaleźć w KRS. Zresztą, nawet jeżeli w KRS jako właściciel danej firmy będzie widniała nazwa innej polskiej spółki, to jeszcze nie jest sukces. Bo właścicielem właściciela, albo właściciela właściciela właściciela może być spółka z Rosji, Niemiec, USA… Tak na szybko starałam się znaleźć info o właścicielu firmy Zbyszko i dowiedziałam się tyle, że w 2009 roku planował on sprzedać firmę, ale jak się to zakończyło? Trzeba by pogrzebać trochę dłużej. Przykładowo: właścicielem firmy produkującej serki „Ostrowia” jest ukraińska firma Milkiland…
    A z produktów polskiej (mam nadzieję że polskiej, dokładnie nie sprawdzałam) firmy polecam Sante: ciasteczka owsiane i kaszę jaglaną:)

    • Jeśli o firmę Zbyszko chodzi, to pozostała ona w rękach założyciela 🙂
      http://ktojestkim.forbes.pl/zbigniew-bojanowicz,sylwetka,139623,1,1.html

      Fragment wywiadu z 2012 roku:

      Czy firma Zbyszko rozważa wejście na giełdę?

      Każdy kto wprowadza firmę na parkiet, robi to, ponieważ potrzebuje kapitału. Zbyszko przez najbliższe 3-5 lat nie przewiduje takiego kroku, ponieważ nie mamy takiej potrzeby i nie musimy inwestować aż w tak wielkiej skali.

      Nie wykluczam jednak, że może w przyszłości podzielę się tym co zbudowałem z akcjonariuszami. Mogą przydarzyć nam się bardzo intratne propozycje akwizycyjne i wtedy potrzebna będzie duża ilość gotówki. A jest to wysoce prawdopodobne, ponieważ branża jest dość słaba i bardzo rozdrobniona. Firmy często upadają, a jeśli w przyszłości trafią się „ciekawe kąski”, to Zbyszko nie wyklucza zainteresowania. Będziemy śledzić rynek.

      W ostatnich latach jedyną znaczącą akwizycją w branży była zakup firmy Hoop przez czeską Kofolę i fundusz Enterprise. Transakcja nie przyniosła jednak korzyści – zarówno dla inwestorów, jak i dla rynku.

      Czym firma byłaby najbardziej zainteresowana – przejmowaniem marek czy zakładów?

      Od dawna uważamy, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przejmowanie ciekawych marek, które mają udziały w rynku powyżej 2-3 proc. Jednak 2012 r. będzie rokiem obserwacji branży. Nie prowadzimy żadnych rozmów, ale pojawią się one w przyszłych latach.

      Wracając do giełdy. Wiele firm decyduje się na ten krok, ponieważ jest to pewnego rodzaju sposób na wyjście z inwestycji…

      Nie wykluczam, że kiedyś w przyszłości może dotyczyć to także naszej firmy, być może giełda byłaby najlepszym sposobem na wyjście z biznesu. Jednak póki mam w sobie mnóstwo wigoru i energii, nie myślę o przekazaniu całego interesu inwestorom giełdowym. Tak jak wspominałem możemy wejść na giełdę w przypadku gdy będziemy potrzebowali dodatkowych funduszy na sfinalizowanie jakiejś dużej akwizycji.

      A z drugiej strony – czy inwestorzy są zainteresowani Zbyszkiem?

      Śmiało mogę powiedzieć, że jesteśmy dziś najbardziej przejrzystą i najbardziej rentowną firmą w polskiej branży napojowej. Każdego miesiąca notujemy zapytania o możliwość zakupienia naszych udziałów lub wejście kapitału – zarówno od funduszy inwestycyjnych, jak i firm branżowych. Zawsze mówimy „Dziękuję”.

      Jakiś czas temu pojawiła się informacja o sprzedaży firmy Zbyszko. Było to związane z audytem, który musieliśmy przeprowadzić w związku z przekształceniem formy działalności i wniesienie naszych spółek do zamkniętych funduszy inwestycyjnych. Podkreślam, że nie jesteśmy zainteresowani sprzedażą, a dalszym rozwojem naszej firmy.

      Źródło: http://www.portalspozywczy.pl/napoje/artykuly/wywiad-ze-zbigniewem-bojanowiczem-prezesem-firmy-zbyszko,66830.html

      • Hej:) W moim komentarzu chciałam jednak podkreślić, że stojąc przed sklepową półką, mamy tak naprawdę niewielkie szanse, żeby ocenić, czy produkt jest naprawdę polski. Tym bardziej, pokazanie na blogu tych polskich polskich produktów to jest dobry pomysł, bo wystarczy zaufać blogerowi, że dobrze to sprawdził i po prostu trzymać się tych produktów.
        Od siebie mogę jeszcze dodać, że sprawdziłam przed chwilą akcjonariat spółki Wojas, której buty bardzo lubię. Wygląda na to, że w znacznej większości jest to firma polska, więc polecam: http://www.gpwinfostrefa.pl/GPWIS2/pl/emitents/shareholders/WOJAS,PLWOJAS00014,1
        Sprawdziłam też regulamin godła „Teraz Polska”, ponieważ pomyślałam, że może wówczas wybieramy produkty prawdziwie polskie… Niestety: prowadzenie działalności w Polsce, czy polski właściciel, nie jest potrzebny, alby wziąć udział w tym plebiscycie (wystarczy być zarejestrowanym w jednym z krajów Wspólnoty Europejskiej)…

  2. Czytam Twoje zestawienie i tak się zastanawiam nad tym, jakie produkty sama kupuję… I chyba wychodzi na to, że więcej zagranicznych marek – bo np. sporo kupuję w Lidlu. Ale zwykle jest tak, że sprawdzam różne marki i po prostu wybieram tę, która bardziej mi smakuje. Tak jest np. z Winiary i Dr Oetker – wiele produktów z Winiar ma dla mnie po prostu okropny smak, nawet galaretki czy śmietana do ubijania z Oetkera bardziej mi odpowiada.
    Zbyszka za to lubiłam, ale jakiś rok temu zmienili coś w składzie 3 cytryn i strasznie czuć go było plastikiem. Teraz podobno znowu zmienili skład, muszę spróbować, czy będzie lepiej 🙂

    • Tyle, że Winiary już nie do końca jest polską marką, wchodzi w skład koncernu Nestlé 😉 Aczkolwiek ja wprost uwielbiam ich majonezy.
      Masz rację, często jest tak, że robiąc zakupy, kierujemy się ceną, smakiem produktu – a nie krajem pochodzenia i tym, czy producent jest rodzimy, czy nie. Pozdrawiam!

  3. Z produktów które wymieniasz próbowałem jedynie z Frugo i sok marchwiowy. Teraz jakoś pepsi wpadło mi w ręce, choć to tylko okazyjnie 🙂 Do soków się przeraziłem, gdyż bardzo mi nie smakował, nie wiem czy coś było z niem nie tak, ale nie dało radę go pić. Jeżeli mam ochotę na sok, to staram się wykonać samemu za pomocą sokowirówki. Czekam na kolejny wpis, być może coś interesującego dla mnie odkryję.

    • Hej Tomek, ale piszesz o sokach Cymes, że Ci nie podeszły? 😉 Jesteś w 100% pewny, że to był któryś z nich? Ja je piję na okrągło, praktycznie codziennie i jeszcze nie natrafiłam na zepsuty egzemplarz.. Może mam szczęście 🙂 ale z drugiej strony, być może natrafiłeś na sok jakiejś konkurencyjnej firmy, jedna z nich do niedawna miała poważne problemy z jakością, nie wiem, jak teraz, bo się zraziłam i tych soków już nie pijam (trafiały się soki skwaśniałe, kilka lat temu partia była nawet zakażona bakterią Yersinia Entercolitica – była na ten temat mała zawierucha w mediach, bez problemu wygooglasz). Pozdrawiam!

  4. Ja od bardzo dawana zwracam na to bardzo dużą uwagę i zazwyczaj udaje się zrobić tak że w koszyku jest ponad 70% produktów polskich firm, w których nie ma kapitału zagranicznego. Bardzo często te produkty są znacznie tańsze niż odpowiedniki ze znanym z reklam logo.

  5. Tak, kupuję tylko polskie produkty, wyjątek stanowią tylko te sytuacje gdy czegoś potrzebuję „na już”, a mam problem z dostępnością rodzimych produktów. Dziś w większości na naszym rynku są zagraniczne towary. Jednak zakupy mam w 90% wcześniej dokładnie zaplanowane tj. co i gdzie kupuję, więc ten problem rzadko występuje. Pozdrawiam.

  6. A mam faworyta – Międzychód (http://www.twojmiedzychod.pl/) bardzo fajne produkty, w przypadku których naprawdę można użyć słowa jakość i smak. Polskie, bez konserwantów i innych niepożądanych dodatków – mają i soki i dania gotowe i naprawdę dobre wyroby pomidorowe i dżemy – jak na mój gust znacząco wyróżniają się na tle konkurencji. Całkowicie jestem za wspieraniem rodzimych firm, szczególnie tych, które naprawdę trzymają poziom. Dziękuję za podjęcie tematu (nie miałam np. pojęcia, że frugo jest nasze :))

  7. wg mnie całkiem niedocenione są produkty develey m.in sosy i dressingi (najczęściej używam) no i ketchup McDonald’s o którym bym zapomniała, a jest bezglutenowy. Świetnie komponują się z warzywami jak i mięsem, polecam bo produkty nie dość, że są niedrogie to i świetnie prezentują się w opakowaniach, śmiało można postawić na stole w towarzystwie reszty potraw.

    • Hej paula, Develey to firma z niemieckim kapitałem (Develey Senf & Feinkost GmbH), a mi chodziło o przybliżenie polskich producentów 🙂

Dodaj komentarz