Bloggerki - łączcie się!

Kobiecy wymiar finansowego internetu

W przedostatniej notce napomknęłam o tym, że bardzo często niestety różnice w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn są znaczące, na niekorzyść pań. Kto by jednak przypuszczał, że zawód maklera giełdowego nie tylko jest przez panie oblegany, ale i są one w tym wypadku lepiej opłacane? Według raportu PayScale.com, kobiety stanowią aż 55% zatrudnionych w tej branży. Do tego zarabiają średnio 13% więcej niż mężczyźni. Podobnie jest w przypadku zawodu audytora. Według danych GlassDoor.com, panie w tym zawodzie zarabiają średnio o 13,7% więcej niż panowie. Dlaczego to piszę? Bo uważam, że niezbicie świadczy to o tym, że kobieta-finansistka to żaden dziw natury – i że znamy się na rzeczy! Z przykrością jednak zauważam, że obecność blogerek w tematach okołofinansowych jest w polskim internecie śladowa w stosunku do piszących panów.

Podczas przeczesywania bezdroży internetu natrafiłam na kilka wartych uwagi blogów tego typu prowadzonych przez kobiety. Część z nich sprawia wrażenie porzuconych (ostatnie notki sprzed kilku miesięcy czy nawet lat), inne są pisane bardzo nieregularnie – jedna notka na X tygodni/miesięcy. Natomiast treści publikowane na łamach ich wszystkich, ogółem ich wartość merytoryczna, są na bardzo wysokim poziomie.

Zastanawiam się, z czego to wynika? Czy nadal to jednak kobieta jest niezastępowalnym filarem domu i rodziny, przez co ma masę innych obowiązków na głowie i woli na nich się skupić, niż „tracić czas na internety”, tudzież po pracy i po ogarnięciu dzieciaków nie ma już siły zasiadać przed monitor…? A jednak w sieci nie brakuje blogujących mam – tak samo jak nie brakuje posjonatek kuchni czy mody. Tego typu blogów jest w żeńskiej części internetu chyba najwięcej.

A może w ogóle kompletnie złym tropem idę – i przyczyna jest bardziej prozaiczna? Bo np. panowie tak zdominowali blogosferę finansową, że kobitki są przez ilość „męskich” blogów przytłoczone? Zepchnięte gdzieś do czeluści „-dziestej” strony wyników wyszukiwania google? Bez siły przebicia, bez „tajemnej wiedzy SEO” i szansy na zostanie zauważonymi?

Tknęło mnie to szczególnie, gdy zobaczyłam komentarz administratora agregatora finansoweblogi.pl po dodaniu mojej strony do ich bazy. Czy kobiety piszące o finansach, biznesie, prawie i ekonomii to naprawdę aż taki ewenement i marginalne zjawisko? Hmm. Chyba coś w tym jednak jest…

I tak zrodziła mi się w głowie pewna myśl, Drogie Blogerki. Pomyślałam, że może wspierałybyśmy siebie wzajemnie w cyberprzestrzeni. Wymieniały wiedzą, doświadczeniem, dopingowały i polecały. Nie mam jeszcze całkowicie sprecyzowanej wizji odnośnie wszystkich form współpracy, ale w zasadzie już powoli zaczynam wdrażać ten pomysł w życie. Ostatnio przeprowadziłam drobne porządki na blogu. W jego prawej kolumnie możecie znaleźć box Polecane strony, w którym zamieszczane będą wartościowe, zaprzyjaźnione blogi tworzone przez kobiety. Na początek Blog Konsumencki oraz Czy być vatowcem? – notki tam zamieszczane wychodzą spod pióra (a może raczej – klawiatury) prawdziwych znawczyń tematu. Gorąco zachęcam do odwiedzin i lektury. Zarówno panie jak i panów 😉

Jeśli natomiast Ty, Droga Czytelniczko, również prowadzisz stronę i myślisz, że mój pomysł jest wart uwagi i jesteś zainteresowana szczegółami – zapraszam do kontaktu mailowego lub przez fanpage KF na facebooku. Na Google Plus też KF można znaleźć i pisać.

Na sam koniec mam jeszcze jedno ogłoszenie. Jestem już na Blogowskazie, serwisie promującym blogerów w Social Media. Mój profil możecie zobaczyć pod adresem http://blogowskaz.org/kobiece-finanse/ 

Zagłosujcie na mnie, wystarczy zostawić odpowiednią ilość gwiazdek i udostępniać mój profil gdzie tylko możecie 😉 Walczę o tytuł „BLOGA MIESIĄCA” i specjalne promowanie w sieci, oczywiście biorąc po uwagę powyższe możecie przyłączyć się do rywalizacji dodając swojego własnego bloga w portalu Blogowskaz! Do czego zresztą szczerze zachęcam.

PS. Nie zapomnijcie przy rejestracji wpisać adresu mojego bloga jako polecającego 😉 dzięki!

Dodaj komentarz