Mity o kobietach i pieniądzach

2 największe mity o kobietach i pieniądzach

Świat finansów uznawany jest za domenę typowo męską, jednak cieszy fakt, że coraz więcej pań decyduje się zgłębiać tajniki ekonomii. Z jednej strony jest to podyktowane koniecznością, bo takie już mamy realia, że powinnyśmy być ze światem pieniędzy za pan brat, jeśli chcemy mieć za co wspólnie z partnerami wyżywić rodzinę. Z drugiej strony pcha nas do tego po prostu coraz większa ciekawość. I bardzo dobrze, bo okazuje się, że panie z wykształceniem ekonomicznym znacznie lepiej radzą sobie z zajmowaniem dobrze płatnych i odpowiedzialnych stanowisk. Mimo to wciąż w różnych środowiskach pokutują mity związane z płcią piękną i tym, jak obchodzi się ona z pieniędzmi. Na ile są one prawdziwe, a na ile wyssane z palca? Postanowiłam to sprawdzić i obalić dwie najbardziej naciągane teorie.

MIT 1: kobiety są z natury rozrzutne, więc nie potrafią racjonalnie obchodzić się z kartami kredytowymi; często kupują na krechę, zadłużając siebie i swoje rodziny

Mit o nieumiarkowaniu pań w wydawaniu pieniędzy ciągnie się za nami od kilku wieków. W XVIII czy XIX stuleciu kobieta była głównie utrzymywana przez męża, więc i dostęp do jego sakiewki miała ograniczony. Ze wszystkiego musiała się tłumaczyć. Za główny powód podawano to właśnie, że kobieta nie potrafi się obchodzić z pieniędzmi, bo się w ich świecie po prostu nie obraca.

Pomimo tego, że kiedyś nie dawano kobietom szansy, by mogły się na tym polu wykazać i obronić, w przeciwieństwie do czasów obecnych, to mit przetrwał i ma się całkiem dobrze. No i powtarzany jest z uporem maniaka przez najbardziej konserwatywne ugrupowania polityczne 😉 palcem wskazywać nie będę.

Dzisiaj najbardziej zarzuca się paniom trwonienie pieniędzy za pomocą kart kredytowych, podczas nieprzemyślanych zakupów dokonywanych pod wpływem emocji.

Tymczasem fakty dowodzą czegoś zupełnie innego. Według cyklicznego raportu BIK Kredyt Trendy, to panowie są bardziej skłonni szastać nie swoją kasą, którą posiadają „wirtualnie” w postaci limitu kredytowego. A co za tym idzie, częściej się zadłużają. Kilka faktów z raportu:

  • Mężczyźni w przedziale wiekowym 25–34 lata otwierają znacznie więcej (o 44%) rachunków kart kredytowych niż ich rówieśniczki, podobnie kształtuje się to u młodszych roczników. Dopiero w grupie wiekowej 45+ dysproporcje te wyrównują się i obie płcie wykazują zbliżoną, niską tendencję do zaopatrywania się w karty kredytowe.
Liczba rachunków kartowych otwartych w latach 2010–2013 według płci  i wieku (w tys. szt.)
Liczba rachunków kartowych otwartych w latach 2010–2013 według płci
i wieku (w tys. szt.), źródło: BIK. S.A
  • Podobnie wygląda sytuacja kart kredytowych, które są w użyciu (a więc odpadają te, które leżakują w szufladach). To panowie częściej sięgają po magiczny plastik.
Liczba kart (rachunki czynne) pozostających w obsłudze w grudniu 2013 r.  według płci i wieku (w tys. szt.)
Liczba kart (rachunki czynne) pozostających w obsłudze w grudniu 2013 r.
według płci i wieku (w tys. szt.) , źródło: BIK S.A.
  • Mężczyźni mają na kartach znacznie wyższe limity i jest tak w każdej grupie wiekowej. Różnica wynosi średnio 30% i, jak podaje BIK, nie da się jej wytłumaczyć wyższymi dochodami mężczyzn, a raczej tym, że mężczyźni charakteryzują się wyższą skłonnością do podejmowania ryzyka. „Tak duże różnice w podejściu do klientów różnej płci mogą dziwić, bo dane Biura Informacji Kredytowej jasno pokazują, że to kobiety są solidniejszymi kredytobiorcami, lepiej spłacają swoje zobowiązania” – zauważa dr Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK.
Średni limit kredytowy na rachunku kartowym w grudniu 2013 r. według  płci i wieku
Średni limit kredytowy na rachunku kartowym w grudniu 2013 r. według
płci i wieku, źródło: BIK.S.A.
  • I tak dochodzimy do ostatniego punktu. Łączna kwota zadłużenia na kartach kredytowych w końcu 2013 r. w przypadku mężczyzn była wyższa o 40% od zadłużenia kobiet. W grupie wiekowej 25–34 lata zadłużenie panów wyniosło prawie 1,5 mld zł i było o 75% wyższe od zadłużenia ich rówieśniczek!

MIT 2: kobiety nie interesują się domowymi finansami

Kolejny hit wśród finansowych mitów.

30 kwietnia 2013 r. na zlecenie Deutsche Bank PBC został przeprowadzony przez Instytut Homo Homini sondaż telefoniczny na grupie 1067 kobiet. Dodatkowo przeprowadzono też badanie telefoniczne w dniach 14-15 maja 2013 r. na losowej próbie kobiet w wieku do 62 lat, rozporządzających dochodem (bądź to zarabiających, bądź pozostających w związku z zarabiającym partnerem). W badaniu tym wzięło udział 1092 pań. Wyniki obu badań opublikowano w raporcie Portret finansowy Polki 2013.

Według niego, to Polki częściej niż Polacy zarządzają rodzinnym budżetem i go kontrolują. W 47% przypadków to kobieta zajmuje się bieżącymi zakupami, a w 45,5 % częściej zarządza spłatą rodzinnych zobowiązań (pożyczek, rachunków). Aż 76,9% kobiet żyjących w gospodarstwach o stałych dochodach skrupulatnie kontroluje wydatki.

„Raport pokazuje, że rola kobiet w zarządzaniu pieniędzmi polskich rodzin była do tej pory niedoceniana” – mówi Monika Szlosek, Dyrektor Zarządzający Bankowością Detaliczną i Inwestycyjną w Deutsche Bank PBC. – „Polki każdego dnia podejmują szereg decyzji finansowych i robią to świadomie, wykazując się przezornością, a także biorąc pod uwagę długi horyzont czasowy. To zalety, które jak się okazuje, są dużo mniej powszechne wśród mężczyzn” – dodaje.

Zwyczaje finansowe Polek - badanie Deutsche Bank PBC
Zwyczaje finansowe Polek, źródło: Deutsche Bank PBC

Jak wynika z raportu, „niższą skłonność do ryzyka wśród kobiet widać też w oszczędzaniu na czas emerytury. Aż 2/3 z nich (i tylko 56 proc. mężczyzn) twierdzi, że w oszczędzaniu na emeryturę najważniejsze jest bezpieczeństwo inwestycji. Równie ważna jest ich zdaniem wiarygodność instytucji finansowej, której powierzą swoje środki – kryterium istotne zaledwie dla mniej niż połowy mężczyzn. Wreszcie, dla 47 proc. ankietowanych Polek istotne były przyszłe szacowane zyski, a dla 30 proc. – dostęp do bieżącej informacji o wycenie produktu.”

Specjalnie mnie to nie dziwi, potwierdza tylko fakt, o którym pisałam kiedyś we wpisie Czym jest trzeci filar, czyli dodatkowe pieniądze na emeryturę. Według przedstawionego w nim badania Komisji Nadzoru Finansowego, coraz częściej to kobiety są bardziej zainteresowane odkładaniem pieniędzy na emeryturę w ramach IKE niż mężczyźni.

A więc podsumujmy, Drogie Panie – w obchodzeniu się z pieniędzmi jesteśmy:
[orb-custom-list icon=”icon-ok” color=”green”]

  • przezorne i zapobiegliwe;
  • mniej skłonne do podejmowania zbyt wysokiego ryzyka;
  • kierujące się głównie bezpieczeństwem naszych pieniędzy;
  • nastawione na oszczędzanie długoterminowe;
  • wbrew pozorom mniej nastawione na bieżącą konsumpcję niż mężczyźni (ach, te karty!);

[/orb-custom-list]
Pora otworzyć sobie dobre winko i wznieść toast za nasz zdrowy rozsądek 🙂

Chociaż osobiście uważam, że brakuje nam w porównaniu z panami ważnej, a ułatwiającej życie cechy – większej „drapieżności” i pewności siebie. Z przywołanych raportów jasno wynika, że mamy sporą awersję dla ryzyka. Może jednak czasem warto zainteresować się bardziej ryzykownymi formami lokowania i pomnażania kapitału? Nie chodzi o to, by wszystko stawiać na jedną kartę, ale żeby choć 1/4 swoich oszczędności przeznaczyć na coś innego niż lokata. Czego nam wszystkim życzę 🙂

6 przemyśleń nt. „2 największe mity o kobietach i pieniądzach

  1. Potwierdzam, potwierdzam. Naszą rewolucję z oszczędzaniem zaczęłam właśnie ja. Przekonywałam i próbowałam okiełznać męską rozrzutność od samego początku i udało się 🙂 Ale rzeczywiście mężczyźni myślą inaczej o pieniądzach – potwierdziło się też, że są bardziej skłonni do ryzyka i inwestowania.

    Dzięki za raport DB – wcześniej się nie spotkałam, a jest bardzo interesujący!

  2. Ciekawy artykuł 🙂
    Co prawda nie sprawdza sie u mnie, ale to pewnie wyjatek potwierdzajacy regule. Przydaloby sie jeszcze jakies podsumowanie jak panie planuja wydatki. Na kartce, ze smartfonem czy moze jakos bardziej nowoczesnie – przy komputerze 🙂

    • Witam i dziękuję za uwagę 🙂 Prawdę powiedziawszy nie słyszałam, by ktokolwiek przeprowadził podobne badanie. Wyniki na pewno byłyby interesujące. Z własnego doświadczenia i obserwacji co najwyżej mogę stwierdzić, że dużo osób korzysta po prostu z arkusza kalkulacyjnego. Ale ja i garść moich znajomych to żadna wykładnia 😉 pozdrawiam!

  3. „Różnica wynosi średnio 30% i, jak podaje BIK, nie da się jej wytłumaczyć wyższymi dochodami mężczyzn” – jak to nie da się, skoro właśnie o to walczą kobiety, żeby nie mieć zarobków średnio o 30% niższych od mężczyzn znajdujących się takich samych stanowiskach. Dokładnie owe 30% powtarza się w obu zagadnieniach, stąd wniosek, że nie ma różnic ilościowych między płcią w zadłużaniu (po przeskalowaniu zarobków).

    • Cześć Oszczędzający! Dzięki za komentarz 🙂

      Skąd masz pewność, że istnieje tak duże skorelowanie? Nie wydaje mi się, by można było to tak łatwo przełożyć w stosunku niemal 1:1. Wtedy ekipa ekonomistów z BIK nie miałaby takich wątpliwości. Chyba że przyjmiemy założenie, iż wszystkie kobiety znajdujące się na takich samych stanowiskach, co mężczyźni, zarabiają mniej – co nie jest prawdą. W wielu przypadkach zarabiają tyle samo. Niektóre pewnie nawet więcej. Tendencja ta postępuje i coraz częściej spotkać można pary, gdzie to kobieta jest głównym żywicielem rodziny – vide artykuł sprzed 2 tygodni: http://natemat.pl/99805,coraz-wiecej-kobiet-zarabia-lepiej-niz-ich-partnerzy-zmiany-postepuja-ale-stereotypy-trzymaja-sie-mocno

      To by było według mnie zbyt proste. Pewnie wpływ na wyniki prezentowane w raporcie miało o wiele więcej zmiennych, niż tylko przytoczona różnica w płacach i gotowość do podejmowania ryzyka. Muszę jednak przyznać, że to spore uchybienie w raporcie BIK, iż nie podali innych czynników, które brali pod uwagę. Z ciekawości napiszę do nich w tej sprawie maila, jeśli odpowiedzą – dam znać 🙂 pozdrawiam!

Dodaj komentarz